Skip to content

akcja pudełko ….

25 września 2014

Paczucha  najpierw, a później Pani S  zainspirowały Frytkę swoimi historiami … a właściwie to otworzyły tymi historiami odpowiednią skrytkę w zakamarkach pamięci Frytki (Pani S to nawet bardziej, bo nawet okres w jakim się rozgrywała, był ten sam…), w której skrywało się to…

lat temu kilkanaście, kiedy to Młody był jeszcze bardzo młody, były święta Bożego Narodzenia (znaczy te święta są nadal, co roku, więc to w sumie nic szczególnego…) … jak się rzekło, Młody był młody (bardzo…) i jak każdy w tym okresie (świątecznym..) oczekiwał prezentu od Mikołaja  (świętego Mikołaja znaczy się, nie od kolegi z przedszkola…)… Frytka już wiedziała, że na Św. Mikołaja (nie pamięta kto ją w tym uświadomił, ale nauka nie poszła w las…) nie ma co liczyć, tylko trza ruszyć du.. swój tyłeczek i bujnąć się do sklepu… jako dobra matka znała marzenia swojego męskiego potomka, który wtedy normalnie, jak każdy chłopiec, (jeszcze gender nie było…) bawił się samochodami … skoro tak, to sprawa była prosta… zakupione zostało superekstrafullwypas auto … na pilota!!!… radości Młodego nie było końca (cieszył się niemalże tak jak trzy lata wcześniej jego siostra, wtedy 3-letnia, która kiedy dostała lalkę Steffi, taką europejską Barbie, przytuliła ją do piersi i ze wzruszeniem powiedziała: „całe zycie mazyłam o takiej lalce”…pisownia z oryginalnej wymowy…) … tak czy inaczej,  zabawa nowym autem trwała do późnej nocy… w końcu, Młody szczęśliwy jak prosię w deszcz (wersja wegetariańska – jak kania w deszczu…) usnął, Frytka pozbierała wszystkie pudełka, opakowania, świąteczne torebki i, w drodze na pasterkę (teraz też się dziwi…), wyrzuciła je do kontenera… dnia następnego rano, Młody oczywiście odpalił autko i dawaj jeździć po całym mieszkaniu, budząc pozostałych domowników odgłosami stłuczek … tym razem radość nie trwała zbyt długo, gdyż w pewnym momencie auto całkowicie odmówiło poruszania się.. nie pomogły prośby, groźby i wzrok Frytki (który niejednego już złamał) oraz wymiana baterii w pilocie… auto pozostało nieugięte… cóż było robić, problem został odłożony na „po świętach”… od razu pierwszego dnia pobiegła Frytka z autem do mechanika, tfu, do sklepu… pani sprzedawczyni uprzejmie, aczkolwiek stanowczo, oprócz paragonu zażądała od Frytki … opakowania… i ponieważ nie chciała bez niego auta do reklamacji przyjąć, powstał między nią a Frytką niejaki zgrzyt na tym tle… tym razem Frytka (mając przed oczami wizję straty kasy oraz rozpacz Młodego…) uległa presji, odwróciła się na pięcie i pognała w stronę… śmietnika .. żeby sprawdzić, czy poświąteczne śmieci zostały już zabrane… jeszcze nigdy na widok pełnego pojemnika, Frytka nie była tak szczęśliwa… wirtualnie (a nie, wtedy to jeszcze nie było całej tej wirtualności, dopiero się rodziła i to za granicą) w myślach zatem dziękowała Frytka panom śmieciarzom za ich opieszałość.. nie tracąc czasu, pomknęła do domu, zaopatrzyła się w niezbędne przybory (pytający wzrok domowników zbyła machnięciem ręki i nieokreślonym pomrukiem…) i jak stała, tak pomknęła z powrotem na zewnątrz.. po paru minutach można było zaobserwować taki oto widok: przy kontenerze, na taborecie stała Frytka (właściwie to się chybotała, bo na nogach miała swoje nieodłączne szpilki….)… a więc, na taborecie chybotała się w Frytka w szpilkach, obcisłych (wtedy jeszcze mogła..) dżinsach,  z wypiętą na świat dolną częścią ciała, górną częścią schowana w otwartym kontenerze i grzebiąca kijem od mopa w jego zawartości… widok zapewne dla niektórych bezcenny i, od tamtej pory,  niepowtarzalny…

tak czy inaczej, pudełko od auta zostało znalezione, cudem suche i nieubrudzone (młode pokolenie informuję się, że wtedy jeszcze nie było segregacji, wszystkie śmieci wrzucało się do jednego kontenera…), potem wraz z autem zostało odstawione do sklepu i reklamacja mogła być załatwiona… nowym autkiem Młody  cieszył się o wiele dłużej, a Frytka, od tamtej pory, nie wyrzuca żadnych pudełek, dopóki nie skończy się gwarancja na towar, który w nich zakupiony został..

Advertisements

From → Uncategorized

122 komentarze
  1. Chciałabym to zobaczyć….

  2. Jest! Też mam tak z pudełkami. Uważam, że to głupia zasada, ale nie dam sklepowi okazji do odrzucenia mojej reklamacji. A tak w sumie, to trzeba by sprawdzić, czy na pewno takie są przepisy. 😀 A jeśli chodzi o tekst Twojej córki, to przypomniał mi, jak koleżanka wysyłała swojego trzyletniego synka do pokoju i kazała mu przemyśleć swoje życie. Zawsze jej mówiłam, że zanim dojdzie do drzwi, zadanie będzie miał zaliczone. 😀

    • ha ha ha, całe swoje trzyletnie życie… 🙂
      w temacie pudełek, to się chyba ostatnio coś pozmieniało, bo nawet w niektórych sklepach obuwniczych informują, że nie trzeba trzymać pudełka… z elektroniką jest inaczej, ale to chyba w kwestii bezpieczeństwa towaru bardziej, żeby się w ewentualnym transporcie nie uszkodził bardziej …

  3. Taaa i wtym czasie, gdy Frytunia nurkuje, podchodzą dwa miejscowe żuliki i z zadowoleniem stwierdzają, no paczpan całkiem dobrą babę na śmietnik wyrzucili, weźmiemy se co:)
    Dobry dzień 🙂

    • a własnie, że nikt mnie nie wziął… przy śmietniku 🙂
      oraz dzień dobry bardzo … 🙂

      • Trza było zamiast dżinsów minóweczkę i skromniutkie stringi założyć to nawet nie zdążyłabyś wynurkować, a miałabyś branie, kilkukrotne 🙂

        • ha ha ha, w sumie wolałabym to w inny sposób wykorzystać… najpierw nurkowanie przez lumpa w śmietniku, a potem…. serwowałam bym się ucieczką pod pretekstem, że dziecko na mnie czeka, piersią karmię … 🙂

        • Desperowi od rana stringi w głowie 😛 Sam sobie noś sznurek w tyłku! Wtedy pogadamy1

        • Aaaaa nie wiem czy udało by Ci się zwiać, wiesz one te żuliki jak trza to mają takie ruchy że ho ho!! Widziałem kiedyś jak dwie śmietnikowe babcie, na widok wyniesionych przez kolesia butelek dostały spida 🙂 Normalnie wyścigówki z nich się zrobiły 🙂

        • babcie to babcie, one sa mnie życiem sterane … a takie żuliki, jak nie wypiły jeszcze po winku, to wiesz… 🙂

        • Tygrys, no proszę Cię, jakiś marny sznureczek Ci przeszkadza?? No hm no nie wiem jak se Twój mąż daje radę skoro tak Ci przeszkadza 🙂

        • Może tak, ale taki żulik, wyposzczony to jakby miał taką perspektywę toooo oj szedłby jak dzik w żołędzie 🙂

        • a ja mając taką perspektywę ryjącego żulika, spieprzałabym jak ta rącza łania…. nawet szpilki by mi w tym nie przeszkodziły… 🙂

        • Z posiadanych informacji wynika, że szpileczki nie przeszkadzały nigdy Tobie w szybkim poruszaniu się, więc nie neguję tego, że i tym razem nie przeszkadzały by w ucieczce 🙂 Oczywiście elegancko i z klasą 🙂

        • oczywiście, ze tak… dla większego efektu wizualnego, mogłabym jeszcze stawać tylko na nie popękanych płytkach chodnikowych… 🙂

        • Obawiam się, że nie dała byś rady zwiększać tego efektu, bo płytka chodnikowa nie popękana trafia się raz na kilka metrów, ojjj musiałabyś mieć miotłę ze sobą 🙂

        • miałam kij od mopa, to prawie jak miotła… ewentualnie mogłabym go wykorzystać jak tyczkę …. a taboretem mogłabym w nich rzucić… 🙂

        • Kijem od mopa to se mogłaś pomachać na pożegnanie, po wszystkim, na pewno na samym kiju nie dałabyś rady odlecieć, a taboret trza było zachować, wiesz jakby jakiś niewyrośnięty ten żulik się trafił to by se skorzystał z niego:)

        • ale że co Ty sugerujesz??… że miałabym żulikowi sprawę taborecikiem ułatwiać???… o niedoczekanie jego… i Twoje … 🙂

        • Oj no przecież nie byłabyś aż taka no hmmm nieużyta społecznie, no jakby taki wiesz karłowaty był albo co to trza by mu by było pomóc, no wleźć do tego kontenera śmietnikowego, przecież zależało Ci na tym kartonie prawda?

        • aaaaaa, o takiej pomocy mówisz, o wlezieniu do kontenera znaczy się… a nie, no to pewnie, że tak, użyczyłabym taborecika, a jakże … ale rączki przy wchodzeniu to bym raczej nie podała… 🙂

        • Weź się zdecyduj, potrzebne Ci było to pudełko czy tak se dla hecy właziłaś do tego śmietnika, bo ja przestaję rozumieć, no bo jeżeli ktoś by chciał pomóc zadeklarował się że wlezie do kontenera i będzie szukał tylko trza mu leko pomóc a Ty foch i nie i o, no to ja nie wiem o co chodzi Tobie 🙂

        • oj no, oczywiście, że o pudełko, bo brak pudełka, to brak kasy i nieszczęście najmłodszego… ale, że wcześniej sugerowałeś, że żuliki mnie ganiać będą, to myślałam że mam im pomóc w dogonieniu …. wszystko przez Ciebie, bo to Ty takie skróty myślowe stosujesz, że nawet Jarosław Polskę Zbaw przy Tobie wysiada… 🙂

        • Frytuniu!! Ja cały czas o pomocy zdobycia pudełka, a TY o czym?? Najpierw o próbach lotów na samym kiju i to nie od szczotki a od mopa, o łamaniu płytek chodnikowych i rzucaniu w ludzi taboretami, ja spokojny jestem, ale to była już przesada wieszszsz!!

        • bo mnie żule goniły!!!!!!… ale no dobra, się uspokajam już, opanowuję, bo w końcu damie takie rzeczy nie przystoją… szczególnie jak nie ma akurat PMS-a … 🙂

        • Przecież żuliki nie chciały gonić, to Ty sama z własnej woli zaproponowałaś ucieczkę w szpileczkach po całych płytkach chodnikowych wspierając się taboretem 🙂

        • ta jasne, sama z siebie bym se takiej rozrywki dostarczała… weź przestań Desper, ja już wyrosłam z takich działań, jak mnie sytuacja nie zmusza, to nie podejmuje takiego wysiłku … 🙂

        • Na tyle szalona jesteś, że mię to nie zdziwiło by, wcale a wcale 🙂

        • co szalona??!!… ja szalona??!! … no wiesz??!!… spokój i opanowanie bije ode mnie na odległość…. 🙂

        • Ta bije taboretem czy kijem od mopa?

        • Desperku, bo Ty zaraz poczujesz czym i jak bije …. myślisz, że jak jesteś daleko, to Cię nie sięgnie… 🙂

        • A konkretniej to co będziesz bić?? No i tak zdecydowanie wolę jak osobiście to robisz 🙂 Nie na odległość 🙂

        • lubisz bicie?… no masz, nie przestajesz mnie zaskakiwać… 🙂

        • Oj no wiesz tak czasami dla odmiany tak też może być, baa nawet tak może być bardzo wyjątkowo 🙂

  4. Nie wiem co za kretyn wymyślił ten numer z opakowaniem. Może oni te rzeczy naprawiają i jeszcze raz sprzedają jako nowe

    • teoretycznie naprawiają i zwracają do reklamanta (czy jak tam się zwie taką Frytkę, co to oddaje autko..) … 🙂

  5. Teraz rozumiesz tych, co codziennie chodzą i wygrzebują ze śmieci skarby. Niektórzy z nich są bogatsi od nas, choć tego po nich nie widać i nie… czuć:-)

    • oj wiem, znam takiego jednego pana… od lat zajmuje się zbieraniem śmietnikowym i co roku wyjeżdża z rodziną na wakacje za granicę … 🙂

  6. W kwestii pudełek to działa także w drugą stronę. Jeżeli kupujesz w sklepie coś bez opakowania, np. towar z wystawy, żądaj kategorycznie obniżenia ceny. Mnie udało się tak kupić np. zestaw ogrodowy (stolik, 4 krzesła i parasol), robot kuchenny i lampę. W każdym przypadku cena była niższą o 1/3.

    • ooooo, dobrze wiedzieć… co prawda jeszcze nie zdarzyło mi się kupić niczego z wystawy, ale wszystko przede mną …
      dzięki Róża… 🙂

  7. dreamu permalink

    Obrazek zadka Frytuni, stojącej na bujającym się taborecie w szpilkach będzie mi dzisiaj towarzyszył przez cały dzień ;))) Moja wyobraźnia mnie kiedys wykończy ;)))

    • ha ha ha, mam nadzieję, że on przynajmniej miły jest, ten obrazek… 🙂
      no cóż, nie wiem czy powinnam to publicznie mówić, ale mnie dziś towarzyszy obrazek Desperka nakrywającego się ogonkiem … 🙂

      • Dreamu…. dobrze, że Cię wczoraj nie było… Twoja wyobraźnia wykończyłaby Cię na cały następny tydzień 😀

        • ha ha ha, nie strasz Jej, bo sobie źle o nas pomyśli… do tej pory uważa nas za normalne… na pewno tak uważa… co nie Dreamu?… 🙂

        • dreamu permalink

          Nigdy nie uważałam Was za normalne. Normalne kobiety piorą, gotują, czytają dzieciom i udzielają się w kółku różańcowym, a nie latają po necie i wypisują różne takie. Oraz jako, że sama normalna nie jestem, nie mam potrzeby zadawać się z normalnymi… to jest zwyczajnie nudne ;)))

        • ha ha ha, czyli uważasz, że co???… że ja nie gotuję i nie piorę????…. otóż mylisz się, ale Ci to wybaczam… tyko z tym kółkiem różańcowym mi nie po drodze … 🙂

        • dreamu permalink

          Prawdziwa Matka Polka ma kółko w pakiecie, dlatego ja też nią nie jestem. Oraz nigdzie nie napisałam, że nie pierzesz i nie gotujesz, podobnie, jak Ty nie napisałaś, że masz służbę ;)))

        • no bo nie mam, buuuuuuuu…. oraz ja jestem Matka Polka, ja trzy dzieci urodziłam i wychowałam…. i to bez różańca, to się powinno bardziej liczyć …. 🙂

      • Dziewczęta!! Pohamujcie się!! A jak nieletni to czytają to co??

        • a niech się uczą… poza tym, żebyś Ty wiedział, czego tych nieletnich w szkole uczą, na tzw. wychowaniu do życia w rodzinie, to byś afery nie robił … 🙂

        • O nie nie, ja się nie zgadzam, może jeszcze jakieś zajęcia praktyczne, z przykrywania ogonkiem Desperka co??

        • jakbyśmy weszły w ćwiczenia praktycznie, to przykrywanie ogonkiem mogłoby mieć niefajne skutki… dla ogonka… co innego … pokrywanie… 🙂

        • Ale sugerujesz że coś by się mogło stać ogonkowi??

        • no tak właśnie sugeruję… 🙂

        • Nooo ciekawe co by na to powiedział kot, no ten właściciel ogonka 🙂

        • ale ja nie zamierzałam kociego ogonka używać, tylko…. no nie ważne… 🙂

        • Noszsz kurna, przecież chyba nie chciałaś tarmosić Białej Bestii za jego ogonek !!

        • w życiu, niech se Biała Bestia znajdzie inną tarmoszącą… ja za innymi ogonkami się rozglądam raczej … 🙂

        • Jaka Ty niezdecydowana jesteś, raz kotka raz pieska a potem to w życiu to nie to ehhhh, trudno kobiecie dogodzić, a Frytuni w szczególności:)

        • da się, da dogodzić, ale jak, to ja tu zdradzać nie będę… 🙂

        • dreamu permalink

          Desper z ogonkiem??? Jak ja dotrwam do końca dnia??? 😉

        • na wesoło… 🙂

        • No dobra nie tu, a jakieś prywatne tajne komplety?? Da się coś w tym zakresie zrobić?

        • jeśli już, to bardzo tajne… tak tajne, że nikomu o nich nie powiem… 🙂

        • No to kicha 😦 😦 No bo skoro nikomu to mnie też, to jak się dowiem gdzie kiedy i jak ??

        • musisz patrzeć na znaki… oraz uszu nadstawiać, może coś Ci wpadnie, jakaś podpwiedź, wskazówka… 🙂

        • Phi to co to za konspira jak wskazówki będą wpadać dzieś tam , a jak wpadną do przypadkowych uszu albo to tych całkiem niewłaściwych co??

        • oj tam, dramatyzujesz… co Ty myślisz, że ja wskazówkami na lewo i prawo rzucać będę?… tak dobrze, to nie ma… 🙂

        • To może uprośćmy sprawę i w zalakowanej kopercie dasz mi namiary gdzie i kiedy, a ja przed przeczytaniem spalę no bo tak tajne to jest 🙂

        • ha ha ha, bardzo mi się to podoba, szczególnie spalenie przed przeczytaniem… chyba zaraz napiszę i zalakuję… tylko skąd lak wezmę?… 🙂

        • Możesz usta swe odcisnąć wcześniej je naszminkowywując 🙂

        • ooooo, krwisto czerwoną szminka, żeby podkreślić wagę zawartej tam treści … 🙂

        • Obowiązkowo krwiście czerwona i koperta skropiona perfumami ooo taaaak 🙂

        • oj no nie wiem, sposób pakowania tych wskazówek zaczyna się robić niebezpieczny… a jak doręczyciel, wiedziony ciekawością, porwie kopertę i zamiast Ciebie na tajne kuplety przybędzie?… 🙂

        • Ależ!! jaki doręczyciel!! Otóż ową kopertę przekażesz mi równo o godzinie 18;minut 32; sekund 45, przy drugiej ławeczce od zachodniej strony przy stawie w parku, przekazanie odbędzie się bardzo dyskretnie, rzecz jasna:)

        • ale jakiego parku?… bo jak łazienkowskiego to nie zdążę, nie ma wała… 🙂

  8. alicjawalo permalink

    No fakt, były takie czasy, że reklamację bez zachowanego pudełka odrzucano. Efekt-szafy, pawlacze, piwnice zagracone były bezużytecznymi pudełkami. Nikt już nie pamiętał od czego było to, czy tamto pudło, ale na wszelki wypadek zachować go należało…
    Dobrze, że to już minęło, ale nawyki co niektórym pozostały…

    • nie do końca minęło, Alicjo, niektórzy wciąż sobie życzą a że sprzęt jaki jest, każdy wie, więc lepiej trzymać… mam cały skład makulatury w piwnicy … 🙂

  9. Thunderstorm permalink

    Frycia!!! Ja Cię błagam!!! Mam tak rozwiniętą wyobraźnię, że z mety mogłabym Cię w tej sytuacji narysować! Boszszszszeeee… Ależ się uśmiałam… 🙂
    Oraz… jestem z tych przewidujących – zawsze trzymam opakowania, a potem przeklinam, że w pawlaczu miejsca brak 🙂

    • rysuj Kobieto, rysuj, nie mam żadnego swojego portretu… od tyłu… 🙂 🙂 🙂
      oraz śmiech to zdrowie…

      • Thunderstorm permalink

        🙂 spłakałam się i nic nie widzę 🙂
        Ale Ci powiem, że masz pomysły… A ja myślałam, że tylko ja tak mam 🙂

        • oj tam, oj tam, proszę oczka wytrzeć i do roboty …. 🙂
          a poza tym, o co Ci chodzi, co?… miałam kasę stracić i dziecko w rozpacz czarną wpędzić?… jak każda kochająca matka, ratowałam sytuację … też byś tak zrobiła … 🙂

  10. Pollyanna permalink

    przepienktny to musiał być widok zaiste 🙂 ależ oczywiście w szpilkach musiałaś się drapać na ten taborecik, bo jakże inaczej 🙂 chociaż rozumiem, że bez nich byłby on za niski i pudełko nie zostało wydobyte 🙂
    a odnośnie przetrzymywanych pudełek……może kiedyś zrobimy licytację, która z nas ma ich więcej 🙂 🙂

    • oczywiście, że w szpilkach musiałam się wdrapywać, przecież na płaskich to bym sobie krzywdę mogla zrobić, spier…. spaść z taborecika na ten przykład … 🙂
      co do pudelek, możemy porobić fotki jak chcesz… 🙂

  11. Sama nad tymi pudełkami zawsze się zastanawiam… Gdzie to trzymać??? Chyba piętro dobudować… Pudełka od butów, na ten przykłąd nawet mogą być.. bo otwierane wielorazowo, do trzymania tych butów mogą służyć.. Aale takie pudełko od autka to pewno rozwalone być musiało by się do środka dostać.. to co „takiemu sklepu” po takim pudełku? Pewnie sprawa jest głębsza, bo od sklepu hurtownia woła, a od hurtowni producent? A producent…poskleja? A potem kartonami Hanki mordują….

    Się uchachałam oczami wyobaźni Frytkę w śmietniku widząc…

    • ha ha ha, o mordowaniu Hanki moim kartonem nie pomyślałam…
      co do tego konkretnego pudełka, to Ci powiem, że właśnie nie było rozwalone, bardzo przyzwoicie otworzyłam i nawet, przed wrzuceniem do śmietnika, nie pogniotłam … mało tego, wypchałam w środku pozostałymi papierami pakowymi i torebkami tak, że całkiem nieźle zachowało swój kształt … 🙂

  12. To ja mam odwrotny problem: mój mąż nigdy nie chce wyrzucać pudełek od sprzętów – bo niby właśnie jak się zepsują podczas gwarancji to sklep nie uzna reklamacji bez pudełka. Oczywiście efekt jest taki, że sprzęty nigdy nie psują się po gwarancji (tylko zawsze po jej upływie), a ja mam w garderobie i innych kątach pełno tych zakichanych pudełek i pudełeczek, których nie wolno mi tknąć. Tak tego nie lubię, że zaczęłam je wywozić na strych do teściów. I niech tam sobie leżą 😀

    • mądry facet, tyle, że ja po upływie gwarancji się systematycznie pozbywam… chociaż na takie sprzęty jak komputery czy telewizor zostawiłam, wygodniej w transporcie potem … 🙂
      oraz nie mam strychu, u nikogo… 🙂

  13. Natt permalink

    A gdzie Ty te pudełka trzymasz? Bo jakoś nie widziałam….

    • a pochowane w pokoju u Młodego (te po mniejszych sprzętach) a te po większych w piwnicy (i chyba w garażu …) … 🙂

  14. teatralna permalink

    hmmm no wiem wiem mam w teatrze poupychane te pudła …bo nie wolno wywalić niczego!!!
    i nigdy jak sie później okazuje, gwarancja dawno minęła a pudła są wieczne!!
    horrorrr

  15. Nitager permalink

    Jestem ciekaw, co bym sobie pomyślał, gdym to zobaczył. Zapewne coś w stylu „Ludzie tak narzekają, a tu proszę, nawet żulernię stać na to, żeby wyglądać z klasą!”

    • ha ha ha, potraktowałbyś mnie jak żulernię?… to już porządna kobieta w śmietniku se pogrzebać nie może?… 🙂

      • Nitager permalink

        Ojej, jest żulernia i zulernia. Jest zulernia rynsztokowa, która robi w śmietnikach bałagan i jest porządna żulernia, co zamyka za sobą klapy u smietników, a za podarowane puszki zawsze grzecznie podziękuje.
        Porządna kobieta w śmietniku nie grzebie – mogłaby połamać paznokcie, albo popsuc fryzurę.

        • chcesz w takim razie powiedzieć, że nie jestem porządna??? Nit, dobrze się zastanów… 🙂

        • desper13 permalink

          Nit, Frytunia Ci dobrze radzi, się zastanów, bo za takie słowa to ho ho to klątwę masz pewną jak w banku ruskim i nie tylko ruskim i w ogóle !!

        • Nitager permalink

          Przyznaję, że zawsze może pierścionek wpaść, podczas wyrzucania śmieci, ale wtedy nie nalezy wypinać czterech liter i nurkować w śmietniku, tylko zażądać od pierwszego lepszego faceta, żeby go wyłowił. A zresztą po co się ograniczać do pierwszego lepszego? Wybrać lepszego i zażądać!

        • ehhh, żadnego odpowiedniego nie było w pobliżu … a poza tym, robiłam to dla syna, a wiesz, że miłość matki nie zna granic… 🙂
          i nie nurkowałam, elegancko i z klasą grzebałam kijem od mopa… 🙂

  16. świetnie napisany tekst, podoba mi się ten styl…
    zaś co do treści… hm… po prostu pogratulować uczciwości sprzedawcy… bo z reklamami bywa różnie i różniście… tu mi się przypomina mój pewien kolega z dawnej Firmy… jako człek przewidujący, że w końcu go zwolnią /tak się zresztą stało, gdy Firmę nadgryzł Kryzys, brat Ramzesa/, poszedł na kurs dla rzeczoznawców obuwia… gdy ktoś go potem zapytał: „a czegóż cię tam uczą?” z rozbrajającą szczerością odpowiedział: „uczą mnie, jak odwalać jak odwalać reklamacje klientów, którym się w dupach miesza i chcą chodzić w zbyt dobrych butach”… potem przyznał, że ten tekst usłyszał od wykładowcy na zajęciach…
    pozdrawiać :)…

    • */errata!… ma być „z reklamacjami bywa… etc”…

    • dzięki za dobre słowo… 🙂
      no niby wiadomo, że oni (sprzedawcy) nie będą pomagać klientowi, chociaż z drugiej strony, to przecież nie producent jest ich pracodawcą… 🙂
      miłego…

      • pkanalia permalink

        kiedyś intrygowało mnie, dlaczego od razu nie można zrobić dobrego, solidnego, trwałego produktu?… potem jednak dotarło do mnie, że gdy już wszyscy będą mieli owe dobre rzeczy, producenci i sprzedawcy wyginą z głodu…

        • no widzisz?… Ty też jesteś yntelygentny … 🙂
          a jacy oni sprytni sa teraz, ci producenci… trwałość produktu ściśle wyliczona co do dnia trwania gwarancji …

  17. paczucha permalink

    Z tymi kartonami to istny cyrk, byly osobisty je zbieral, ja cichaczem wyrzucalam. A tak nawiasem mowiac, fajnie jest czasem w kibelku pobuszowac, nieprawdaz???

  18. emka permalink

    jesteś mistrzynią przypisów ;))))))) chyba przestane wyrzucać opakowania! nawet z cudzymi doświadczeniami nauka nie idzie w las… :)))))

    • dzięki Em, sama się dobrze bawię tworząc te teksty, więc chyba jest nieźle… 🙂
      masz rację, czasami warto nauczyć się na blędach innych, wtedy mniej boli … 🙂

      • emka permalink

        i czasem jest nawet higieniczniej :))))))
        oesu… ale ten tekst był mistrzowski ;))))))))))))))

        • ale nie chcesz chyba, żebym to ja trzymała Twoje pudełka????….. :))))))
          dziewczyno, nie szalej z tymi komplementami, bo się czerwienię… 🙂
          miłego wieczorku Emko… 🙂

        • emka permalink

          nie wpadłam na to, żeby wozić je do Ciebie 🙂
          a co Wy razem z Desperem macie czas wzmożonej skromności czy jak??? :))))))

        • ha ha ha, my sporo rzeczy mamy razem, ale skromność???… co to, to nie … ale jak Tobie się zebrało na komplementy u obojga … 🙂

        • emka permalink

          bo ja tak mam, że odzywam się tylko wtedy kiedy mogę powiedzieć coś miłego…. 🙂

        • eee tam, krytyka też jest czasami potrzebna … (tylko konstruktywna, od innej mamy troli..) … 🙂

  19. Frytka! Toż to ja Ciebie oczyma mymi widzę, widzę chyboczący Twój zadek i tańczące zgrabne nóżki 😉 Zaistne, akrobatycznie, to pudło żeś odkopywała 🙂 Chyba tylko nielicznym nie udało się wyrzucić czegoś potrzebnego 🙂

    • ha ha ha, pzrekleństwo bujnej wyobraźni, tez tak mam… 🙂
      widzisz, pewnie tak jest, pewnie każdemu (lub wielu…) zdarzyło się coś podobnego, ale… nikt się nie przyznaje… ciekawe dlaczego?…
      miłej niedzieli … 🙂

  20. You can definitely see your expertise in the work you
    write. The arena hopes for even more passionate writers like you who are not afraid to mention how they believe.

    All the time go after your heart.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: