Skip to content

tak to było…..

28 października 2014

jak już wiadomo, podróżna trumna, eeeee, walizka wróciła w końcu do domu…  wykorzystując chwilową nieobecność Młodej, Frytka postanowiła wykorzystać sytuację i wypytać ową walizkę na okoliczność odbytej przez nią podróży… usiadła więc obok niej na podłodze, i głosem nie znoszącym sprzeciwu, grzecznie poprosiła: Mów!!…

i potoczyła się opowieść:…

„na początku wszystko wyglądało normalnie… Pańcia zapakowała we mnie wszystkie BARDZO WAŻNE  RZECZY, przywiązała mi żółtą (według Frytki seledynową, ale walizka może się nie znać…) kokardkę i pojechaliśmy na lotnisko… tam rozdzielili mnie z moją Pańcią, ale mając za sobą lot w jedną stronę, wiedziałam, że tak musi być …nie obchodzili się ze mną zbyt delikatnie, ze słowami allah akbar (czy jakoś tak), z niemałym wysiłkiem, wrzucili mnie do samolotu… nie protestowałam, bo zdaję sobie sprawę z moich gabarytów i, lekkiej (tu nastąpiło wyraźne zaakcentowanie – dop. Frytki…), nadwagi… ulokowana wygodnie w luku bagażowym, oddałam się sennym marzeniom wierząc, że za pięć godzin znów stanę na polskiej ziemi i zobaczę moją Pańcię… pierwsze ukłucie niepokoju poczułam, gdy zza drzwi luku, usłyszałam:  быстрее, быстрее, не надо ждать, … najpierw pomyślałam, że jeszcze śnię, ale gdy drzwi się otworzyły i padło:   Ваня, возьми этот большой wiedziałam, że coś jest nie tak… znałam ten język, bo w Egipcie było mnóstwo Rosjan… ogarnął mnie strach…. pomyślałam, że w ciągu tych paru dni, kiedy nie było mnie w kraju, Rosjanie zajęli Polskę… targnęła mną rozpacz wielka, a całe moje wnętrze krzyczało: nie chcę być sowietką!!!… gdy stanęłam na płycie lotniska, rozpacz ustąpiła zdziwieniu… bo zobaczyłam napis:  Моskwa… czyżby Pańcia zmieniła plany i podróżujemy dalej?… moje nadzieje prysły niczym bańka mydlana w momencie, kiedy na taśmie podajnika zostałam sama, a Pańcia na mnie nigdzie nie czekała… obsługa lotniska nie bardzo wiedziała,co ze mną zrobić, dobiegały do mnie urywane zdania: ну и что теперь он должен быть отправлен обратно ..… no i znów wylądowałam w samolocie… moja żółta kokardka z lekka się zdeformowała, boki mi się lekko pobrudziły, ale nadzieja nie zgasła… kilka kolejnych  godzin lotu i usłyszałam: achtung, um zu arbeiten… gdybym była ze skóry, to pewnie by mi ścierpła… aż mi kokardka zadrżała od tego strasznego języka… słyszałam od stryjecznego kuferka straszne opowieści o niemieckich agresorach… próbowałam skulić się w kącie, może mnie nie dostrzegą, ale z moim rozmiarem… wyciągnęli mnie niemal siłą, gdyż opierałam się jak mogłam… ze stęknięciem:  denn auch im Angesicht, co po naszemu zapewne znaczyło „‚o w mordę…”, znów wylądowałam na taśmie… jadąc zauważyłam napis:  Frankfurt… tym razem nie czekałam już na spotkanie z pańcią, gdyż jasnym dla mnie stało się, że jestem sama… oczywiście nawet przez moment nie podejrzewałam, że Pańcia mnie porzuciła, nie z moją zawartością… wiedziałam, że ona gdzieś tam płacze, i tęskni, i robi wszystko, żeby mnie odzyskać… niemieccy służbiści, drapiąc się po głowach i powtarzając to swoje „jaaa, jaaaa….” (chociaż ja nie uważałam, żeby to były jakieś jaja..), w końcu wpadli na genialny pomysł… znaczy taki jeden z najmądrzejszym wyrazem twarzy wpadł: senden Sie auf Polnisch… alleluja!!! – krzyknęłam… znaczy krzyknęłabym, gdybym była katoliczką (i miała usta…)… znów załadowali mnie do samolotu i po kilku godzinach stanęłam w końcu na polskiej ziemi… gdybym potrafiła się zgiąć (i miała usta oczywiście…), to bym ją ucałowała… bardzo miły kurier zapakował mnie delikatnie do busa (co mnie wzruszyło bardzo, po tych wszystkich dniach tułaczki po obcych krajach i taktowania niemalże jak agenta obcego wywiadu…) i po dwóch godzinkach stanęłam przed moją Pańcią, która ze szlochem przytuliła mnie do swej piersi …”…

nie wie Frytka jak Wy, ale ona po tej opowieści musiała się napić…  a może nawet przed opowieścią piła?…   

PS. sezon na skrobanie szyb i na mówienie „kur**, jak zimno” zamiast „cześć”  uważa Frytka za otwarty …

Reklamy

From → Uncategorized

76 Komentarzy
  1. Mam wrażenie ,że i przed i po

  2. Nitager permalink

    To sobie trumna… tfu! walizka pozwiedzała! A pamiątki z Moskwy i Frakfurtu jakie Wam przywiozła?

  3. Tygrys1012 permalink

    Przeleciała się znaczy ta trumna 🙂 Kawałek świata zobaczyła, ludzi nowych poznała… niech nie marudzi! A z tym piciem – spoko… póki białe myszki nie biegały wokół walizy, to spokojnie, możecie sobie dalej rozmawiać. Jak zaczną biegać białe myszki – wtedy natychmiast odstawcie napoje wysokoprocentowe!

    • a białe wielbłądy???… dwugarbne???…. 🙂

      • Ale że wyszły z trumny, powiadasz? Hmmmm….

        • tak mi się coś kojarzy, że coś przebiegło obok mnie….. 🙂

        • Podobno wielbłądy nie są groźne, nawet białe. Tylko trzeba uważać, żeby Cię nie ugryzły, albo nie opluły.

        • no to jak nie są groźne???…. a dadzą się wydoić?… 🙂

        • Nie próbowałam nigdy… Następnym razem jak wyskoczy, to łap za te… no… wiesz, co! Albo spróbuj dosiąść. Zrobiłabyś furorę w okolicy! Frytka w szpilkach na białym wielbłądzie!

        • no to ja zakupię jeszcze jedną butelkę wina, zanim dosiądę tego ….. wielbłąda… 🙂

        • Ale popatrz, jakie to świetne i ekonomiczne rozwiązanie – dojeżdżasz do pracy na tym wielbłądzie, a towarzyszy Ci orszak białych myszek 😀 Miodzio! Oszczędzasz na benzynie, a jeszcze zaplusujesz u spółdzielni, bo im zamiast kosić trawę, zeżre ją wielbłąd!

        • a wielbłądy żrą trawę?… a z co z myszkami?… to się władzom spółdzielni może nie spodobać jednak… 🙂

        • Ty to się zawsze musisz przyczepić do czegoś, wiesz? Nie bądź maupa, wsiadaj na wielbłąda! Nie zapomnij wydoić, a potem jedź, gdzie Cię oczy poniosą – zobaczysz, czy Ci się w ogóle podoba!

        • ha ha ha, maupa na wielbłądzie w asyście białych myszek…. jak nic zostanę gwiazdą telewizji śniadaniowej… szkoda, że nie kandyduję w wyborach, bo wygraną miałabym jak w banku …. 🙂

        • Mogę Ci zaplanować kilka eventów w ramach kampanii 😀

        • teraz to już chyba za późno na start?… 🙂

        • Wiesz….. jak zrealizujesz moje wizje… to nie będzie wcale za późno! A w pamięć potencjalnym wyborcom na pewno zapadniesz 😀

        • o to na pewno…. 🙂
          w sumie, taki rozgłos mógłby mi pomoc w razie utraty pracy albo cuś…

  4. Amisha permalink

    Uff, nie piłam, a czułam jak lecę z tą walizą 😉 . Cudowny przerywnik pomiędzy paragrafami ;-).

  5. jaszmij permalink

    I oto jak waliza została globtrotuarem. Ponieważ miało miejsce przytulanie do piersi, sugerowałbym jednak kwarantannę.
    Co do sezonu jesienno – zimowego, koty odmówiły szczania w ogrodzie i o czwartej trzydzieści odstawiły hałaśliwą inaugurację kuwety.

    • a dlaczego kwarantannę????… przytulanie miało miejsce w domu, do piersi córki mej rodzonej tulona była… 🙂
      cóż, ja od bardzo długiego już czasu odmawiam szczania w ogrodzie, o każdej porze roku, więc się im wcale nie dziwię … 🙂

      • jaszmij permalink

        A ebola to pies? (wiem, wirus) Że języki mało afrykańskie po drodze, to nic nie znaczy. No to przynajmniej jakaś dekontaminacja dobrym alkoholem na powitanie 🙂

        • no toż alkohol był, bo jak inaczej zniosłabym tę opowieść?
          a tak „wogle” to co Ty mi tu takich trudnych słów używasz?… ja prosta kobieta jestem… znaczy, tu i ówdzie mam krągłości, ale nie o to chodzi … 🙂

        • jaszmij permalink

          Dekontaminacja dotyczy wszystkich obszarów bez względu na krzywiznę lokalną, natomiast skuteczność procesu przy stosowaniu wewnątrz organizmu bywają niedostateczne. I tu mamy problem z marnowaniem alkoholu. Nawet Kleopatrze wystarczyło mleko do kąpieli.

        • mnie do kąpieli wystarcza woda z bąbelkami … 🙂
          oraz nigdy nie marnuję alkoholu….

        • Sprawdzimy to! (czy nie marnujesz) Już niedługo!

        • ha ha ha ….

  6. Agulec permalink

    Kurde, że mnie tak nikt nigdy nigdzie nie gubi… Se trumna, tfu! walizka, pozwiedzała, a ja nigdy w Moskwie nie byłam… We Frankfurcie w sumie też nie… Ech… Słoneczne dzień dobry!

    • ja to Ci powiem, że wolałabym świadomie sobie tu i ówdzie pojechać, niż żeby mnie zgubili…. 🙂
      ja też w żadnym z tych miejsc nie byłam… i w paru innych też nie….
      mgliste ale serdeczne pozdrowienia …

      • Agulec permalink

        No niby racja z tym świadomym jeżdżeniem, ale to mógłby być taki impuls do podróży życia – jak mnie zgubiliście to ja wam pokażę…. i tyle ją widzieli 😀 Póki co to się zaraz na basen wybiorę i Pannę M trochę wymoczę i mam nadzieję, że niczego i nikogo nie zgubię 😀

        • Panna M nie pozwoli Ci się (ani siebie..) zgubić… miłego pływania … 🙂

  7. emka permalink

    uśmiałam się na początek dnia .. a może środek… nic już dzisiaj nie wiem… grunt, że sie usmiałam ;))))))

  8. Nooo proszę to oprócz wielbłąda, beduina, rozkładającej się teściowej to jeszcze były matrioszki,a wszystko w niemieckim „ordunku”
    Oraz dzieńdobry bardzo z samego rana 🙂

    • taaaa, z baaaaaardzo samego rana… 🙂
      wszystko się zgadza, oprócz wielbłąda, beduina i teściowej (pod żadną postacią..) … 🙂
      witaj …

      • Jak się stan zgadza, a w szczególności zgadza się stan matrioszki, czyli ilość małych matrioszek wydobytych ze starej matrioszki, a jak wiadomo ruskich jest mnogo to i matrioszek też a jak matrioszek mnogo to i mniejszych matrioszątek również, znaczy jeszcze więcej, a skoro jest ich więcej to może zacznij sprzedawać??
        Ale co że z bardzo no przecież jak ktoś się budzi i wstaje to rano jest prawda??

        • Desper, Ty mi tu matrioszkami głowy nie zawracaj, jednocześnie usiłując wmówić mi, że środek dnia, to rano, bo ktoś się właśnie obudził… a jak się obudzi w środku nocy, to tez będzie rano?… 🙂

        • Frytuniu dziecko drogie, jak TY wszystko pomieszałaś, jak ktoś się budzi w środku nocy to jest pewnie środek nocy, ale jak się budzi i wstaje, szybko mocz oddaje, kawę spija i do pracy się wybiera to co to może być to ranek jest 🙂 No i ja właśnie pisałem że się obudziłem i wstałem no to ranek jest, znaczy był jak wstawałem i pisałem no bo teraz to już jest później niż ranek 🙂

        • ja pomieszałam??… ja??… ja nic nie pomieszałam, ani nocy z dniem, ani poranka ze środkiem, ani matrioszek … 🙂
          to Ty Desper zawsze tak namotasz, tak namotasz, że wszyscy się gubią… ale nie ja, ha!!

        • Frytuniu, że ja motam?? Że ja Cię chcę zgubić?? FRYTUNIU!! To są bezpodstawne oskarżenia, niczym nie poparte zarzuty, z których się będziesz musiała wytłumaczyć oo!! A nie da się pomylić matrioszki z wielbłądem, ani tym bardziej skrzyżować jej z beduinem 🙂

        • a dlaczego nie da się matrioszki skrzyżować z beduinem?… jak mały beduin, albo duża matrioszka… 🙂

        • pewnie że się nie da skrzyżować, no bo przecież z matrioszki wyłażą same małe matrioszki, myśłisz, że można by tak zrobić, żeby wyłaziły małe dzikie beduinki??

        • jestem pewna, że da się tak zrobić… 🙂

        • Eeee nie możliwe, matrioszka ze wschodu, cywilizowana taka z dzikim beduinem?? Eeee nie da sie tak 🙂

        • oj, czasami te cywilizowane ze wschodu, mają ochotę na tych dzikich … 🙂

      • Hmmm no może i tak może taki dziki to ho ho może ………….ale co więcej może taki dziki co??

        • taki dziki, to może….. być taki bardziej …. dziki 🙂

        • A, aaaa, aaaaaaaa no tak no dziki bardziej dziki jest lepszy niż ten dziki trochę dziki, bo jak być dzikim to idź na całość, a potem matrioszki hop hop wyskakują 🙂

        • albo beduini … 🙂

        • Ale takie maciupkie beduinki z matrioszki??

        • noooo takie małe, normalnie, jak to … dzieci 🙂

  9. mam traumę obecnie po przeczytaniu wrażeń TRUMNY i generalnie jest to powód do napicia się mojej osobistej nalewki

    z centrali macham se ku Ci

    • WSZELKI DUCH!!!!!!…. To TY??????….
      witaj!!!.. i to jest dla mnie powód, żeby napić się razem z Tobą (choć nie osobistej nalewki…)
      macham z samego rana.. i dygam nawet … 🙂

  10. to chyba może o tą kokardkę poszło… na kolorach się nie znam /jak typowy facet, który na różowy mówi fioletowy, a śliwka to dlań owoc, a nie kolor/, ale na lotnisku w Kairze też się nie znali… zobaczyli, że czerwona, no to jak czerwona, to do Soyuza i dalej już poszło jak po sznurku… i tak dobrze wyszło, bo mogli do jakichś Indian wysłać, rzecz jasna teoretycznie, bo przez pomyłkę do Indii… a w Indii, jak to w Indii… podobno gwałcą… czy akurat trumny, tego dokładnie nie wiadomo, ale pewne ryzyko było…
    pozdrawiać :)…

    • no że facet, to oczywiste, że na kolorach się nie zna, to ja rozumiem, ale skad wytrzasnąłeś czerwoną kokardkę?… przecież walizka wyraźnie powiedziała żólta (choć ja osobiście upieram się przy seledynowej…) …
      a w tych Indiach to jakaś sodomia i gomoria, dobrze że biednej trumny tam nie wysłali…
      witam porannie i mgliście..

  11. teatralna permalink

    )))) oj Fry Ty masz fantazję ))))) Ty masz … a poza tym dobrze, że się znalazła
    i … u nas jeszcze się nie owi kurwa …

  12. niech już ta twoja Młoda siedzi w domu i walizki nigdzie nie zabiera, wszak ona na wyjazdy się nie nadaje…no może na Mazury to może…, ale nie tak daleko…
    U mnie się sezon na szron i qu…a jeszcze nie otworzył, już bardziej na to zdziwione:
    oooo to o szóstej już ciemno i zimno jest …

    • ano na razie siedzi, bo się jej fundusze skończyły … 🙂
      ano ciemno, ciemno, człowiek z pracy wychodzi i nie wie, w gości iść czy do spania … 🙂
      miłego dnia …

  13. paczucha permalink

    No niech i walizka tez ma cos od zycia !!!!!!!!!!!!

  14. A jednak sama nie polazła… tu upadła moja teoria,z e zwiedzić sobie chciała.. no chyba, że łże! Brzmi raczej sympatycznie i poczciwie, więc chyba nie… Znalazła się bidulka, cała i zdrowa.. nie schudła aby??

    • no pewnie, że nie łże!!!…przy mnie nikt się nie odważy łgać… 🙂
      oraz nie schudła, a nawet gdyby, to przy jej gabarytach tylko na dobre by wyszło… 🙂

  15. I kto jeszcze te ruskie bukwy umie czytać, no kto? A warto się ich nauczyć, mogą się przydać…
    Wielbłąd się pojawił dopiero w komentarzach (za to biały!), nie było nigdzie beduina, pustyni, ani krokodyla z którego Frytka se buty zrobiła…. Jak tych wszystkich elementów składowych nie było, to znaczy, że się chyba Frytka za mało napiła :-). Może trzeba łyknąć więcej, tak prewencyjnie dla weny i dla zdrowia 🙂

    • ha ha ha, no czy ja wiem?… jak ze dużo wypiję, to mi się zaczną białe myszki pojawią i co wtedy?… wiesz, co będzie, jak się okaże, że wielbłąd się boi myszy?… dopiero mi galopadę po mieszkaniu urządzi … 🙂

  16. Biedna walizka, ale za to ile wrażeń:))
    Co do mrozu na szybach, to szkoda że nie mogę tu wkleić ostatnio zrobionego przeze mnie na parkingu zdjęcia (może wrzucę u siebie na blogu). Otóż wszystkie samochody były oblodzone do połowy i była to taka połowa dokładnego przecięcia między pasażerem a kierowcą. To jest dopiero ewenement. Wobec tego cuda natury nawet k….. ludziom nie przechodziła przez zęby:)))

  17. Wow, i to na gapę podróżowała….

  18. A może tak było fajnie że zapomniała córcia o bagażu?::)))A mieli gdzieś przesiadkę ?Bo faktycznie zagubić taki wielki bagaż?..Ale ważne że wrócił..I pogadał z Tobą co i jak..A że ruskie oddali i to bez granata???☺☺♣Pozdrawiam

    • przesiadek nie mieli, a Ruskie… no wiesz, „trumna” to nie Krym i pewnie Putinowi nic nie mówili też… 🙂
      miłego dnia Danusiu …

  19. Teraz walizka napisze książkę o swoich niesamowitych przygodach i zostanie celebrytką. Będzie się fotografować na ściankach, bezwstydnie obnażając kółeczka i inne elementy. Może nawet wywoła jakiś skandal! A zazdrośni ludzie będą pisać w internecie, że może i wiele przeżyła, ale jest pusta! Tak wróżę. 🙂 I pozdrawiam. 😀

    • tak wróżysz?… hmmm, to może ja powinnam zostać jej menadżerem, w końcu ktoś powinien czuwać nad wszystkim, a szczególnie nad … kasą… 🙂
      witaj Pani S, miłego dnia … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: