Skip to content

że, tfu, feministka???….

12 stycznia 2015

ktoś ostatnio zapytał Frytkę: jesteś feministką?… żeby to było pytanie ale, wiecie, ten znak zapytania na końcu, był tak niewyraźny, że bardziej zabrzmiało to jak stwierdzenie… ożesz w mordę… w pierwszym momencie, oburzenie, odebrało Frytce mowę… mało tego, gdyby nie te …dziesiąt kilo, podniosłaby się Frytka z kanapy i to bez używania nóg… ale ponieważ to się nie udało, to tylko uniosła się w sobie… jak można nazwać Frytkę feministką?… no dobra, złożyła sama (a nie, o zgrozo, z Młodą, drugą feministką!…) komodę(!)…. ale co miała robić przy braku męskiego ramienia uzbrojonego w śrubokręt?… przecież sławną meblościankę składał fachowiec (w sensie facet..), a rola Frytki ograniczała się do wyrażania ochów i achów oraz na podaniu posiłku, co by fachowiec nie zasłabł…   poza tym, czy bycie prawdziwą kobietą oznacza równocześnie manie dwóch lewych rąk i braki w mózgu?…. ok, swego czasu własnym językiem sprawdzała Frytka, czy kabel od ładowarki przewodzi prad (gdyby był wtedy w pobliżu facet, to pewnie podłączyłaby tę ładowarkę do jego kontrolki..) ale, żeby zaraz feministka?…  poza tym, czy Frytka wygląda jak profesor Środektygodnia?…  (no bo już Kazimiera, która wiecznie Sz(cz)uka, ma podobną fryzurę… albo miała, nie wie Frytka, bo nie śledzi trendów …) … no nie wygląda przecież… goli Frytka nogi i pod pachami też się goli, i ogólnie … i wąsika na twarzy Frytka nie ma (i nie dlatego, że się goli, żeby nie było…)  … mało tego, oburza się, gdy jej facet w drzwiach nie przepuszcza, przy samochodzie grzecznie czeka, aż jej drzwi otworzy (facet, oczywiście … aaa, i nie obcy, tylko „swój”…), bo tak normalnie sama sobie otwiera, potrafi  … lubi gdy facet podsuwa i odsuwa jej krzesło w restauracji, daje kwiaty, prawi komplementy… przecież taka prawdziwa faministka, to wolałabym całą kolację przestać, niż usiąść na krześle, które podsunął jej facet … o ile w ogóle dałaby się zaprosić na kolację… a Frytka by się dała, zaprosić, i nawet nie wyrywałaby się do zapłacenia za siebie (możliwe, że część feministek przewraca się teraz niespokojnie w pościeli, mając w tym temacie koszmary…)… dobra, pójdźmy dalej w tych rozważaniach, Frytka nie ma nic przeciwko gotowaniu dla faceta i ogólnemu prowadzeniu domu… oczywiście nie popadajmy tu ze skrajności w skrajność, żeby ktoś nie uznał, że Frytka jest za nadrzędną rolą faceta… co to, to nie… ale jeśli facet jest facetem z jajami i potrafi zadbać o swoją kobietę (czyt Frytkę…), to Frytka zadba o niego i nawet jej to sprawi przyjemność…. nigdy nie wymagała Frytka, żeby facet wyręczał ją w zmywaniu czy sprzątaniu (choć byłoby miło… wie Frytka, że są faceci, którzy takich prac się nie boją i nic a nic nie ujmuję im to męskosci…),  ale chciała za to, żeby doceniał, to co robi… lubi Frytka ładnie wyglądać dla faceta…  lubi wykorzystywać swoje atuty żeby dostać to, czego chce (czasami, nie zawsze i nie nazbyt nachalnie, ale w końcu, po coś bozia jej „to coś” dała, co ma się, taki talent, marnować …) …  i co?… feministka?…

a pytanie stąd, że wyraziła Frytka swój pogląd, który brzmi: „najwięcej do powiedzenia w sprawach aborcji mają faceci…”….

Reklamy

From → Uncategorized

50 Komentarzy
  1. Wszyscy nawet Dzielnicowy wiedzą ,że jessteśś zdeklarowaną feministką, organizatroką maif i nie wstydź sie używaj imienia Frytek

    • ooooo, akurat dzielnicowy to bardzo dobrze wie, że nie jestem feministką, tylko prawdziwą kobietą z krwi, kości i charakteru… się sam o tym przekonał…. 🙂

      • Ale w sensie, że Cie podrywał, czy jak?

        • ha ha ha, próbował ze mnie wyciągnąć to, czego ja nijak nie zamierzałam powiedzieć… przegrał na całej linii, z kobiecą logiką nawet policyjny wywiadowca nie wygra … 🙂

  2. Taak. Też to słyszę co chwilę, choć pod Twoimi poglądami podpisuję się dwiema rękami, a i nogi zaangażuję dla podkreślenia poparcia. 😀 Ale też sobie sama meble skręcam i nie omdlewam, kiedy trzeba jakąś uszczeleczkę mizerną wymienić. A tu zaraz feministka! I to jak powiedziane. Nie tylko bez znaku zapytania na końcu, ale tak, jakby to była jakaś jednostka chorobowa! Jestem zdrowa jak koń! 😀

    • co do jednostki chorobowej to się jakby zgadzam, no bo całkiem zdtrowe to to nie jest… 🙂
      a jeśli chodzi o drobne naprawy: ostatnio przeciekał mi kran w kuchni, wyciągnęłam cały zestaw posiadanych uszczelek, rozkręciłam, popatrzyłam, żednej uszczelki nie wymienilam, skręcilam i …. naprawiony… minął już miesiąc, a on dalej nie przecieka … 🙂

      • Genialne! 😀 Kobiety to jednak istoty nadprzyrodzone. 😀

        • no ba!!… facet by pewnie wszystkie uszczelki wymienił i jeszcze sitko z kamienia wyczyścił, a efekt i tak ten sam, prawdopodobnie … 🙂

  3. emka permalink

    i mnie z feminizmem nie do końca po drodze…
    choć jak samochód trzeba popchać to trzeba i już… szczególnie kiedy nikt się do pomocy nie rwie…
    Taka sama z Ciebie feministka jak i ze mnie… czasem wymuszona… i tyle… 😉

    • no wiesz, jak trza to mus, i wtedy nie ma zmiłuj… ale tak naprawdę, to o wiele fajniej jest być normalną kobietą… 🙂

  4. Witam,
    kocham te wszystkie feministyczne wynaturzenia i nawoływania do feminizowania każdej baby – osobiście sobie uważam, że we wszystkim trza znaleźć złoty środek: egzystowanie jako uwiędła mimoza potrzebująca faceta absolutnie do wszystkiego jest bez sensu, bycie babichonem z siekierą, młotem i gwoździami w paszczy też jest bez sensu. Czasami zdarza mi się usłyszeć, żem feministyczne nasienie, ale mam to w d…. i to nie swojej, bo swojej mi szkoda 🙂
    Pozdrawiam 🙂
    Zdarzyło mi się kiedyś popełnić post o pseudo-feminizmie ;): http://kobietoskop.blogspot.com/2014/06/kobiety-to-jednak-gupie-sa.html

    • tak Eve, najlepiej znaleźć złoty środek.. 🙂
      raz być słodką kobietką potrzebującą silnego męskiego ramienia, innym razem silną kobietą potrafiącą załatwić różne sprawy …

  5. paczucha permalink

    Faminiska jestem czasem, gdy jest tego wyjatkowa potrzeba, gdy nie – jestem kobieta slaba i bezbronna.

    • ale jesteś taką feministyczną feministką?… jak to się objawia?… przestajesz golić pachy?… 🙂

  6. Thunderstorm permalink

    Taaa… Najwięcej do powiedzenia mają zawsze ci, którzy nie powinni się w ogóle odzywać.
    :*

  7. Nitager permalink

    Faceci? A co z nich za faceci? Diabli wiedzą, co oni tam pod tymi sukienkami noszą!

    • no, wiesz, nie tylko ci w sukienkach się wypowiadają, też co, co to spodnie noszą (czasami tylko teoretycznie….)..

  8. stardust permalink

    No i po tym ostatnim zdaniu tez uwazam, ze Frytka jest feministka i to przez duze F, ja zreszta tez jestem i jestem z tego dumna.
    To wszystko co Frytka pisze, golenie nog i dbanie o wyglad to nie ma nic wspolnego moim zdaniem z prawdziwym feminizmem, tym przez duze F:)
    Prawdziwa Feministka to wlasnie zadbana kobieta, ktora potrafi walczyc o prawa nie tylko swoje wlasne ale i innych kobiet.
    I wcale nie polega to na nazywaniu sie psycholozka, ginekolozka…. czy tez inna lozka:)))
    Te wszystkie „lozki” o ktore tak bardzo walcza polskie feministki kojaza mi sie z jakims przedszkolnym feminizmem i lochami:))) a to akurat nie powinno sie podobac zadnej kobiecie bez wzgledu na to czy jest Feministka, feministka czy po prostu zwykla kobieta, to zadna nie powinna identyfikowac sie ze slowem LOCHA:)

    • Frytka Femistka, przez dwa duże F…. no dobra, ale tak po frytkowemu ten feminizm, ok?… 🙂
      buziaki Star …

      • stardust permalink

        No pewnie, ze po frytkowemu i po stardustowemu toze:)) Przecie Frytka nie chce dla tych meskich mezczyzn byc tylko durszlakiem z wieloma dziurkami:))) albo piekarnikiem do wypiekania kolejnego potomstwa:)))

        • no skądże, oczywiście że nie!!… szczególnie, że piekarnik się zepsuł, na amen… 🙂

  9. michal permalink

    no to teraz mozna dawac to co sie lubi bez umiaru i komu popadnie

  10. Frytka, nigdy nie podejrzewałam Cię o tak skrajne poglądy- szczególnie, że widzę Cie z szydełkiem w ręku dziergającą nowy berecik, bo to za moment jajka przyjdzie święcić i feministki schowają się za jajkami 🙂
    Pozdrawiam Cię i jakby Cię wzięło na wojowanie z plemnikami to użyj sobie i nie żałuj, bo jak feminizm to tylko wojujący

    • ha ha ha, ale jakie skrajne poglądy Asia?… chowanie za jajkami, podoba mi się… 🙂
      miłego wieczoru …

  11. feministki… aha, to są te, no… już wiem… jest nawet kilka odmian…
    ukraińskie pokazują wszystkim cycki…
    rosyjskie szarpią druty w kościele…
    /no nieee… już rechot… gra na gitarze w kominiarce to bardzo poważna sprawa… za to się siedzi/…
    a polskie?… hm…
    polskie wypominają wszystkim chłopom małe siusiaki…
    o którym nurcie feminizmu jest mowa?…

    a tak poważnie, to nie dramatyzuj Waśćka… jest jeden nader sympatyczny odłam feminizmu:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Feminizm_proseksualny
    całkowite przeciwieństwo feminizmu klasycznego typu „oziębłe szowinistyczne suki”…
    w Polsce niezbyt często spotykany, ale w końcu „być w mniejszości to być w elicie”…
    pozdrawiać :)…

    • ha ha ha, że niby proseksualne?…. doooobra, nawet jeśli, wedle wikipedii: ” Możliwe, że ten artykuł w całości albo w części zawiera informacje nieprawdziwe. ” to bycie w elicie mi się podoba… 🙂
      miłego….

      • a wiesz, tak nadal poważnie /bo zwykle sobie żartuję/, to odnoszę wrażenie, że w wielu dyskusjach o feminizmie feministki mylone są z „feminazistkami”… feminazistka z feminizmem nie ma nic wspólnego, tylko podłącza się pod feminizm, by dokopać facetom /z różnych powodów, najczęściej dlatego, bo się na jakimś nacięła/… takie robią najwięcej zgiełku i obciachu wszystkim feministkom, z każdego nurtu…
        i stąd też ten stereotyp, że jak feministka, to musi być paskudna baba… a to nieprawda… takie FEMENK-i lub Pussy Riot, apetyczne dupencje… argument, że „młode kozy” odpada, bo co powiesz na Panią Anię?
        http://pl.wikipedia.org/wiki/Annie_Sprinkle
        rzecz jasna to kwestia gustu, ale mnie się jawi jako kobitka „owszem, owszem”…

  12. Natt permalink

    Feministka nie znaczy od razu babochłop. Ot, faceci. Najpierw wymyślili feminizm, żeby móc czymś zakryć swą niedoskonałość, a teraz się boją 🙂

    • ha ha ha, brawo Natt, to mi się podoba… 🙂
      kisses and hugs … 🙂

      • se właśnie zwizualizowałem kolesia, który se zakrywa feminizmem… te niedoskonałość, znaczy się :)…
        albo cała grupa… jednym feminizmem… ciekawe ile tego feminizmu musi im styknąć, by się nie pobili :)…

        • a czemu mieliby się pobić?… nie mogliby się jednym feminizmem podzielić?…. 🙂

        • tak jak ci górale z piosenki góralką, co „ma z tyłu i z przodu”?…
          zresztą cholera wie, jak ten feminizm wygląda, to trochę tak, jak z Ciaptakiem:

          Siedzi Ciaptak na dachu
          I wszystkim napędza strachu.
          Ludzie patrzą, brednie plotą,
          Bo żaden z nich nie wie, co to.

          „Widzieliście Ciaptaka?
          Czy to jest odmiana ptaka?
          Czy może roślina taka?
          Czy może garnek, czy bania?
          Czy może głowa barania?
          A może to rodzaj grzyba?
          A może po prostu ryba?
          A może zwyczajny płaz?”

          Ktoś go gdzieś widział już raz,
          Ale też nie na pewno,
          Bo wtedy wyglądał jak drewno
          Pomalowane z dwóch stron,
          Więc chyba to nie był on.

          Sprowadzono z drabiną strażaka,
          Żeby ściągnął z dachu Ciaptaka.
          Rzekł strażak: „To rzecz nieklawa,
          Nie mój dach i nie moja sprawa…”

          Wezwali wójta sąsiedzi,
          A Ciaptak na dachu siedzi,
          Syczy, burczy i prycha.
          A cóż to za stwór, do licha?

          Wójt do urzędu wszedł i
          Zagłębił się encyklopedii.
          „Ce… Ciaptak… Nie ma Ciaptaka…
          A może to rodzaj buraka,
          Ogórka albo ziemniaka?”

          A Ciaptak na dachu siedzi,
          Natrząsa się gawiedzi.

          Tłum rośnie, gapią się gapie,
          No, kto go za ogon złapie?
          „Też mądry! Ciaptak nie wrona,
          On wcale nie ma ogona!”
          „Co ty tam wiesz, patałachu?!”

          A Ciaptak siedzi na dachu,
          Nabzdyczył się i nadął.
          Aż nagle zleciał na dół.

          Ludzie za nim pognali w te pędy,
          A on kluczył tędy, owędy,
          Przez pole, przez rzeczkę, przez las,
          Tam szybko na drzewo wlazł
          I wskoczył do dziupli w drzewie.

          A co to jest Ciaptak – nikt nie wie.
          /Jan Brzechwa/…

        • pewnie masz rację, tak naprawdę nikt nie wie jak to wygląda… tak jak i gender, ale na wszelki wypadek, trzeba się wystrzegać …. 🙂
          dzięki za wiersz, nie znałam.,. 🙂

  13. teatralna permalink

    i to ostatnie zdanie jest kluczem do wszystkiego droga Fry )) a Kazia Szuka jest piękną kobiecą i uroczą kobietą tyle tylko, że mądrą inteligentną i wygadaną ))) na zgubę niektórych samców )) oraz nie ma nic złego w określeniu feministka )) zmieniło się nieco )) teraz dotyczy matek z czwórką dzieci bez wąsów i owłosienia )) stereotypy ach stereotypy )) a także ogólnie kobiet myślących więc …;))

    • mam trójkę dzieci (nie ważne, że dwoje już dorosłych, a trzecie prawie…), można powiedzieć, że jestem samotną matką, myślę więc……. no i masz, jestem feministką … 🙂
      PS. a bez owłosienia, to matka czy dzieci?… 🙂
      buziaki T…

  14. makrela permalink

    to i owo naprawię, zainstaluję, zdefragmentuję, itp. ale żeby zaraz feministka? inna rzecz, że już za dużo prostsze umiejętności kiedyś palono na stosie.

  15. Frytko,jesteś uroczą kobietką! Mniam,mniam.

  16. Lubi kwiaty dostawać, lubi jak się ją adoruje, krzesło podsuwa w restauracji…atuty wykorzystuje… Kurde! Czemu wszystkie „moje” są takimi „feministkami” tylko przez chwilę…a potem nagle im się odmienia…?

    Miłego dnia Fryciu Feministko 😉

    • ha ha ha, odmienia się?… znaczy nie chcą kwiatów i komplementów??… nie może to być, toć to jakieś dziwne kobiety som… 🙂
      wzajemnie Celcie … 🙂

      • Ano dziwne som…ale ja na inne jakoś nie trafiam 😉

        Czasami na początku chcą…a po jakimś czasie już nie. Albo chcą, owszem… Tyle że od kogoś, kto jest bliżej… Takie życie.

        • aaa, no tak, od kogoś innego… nie smuć się Celcie, ja od Ciebie chętnie przyjmę jakiś wirtualny bukiecik od czasu do czasu … 🙂

        • Smucić się nie smucę – już się przyzwyczaiłem. Wnerwia mnie tylko to, że zawsze jest tak samo. Że jest zawsze ktoś albo coś innego…

          A za to, że przyjmiesz – bardzo Ci dziękuję 🙂

  17. Mądre słowa. No i w sumie temat dość na czasie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: