Skip to content

tłusty czwartek…

12 lutego 2015

z okazji tłustego czwartku, we wtorek zakupiła Frytka Młodemu komodę do pokoju, którą to komodę wczoraj (czyli w środę..) składano… napisała Frytka składano, bo w zależności od momentu i pory, byli to: Frytka, Młody i Młoda, bądź: Młoda i Młody, bądź: Młoda i Frytka, bądź: sama Młoda… a działo się tak dlatego, ze Frytka jednocześnie smażyła pączki oraz robiła rybę po grecku … przez pierwsze 45 min po rozpakowaniu: Młody posegregował wszystkie W11, P2, S18, L4 i inne, Młoda skręciła cztery szuflady, a Frytka nastawiła ciasto do wyrośnięcia, rozmroziła rybę i udusiła warzywa… po czym na wezwanie Młodego:”mamo!!!!”, poszła pomóc… kolejne 30 min zajęło jej przekonywanie Młodego, że: ” te P2 to są szyny do szuflad… nieważne, że jest ich osiem, a napisali, że ma być cztery … tak, jestem pewna… tak, przykręcaj… nie, kółeczko musi być z przodu… tak, to idzie w tę stronę…. zobacz, jak są dziurki rozmieszczone… tak, to musi być u góry…” po czym musiała iść pokroić rybę do smażenia… kiedy Młody przykręcił już wszystkie szyny, przyszła kolej na złożenie szkieletu… Frytka zleciła Młodemu powkładanie drewnianych kołeczków w otworki i poszła opanierować rybę…  w tym czasie Młoda przybijała denka do szuflad … po powrocie Frytki okazało się, że Młody powtykał kołki we wszystkie otwory, jakie tylko pasowały, i nie zrobił na nim żadnego wrażenia fakt, że w kilu otworach kołki powychodziły na druga stronę (jak się zapewne większość domyśla, to akurat były otwory na śruby…) … po wybiciu nadprogramowych kołków, udało się złożyć komodę i nawet skręcić śrubami… stała… w tym momencie okazało się, że ciasto na pączki właśnie wychodzi z miski zwiedzać mieszkanie, najwyraźniej z nudów… więc, zlecając Młodym przybicie tyłu komody, poszła Frytka smażyć pączki … nie trwało to długo (marne 24 sztuki…)… kiedy wróciła Frytka do pokoju, Młode przykręcały szyny do szuflad… przy czym, Młoda kończyła pierwszą szufladę, a Młody przykręcał pierwszą śrubkę, przy pierwszej szynie, jednocześnie złorzecząc śrubokrętowi i wkrętowi, który krzywo wchodził i nie dawał się przykręcić… w pewnej chwili Młody, widząc, że Frytka kończy przykręcać szynę przy kolejnej szufladzie, rzucił śrubokręt i powiedział: „muszę odpocząć… idę do sklepu..” i wyszedł… Młoda zaistniałą sytuację skomentowała tak: „dobrze, że jest facet w domu, nie?… roboty mniej….”…

koniec końcem, komoda stoi, pączki usmażone (i prawie zjedzone), ryba po grecku jest (jeszcze…) i wszyscy żyją i są zadowoleni…..  aha, zresztowała się jedna cześć od komody, ale bez niej też się trzyma …

Advertisements

From → Uncategorized

50 komentarzy
  1. Ileż to rzeeczy można zrobić przy dobrej współpracy
    A Młody to chyba poetą będzie

  2. – no, i co ty wyprawiasz, jak ty przykręcasz to koło do tego roweru?…
    – do jakiego roweru?… to przecież żaglówka…
    – koło do żaglówki?…
    – bo to jest żaglówka ziemna…
    – chyba jednak odpoczniemy…
    – to ja idę do sklepu…
    – a ja do Tworek…
    – weź sobie pączka na drogę…

    pozdrawiać :)…

  3. Mnie takie przebieg wypadków nie dziwi, ale najbardziej zachodzę w głowę, co znaczy „zresztowała”?

  4. Uwielbiam skręcać meble! To jedno z dziesięciu moich ulubionych zajęć. Co prawda paczki trzeba wcześniej dobrze wywietrzyć, bo alergia, ale jak już się dorwę, wkrętarkę w ręce chwycę…. Cud – miód! Więc Ci zazdroszczę. 😀 I jeszcze pączki usmażyłaś (a ja tylko kupiłam – ojciec zjadł 10), i rybę zrobiłaś. Rany, Frytka, z kompleksów to ja się do jutra nie podniosę. Czuję się jak ostatni pasożyt! 😀

    • ha ha ha, spoko, jeśli Cię to pocieszy, to ja też się nie mogę podnieść dziś… choć chyba z innego powodu … 🙂

      • Dzisiaj zamówiłam pizzę i wpadłam w jeszcze głębszy kanał. 😀

        • to może nie będę Cię dobijać mówiąc, że dziś usmażyłam kolejne 30 pączków (ale bez skręcania mebli…) … 🙂

  5. Kilka lat temu nabyłam biurko. Solidne, funkcjonuje i trzyma się jak ta lala. Z procesu składania pozostał mi również jeden element, ni przypiął, ni wypiął. Skoro jednak biurko ma się rewelacyjnie bez niego, to może po prostu tak ma być? Może taka moda nastała, na gratisy…?

    • powiem Ci, że po tym jak komoda została złożona i postawiona (z niemałym trudem, bo jednak dość duża i ciężka …) pod ścianą, doszliśmy z Młodym, co to jest i do czego miało służyć…. schowałam to do szafy… 🙂

  6. Thunderstorm permalink

    U mnie każdy nowy nabytek do składania, składamy rodzinnie 🙂 Jak to zbliża ludzi do siebie, a poza tym dzieciaka można nauczyć np. gwoździe wbijać :)))

    • no toż my też rodzinnie, jak widać … 🙂
      zostały drzwiczki do zamontowania, nie wiem czemu ale wczoraj nikt chęci nie wyraził, żeby skończyć… coś czuję, że sobota zostanie … 🙂

  7. Samo życie….. Gdzie te czasu, kiedy kupowało się mebel w całości…… Serdeczności.

  8. Nitager permalink

    Dobremu mechanikowi zawsze zostaną jakieś niepotrzebne części, które można wykorzystać w innym urządzeniu.

    • dzięki za uznanie, jeszcze nie wiem do czego tę część wykorzystam… 🙂

      • Nitager permalink

        Jak to do czego? Jak zawsze – do bigosu!

        • eeeee…. no ja nie wiem, czego Ty dodajesz do bigosu, ale ja głównie kapustę, mięsko i przyprawy… plastyk w postaci woreczka foliowego trafił mi się tylko w pewnej knajpie… 🙂

        • Nitager permalink

          Plastikowe części? Takie z bolcami? Zgaduję, że to są nóżki, które powinny znaleźć się na samym dole. Zwykle na spodniej części płyty są wywiercone specjalne otworki.

        • ha ha ha, Nit, JEDNA część się zresztowała… 🙂
          to jest taka biała „złączka”, którą należało połączyć dwie części plecków komody … my je, po prostu, przybiliśmy dookoła, a po środku się tylko stykają … 🙂

  9. Jak zdolna, ogarnięta, zorganizowana Kobieta – tu należy brać przykład, bić pokłony i wdrażać w swoje życie 🙂

  10. „Uwielbiam” te oznaczenia i rysunki, gdzie trzeba..yhm.. dochodzić po dziurkach! komodę też mam na koncie, z 15 szufladami, biurko poszło mi lepiej, bo SAMA, bez nerwusa, składałam.. ale nie robiłam przy tym pączków ani ryby! ty jesteś jak kombajn wilozadaniowy!

  11. Natt permalink

    Tyyyy, u mnie jeszcze jeden regał czeka na decyzję co z nim zrobić. Wpadasz? 😀
    PS: tak, to tylko pretekst 😀

    • w sumie, nie mam planów na walentynki … aaaa, i upiekłam drugą porcję pączków, wiec będziemy składać bez przerywania… no chyba, że przerwy na uzupełnienie płynów będziemy robić… 🙂

      • Jeżeli będą przerwy na uzupełnianie płynów, to ja też chętnie przyjdę…

        • takie przerwy niezwykle poprawiają wydajność, ale przede wszystkim, nastrój … 🙂
          zapraszam serdecznie, facet się przyda… znaczy, jego sprawne ręce … 🙂

        • A po co sprawne ręce? Przecież chodzi tylko o podjęcie decyzji… będzie głosowanie?

        • myślałam, że mówimy o skręcaniu mebli… w przerwach uzupełniania płynów… 🙂

  12. paczucha permalink

    O Boze, ale Frytka pracowita jest kobieta, uwielbiam rybe po grecku, uwielbiam bardzo, ech, jakbym chciala miec te rybe po grecku !!!!!!!!!!!

  13. Grunt to dobra organizacja pracy 😉

  14. teatralna permalink

    rezume Młodej w punkt !!!!
    oraz Fry czy Ty aby nie powinnaś Młodemu kazać rąbać drzewa na okoliczność męskości (na wszelki wypadek) i chodzić w sukienkach na okoliczność gendera, bo modny…
    oraz na wszelki wypadek 😉

    • hmmm, jeśli chodzi o drzewo, to Młody rąbie raz na jakiś czas, jak odwiedza babcię na wsi… co do sukienek, razem z Młodym w doopie mamy szeroką pojętą modę… 🙂
      miłego T…

  15. W psychologii, to się nazywa efekt IKEA. Podobno bardziej lubimy te przedmioty, które sami wykonamy. Dlatego w IKEI wszystko jest w częściach. Składanie też nie może być zbyt proste… Wszystko się zgadza – integracja rodzinna przy pączkach, rybie i komodzie. Gdyby Salvador Dali żył, sądzę, że machnąłby jakąś scenkę rodzajową… 🙂

    • eeee tam, tak samo lubie te, ktore mi ktoś złozy albo kupie gotowe… 🙂
      ale masz racje, jesli chodzi o integrację rodzinną, to nam sie dośc często udaje, nie tylko przy składaniu mebli… a najbardziej to się integrują Młode na wspólnym froncie przeciwko własnej rodzicielce… chociaż One twierdzą, że im matkę w szpitalu podmienili… 🙂

  16. Temat widzę, podobny jak u Myshki… Z tym, że u Ciebie bardziej urozmaicony, bo i rybka, i szuflady… A Myshka tylko krótko i węzłowato o pączkach wspomniała 😉 Miłego dnia… (Chociaż u mnie pochmurnego, nie wiem jak u Ciebie…).

    • witaj serdecznie Celcie dawno nie widziany … 🙂
      u mnie też pochmurno, zimno i wieje ale… czyż nie liczy się bardziej pogoda ducha?… 🙂

      • Dawno nie widziany, bowiem inne rzeczy głowę jego teraz zaplątają, a poza tym pisać też w międzyczasie nie było o czym, więc mnie nie było 🙂 Ale jutro są Urodziny Bloga, więc wróciłem 🙂 I w tejże notce urodzinowej jesteś spomniana 😉

        • no właśnie już widziałam i siem wzruszyłam jak nie wiem co… 🙂

  17. Tygrys1012 permalink

    Osiem!!!!
    Osiem zeżarłam!!!! i 3 oponki!!!!

    Tak, faceci są czasem meeeega pomocni…… dlatego w biurze sama skręcałam szafkę, 2 krzesła i biurko 😀

    • a te oponki to zimówki czy letnie?…. 🙂
      pewnie, że są pomocni… szczególnie jak kobieta musi fochem walnąć, to są przydatni …. 🙂

  18. Anonim permalink

    Uwielbiam skręcać meble! Serio 😀 to zawsze moje zajęcie 😀 😀
    Za to maż piecze paczki.. taki psikus 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: