Skip to content

grunt, to dobra organizacja czasu….

18 stycznia 2015

dzień powszedni, godzina ok. 10-tej …. przed południem, żeby nie było … korespondencja na czacie twarzoksiążki….

Frytka ( w pracy..) do Młodej (w domu…):…

F: Młoda, kup bułki, bo żadnego pieczywa w domu nie ma ….

M (zapewne święcie oburzona słowami matki rodzonej… właściwie to nawet Frytka jest pewna, że tak było…): ale ja na 15-tą (!) idę do pracy!!…  głowę dopiero umyłam… jak zdążę, to pójdę….

gwoli informacji oraz doprecyzowania szczegółów i okoliczności przyrody… sklep jakieś 150 m od domu (wliczając w to długość schodów, II piętro…bez windy…) … można zgadywać…

Reklamy

From → Uncategorized

65 komentarzy
  1. Hip hip hurra! Czuję się jak Kamil Stoch, jestem pierwszy!

  2. Znam ten ból bardziej niż bul prezydenta Komorowskiego: pójście do pobliskiego sklepu dla rodzonych dzieci poświęcenie graniczące z heroizmem:-)

  3. ale dlaczego szyszka?…

    • Bo zupa była za słona… chyba:-)

      • a makaron za prosty?… witam panów 🙂

        • zupa?… hm… zupka… „bardzo pożywna zupka na chleba”… stąd te bułki… teraz już wszystko wiem… a szyszka?… no nieee… w tym momencie chyba nie będziemy z tego robić zagadnienia…

        • ha ha ha, Piotr, samymi zagadkami mówisz dziś do mnie… 🙂
          a bułki na kanapeczki miały być, nie na zupkę … 🙂
          miłego dzionka …

        • bo tu rzodkiewki… liczył se chłop rzodkiewki, liczył… takie na kanapki właśnie… przychodzi baba i pyta, co on te rzodkiewki, tak tego… to on ją też policzył… i potem na kanapkę… nie babę, tylko rzodkiewkę, znaczy się…
          ano miłego, takiego rzodkiewkowego :)…

        • ha ha ha, rzodkiewki na kanapkę, a babę na kanapę … 🙂

        • wbrew pozorom to wszystko jest na temat /no, może nie do końca wszystko, ale co do szyszki była umowa, że nie robimy zagadnienia/… po prostu skojarzyła mi się scenka:
          – wkładaj te cholerne buty, bo już jesteśmy spóźnieni…
          – tak, tak, tak… już prawie mam włożone…
          wracam za chwilę, cały zwarty i gotowy do wymarszu, paczę… a tu zamiast wkładania ma miejsce nakładanie… nakładanie masła, serka tudzież pokrojonej rzodkiewki na kanapkę, po czym układanie tyłka na kanapie…
          i tak to jest…

        • no skoro skończyliśmy na układaniu tyłka na kanapie, to rzeczywiście wszystko jest na temat … 🙂

  4. Ileż razy to słyszałem

  5. No wiesz, żebyś tak, jako matka rodzona własne dzieci wykorzystywała no wstydź się wstydź. Po bułki wysyłasz, a na dworze wichura szaleje i skołtuni córeczce tę nową fryzurę!!!
    Mój syn mawia: „ZARAZ”, a jak już jest po czasie:
    „NIC NIE MÓWIŁAŚ”, najlepiej z matki wariatkę ulepić- haha
    Pozdrawiam Frytka

    • taaaaa, zaraz od Młodego to ja też słyszę, choć On się z tego „zaraz” akurat wywiązuje… 🙂
      a że fryzura rzecz święta, toć przecież ja sama wiem … 🙂
      miłego dnia Asia …

  6. Nitager permalink

    Moi chłopcy, gdy im wyznaczam podobne zadania, zwykle kończą na wizji olbrzymiej bakterii: Zaraz! Chociaż zdaża się „Już!”, albo „Chwila”, ewentualnie „Tylko tu dokończę!”. Kilka godzin później, gdy informuję się, jak długo trwa u nich chwila, dowiaduję się, że „No, chwila!”, ale wtedy, nauczony smutnym doświadczeniem, już nie odpuszczam i czekam w drzwiach, niecierpliwie tupiąc nogą. Wtedy obowiązkowy foch na twarz i idą. Najpierw do toalety, bo przecież do tej pory czasu nie było. Potem poszukiwanie butów, potem jeszcze wiele najróżniejszych czynności – bo to przecież pić się chce, pryszcz na czole akurat zakwalifikował się do wyciśnięcia i trzeba to zrobić koniecznie teraz, albo zostawił bluzę w łazience i czeka, aż się zwolni…
    Gdyby doba miała 48 godzin, to i tak z niczym by nie zdążyli.
    Ale ponmagają zawsze, o ile nie chodzi o sprzątanie.

    • ha ha ha, u moich też „zaraz” jest na porządku dziennym, u Młodej, dodatkowo okraszony przeciągłym „jeeeeeezuuuuu”… uczciwie muszę przyznać, że Młody chętniej (o ile można użyć tego słowa w takich okolicznościach) chodzi do sklepu, że tak powiem, z mety… Młoda, i owszem, może załatwić zakupy, ale najchętniej przy okazji powrotu z jakiegoś innego wyjścia… 🙂

  7. teatralna permalink

    )) i ja ją rozumiem )))))

  8. No i kto ją tego nauczył? No kto? Że każdy włosek na swoim miejscu musi być, zawsze i wszędzie 🙂 No to do kogo te pretensje?

    • no i masz, wiedziałam, że ktoś mi to kiedyś wytknie… i to Ty Różo, Ty?…. ehhhh… 🙂

      • Wiesz ile razy moje dzieci mnie coś „wytykają”? Jak Młoda pyskuje nauczycielom w szkole (słusznie zresztą), to kto winien? Mamusia! Bo kazała zawsze bronić własnego zdania. Jak syn po wypadku motocyklowym pojawił się w końcu w pracy, przyjeżdżając do niej zresztą na następnym nowiutkim egzemplarzu, bo tamten to w kilku kawałkach na Allegro leży, to na kogo zwalił „winę”. Na mamusię! Bo to ona każe nigdy się nie poddawać. I on nie będzie rezygnował ze swojego hobby. Co sobie wyhodowałyśmy, to mamy 🙂

  9. Thunderstorm permalink

    Przecież zawsze jest coś ciekawszego do zrobienia… Co tam będzie po bułki latać :)))

  10. Ja Cię przepraszam, ale nawet nie będę zaczynać dyskusji o wyższości ułożonych włosów nad pieczywem. To jest chyba oczywista oczywistość! 😀

    • prawie bym się zgodziła, gdyby nie to, że nawet najwymyślniej ułożone włosy nie pomogą, gdy głód do doopy zajrzy … 🙂

      • Taaak? A kogo faceci do restauracji zapraszają na pyszne jedzonko? Papudroki czy wypindrowane lale? Co dzień to oglądam to wiem :))

        • ale nie zawsze, jak głód do doopy zagląda, to się od razu facet znajdzie, co wypindrzoną do restauracji zabierze, O!… 🙂

      • oooooooo bardzo przepraszam , się nie zgadzam z głodem w dopie. bo jeżeli ja natenprzykład włosy swe prostuję – zapominam o głodzie , a potem jetem taka zmęczona że nawet mysleć nie mam siły a co dopiero żreć coby mieć to w dopie .
        p.s. dodałam komentarz!!!!!!!!!!!!!!!

        • aaaa, no to może i coś w tym jest, bo Młoda też prostuje … 🙂
          PS. i to chyba niejeden!!!!!!!

        • na górze cienko myślą , a może nagroda licha?
          Fryta wymyśl nibycenną nagrodę

        • „niby” to jest dobre słowo, bo tak naprawdę, to żadnej nagrody nie ma … 🙂

  11. Jak porządnie zajrzy, to i szybko się znajdzie. Lepiej ją naucz, żeby coś porządnego i dobrego dla mamusi na wynos wzięła. O! 🙂

  12. Natt permalink

    Ale to norma jest! Dzisiejsza młodzież to zupełnie wyczucia czasu i obowiązku 🙂

  13. makrela permalink

    no ale kupiła czy nie kupiła?

  14. dreamu permalink

    150 metrów po zawietrznej? Toż to katar z zapaleniem zatok murowany!!! Jak mogłaś biedne dziecko namawiać do takich strasznych rzeczy? :DDD
    A poważnie, tez tak miałam, do czasu, aż pisklę opuściło gniazdo.
    Teraz mówię ‚Młoda, chciałaś racuchy, ale nie ma drożdży’, a Młoda na to ‚Już idę, śmieci mi przygotuj, to wyniosę’ 😀

    • coś w tym jest, mam to samo ze Starszym, odkąd zamieszkał z dziewczyną, częściej pyta czy mi w czyms pomóc… znaczy, muszę Młodą z domu wykopać… 🙂

      • dreamu permalink

        Zamach bucikiem i… kto Ci będzie takich radosnych tematów dostarczał? 😀

        • jeszcze Młody zostaje … 🙂
          a propos Jego tekstów… wigilijny wieczór, Młody rozpakowywujący prezenty… przy trzecim komplecie składajacym się z żelu do kąpieli i dezodorantu rzuca: „jeśli śmierdzę, to mi, po prostu, powiedzcie”… 🙂

        • dreamu permalink

          Konkretny Facet 😀

        • nie da się ukryć … 🙂

  15. Takie mało przemyślane zaburzanie porządku dnia codziennego ukochanej latorośli może prowadzić do nieuświadomionych mikro-urazów na trasach połączeń mózgowych – u latorośli; następnym razem Pani Frytka się zastanowi, żeby mi to było ostatni raz 😉

    • aaaaahaaaaa, dooooobrze………
      moje połączenia mózgowe chyba nie doznały w tym momencie mikro-urazów … 🙂

  16. Oooo, kochana, żebym mojej córki czasem nie wzięła do galopu, to by dokładnie takie same akcje odstawiała (z tą różnicą, że nie chodzi jeszcze do pracy). Już jej nawet notes od 2 lat kupujemy na każdy rok,l żeby ją uczyć dobrej organizacji dnia…

    Buziaki!

    • ha ha ha, moja Młoda ma bardzo dobrze zorganizowany dzień, tyle, że pod kątem własnych zajęć a nie niespodziewanych zachcianek rodzicielki … 🙂
      najlepszego Małgosiu, na „nowej drodze życia”… :*

  17. jaszmij permalink

    Matko wyrodna!
    Wykazałaś się koszmarnym brakiem wyczucia ze znieczulicą. Jak można skazywać latorośl na takie wyrzeczenia. Jako wapniak nie masz za grosz pojęcia o nowoczesnej organizacji czasu. Mało tego, perfidnie rujnujesz potomstwu karierę zawodową. Do pracy należy przyjść odpowiednio wypoczętym, wystrojonym i nastawionym. A do czego może nastrajać wizyta w spożywczaku? Sama wiesz. Już nie mówiąc o stratach moralnych z powodu tak bezczelnego traktowania.
    Każde takie nadprogramowe zajęcia sugeruję zapowiadać tydzień wcześniej mailem a najlepiej dwoma 🙂

    • że tydzień wczesniej mam zaplanować brak pieczywa i dwoma mailami powiadamiać o tym dziecko?… hmmm, ciekawe… szczególnie biorąc pod uwagę, że ja w ciągu jednej godziny (rano..) potrafię zrobić zakupy, trzy śniadanka na wynos, wyszykować się do pracy i jeszcze pół godziny wcześniej tam dotrzeć… 🙂
      oraz wypraszam sobie wapniaka!!

      • jaszmij permalink

        No i to jest właśnie konflikt pokoleń.
        Dobra, cofam wapniaka.
        Co do reszty, spróbuj nie robić tego, o czym piszesz że zwykle robisz. Albo tylko na własne potrzeby. Szybciutko zadziała.

        • no i nie mogłeś z takimi radami od początku?… pewnie, że mogę tylko na własne potrzeby … 🙂
          oraz dzięki za cofnięcie wapniaka… 🙂

  18. Luksus macie… u nas to po chleb trzeba jechac. Centrum miasta a sklepu zadnego w promieniu 2 km. Takze ten… pozdrow mloda 🙂

    • to ja nie wiem gdzie Ty mieszkasz… gdy jak mieszkałam swego czasu na obrzeżach Sztokholmu, to wcale daleko po chleb nie musiałam chodzić .. 🙂
      oraz, a jakże, pozdrowię… 🙂

      • A dlugo mieszkalas na tych obrzezach? Nie jestem ciekawy… tak tylko pytam… 🙂

        • całe 4 miesiące, ha ha ha … 12 lat temu … ale bardzo miło ten pobyt wspominam, i ludzi, i ogólnie, i przyrzekałam sobie, że wrócę i jak dotąd, nie udało mi się … 🙂

  19. Hi, hi, hi….. Ciekawa jestem, czy ktoś , gdzieś instrukcje jekies opubliokwał,że one w podobnym stylu działają, Hi, hi, hi…. swojskie klimaty! Serdeczności.

    • w tym problem, że nigdzie …
      zresztą, proszę Cię, DD, słyszałaś, żeby gdzieś ktoś opublikował instrukcję obsługi kobiety?… są nieudolne próby zrozumienia nas, ale…. 🙂
      buźka DD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: