Skip to content

filozoficznie się pochwalę….

18 października 2014

większość wie, że Frytkę dopada, od czasu do czasu, talent w rękach i wtedy nie ma to tamto, trzeba usiąść i podziergać… no i ostatnio znów tak sie stało, więc wzięła Frytka druty, wzięła włóczkę i zasiadła w ulubionym kącie kanapy… niektórzy się zapewne orientują też, że przy takich robótkach, to pracują głównie ręce więc, jeśli robótka nie jest zbyt skmplikowana (a ta akurat nie była…) to rozum może przejść na inne tory… niekoniecznie w tryb ekonomiczny, bo u kobiet to się rzadko zdarza… faceci, i owszem, wyłączanie zbędnych funkcji życiowych czyli przechodzenie w stan spoczynku (szczególnie podczas leżenia na kanapie albo w czasie dłuższego wywodu kobiety…) mają opanowane do perfekcji, ale kobiety zawsze są „on line..”… wróćmy jednak do Frytki… jak już zostało powiedziane, zasiadła z robótką na kanapie i, wraz z pierwszymi przerobionymi oczkami, jej myśli podążyły całkiem innymi ścieżkami (a wiadomo, z poprzedniego chociażby postu, że ścieżki te są kręte i niekoniecznie logiczne…) … i tak oto, naszła Frytkę niespodziewanie myśl: „kim byłam w poprzednim życiu?.. mmm, może ptakiem?.. ale biorąc pod uwagę mój lęk wysokości… chociaż nie, to całkiem możliwe.. bo może leciałam sobie na tle błękitnego nieba, szukałam jakiegoś fajnego człowieka, żeby mu narobić na głowę (nie, żebym była jakoś specjalnie złośliwa, ot taka natura ptaka…) i trafiła mnie jakaś zbłąkana kula, i spadłam?…. i to tak silnie odbiło się w moim ptasim (naówczas, żeby nie było…) móżdżku, że nawet w następnym wcieleniu nie potrafię wejść wyżej (nie mówiąc o lataniu…)? … oooo, i jeszcze ten powracający sen, w którym spadam (jako Frytka co prawda, a nie jako ptak…) i budzę się rozdygotana, zanim zdążę spaść… co prawda niektórzy twierdzą, że takie sny symbolizują, ogólnie mówiąc, brak seksu (i w sumie by się zgadzało…) ale przecież można połączyć jedno z drugim (wytłumaczenie oczywiście…)… tak, na pewno byłam ptakiem… nie wiem, co prawda jakim, ale na pewno pięknym… no bo przecież nie sępem, z moim zamiłowaniem do dbałości o fryzurę.. chociaż, to też możliwe… bo jeśli wtedy byłam łysa i jakaś taka, nie do końca oskubana , to może dlatego teraz włosy, skoro są, to są takie ważne…” …. i tak to sobie, jednocześnie, uprawiając domową filozofię i dziergając, stworzyła Frytka coś takiego…

kocyk

Reklamy

From → Uncategorized

93 komentarze
  1. Ciekawe jakim ściegiem walisz – podwójny ryż , lewy prawy a może ściągacz. W ogóle sie na tym nie znam ale mi sie terminy podobają.A co do poprzedniego wcielenia to mogłaś sie w powietrzu zderzyć z samolotem . I tu jest wiele możliwości. Samolot pasażerski buch i lecisz w dół obwiniając tych wszystkich ludzi o swój upadek. Samolot transportowy to jak uderzenie o skałe niby coś a nie wiadomo co więc zostaje w głowie ostatnia myśl. Na koniec odrzutowiec bojowy. Tu szybkości takie są duże ,że zanim byś poczuła już byś spadła. Mogłaś sie też zderzyć na przykład z bocianem i stąd zamiłowanie do barw narodowych, czy też absolutnie przez gapiostwo przywalić w drzewo. Za każdym razen w głowce zostaje co innego

    • ha ha ha, po pierwsze – ryż pojedyńczy, brawo Krzysztof .. po drugie – na pewno nie przywaliłam w drzewo przez gapiostwo, aż tak rozkojarzona nie bywam … 🙂
      a zamiłowanie do barw narodowych?… to Ty z nimi wyszedłeś … 🙂

      • Ryż też znam głównie z opowiadań a co do przywalenia w drzewo to każdemu sie może zdarzyć może byłaś zakochana w jakimś orle? Bociek też ni musi sie z barwami kojarzyć, może chodziło o zamiłowanie do żab , bo kochałaś jakiegoś francuzkiego ptaka?

        • francuskiego ptaka?…. ha ha ha, hmmm, miłość francuska, eee…, znaczy .. polsko – francuska oczywiście .. 🙂
          mojej psiapsióle zdarzyło się wejśc w znak drogowy, przeprosiła i poszła dalej, dopiero mój śmiech ją zastanowił… 🙂

        • Przez chwilę jak o tym pisałem to myślałem o apetycie na żaby ale miłość czemu nie

        • ooooo, zdecydowanie wolę miłość, niż żaby … 🙂

  2. Niezmiennie podziwiam :))
    A wywody filozoficzne niezłe;))
    tylko ten brak seksu mnie dziwi..
    :***

    • no cóż, w życiu i tak bywa, jak jednego więcej, to drugiego mniej… tak dla równowagi…
      buźka 🙂

  3. teatralna permalink

    no patrzę i patrze i aż mi się zachciało zrobić coś na drutach wreszcie…ale NIE otóż jeśli znajdę chwilę dłuższą to złapię za maszynę!!!1 w końcu po to ja kupiłam… a tym czasem uszyłam torbę i ni ma casu! a kocyk piękny jak zwykle)))) ryżowy)) jak się zbiorę to poproszę o przypomnienie tego ściegu, bo on bardzo praktyczny jest – się nie rozciąga i oka się nie robią ;))
    fajnego łikendu

    • a podziękować za dobre słowo Kobieto… 🙂
      a ryż, jedno prawe – jedno lewe, w potem odwrotnie – jedno prawe – jedno lewe, ha ha ha, na pewno zrozumiałaś … 🙂

  4. Sie teraz zastanawiam, czy lepiej przy takiej robótce przejść zupełnie w tryb ekonomiczny wzorem męskiej części ludzkości, czy też wdać się w rozważania mocno filozoficzne, no bo przecież mogło dojść do tego, idąc krętymi ścieżkami kobiecej logiki, że nie żaden sęp, a pingwin. Tak tak pingwin no bo skoro miał to byc ptak a lęk wysokości silnie rozwinięty jest to ptak nielot, dalej umiłowanie szyku i elegancji też, no bo w końcu przecież pingwin bardzo elegancki jest 0- no ten czarny frak, bieluteńka koszula, baaa śnieżno biała, wyczesany perfekcyjnie łebek, no w sensie że głowa, przypudrowane policzki, tylko kurna no……………… krótkie kacze łapki i jak szpileczki założyć?? I tu powstaje pewien dysonans między idealnym wyobrażeniem a dopasowaniem do własnych potrzeb, taki dysonans może w konsekwencji doprowadzić do albo zniekształcenia pingwina, co raczej nie jest możliwe, albo do sytuacji stresogennych kobiety w efekcie wyładowywanie kobiecej frustracji na facetach, wszystko jedno jakich, byle facet to była sposób wyładowywania frustracji jest jedyny, nakrzyczeć na niego i sie ofochać. Skutkiem takowych rozmyśleń jest po pierwsze sfrustrowana, ofochana kobieta po drugie wkurzony facet.
    Celem uniknięcia zbędnych konfliktów Światowa Organizacja Zdrowia zaleca jednak tryb ekonomiczny wzorowany na facetach 🙂
    Dzień dobry 🙂

    • no tak, Ty to jak zwykle wszystko obrócisz na krzywdę męską… 🙂
      Twoja teoria, że jak lęk wysokości, to od razu nielot, wcale nie musi być prawdziwa, bo w poprzednim życiu nie musiałam tego lęku mieć, o!… i sobie szybowałam w przestworzach jako ta czapla, na ten przykład, która to nogi ma zgrabne i długie, i spokojnie w szpilkach może pomykać… 🙂
      dzień dobry ciepły, choć pochmurny …

      • Czapla powiadasz, no fakt nóżęta ma do samej głowy i zgrabniutkie też, ale no eee yyyy czapla większość pożywienia zdobywa brodząc w wodzie i wyłapując dziobem rybki, a TY zdaje się, że nie lubisz moczenia głowy 🙂 No sorrymemorry ale żadna z Ciebie czapla, była 🙂 A poza tam co tak się tego ptactwa uczepiłaś co?? Ja tam stawiam żeś we wcześniejszych wcieleniach rączą pegazycą była ooo 🙂
        a krzywda wszelaka zawsze budzi we mnie odruch obronny, nooo chociażby jak ktoś kotka krzywdzi też mię złość wzbiera !!

        • och tak, we mnie też złość wzbiera jak krzywdzą kotki, ale z facetami tak nie mam… dziwne… 🙂
          oraz, że czym rączym ja byłam???… jest (był..) w ogóle taki gatunek? … 🙂

        • Pegaz taki konik ze skrzydełkami z mitologi greckiej, no podejrzewam że skoro był pan pegaz to i była też pani pegazowa czyli pegazyca 🙂 Ooo rączy piękny konik to był, przynajmniej tak mówią 🙂 Czy dajesz mi do zrozumienia, że ………..wolisz kotki od facetów??

        • aaaaa, odesłałeś mnie aż do starożytności….no kto wie, kto wie, może…do tej pory lubię sobie czasami pogalopować w nieznanym kieruku, tylko skrzykła mi przetrącono.. już jakiś czas temu…

        • No bo żeby mieć jasność sytuacji należy sięgnąć do źródeł, cofnąć się do samego początku, a wiesz że ten pegaz to dał sie okiełznać dopiero przy pomocy złotego wędzidła?? Ojjj to był narowisty gatunek, co jak widać zostało we krwi do tej pory, no tym co kiedyś byli spokrewnieni z pegazami 🙂 Ale co Ty gadasz o przetrąceniu 🙂

        • no pegazy miały skrzydła?… miały… ja też kiedyś miałam, takie bardziej wirtualne (tak jak aureola nad moją głową…), wydawało mi się, że mogę wszystko a okazało się, że nie… że nie każdemu pasują skrzydła u innych …

        • Ależ TY mylisz pojęcia !! Nikt Ci skrzydeł nie przetrącił ani nie zajumał, wziął tylko trochę związał, złośliwe związał ale. przecież jesteś typem niepokornym i się trzepoczesz aż je rozwiążesz, aż sznury puszczą i TY znów je rozwiniesz, w całej krasie i okazałości, tak jak to tylko Ty potrafisz 🙂

        • związał tylko?… dość mocno raczej, jakby łańcuchami nawet, ale… wiesz co?… masz rację, bo co?.. JA nie dam rady?… JA?!… 🙂
          ale i tak dalej obstaję, że byłam jakimś pieknym ptakiem … 🙂

        • Aaa czyli pegaz Ci nie odpowiada, no hmmm no dobrze to poszukajmy, no hmmmm a może jakaś fajna skrzydlata smoczyca z ciebie była co 🙂 Taka wiesz, co to jak sie wkkurzyła to ogniem se plunęła:)

        • pluć to ja generalnie nie lubię, wieeeeesz, to takie nieleganckie jest, ale … zionąć to bym nawet mogła… 🙂

        • desper13 permalink

          No nawet wiem w kogo być na początek celowała, już widzę jak teściowa udając rączą łanię zakosami spierdziela 🙂

        • ha ha ha, jak ja bym była smoczycą, to żadna teściowa by mi nie podskoczyła… 🙂

        • desper13 permalink

          Oj skakała by skakała, uciekając przed kulami ognia, ehhh jakże to piękny by był widok 🙂 Ale kurna czy nie było by to nieco uciążliwe przy całowaniu?? No wiesz jakby tak przypadkiem się płomykiem odbiło, albo spalenizną z ust zaleciało 🙂

        • przypomnij sobie Osła i Smoczycę ze Shreka… nie dosć, że się nikomu nic nie stało, to się jeszcze ładnej gromadki (dziwnych, bo dziwnych, ale jednak..) dzieci dorobili… znaczy można… 🙂

        • desper13 permalink

          No tak, ale tajemnica alkowy jest/było, że co i rusz osioł osmaloną grzywę miał 🙂

        • bo się nie odwraca do kobiety plecami … 🙂

        • desper13 permalink

          no ale eee yyy on nie grzywę na karku ale tę grzywkę między uszami też miał osmaloną, a z drugiej strony no ja tam nie wiem jakie układy smoczyca preferowała 🙂

  5. frutuś…a „poczemu” mi się zdjątko nie wyświetla??? Zrób coś!!

    Też mnie naszło na drutowanie.Może dlatego, że jesień i czas owijania się w ciepłe nadchodzi? Póki co robię porządek we włóczkach, przygotowuje grunt tj. materiał do dłubaniny.

    • Nikuś, bo Frytunia zabezpieczyła dostęp do zdjęcia hasłem, żeby odblokować trza trzy razy stuknąć(delikatnie) w monitor/matrycę palcem i po odczekaniu 2-3 sekund jeszcze raz powtórzyć stukanie 🙂

      • Desper, Ty zaglądasz przecież na bloga Niki, to Ty wiesz, że Ona blondynką nie jest… 🙂

        • OJ no co:) No a nuż się dała nabrać w natłoku zajęć i było śmiesznie no 🙂

        • ha ha ha, ja jednego roku, w prima aprilis dałam się nabrać na maila, który sugerował włączenie klawisza F13 w celu obejrzenia czegoś tam… dłuższą chwilę go szukałam na klawiaturze, ha ha ha…

        • Haha a też blondynką nie jesteś 🙂

        • no ja jestem, tyle że skrzętnie to ukrywam od lat, jak widać, skutecznie, więc nie mów o tym nikomu, dobrze?… 🙂

        • może byłaś z upierzeniem jasnym kiedyś, ale blądynką (nie poprawiać) nigdy !!

        • ha ha ha, i ta wersja mi sie podoba… szczególnie w kontekście dzisiejszego posta … 🙂

        • No mi się też podoba, żeś blądynkom (nie poprawiać) nie jest, oj bardzo mi się podoba 🙂

      • Desper, kolerniku złośliwy…Ty mnie tutaj nie podpuszczaj, bo do cna zgłupnę:)

        • desper13 permalink

          Nikuś, cwaniaro jedna, Tys nie z tych co się dają podpuścić tak łatwo 🙂

    • oooo, a wszystkim innym się wyświetla… to ja Tobie na maila wyślę, zebyś wiedziała, o co kaman … 🙂

  6. Rozpoznałam książkę, okulary i pół motyla. A co to jest, to coś bure? Bo to chyba jest to wydziergane…
    Na temat poprzednich wcieleń mam granitową pewność: byłam rybą.

    • ha ha ha, brawo Frau, w zasadzie wszystko rozpoznałaś,,, to coś bure to kocyk … 🙂

      • Frau na litość wszelaką jeżeli to coś jest bure ta ja jestem ksiądz dominikanin pustelnik !!

        • A jakie…?! Jesteś w stanie precyzyjniej określić te depresyjna barwę?

        • desper13 permalink

          Depresyjną?? Buhahaha od kiedy ciepły pastelowy beż jest depresyjny ?

      • A od kiedy bure jest „ciepłe” i „pastelowe”? 😐

        • Od wtedy kiedy beżowe jest bure, litości 🙂

        • Beżowe, z trupią obwódką, jest bure i depresyjne. Depresyjne jest również brązowe, szare, czarne, fioletowe, seledynowe. Ciepłe i niedepresyjne jest pomarańczowe, żółte, czerwone. Niedepresyjne jest również zielone i niebieskie, mimo że zimne. Ech, mój Boże… Chłopaku, jak Ty nic nie wiesz o życiu…

        • No tak, beżowe jest bure, bo burym zostało nazwane na starcie więc burym być musi i o!! Szarobrązowe to to nie jest i niestety nigdy nie będzie, no pomijam kwestię ustawień monitora 🙂 Rozbawił mnie natomiast podział kolorów, sam w sobie podział na depresyjne i niedepresyjne, oraz Twoje zakwalifikowanie do poszczególnych kategorii, ale to chyba nie ma żadnego związku z beżowym który jest burym 🙂

        • Desper, Frytka zdecydowała, że będzie filozoficznie… i jest 🙂 🙂 😀

        • P. S. Wszystko, co depresyjne, jest bure! A o.

        • No dobra jak ma być filozoficznie to niech będzie filozoficznie, ale czy filozoficznie to znaczy swobodne nazywanie/ określanie kolorów?? Czy filozoficznie to mieszanie nazwami ?? Do tej pory filozof kojarzył mi się z myślicielem, który rozważaniami swymi dążył do poznania istoty problemu, dążył do wyłuskania jądra tegoż problemu i najpierw nazwania go a potem rozwiązania tego problemu w sposób ideowy, no tak jakby chociażby rozważania na temat wcześniejszych wcieleń. Ale czy filozoficznie można przejść od ciepłego beżu z chłodniejszą obwódką do burego i trupiego?? Czy ktoś kiedyś widział beżowego trupa?? Albo cokolwiek jasne aby było bure??

        • Miałam na myśli Twoje pogmatwane rozważania, a nie mieszanie nazewnictwa. Jeśli bowiem coś jest bure, to mu jasność nie pomoże 🙂
          To z brzegu nie jest beżowe, wpada w coś sino-fioletowawego. Nic nie poradzę, że tak jest przecież to nie ja tę włóczkę farbowałam.

  7. Agulec permalink

    Chciałabym tak umieć! Kocyk śliczny – zwłaszcza kolory, a i literatura na kocyku zacna! Pozdrawiam!

    • dziękuję za docenienie (niektórzy nazwali mój kocyk „burym czymś”)… 🙂
      miłego weekendu
      ps. gdybyś czasami coś takie chciała, to ja lubię dziergać 🙂

  8. Thunderstorm permalink

    Drutowałam swego czasu, ale… jakoś szydełko mi w dłoni lepiej leży 🙂
    Kocyk jest piękny!!!
    Ale mnie by chyba nie starczyło cierpliwości 🙂

    • powiem Ci, że ta włóczka jest takiej grubości, że zanim doszłam, w sensie do wniosków kim byłam w pzreszłości, to już był zrobiony … 🙂

  9. No, na dzierganiu się nie znam, chociaż co nieco na maszynie uszyć umiem. Mnie kiedyś wyszło, że w poprzednim wcieleniu byłem wiewiórką, taką latającą wiewiórką, czyli polatuchą 🙂

  10. jaszmij permalink

    Uważam, że najlepszym ściegiem jest ściągacz. Wiadomo, co robić z produktem, który zresztą zawsze przylega.
    Próbowałem w wieku jednocyfrowym na szydełku, ale zawsze wychodził mi berecik albo dopuszczona przez Kościół prezerwatywa. Ale gdybym chciał wysztrikować to co na zdjęciu, czasu starczyłoby mi na refleksje na temat połowy Tatarkiewicza, szybka jesteś.

    • no czasami aż za szybka, ha ha ha…
      szydełkiem też robię, i igłą… ogólnie taka bardziej zdolna w te klocki jestem… 🙂

  11. Wieki na drutach nic nie zrobiłam. a zaczyna mnie korcić… moze taki super komin na zimę, do płaszczyka? Kiedys najbardziej lubiłam łaczyć różne kolory włóczki, bo szybciej szło, nie nudziło się i policzyć było łatwiej… Szydełko też lubiłam, ale w życiu nie udało mi się zrobić dwóch identycznych serwetek!!!
    No ptaszku.. Papugą może byłaś? taką w klatce, co dużo nie polata, ale była wybitnie kolorowa i oczywiście rozgadana!!!
    A sny o spadaniu.. to raczej kwestia stersu, obaw i strachu.. a skoro i braku seksu, to.. zwiększ dawkę i juz:) I na figurę robi dobrze…

    • ha ha ha, kolorowa i rozgadana, cała ja … 🙂 … ale z tym polataniem, może nie jestem zbyt rozlatana ale zamykania w klatce też nie lubię… 🙂
      z tym ostatnim, nie zawsze tak prosto…

  12. A zdjęcia coś nie mogę zobaczyć…tak jak ostatniego przedstawiającego torbę 😦

    • oooo, jesteś drugą osobą która nie widzi zdjęcia… mogę Ci na maila przesłać, jeśli chcesz oczywiscie … ale podejrzewam, że to raczej coś w ustawieniach Waszych blogów, bo wszyscy inni zawsze widzą zdjęcia …

      • Dziękuję:) Możliwe, że cos tam w kompie.. ale wcześniejsze zdjęcia widziałam, np: sławnej meblościanki, odrestaurowanych taboretów i kocyka szydełkowanego…

        • hmmm, dziwne to w takim razie … popatrzę u siebie, ale nie wydaje mi się, żeby system jakoś wybiórczo traktował moich gości… 🙂

  13. Bardzo skromna ta Frytka, a jaka utalentowana przy tym! Serdecznosci.

  14. Pollyanna permalink

    a może byłaś pawiem, no nie, że pawiem, bo…no wiesz….no….takim co cierpi po nadmiarze cytrynówki lub pokrzywy, ale takim pawiem, co ma kolorowy ogon albo grzywę, zależy jak na to patrzeć 🙂
    generalnie stwierdzam, że filozoficzne rozmyślania o ptactwie nastrajają Cię bardzo efektywnie i efektownie, bo to wydziergane cudo jest piękne. eeeeh, gdybym ja była filozoficznie nastawiona do świta, to może też bym potrafiła dziergać takie cuda 😉

    • Ty, ze swoją filozofią potrafisz robić piękne zdjęcia … 🙂
      a pawiem na pewno nie, ja nie mam takie głosu przenikliwego… 🙂

  15. Natt permalink

    Własnie mi przypomniałaś, że zawsze chciałam sobie zrobić takie coś.
    Ty to zawsze roboty w ręce mi nagonisz… 😉

    • sama mówiłaś, że trzeba se znaleźć zajęcie na „nie myślenie”… 🙂

      • Natt permalink

        Bardzo dobre zajęcie. Dojdź przy tym do siódmego poziomu reinkarnacji wstecz i będzie dobrze 🙂
        Podaj mi jeszcze tajne namiary na tę cudowną przędzę, a będę wdzięczna, bo kolor mi pasuje i splot i wielkość oczek.
        A i książka zacna tam leży, znamy, znamy 🙂 Bardzo lubię.

        • taaaa, jeśli chodzi o kolejne poziomy reinkarnacji, to poczekam na kolejny napad talentu… 🙂
          z przędzą będzie niejaki problem, gryż… ta melanżowa to KARTOPU CAPRI nr D515, ale kupiona 4 lata temu, więc nie wiem czy gdzieś jest dostępna, ta z obrzeży to NAKO Sport Wool nr3079, kupiona na bieżąco .. 🙂
          miłej niedzieli… 🙂

  16. Pluję żółcią. Moją zazdrość ( dziką nawet) budzą wszyscy ludzie, którzy są utalentowani. Szczególnie ci, którzy potrafią śpiewać i rękodzieło wytwarzać. Tak więc Frytka stała się powodem mojego porannego skrętu z zazdrości. 🙂 Bo ja we wszystkich poprzednich wcieleniach byłam małą, wredną zazdrośnicą, która guzika nie potrafi przyszyć. I tak mi zostało. 😀 Pozdrawiam niedzielnie.

    • to może, w takim razie, nie powiem już, że śpiewanie też mi nieźle wychodzi?… po co masz pluć jeszcze bardziej… 🙂
      niedzielnie znad drugiej … oraz rozprostuj się, bo skręt nie zawsze dobrze służy … 🙂

  17. Łatwo powiedzieć… 🙂

  18. emka permalink

    o jacie kręcę…. ścieżki Twojego umysłu są zdecydowanie bardziej pokręcone niż moje! ;)))))))

  19. Tygrys1012 permalink

    Genialny ten kocyk! Jakim to ściegiem szło?

  20. I masz racje ,bo żaby takie gumiaste są

    • ale w całowaniu też czy tylko w konsumpcji? … bo, ewentualnie na całowanie mogłabym się skusić 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: