Skip to content

konkurs dla panów…. głównie…

15 stycznia 2015

Frytka ma pojazd… na kołach… czterech… wedle funkcjonującej nomenklatury, nazywany samochodem…. niby nic niezwykłego, a jednak… swoje perypetie z tym autem opisywała już Frytka niejednokrotnie, gdyż ono, jak i sama właścicielka, bywa kapryśne i jako takie, nie zawsze chce wykonywać to, co mu producent (i obiegowa opinia…) zalecają… jednym słowem mówiąc: nie zawsze chce jeździć i wozić swoją właścicielkę (tudzież osoby towarzyszące…)… w związku z tym, samochód trzy razy lądował u mechaników (różnych…)… po „naprawach”, przez jakiś czas wykonywał swoje obowiązki sumiennie, a potem znów zaczynał kaprysić… problem w tym, że mechanikom kończą się pomysły (a Frytce mechanicy…), a auto złośliwie nie chce powiedzieć, co go boli… i tu przechodzimy  do sedna dzisiejszego wpisu czyli do konkursu… co prawda, tytuł sugeruje, że konkurs skierowany jest do panów, ale jako, że Frytka nie chce tu nikogo dyskryminować, to panie jak najbardziej też mogą wziąć w nim udział… (w końcu niektóre też znają się na samochodach i potrafią podać coś więcej, niż tylko jego kolor…) …

a więc…  konkurs polega na udzieleniu odpowiedzi, dlaczego auto Frytki robi to, co robi? (a co robi, zaraz Frytka opisze…), która to odpowiedź , być może, pomoże naprawić rzeczone auto… a teraz kilka, ma Frytka nadzieję, pomocnych faktów:…

1. auto to seat toledo rocznik….. a może wystarczy powiedzieć, że mimo wszystko, Frytka jest od niego starsza… kolor chyba w tym przypadku nie gra roli, ale jakby komuś to miało pomóc, to czarny metalic….

2. auto nie chce odpalać… czasami… znaczy, czasami odpala i obroty wskakują na pierwszą kreskę (czyli około 1000 jak dobrze Frytka rozumie), a czasami gaśnie zaraz po odpaleniu, i trzeba go, jak mówi Frytka, „chechłać”, żeby silnik załapał, a później „gazować”, żeby zaskoczył na dłużej….

3. jak już zostało powiedziane wyżej, auto czasami odpala za pierwszym razem… wtedy to Frytka rusza, jedzie i dojeżdża do zakrętu, bierze się za redukcje biegu i … w czasie redukcji obroty spadają i auto szykuje się do gaśnięcia… jeśli nie zdąży Frytka wykonać całej operacji sprawnie i odpowiednio szybko puścić sprzęgła a wcisnąć gazu, auto gaśnie, a Frytka zostaje na środku skrzyżowania ….

4. jak już zostało powiedziane wyżej, auto czasami odpala za pierwszym razem… wtedy Frytka rusza, jedzie i dojeżdża do skrzyżowania… akurat jest czerwone światło, silnik pracuje normalnie, Frytka zadowolona, zapala się pomarańczowe i w tym momencie obroty silnika spadają do zera i co robi auto?…. oczywiście gaśnie… światło zmienia się na zielone, Frytka pierwsza na skrzyżowaniu, wszyscy za nią cieszą się bardzo z zaistniałej sytuacji, czemu dają upust wciskając klaksony w swoich autach…. a co robi wtedy Frytka?… absolutnie nie nerwowo, zapala światła awaryjne i „chechła” swoje auto, żeby odpaliło… w takich sytuacjach jest ono bardziej kapryśne, i odpalanie trwa całą zmianę świateł… z czego oczywiście wszyscy stojący za Frytką są zadowoleni, szczególnie w godzinach szczytu…

5. auto miało wymienione kable, cewki, świece i takie tam…

6. kiedyś znaczenie miała pogoda, działo się tak tylko wtedy, gdy było wilgotno… teraz nie ma znaczenia, słońce, deszcz, mróz …

to tyle suchych faktów… liczy Frytka na wiedzę i na wyobraźnię wszystkich, którzy zechcą wziąć udział w konkursie i gorąco ich do tego wzięcia zachęca… szczególnie, że jeśli to auto pójdzie na złom (uprasza się o niedawanie taki porad…) to na inne Frytki stać nie będzie … poza tym, jest do niego emocjonalnie przywiązana, i nie chciałaby się go jeszcze pozbywać… nie ma zasad konkursowych, udział może wziąć każdy, odpowiedzi  można dawać niezliczoną ilość oraz zadawać pytania pomocnicze… no to do dzieła kochani czytelnicy Frytkowego bloga…. POMÓŻCIE!!

Reklamy

From → Uncategorized

74 Komentarze
  1. A może powiedziałas na to auto cos brzydkiego i ono sie odgrywa? Co do napraw to przychodzi mi do głowy albo to ,ze trzeba popryskać sprayem higroskopijnym przewody i caały układ lelektryczny lub przeciścić bak , bo może paliwko było brudne. A może zmienic stacje na której bierzesz paliwo?

    • no wiesz????!!!!!…. nigdy, powtarzam, NIGDY, nawet w czasie, gdy ono, to auto, odmawiało posłuszeństwa, nie powiedziałam o nim nic złego… zawsze mówię o nim per mój narowisty Hiszpan… 🙂
      tankuję na dwóch różnych stacjach… dzięki za odpowiedź… 🙂

  2. Silnik krokowy?

  3. proszę o pierwszą nagrodę za genialną prostotę i niezwykłą trafność odpowiedzi, która brzmi:
    „COŚ SIĘ SPINDOLIŁO” /są jeszcze warianty synonimiczne, ale istota, treść, sedno pozostaje to samo/…
    pozdrawiać :)…

    • ha ha ha, diagnoza nad wyraz trafna, ale tyle, to ja sama (i moi mechanicy pewnie też) wiem … 🙂
      miłego dnia P… 🙂

      • jak się zadaje pytanie KONKURSOWE to wypada znać odpowiedź…

        chociaż…
        tak się zastanówmy… kiedyś ogłoszono konkurs na dyrektora firmy… pytanie brzmiało: „co zrobić, by w firmie było wszystko jak należy?”… ale skoro komisja zna odpowiedź, to po cholerę im nowy dyrektor?…

        no dobrze, ale nie zagaduj mnie teraz… zadano pytanie, padła odpowiedź… nadzwyczajna… to co mam jeszcze zrobić?… wierszem ją sformułować?… może jeszcze haiku?…
        mówisz, masz…
        „fura kaput…
        musi coś w niej nie keke…
        przerąbane”…
        ostatni werset to taki akcent liryczny był…

        • ha ha ha, przeznaczę dla Ciebie jakąś nagrodę specjalną w takim razie … 🙂

        • jak już o wierszach i diagnozach, to znowu kłania się Mistrz Jan Brzechwa:

          „Pan starosta jadł przy stole,
          Naraz patrzy – włos w rosole.
          Krzyknął więc na cały głos:
          „Chciałbym wiedzieć, czyj to włos!

          Co to jest za zwyczaj taki,
          Żeby w zupie były kłaki?
          Starościno, co chcesz, rób,
          Ja nie jadam takich zup!”

          Starościna aż pobladła,
          Z przerażenia z krzesła spadła,
          Patrzy w talerz: marny los,
          Rzeczywiście – w zupie włos.

          Wpadła z krzykiem na kucharza:
          „Że też taka rzecz się zdarza,
          Włos w rosole, ładna rzecz –
          Niech pan sobie idzie precz!”

          Kucharz zgubił okulary,
          Włożył buty nie do pary,
          Do talerza wetknął nos:
          Rzeczywiście – w zupie włos.

          Wstyd okropnie starościnie,
          Dowiedziano się w rodzinie,
          Że starosta nie chce jeść,
          Przybiegł wuj i stryj, i teść.

          Teść przybliżył się do misy
          I powiada: „Jestem łysy,
          Włos na pewno nie jest mój.
          Może wie coś o tym wuj?”

          Wuj z kieszeni wyjął lupę
          I przez lupę bada zupę:
          „Widzę włos, lecz nie wiem czyj,
          Może zna się na tym stryj.”

          Stryj przybliżył się do stołu,
          Zajrzał bacznie do rosołu,
          Po czym gwizdnął niby kos:
          „Znam się na tym – to jest włos.”

          Sprowadzono geometrę,
          Żeby zmierzył centymetrem
          I powiedział wszystkim wprost,
          Co to w zupie jest za włos.

          Geometra siadł za stołem,
          Mierzył, liczył coś z mozołem,
          Zużył kartek cały stos
          I powiedział: „To jest włos!

          Ja się na tym nie znam, lecz czy
          Nie pomoże sędzia śledczy?
          Węszę tutaj zbrodni ślad,
          Skoro włos do zupy wpadł.”

          Sędzia śledczy sprawę zbadał
          I powiada: „Trudna rada,
          Muszę w sprawie zabrać głos,
          Proszę państwa, to jest włos.”

          Wtem ktoś myśl wysunął nową:
          „Trzeba wezwać straż ogniową.”
          Pan starosta zmarszczył twarz:
          „Może być ogniowa straż.”

          Przyjechali wnet strażacy,
          Raźnie wzięli się do pracy
          I wyjęli z zupy włos:
          Taki to był włosa los!”…


          i tak sobie pomyślałem w temacie „co temu samochodu Hiszpanu jest?”, że może tam gdzieś, w wielce tajemniczych hiszpańskich trzewiach jest jakiś WŁOS?…

        • taaaaa, nie ma jak profesjonalna i rzeczowa porada… dzięki P … 🙂

  4. Z autem jest, jak z psem, czy koniem: trzeba je dobrze traktować… także dobrym słowem. Zrób sobie rachunek sumienia.

    • tankuję go zawsze za 50 zł i mówię: mój ty narowisty Hiszpanie… myślisz, że to źle?… 🙂

      • Za 50 złotych? Bardzo dobrze, bo żadna podwyżka paliwa nie może Cię zirytować;-)

        • oczywście,że nie… zastanawiające jest tylko to, że ciągle tankuję za tyle samo, a wystarcza na różne okresy czasowe… 🙂

  5. teatralna permalink

    ja tylko kolor.. sorrrry

  6. Ela permalink

    Tak mi coś mówi że może to wina paliwa, auto mojej znajomej tak miało, też tankowała na 2 różnych stacjach a po wyczyszczeniu baku poradzono aby zatankowała na zupełnie innej stacji no i przeszło autku chorowanie 😉

    • no proszę, jesteś druga po Krzysztofie, tę samą przyczynę podał…. 🙂
      dziękuję oraz witam serdecznie …

  7. dreamu permalink

    Przez pewien czas myślałam, że dostaje Ci się wilgoć pod głowicę, ale jak foch nie zależy od pogody, to nie wiem, poza tym konkurs nie jest dla mnie 🙂

  8. Witam,
    ja chciałam Koleżance pomoc u stóp rozścielić i język wysłałam na przeszpiegi i o mój Ty Boże – co ja usłyszałam? – „że może trzeba zrobić adaptację przepustnicy czy cuś, jakiegoś nastawnika przepustnicy” – cokolwiek to jest, moje skojarzenia są głęboko odbytnicze 😉 A zatem Koleżanko przepustnice musicie poadoptować 😀

    • brawo Eve!!!!… tak naprawdę, o przepustnicy, gadali wszyscy trzej mechanicy… tyle, że to strasznie dużo kasy na to trza i myślałam, że może jakieś tańsze pomysły się znajdą … no ale jak widać, trza zakup kolejnych par szpilek odłożyć i na przepustnicę kaskę wyłożyć … 🙂

      • Moje osobiste ego zostało wysoce połechcone 😀 Że ja zapamiętałam toto fachowe słownictwo i nie zrobiłam z przepustnicy okrężnicy 🙂

        • moja droga, możesz być z siebie dumna, jako i ja jestem (z Ciebie…) w imieniu całego kobiecego rodu … 🙂

  9. Moja droga, ja znam odpowiedź na to pytanie! Zdziwiona? Ja też! Otóż to jest seat. SEAT. Ten seat. Rodzaj męski. I już wszystko wiadomo. Trzeba było wybrać jakąś żeńską markę, to byś teraz nie musiała konkursu ogłaszać! 😀 Wygrałam? To mówiłam ja: blondynka. 🙂

    • żeby nie być posądzaną o stronniczość oraz solidarność jajników, przyznaję Tobie równorzędną nagrodę specjalną, jak Pkanalii i Teatralnej… 🙂

  10. Nitager permalink

    Obawiam się, że bez dokładniejszych danych nie da rady. Jaki rocznik, jaki silnik?
    Bo takie objawy może dawać wiele dolegliwości.
    Jeden mój kolega miał podobne kłopoty. Zrobiliśmy mądre miny i stwierdziliśmy, że to wygląda na awarię czujnika położenia wału. I co się okazało? Że kolega miał jeszcze mechaniczny aparat zapłonowy – i to on mu się rozregulował (a raczej wysłużył, bo co mechaniczne, to musi kiedyś wytrzeć, wytrzaskać, ewentualnie zapiec smarem). Nikomu z nas nie przyszło do głowy, że ten samochód ma już dwadzieścia parę lat…

    • no dobra, skoro aż tak nalegasz, rocznik 1998, silnik 1,6, benzyna, ale to jakiś model przejściowy, podobno kila sztuk było… wiadomo, jak Frytka kupuje samochód, to nie może on być zwyczajny … 🙂

      • Nitager permalink

        Poinformowała, niech ją drzwi ścisną!
        Przynajmniej wiem, że nie diesel…Nadal jednak mogą to być 4 różne silniki. Na Twoim miejscu zmieniłbym mechanika, bo skoro on, mając silnik przed nosem, nie potrafi zdiagnozować usterki, to przez net, na wyczucie, jest to niemal niemozliwe. Takie objawy daje np. zasysanie fałszywego powietrza, również, jak ktoś zauważył, silnik krokowy.
        Moja rada jest taka: poproś jakiegoś kolegę, żeby to on udał się nim do mechanika. Mechanik, jak widzi, że babka się nie zna, będzie wciskał kit.

        • no zaraz, co mogłam jeszcze o silniku powiedzieć????… 🙂
          mówisz, że mechanik mnie lekceważy?… a ja tak mu wierzyłam …
          dzięki Nit, chyba rzeczywiście zastosuje Twoją radę dotycząca kolegi… 🙂
          PS. o zasysaniu powietrza też mi ktoś mówił, tylko nie użył określenia „fałszywego”. podoba mi się… 🙂

        • Nitager permalink

          Tak po prawdzie to może być 101 innych przyczyn, niekoniecznie zbyt uboga mieszanka. A i mieszanka może być spowodowana przez różne czynniki. Fałszywe powietrze to raz. Ale może to też być zapchany filtr paliwa, może być coś nie tak z pompą paliwową, może wtryskiwacze wymagają przeczyszczenia – naprawdę trudno jest poradzić coś na odległość.
          A „fałszywe powietrze” oznacza, że do mieszanki paliwowo-powietrznej dostaje się skądś, zwykle przez jakąś nieszczelność w układzie paliwowym, dodatkowa porcja powietrza, wskutek czego ma ona nieodpowiedni skład. Czy jest różnica w pracy zimnego i gorącego silnika? Czy kiedy jest zimny, gaśnie łatwiej? Jesli tak, to ta diagnoza jest bardzo prawdopodobna. Ale współczesne silniki to tak skomplikowane urządzenia, że trzeba się naprawdę dobrze znać na danym typie silnika, żeby cokolwiek stwierdzić. Gdzie te czasy, kiedy wystarczał młotek, wkrętak i klucz do świec?

        • tak czy inaczej, z wszystkich (albo z większości..) zamieszczonych tu komentarzy wynika, że coś z paliwem lub układem paliwowym …
          ale masz rację, szkoda, że coraz więcej elektroniki, a coraz mniej mechaniki …

  11. jaszmij permalink

    Po pierwsze Twój narowisty hiszpans jest bastardem niemieckiego muła.
    Nie stawiałbym na konkretną usterkę, tylko ogólnie na pesel. Ponieważ nie napisałaś, czy ma drażnik, czy jest na wytrysku, tębardziej trudno się jakoś konkretniej powymądrzać. Jednakowoż stawiałbym na układ paliwowy, szczególnie na jałowcowych obrotach.
    Mieliśmy dwa japońce z minionego stulecia (1999). Jeden nigdy się nie zepsuł, a drugim jeździ syn. I też nic. Odpalają ZAWSZE, mimo że Hiroszima itd. to i tak Feng Shui.
    Zmień samochód.

    • prosiłam, zeby nie dawać taklich rad?… prosiłam?… 🙂
      a tak w ogóle, z całego Twojego wywodu, zrozumiałam: pesel i wytrysk … chyba i tak nieźle, co?… 🙂

  12. Fryciu… a może on Ci daje znaki, że już na niego pora?? Tu skrzypi, tam boli, kaszle, prycha….. 🙂 a Małż tu obok kracze, żeby przepust czy cuś takiego sprawdzić…. i dziwnie patrzy „A co ty teraz o samochodach blogi czytasz?? 🙂

    • ha ha ha, a cóż on taki zdziwiony?… że co, że jak kobieta, to już o samochodach wcale?… 🙂
      ja wiem, że on (znaczy samochód mój, nie Małż Twój) lata swoje ma, ale … ja sentyment do niego mam, to mój pierwszy własny samochód…
      miłego dnia Mia …

  13. Ja tak na czujkę….tylko. Proponowałabym podkręcić lekko obroty. wszystko wymaga jakiejś regulacji…pod swoim indywidualnym KĄTEM ( marka, lata przebiegu, rodzaj silnika). To nie będzie duży koszt i nie jest czasochłonne.Można zrobić od ręki….

  14. Pollyanna permalink

    nie mam pomysłów. jak miałam podobne objawy to były świece. kiedyś też narobiłam sobie biedy, bo tankowałam tylko za 50 zł i poziom paliwa nie sięgał nawet do połowy baku 🙂 było to też szajsowate paliwo i więcej miało wody. doszło do tego, że chechłałam auto i ze 6 razy zanim zapaliło, a w zimie dolewałam specjalnej mieszanki, która wiązała wodę. generalnie moje eksperymenty doprowadziły do przerdzewienia baku. dlatego teraz zawsze tankuję do pełna, bo to żadna oszczędność za 50 zł i co tydzień 🙂

    • czyli znów opcja paliwowa, chyba rzeczywiście powinnam przeczyścić bak…
      a z tym tankowanie za 50 zł, ja jeżdżę na krótkich dystansach więc wystarcza mi na dłużej niż jeden tydzień, ale jeśli tak radzisz, to teraz zatankuję za 100 zł… 🙂 🙂 🙂
      miłego dnia Polly, buziaki …

  15. Nie jestem mechanikiem ale jeden taki co go splodzilem wyuczyl sie na mechanika i grzebie w tym bez przerwy. On by zaczal – bede mowil tylko orzeczach ktore wczesniej nie zostaly wymienione – wiec on by zaczal od filtra paliwa, potem pompa paliwowa, pasek od pompy paliwowej(moze za luzny), regulator obrotow. Reszta juz byla wymieniona powyzej. Amen.

    • dziękuję i Tobie, i Temu co to Go spłodziłeś i się wyuczył… 🙂
      widzę, że cały czas kręcimy się wkoło paliwa…
      witaj u mnie …

  16. Tylko proszę się nie śmiać z moich rad! Kiedyś byłam (jak to się teraz ładnie mówi) area manager i zaczęłam już prawie mieszkać w samochodzie. Dodam, że w nowym, ale też miał swoje kaprysy. Radziłam sobie jak umiałam – dodam, że z dobrym skutkiem.
    1. Kup WD40 i spryskaj nim silnik i wszystkie odchodzące przewody i rurki, zwłaszcza na połączeniach. Ten prosty zabieg bardzo często mi pomagał. W ogóle WD40 i coca-cola (do śrub) w samochodzie to absolutna podstawa.
    2. Zatankuj na „porządnej” stacji, np. BP, Statoil (tylko nie Orlen ani żadnej małej prywatnej) i chociaż do pół baku. Duże koncerny mają większe zabezpieczenia w cysternach i zbiornikach przed kradzieżami paliwa i dolewaniem różnych świństw, żeby stan paliwa się zgadzał. Jakie nie będę teraz podawać, bo to inny temat. Na dnie silnika zbierają się różne zanieczyszczenia i jak jeździsz na oparach, to się zasysają do przewodów i silnik się krztusi i nie odpala.
    3. Dobrych mechaników znają tirowcy. Znajdź najpierw tirowca, później zapytaj o mechanika. I koniecznie niech Twój samochód do niego zaprowadzi facet. Przecież masz jakiegoś brata, szwagra, kochanka czy kolegę. Mechanicy to szowiniści i jak widzą kobietkę, to zawsze kity jej wcisną. Równouprawnienie to frazes do wycierania sobie gąb. A tu liczy się skuteczność, byś miała sprawne autko.

    • Nitager permalink

      Problem jest taki, że tirowcy znają mechaników specjalizujących się w dieslach. Tutaj raczej taki nie pomoże, bo wygląda to na zbyt ubogą mieszankę – zatem raczej układ paliwowy. Ale próbować można. Może jakiś tirowiec prywatnie jeździ benzyniakiem. Tylko skąd w takim razie ściąga paliwo? Bo nie wierzę, że kupuje 😉

    • wcale a wcale nie zamierzam się śmiać z Twoich rad, Różo, tym bardziej, że już takie tu padały, od facetów… 🙂
      tankuje na Shell-u
      PS. mój brat mieszka w Anglii, posada kochanka jest aktualnie wolna, jacyś koledzy się znajdą, nawet TIR-owcy… 🙂

      • Tirowcy mają swoje auta osobowe, a jak nie oni to ich bracia, żony czy dzieci. A żaden szanujący się tirowiec do byle kogo swojego autka czy autka żony nie zaprowadzi.

        • a mój były, tez tir-owiec, kazał mi kolegów popytać w tej sprawie … uczynny taki … 🙂

        • To zmień tego Shella na inną, może tam złamali zabezpieczenia. Kiedyś w moim nowiutkim samochodzie z salonu takie paliwo rozwaliło katalizatory w bardzo krótkim okresie czasu. Na szczęście wymienili w ramach gwarancji.

        • zmienię, spróbuję na Statoil-u… 🙂

  17. Ty swojego Eksia o radę pytasz? O problemy aż się prosisz :))

    • ale on twierdzi, że moje dobro leży mu na sercu… 🙂

      • Taaa…leży…i pajęczyną już zarosło. Albo zgniło. Od leżenia to tylko odleżyny są, a nie dobro. Dobro trzeba czynić i o nie dbać, czyli też nad nim pracować.

        • no fakt, mogło zarosnąć… no dobra, to popytam innych a nie eksa… 🙂

  18. I dobrze, że się psuje. Ja uważam, że Frytka karetą powinna jeździć! W dwanaście koni! Ze stangretem w liberii i z lokajami także w liberii i z szambelanem odpowiednio ubranym…
    Kłaniam się dwornie

    • ha ha ha, najpierw przeczytalam „karetką” i zaniemówiłam ze zdziwienia… potem przeczytałam jeszcze raz i… zaniemówiłam po raz drugi, tym razem z zachwytu… 🙂
      że ja, niby, jak jaka księzniczka?… podoba mi się ten pomysł .. 🙂
      dygam grzecznie Panu…

  19. caffe1 permalink

    A czy codziennie, jak do niego wsiadasz mówisz mu miłe rzeczy i głaszczesz czule po kierownicy? Ewentualnie poklepujesz bagażnik? Tak po przyjacielsku? Nie???? No to moja Droga……! 🙂

  20. Z okazji Twojego konkursu zapisałam się na poniedziałek na operację zmiany płci. Jak wrócę, to jakąś diagnozę tu dopiszę. A na razie to mogę tylko napisać – współczuję przejść z samochodem! Ale lepiej z samochodem niż z facetem… 😉

    Buziak!

    • oj ja Ci powiem, że znam więcej sposobów, zeby sobie poradzić z facetem, niż z samochodem… 🙂
      oraz Małgoś, absolutnie nie chciałabym podpaść Twojemu małżonkowi, bo przypuszczam, że On jednak z tej zmiany płci nie będzie zadowolony… może jednak odwołaj wizytę?… żaden samochód nie jest tego wart… 🙂

  21. paczucha permalink

    Humorzaste jakies. Byc moze ma klimakterium.

  22. Przeczytałem wszystkie komentarze i jestem pod wrażeniem, ludzie się na autach znają. Ja dodam tylko, że przeważnie świetnych mechaników znają też taksówkarze, wiec nie ma co szukać tirowca :-). Inna sprawa, że na samochód przychodzi taki czas, iż należy się z nim rozstać. Ja swoje pierwsze auto też uporczywie reanimowałem, zamiast sprzedać. Przez rok na niewielkie duperele wyłożyłem tyle kasy, że ech, szkoda gadać…, tyle co było nominalnie warte. A gdzie się nie ruszyłem, to mi się psuł po drodze, nie znałem dnia ani godziny….

    • pozbyć się tego auta to najmniejszy problem, kupić kolejne – w mojej sytuacji nieosiągalne (bo przecież nie zamienię jednego staruszka, na innego… ten to przynajmniej znane zło..) …
      a że się, zaglądający tu, znają na autach, to nie dziwota.. wszak goście na moim blogu to po prostu Goście, co się na wielu rzeczach znają .. wszyscy bez wyjątku… 🙂 🙂 🙂
      witaj Hegemonie …

      • Ale wiesz, ze do jeżdżenia tylko po mieście, to taniej Cię wyjdą taksówki? Jak jeździsz poza miasto, to bez auta ani rusz 😦

        • no być może, ale jeżdżę też własnie poza miasto, czasami nawet daleeeeeko poza moje miasto… a co, taka jestem… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: