Skip to content

historia jednej znajomości….

19 września 2014

On – obcokrajowiec, 53 lub 55 lat (w zależnosci od źródła..), ustawiony, wdowiec, bezdzietny, inżynier na statku płynącym aktualnie do Australii, w perspektywie chcący założyć włany biznes…i na dodatek przystojny (są zdjęcia …)… no po prostu ideał…

Ona – Polka… i tyle powinno wystarczyć, ale można dodać, że pragnąca lepszego życia…

pewnego dnia Ona otrzymała od Niego wiadomość na portalu społeczościowym: „hello Dear, my name is Bond, James Bond”… no nie do końca tak, ale podobnie i dalej „moja wielbi Twoja piękno… Twoja chwyciła moja serce…” (On pisał po angielsku, Ona, mimo, że rozumiała mniej wiecej, to tłumaczyła sobie w zwykłym translatorze…) no skoro Ona Jego chwyciła, to nie można było tego tak zostawić… więc odpisała mu, że dziękuje i takie tam… na wiadomosć od Niego nie czekała długo:” Ty jesteś dla moja jak dotyk anioła, jak najpiękniejszy muzyk stworzony.. jak moja zobaczyć Twoja zdjęcie, to moja już wiedzieć, że Ty dla moja dar od boga”… Ona, jako ten dar od boga, lekko się zastanowiła, bo akurat z tym Jej nie po drodze, ale co tam… odpisała .. i tak sobie korespondecja trwała, Ona dla Niego była najpiękniejszym aniołem, dotykiem piękna, darem bożym, On dla Niej po prostu był… pisał pięknie, romantycznie, o kolacji we dwoje na statku, Ona widziała już siebie na dziobie Titanica (albo lepiej innego statku…) z rozpostartymi ramionami, w tle romantyczna muzyka… On „Aniele Mój, będziemy razem do końca dni naszych”… Ona (jak to Polka, twardo stąpająca na ziemi..) „a gdzie będziemy mieszkać?” … „Kochanie moje, gdzie tylko Twoja zechcieć moja biznes moze być gdziekolwiek, byle u boku Twojej…” i tak sobie pisali, aż pewnego dnia… „Miłości moja, my mieć awarię, statek kaput, my naprawiać, on nie chcieć płynąć…” „och, och, mój drogi, mam nadzieję, że wszystko będzie ok…” i jednocześnie na myśl przyszli Jej piraci… dlaczego?… bo tak ma.. ale chyba nie powinna o tym myśleć, bo w następnej wiadomosci: „Miód Mój (lub Kochanie Moje, w zależności od translatora..), sprawa robi się very poważna… jesteśmy na oceanie, niedaleko Malezji, i zbliżają się niedobrzy piraci … módl się za mnie Mój Aniele…” więc anioł się trochę zastanowił (bo z modlitwą to trochę kiepsko…) i odpisał: „Mój Drogi, moja Twojej eee, znaczy się, ja Tobie przesyłam dobre myśli… pisz czy jesteś bezpieczny …” no to napisał: „Miód Mój (lub jak wyżej..) służby ratunkowe, odbierać towarów, żeby nie dać nic piratom, Anioł Mój i dotyk boga, ja mieć pieniądze na mój biznes, na naszą wspólną przyszłość, kapitan kazać oddać … Cudzie Mój, Ty mi podaj swój adres, ja Tobie wysłać przesyłkę dyplomatyczną, jako żona moja prawowita, Ty odebrać i przechować save dla mnie…” Skarb i Cud w jednej osobie jednocześnie się lekko zastanowił, ale przyszłość malowała sie tak cudownie (co powinno zastanowić, ale przecież bajki czasami stają się prawdą..), że wysłała mu swój adres.. „Miód Mój, Ty cudowny kobieta jesteś, Moja Tobie już wysyłać many, i list przewozowy… i tajny kod, Twoja go strzec i nikogo nie dawać.. Moja  wszystko zapłacić, Ty nic nie martwić, Moja jak tylko dotrzeć do Australia , to od razu w samolot, i szybko u Twoja, i brać Twoja w ramiona, i kochać do końca dni…. „… „ach, ach, Mój Drogi, martwię się o Twoje bezpieczeństwo… piraci to źli ludzie są… będę czekała..”  … no ok, Ona czekać, eee…, czekała i się doczekała, maila od firmy kurierskiej, dyplomatycznej samolotowej znaczy lotniczej o treści: „Droga żona obcokrajowiec, my mieć przesyłką dla Twoja, co to ją Twoja małżonek prawowity do Twoja wysłać… my ta przesyłka  very quickly dostarczymy pod Twoja drzwi, tylko Twoja musi zrobić jeden mały rzecz…” otóż, okazało się, że Ona, żeby odebrać pod własnymi drzwiami przesyłkę od „męża prawowitego”, musi tylko wpłacić, na konto jakiegoś malezyjskiego banku marną kwotę 1.550 euro … marną, bo wedle zapewnień Jego Drogiego, w paczce miało być 450 tys funtów brytyjskich… no cóż, Ona, kładąc na szali miłość tak wielką jak wszystkie dotyki aniołów i przyszłość swoją, poszła w końcu za głosem rozumu a nie serca… odpisała mu, że jest oszustem i że ona może jest naiwna, ale nie aż tak, i że niech sobie wsadzi te swoje 450 tys funtów brytyjskich w jego doopa (znaczy nie napisała mu tego, ale pomyślała…o tej doopie, bo resztę to i owszem) … i od tej pory już nie była ani Skarbem , ani Aniołem, ani darem od boga…  nie napisał więcej….

Reklamy

From → Uncategorized

139 Komentarzy
  1. Moja wielbić Twoja styla pisania 😀

  2. Mądra dziewczyna tego naciągania jest coraz więcej i nie należy wierzyć w cuda

    • ale czasami tak bardzo chcemy, czyż nie?…

      • Ależ oczywiście i na tym korzystają takie hieny a ich pomysłowość nie ma granic. Ja ostatnio dostałem maila od Microsoftu że wygrałem kupę szmalu ale ja już o tym numerze słyszałem i stąd byłem sprytny

        • oj tak, jak widać… pomysłowość mają wielką i idą z duchem czasu i postępu … 🙂

  3. desper13 permalink

    Taaaa ciekawe jak Ona Moja na pełnym morzu DHL-a znalazła no to mię zastanawia 🙂
    Oraz dzień dobry 🙂

    • no jak to, jak?… no lotniczo do Jego przyleciały służby … 🙂
      dzień dobry choć zaczyna się chmurzyć ..

      • desper13 permalink

        Aaa no hmmm no dobra, no Jego Ona Moja dzielny nad wyraz był w takim zagrożeniu a potrafił o interesy zadbać, no swoje co prawda ale zawsze to coś, nie rozkleił się nie zaczął mazać, nie płakał tylko dbał 🙂

        • no pewnie, że dbał, jak to marynarz dzielny dbał, i nie tylko o swoja, ale też o tego Anioła jego z nieba dbał przecież, a to Jego dzielnego siły wzmagało … 🙂

        • desper13 permalink

          Ta o tego Anioła to dbał, co by mu się kasa z kieszeni czasem nie wylała 🙂

        • oj no dbał, jak potrafił, ideałów nie ma, jak się okazuje … ważne, że Anioł potrafił w porę zadbać o sebie … 🙂

  4. dreamu permalink

    Ej, jak trzeba to moja ( w języku bardzo obcym ) dookreśli wszystkie podpunkty, jakie należy uwzględnić przy wkładanaiu funtów w doopę oraz oraz bardzo precyzyjnie wskaże kierunek ku przełykowi ;)))

    • moja wie, ze Twoja w języku obcokrajowca mogłaby Jego wszystko wytłumaczyć, ale Jego już chyba nic wiecej wiedzieć nie chcieć… 🙂

      • dreamu permalink

        Szkoda, mogłoby być zabawnie ;)))

        • z drugiej strony, co z tego, że Jego nie pisze, Ona może … to co Dreamu, stworzysz instrukcję?… najlepiej w punktach, żeby była jak najbardziej przejrzysta … 🙂

  5. dreamu permalink

    Daj mi chwilkę, bo zarobona jestem okrutnie. Chętnie się pobawię epitetami opisowymi, bo f..king każdy potrafi napisać 😉

    • spoko, czasu masz ile chcesz.. 🙂

      • Na miejscu Anielicy poszłabym dalej w tym kitowaniu. Wystosowałabym dramatycznego maila w stylu: „oh, mój księciu, ty mój wielki i wspaniały, ależ oczywiście, że pomogę! Już byłam w banku i pobrałam oszczędności! starczy na połowę, ale nie zamartwiaj się, o jedyny! Jutro otrzymam drugą część wymaganej kwoty! ale jak to, o cudzie mój, piszesz, że przelew nie doszedł??? przecież wysłałam! Interweniuj! Aniele, masz tu potwierdzenie, biegnij do banku i przyleć do mnie, o mój wybrańcu! ja tak czekam na ciebie nieustannie!” Jak to dreamu przetłumaczy, to biję pokłony!

        • ha ha ha, Dreamu na pewno przetłumaczy to i jeszcze więcej, tylko, że wysłać nie ma komu, bo Jego już pewnie zapomnieć o Anielicy… 🙂

        • Zaraz zapomnieć. Anioł mógłby go nękać na portalach społecznościowych, dawać oznaki swojej tęsknoty, żalu, poszukiwania, tudzież strachu o jego przyszłość w pirackiej niewoli.

        • no w sumie mógłby, ale myślisz, że Jego by uwierzyć w takie cuda, skoro Miód nazwał go oszustem?…

        • zawsze Anielica z nieba mogłaby przeprosić za swe niegodziwe słowa, rzucone w afekcie, zaślepiona i naprowadzona na złą drogę przez koleżankę-czarownicę, co to jej nagadała, że on oszust, a tu przecież z twoje oblicze miłość i uczciwość (prawie małżeńska) bije. Mołaby ona się twojej pokłonić i ukorzyć, błagając o wybaczenie przez spanie na ziarnku grochu celem odbycia pokuty.

        • hmmmm, Ty wiesz, że w sumie mogłoby to zagrać?… oblicze Jego całkiem nawet uczciwie wyglądało, ciekawe czy aby prawdziwe było?… 🙂

        • Mogłaby również Anioł założyć profil na duńskim portalu „ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… bo mogli Twoją pirat porwać i szukać stęskniony jej miłość

        • a faktycznie, przecież Jego mogła chcieć napisać, ale przez piraty uwięziona (bo to złe ludzie ..) nie ma dostępu do neta… może jego chce Jej napisać, że nadal kocha i oszustem nie jest?… że Ona wciąż Jego Anioł jest?… 🙂

  6. teatralna permalink

    ojojoj a taka ładna bajka się szykowała z hepiendem, szkodaaaa widać już nie czasy na królewny śnieżki i na krasnoludki a my wychowane na takich pięknych historiach )))))) szkoda

    • jeszcze jaka szkoda… a wiesz, że On Ją księżniczką też nazywał?… a tu dalej kopciuszkiem trza zostać…

  7. Hhahaaaaa… spodziewałam się zupełnie innego zakończenia! I już w głowie układałam odpowiedź: durna baba, sama sobie winna…

    A tu bach! Taka niespodzianka – nie będzie Australijczyk czy inny obcokrajowiec pluł jej w twarz! 😉
    Brawo dla tej Pani!

    • tak gwoli ścisłości to Duńczyk był… 🙂
      oraz nie będzie ani pluł, ani nawet całował… 🙂

      • Duńczyk czy Dalmatyńczyk – jeden oszust! Dobrze, że mądra, polska kobieta nie dała się wykołować!!!

        Miłego wieczoru 🙂

        • nie obrażajmy może jednak dalmatyńczyków… 🙂
          wzajemnie Małgosia …

  8. Thunderstorm permalink

    Very piękna historia :)))

  9. Pollyanna permalink

    moja być uuuuf, bo moja najsampierw myśleć, że Ona być naiwna i zapłacić 🙂 jednak kobiety nie takie naiwne i …..napalone som, jak niektórzy o nich myślom, no nie? 🙂
    buziaki dla Twoja 🙂

    • napalone to może i są, ale naiwne w dobie postępu cywilizacyjnego już trochę mniej… choć troszeczkę, jak widać, jeszcze się zdarza…
      Moja Twoją pytać, co u Twojej?… 🙂

      • Pollyanna permalink

        Moja Twojej odpowiadać, że gra muzyka i buczy też 🙂 ogarniam siem powoli i wpadam w grzybowy susz 🙂

  10. stardust permalink

    Twoja przegapic taka okazja??? :))))

  11. A moja, naiwna może, się zmartwiła, ze się nie dowiedziała co naprawdę tam było…. taka podejrzliwość niejedną miłość przegapiła! Jak twoja musiał cierpieć! I moze film by powstał, jak dzielna Polka uratowała przed piratami cennu łup.. a tu łup! ;P

    • ważne że dzielna Polka siebie uratowała i byt swój … 🙂
      jakby miała tyle kasiory, to już by wiedziała co z nią zrobić i na jaki cel przelać … 🙂

  12. Całę szczęście że nie odebrało jej rozumu z tej dziwnej miłości,ale czytając myślałam ,że się zobaczą ::) później ,jak kazał jej wysłać adres ,już wiedziałam ,że dojdzie do dziwnej sytuacji..Kobieta wcale nie musi być naiwna>>::)fajna historyjka..Pozdrawiam ze słońcem i to pięknym ,cieplutko ….

    • ano nie odebrało, nie odebrało… wbrew wszystkiego Ona mocno się ziemi trzyma… 🙂
      a ja pozdrawiam wieczornie …

  13. pkanalia permalink

    starożytni Enochianie mawiali, że kobieta, którą bardziej interesuje zawartość męskiej kieszeni niż rozporka to prostytutka, zaś prostytutka, która udaje, że jest odwrotnie, to kurwa… okazuje się, że ta enochiańską typologię można zastosować wobec osobników płci męskiej…

  14. Natt permalink

    Hahaha:D Dobrze, że się tej Onej nie kazało rzucić w ramiona i …;)

  15. Bardzo interesująca historia, chociaż od słów:
    „… pewnego dnia Ona otrzymała od Niego wiadomość na portalu społecznościowym: „hello ..”
    CAŁKOWICIE przewidywalna.

    Mnie jednak interesuje bardziej to na jakim portalu społecznościowym Ona się udzielała i co ją do tego skłoniło. Bo przecież co innego, gdyby pisała wyłącznie o tym jak się dzierga koronkowe serwetki, hoduje kwiatki doniczkowe, i piecze ciasta, a zupełnie co innego, gdyby prezentowała np. taniec na rurze.
    Myślę, że w takich opowieściach – których jest pełno w spamach lądujących w mailowym koszu – właśnie o tym zapominamy. Piszę „zapominamy”, bo przecież mężczyźni też otrzymują takie błagalne prośby o ratunek w nietypowej sytuacji. Może się mylę, ale tak mi się coś widzi …
    Pozdrawiam 🙂

    • ten portal społecznościowy to nic innego, jak „twarzoksiążka” i mogę Cię zapewnić, że Ona nie prezentowala tam tańca na rurze… tym bardziej na zdjeciu profilowym, a to własnie zdjęcie „Jego, za coś tam, chwyciła”… 🙂
      mailowy spam to, według mnie, zupełnie coś innego choć efekt podobny …
      miłej soboty …

      • Masz rację „twarzoksiążka” nie jest, ani tańcem na rurze (nie wiem czemu akurat do tego się odniosłaś?), ani dzierganiem koronek, chyba jednak przybliża istotę problemu.
        W spamach mailowych takich opowieści, a nawet jeszcze bardziej sensacyjnych, jest multum, media zresztą też o tym od dawna przestrzegają. Nie chciałem Cię urazić, a tak wnioskuje z treści Twojej odpowiedzi. Nie będę więc denerwował Cię moimi komentarzami.
        Pozdrawiam.

        • Anzai, nie wiem z czego wywnioskowałeś, że mnie denerwujesz … każdy komentarz jest mile widziany, i każde zdanie ma tu swoje miejsce .. 🙂
          masz rację, w mailach jest tego mnóstwo, media o tym mówią, a jednak o takiej formie naciągania, ja przynajmniej, dotychczas nie słyszałam…
          pozdrawiam co prawda nocnie, ale już nedzielnie … 🙂

        • A dlaczego musiałaś mnie ZAPEWNIAĆ, że akurat nie chodzi o taniec na rurze? Przecież to nie jest zarzut, bo równie dobrze mogło chodzić np. o dzierganie koronek. Ja zasugerowałem tylko skalę (od dziergania do rury), a w podaną informację na pewno bym Ci uwierzył. Jeżeli zapewniasz, to z góry zakładasz brak wiary z mojej strony. Ale dajmy temu spokój, bo to są tylko dywagacje. Moje wątpliwości zmierzały do postawienia pytania: Czy zauważasz związek pomiędzy okolicznościami NAWIĄZANIA znajomości, a jej dalszym rozwojem?

          Pytam, bo Twoja opowieść od razu ustawia temat: „Mądra Polka – zły marynarz”, ale czy dopuszczasz to, że marynarzem może być studentka, albo emerytka zabawiająca się naciąganiem naiwnych? Z „tamtej” strony może to wyglądać zupełnie inaczej, np. „Głupia (bo odpowiedziała na e-maila) Polka – mądra studentka” …

          Co do komentowania u Ciebie to jak widzisz jest to głównie cała masa nieporozumień i bardzo mało treści polemicznych, dlatego nie chcę Ci psuć nastroju, i chyba jednak … denerwować.
          Serdecznie pozdrawiam

        • Anzai, moja opowieść miała na celu lekko humorystyczne pokazanie tego, że w internecie zdarzają się różne historie… nigdzie nie napisalam, że „marynarz był zły, Polka – dobra”.. wiadomo, że żadnego marynarza nie było, że to postać stworzona na potrzeby „numeru”, i na pewno, ten, kto to wymyślił, kimkolwiek by nie był, nie jest głupi… a Polka?… może nie jest głupia, może, po prostu, naiwnie chcia wierzyć w tę bajkę?… może jest tak samotna?… a poza tym, czy Ona obwinia kogokolwiek?.. nie, bo może mieć pretensje tylko do samej siebie…
          i wydaje mi się, że to jednak Ty na siłę doszukujesz się nieporozumień w naszej „rozmowie”… nie chcesz u mnie komentować, to tego nie rób, ale nie wymagaj ode mnie na siłę stwierdzenia: „tak, Anzai, denerwujesz mnie, więc może nie pisz tu więcej?”… nikogo do tego nie zmuszam, ale też nikomu nie zabraniam wypowiadania tu swojego zdania…
          miłej niedzieli (choć u mnie niestety deszczowa…)

        • Ale dlaczego chciałaś mnie „zapewnić” (pierwsza Twoja odpowiedź)? Zakładałaś, że Ci nie uwierzę?

          PS. Nie wchodźmy w merytorykę postu, bo znowu zaczynasz mi imputować niezrozumienie postu (przecież odniosłem się do tego czego nie ma w poście), i w ten sposób zaciemnimy sens polemiki, jaką jest chyba sposób odnoszenia się do siebie, a nie treść postu.

        • czy My tu toczymy jakąś polemikę na temat wzajemnego odnoszenia się do siebie?… myślałam, że pod postem toczy się dyskusja na jego temat, a nie na temat wzajemnych relacji …

        • A czytałaś mój pierwszy komentarz?
          Polemikę toczymy DOPIERO po użyciu przez Ciebie słowa „zapewniam Cię”.

          PS Myślę, że skoro ciągle odchodzisz od sedna sprawy (t.j.: Dlaczego chciałaś mnie zapewnić?) to już nic więcej nie wymyślimy.
          Życzę miłego dnia, chociaż na razie jest pochmurno.

        • eh, jak Ty bardzo lubisz „uczepić” się jednego zdania, tematu i, z uporem godnym lepszej sprawy, drążyć wciąż to samo…

        • Myślę, że bardziej Ty lubisz unikać odpowiedzi na pytania, które sama prowokujesz …

        • uwierz mi, że jeśli zacznę kiedykolwiek do czegokolwiek prowokować, to będziesz o tym wiedział… póki co tego nie robię…

        • Wierzę, bo robisz to nieświadomie, szkoda tylko, że nie chcesz tego zauważać.

        • trudno zauważyć coś, co robi się nieświadomie (niektórzy nie zauważają nawet tego, co robią celowo..) … rozumiem, że Ty to widzisz i przyjąłeś sobie za punkt honoru mnie o tym powiadomić…

        • No widzisz jak dzięki nieświadomości pięknie rozwija się nasza dyskusja. A przecież wystarczyło odpowiedzieć np., bo myślałam, że jesteś: a/ dziadkiem z kółka różańcowego, b/ moralistą, c/ wariatem, d/ przygłupem, albo e/ po prostu nic nie myślałam, tak mi się napisało.
          No cóż, to ja w takim razie już odpadnę, bo nie sądzę, abyśmy do czegoś doszli.
          Pozdrawiam

        • ok, więc uważam, że jesteś moralistą, i to wielkim, który cały czas mnie poucza … (i nie mam na myśli tylko tej sytuacji..) … zadowolony?.. teraz możemy bić tę pianę dalej …

        • O.K. Jest niedziela, więc wolę bić co innego. Jak chcesz to możemy zrobić „powtórkę z rozrywki” przy kolejnym poście.

          PS. Coś mi się wydaje, że z umoralnianiem w tym poście akurat Ty zaczęłaś pierwsza … (vide początek naszej dyskusji).

        • ja miałabym umoralniać Ciebie?… nie mam takich aspiracji, w stosunku do nikogo … każdy ma taką moralnosć, jaką ma i mnie nic do tego… a do ubijania piany nie trzeba konkretnego dnia, ale skoro wolisz to odłożyć…
          w takim razie miłego „bicia czegoś innego”… 🙂

        • Wow, ale burzliwa dyskusja….

        • jeśli jesteś w stanie zrozumieć istotę, to się przyłącz … 🙂

        • Hmmmm, jakby to ująć, aby nikogo nie obrazić (choć generalnie nie mam z tym problemu, gdyż do bólu szczera być potrafię) – nie mam pojęcia.
          Często używam zwrotu „zapewniam cię, że..” i nie próbuję tu ukryć przesłania z rodzaju „bo mi pewnie nie wierzysz”
          Oraz pokuszę się o własną interpretację posta….

          Post został stworzony przez nieznaną szerszemu gronu odbirców Autorkę, która w świecie sztuki blogowej posługuje się pseudonimem Frytka. Można spekulować, iż to określenie zostało przez nią przyjęte ze względu na umiłowanie dania powstałego ze smażonych na głębokim oleju, pokrojonych w paski ziemniaków. Możliwe również, że ta interpretacja jest zbyt płytka i pseudomin nawiązuje do czegoś zupełnie innego, jak na przykład ważne wydarzenie w jej młodym życiu, czy ma związek ze szkolną, mówiąc językiem potocznym, ksywką. Post Frytki przytacza historię kobiety, która padła ofiarą oszustwa ze strony duńskiego marynarza i przedsiębiorcy. Początkowo jawi się on jako osoba czuła, spragniona miłości i czułości ze strony kobiety. Początek ich znajomości miał miejsce na popularnym portalu społecznościowym. Znajomość ograniczała się do wymiany wiadomości mailowych, których treść nie została w pełni ujawniona przez Autorkę. Wiemy jedynie, że składnia pozostawiała wiele do życzenia i była pełna błędów stylistyczno – gramatycznych, językowych. Znajomość zakończyła się dość szybko i można ją zaliczyć do grona nieudanych. Mężczyzna okazał się być oszustem, a Kobieta nie dostrzegła odpowiednio wcześniej jego ukrytych niecnych zamiarów, Autora nie utożsamia się z bohaterką swojej opowieści – jedynie zdaje relację z przebiegu znajomości, opowiada nam pewną historię. Jej celem było zapewne ukazanie szerszemu gronu odbiorców, na jak liczne oszustwa można się natknąć w wirtualnym świecie, jak często i w jak perfidny sposób niektórzy usiłują nabrać inne osoby, korzystając z ich wiary w uczciwość ludzką. Historia jest napisana językiem lekkim, w tonie żartobliwym – dowodzi to poczucia humory Autorki i tak zwanego „lekkiego pióra”. Historia nie zawiera konkretnie sformułowanego morału. Jednak może służyć jako ostrzeżenie przed oszustami wirtualnego świata i wskazywać, że zbyt daleko posunięta wiara w uczciwość może czasami zaszkodzić.

          No dobra… pomysły mi się skończyły 😀

        • moja Twojej dziękować very bardzo za dogłębną, i jakże trafną, analizę … 🙂

        • Czy trafną, to nie wiem… ale dlaczego piszesz, że dogłębną? Nie wiem, czy nie za płytka ona jednak jest… Dlaczego sądzisz, że jest dogłębna? 😛

          Okej, teraz jestem „maupa” 😛

        • ależ zapewniam Cię, że nie miałam nic złego na myśli… 🙂 … po prostu dostrzegłam, jak wiele aspektów mojego posta poruszyłaś w swojej wypowiedzi … 🙂

        • @ Tygrys
          „Burzliwa dyskusja” NIE DOTYCZYŁA NOTKI (bo tę uważam za za b. interesującą, co napisałem już w pierwszym komentarzu).
          Serdecznie pozdrawiam.

        • @ Anzai – ależ zapewniam Cię, że widzę, czego dotyczy dyskusja i jak mam być szczera – nie mam pojęcia, o co w niej „biega”. Jak widać, nie ja jedna. Pozdrawiam.

        • Biega o to, że ja uważam sposób nawiązania znajomości z marynarzem jako wymagający szczególnej rezerwy, natomiast Frytka uważa inaczej (jak?), i dlatego niczego nie wyjaśniając pisze, że jestem moralistą.
          Biega też o to, że mój prywatny spór Frytka przeniosła na blog niezręcznym stwierdzeniem: „zapewniam Cię”, co miało określać moją odmienność od utartych na blogu obiegowych opinii (bo inni nie myślą inaczej, lepiej). Wydaje mi się, że banalne stwierdzenie w odpowiednim momencie np: pomyliłam się, nie miałam na myśli (no właśnie czego?), odruchowo to napisałam, itd. załatwiło by sprawę, stało się jednak inaczej.
          Pozdrawiam

        • Anzai, po raz kolejny całą winę za powstałą dyskusję zwalasz na mnie, bo co?… bo nie wycofałam się ze swojego stwierdzenia?.. bo nie przeprosilam?… nie zamierzam robić ani jednego, ani drugiego… stwierdzenia użylam celowo choć całkowicie na luzie, nie odnosząc się do naszego „prywatmego sporu”, ale skoro Ty jesteś przewrażliwony i nie potrafisz oddzielić jednego od drugiego, to już nie moja wina …
          miłego dnia

  16. alicjawalo permalink

    Australia piękna kraj, a marynarz dalekomorski piękna i pożądana mużczyzna…:)
    tylko kurna …my biedne som i z marnej pensji żyjemy…i jak tu płacić piratom i ukochanego ratować?
    Przez ten brak wolnej gotówki i piratów karaibskich trza będzie jako dziewice umierać i już 😉

    • eeeee tam, Alicjo, ja jako dziewica umrzeć nie zamierzam, i sobie mężczyznę do tego bliżej znajdę (i to takiego, któremu nawet płacić nie będę musiała.. 🙂 )

  17. paczucha permalink

    Naiwnych kobiet nie sieja, same sie rodza :)))))))

  18. Ponieważ Anioł okazał się przedstawicielem płci nie tylko pięknej, ale i rozsądnej i nie muszę się martwić o jego dalsze losy, skupiłam się na wątku wsadzania w doopę 450 tysięcy funtów. Zastanawiam się, czy weszłaby cała kwota, czy nie. A jeśli nie cała, to jaka? Hmmm… Mam temat rozmyślań na niedzielę. 😀 Pozdrawiam tuż przed pierwszą. 😀

    • temat iście niebagatelny, tak jak kwota … 🙂
      pozdrawiam znad drugiej już… (tak, wiem, wiem, jestem nienormalna, jest niedziela i tak dalej …)

  19. Wciąż myślę, choć już po drugiej i tuż przed trzecią. 😉

  20. Taka historia „ku przestrodze”… Serce swoje, a Rozum swoje… Szkoda, że ten Anioł nie mieć żadnego Pieszczocha, żeby poszczuć „męża prawowitego”, co by mu się takich gierek odechciało… 😉

    Abstrahując zaś zupełnie od tematu, ta historia doskonale ukazuje powszechne w środowisku tłumaczy kontrowersje związane z kotami (CAT – skrót od „tłumaczenia wspomagane komputerowo”) i jak trzeba na takie urządzenia uważać…

    Moja życzyć Twoja utalentowana pisarka blogowa przyjemnego dnia 😉

    • Moja dziękować Twoja za dobra słowo … 🙂
      ano właśnie, nie zawsze rozum i serce idą w parze, życie to nie reklama… 🙂
      a tłumaczenia są super, nieźle się mnożna ubawić czytając, chociaż wiadomo, że użyć tego można tylko do prywatnego użytku, przy błahych sprawach…
      miłego Celcie …

      • W temacie tłumaczeń, dosłownie wczoraj natrafiłem na pewnego linka…zamieszczę go tutaj przy okazji aktualizacji w przyszłym roku… A póki co, daję Ci już teraz do wglądu: http://interpretersoapbox.com/pl/ 🙂

        • ha ha ha, dobre… dzięki Celcie …. 🙂

        • Podepnę się, gdyż będąc ściśle związana z tłumaczeniami, również CATami, mogę być zainteresowana 🙂

        • podepnij się, ale to blog jest 🙂

        • Jesteś tłumaczką? Fascynujące? 🙂

          Zapraszam na Polankę! Z chęcią zapoznam bliżej 😉

        • hej Chłopaku, co mi tu koleżanki wyrywasz?…. 🙂

        • Cóż Fryciu…na drodze do wymarzonego zawodu każda pomoc się przyda 🙂 A i nową Czytelniczką również nie pogardzę 😉

        • no dooooobra, jakoś to przeżyję…. 🙂

        • p.s. CATy to nie translatory 😉 Translator mi wczoraj, taka ciekawostka, wypluł instrukcję dla elektryka, która z założenia była opisem, jak zrobić na drutach czapkę z nausznikami 😀

        • Widzę, że blog – właśnie przeglądam. Może ciekawe przykłady znajdę 😀 Każda porada jest dobra!

        • a pewnie, czasami z pozornie niezwiązanego źródła wiedza może w człowieka uderzyć… 🙂

        • Czasami jest to wiedza, czasami drzwi od szafy…. wolę wiedzę chyba 😉

        • zdecydowanie mniejszy kaliber, choć niektóra wiedza, też szkodę może przynieść… 🙂

        • Ooo, moja wybitna spostrzegawczość dała o sobie znać… Dzięki Fryciu, żeś mi uświadomiła, jak niegrzecznie się zachowuję ignorując komentarz skierowany do mnie, ale wybaczcie – kilka dioptrii i ta szafka na głowie – mam usprawiedliwienie!

          Oraz nie jestem tłumaczką, aczkolwiek mam na co dzień do czynienia z tłumaczeniami 🙂

        • ja wybaczam, a Celt pewnie też, On dżentelmen jest … 🙂

        • A co te komentarze tak wpadają w środek? Człowiek ich nie dostrzega! i pomija.
          Na bloga wpadnę – nie dzisiaj, bo zaraz lecę, ale z rana zaglądnę 🙂 Popołudniami mam komputerowy detox

        • ano Celt ma specjalną ścieżkę do zamieszczania komentarzy… 🙂

        • Czasami dziwnie się te drzewka z komentarzami układają.

          Zapraszam serdecznie w wolnej chwili, Tygrys 🙂 Oraz, jeśli nie tłumaczka, to w jakim sensie masz do czynienia z tłumaczeniami? 🙂

        • Zwrotnie zapraszam do siebie. Chociaż mój blog nie jest poważny, ani jakoś specjalnie kreatywny, uprzedzam, żeby nie było rozczarowania. Wchodzi się na własną odpowiedzialność!
          Mam do czynienia z tłumaczeniami.

        • Rzucę okiem i przyjdę na pewno 😉

  21. Ja kiedyś przypadkowo klucze wyrzuciłem. Ciekawe co pomyśleli sąsiedzi, gdy zobaczyli mnie w śmietniku:)

    • to zależy z jakiej strony znali Cię do tej pory… 🙂

      • grafitowy1988 permalink

        :)) No z tej mnie na pewno nie poznali 😉

        • nie no, wiesz, jak uważają Cię za zrównoważonego i poważnego człowieka, to pomyślą, że wyższa konieczność Cię do tego zmusiła i Ci wybaczą… ale jeśli mają Cie za …. no sam rozumiesz… 🙂

  22. Anonim permalink

    gorzej jest, gdy się człowiek da nabrać i …….potem zostaje na dnie,

  23. Anonim permalink

    Tak niestety 😦 ……..

  24. Anonim permalink

    Możemy porozmawiać….tylko nie tu……

  25. Anonim permalink

    gg, mail, poczta

  26. Anonim permalink

    Trace wszystko

  27. Anonim permalink

    WSZYSTKO – DOM, rodzinę

    • co mam Ci napisać?… dlaczego nie chcesz napisać maila, podać swojego?… jak mam Ci pomóc i czy mogę?

  28. Chyle czoła nad Twym kunsztem literackim 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: