Skip to content

urodowe zamieszanie …

4 marca 2015

Frytka jaka jest, każdy widzi… i Frytka też to widzi, od ładnych paru lat widzi i, w zasadzie, do tej pory, nie miała co do swojego wyglądu większych zastrzeżeń… no bez fałszywej skromności powie Frytka nawet, że się za ładną uważała (szczególnie, że ten i owy ją do tego słownie przekonywał,  a że jak wiadomo, gusta różne są i się o nich podobno nie dyskutuje, no to uwierzyła…)… no więc, uważała się Frytka za kobietę dość urodziwą… tym bardziej, że …. no dobra, powie wam Frytka, choć to nie jest może powód do dumy… otóż, w myśl zasady, że faceci boją się ładnych i mądrych kobiet, jeden nawet swego czasu uciekł był przed Frytką… ale, nie że tak na ulicy, wziął się na widok Frytki odwrócił i z krzykiem uciekł… on najpierw niby z Frytką chciał, a potem stwierdził, że jednak chyba nie, bo go panika ogarnęła… tak czy inaczej, po kilku dniach czarnej rozpaczy (oraz pytań: dlaczego ja?…), w końcu, wzięła Frytka ten fakt za potwierdzenie własnej urody (nie bez znaczenia w tym względzie, były też tłumaczenia innych, nie tak strachliwych, facetów…)… i trwała sobie Frytka w przekonaniu, że rzeczony uciekł z powodu jej niewątpliwej urody oraz inteligencji, widocznej zapewne na obliczu… trwała se do czasu, kiedy to jej kochane dzieci, żmije na piersi matczynej wychowane, mlekiem matczynym wykarmione (co miało wpływ na wygląd tychże… piersi znaczy, ale nie o tym tu mowa, nie bądźmy aż tak pamiętliwi…), nie postanowiły Frytce zrobić prezentu pod postacią bonu do salonu piękności!!…  który to salon oferuje zabiegi z zakresu medycyny estetycznej typu liftingi, botoksy i inne kwasy hialuronowe tudzież mezoterapia bezigłowa… wręczyły ten prezent, z tymi fałszywymi uśmieszkami, na tych swoich twarzyczkach, że niby mamusi przyjemność chcą zrobić, ale Frytka już wie… tamten facet uciekł nie z powodu nadmiaru urody Frytki, lecz z powodu jej (urody, nie Frytki…) ewidentnego braku, o!… i żadne tłumaczenia, że facet ślepy, że doopa z niego, że pies mu mordę lizał, że nie ten, to inny, nic tu już nie zmienią…  ale wiecie co?… nie z Frytką takie numery, tak łatwo się nie podda… weźmie Frytka ten bon, dołoży do niego kasę zwróconą przez urząd skarbowy, i jak się wyliftinguje i wybotoksuje oraz bezigłowo wymezoterapiuje (i niech tu nikt Frytce nie mówi, że nie ma takiego słowa… napisane jest?… jest… a jak czarno na białym widać, że napisane, to znaczy, że jest…), to wtedy wszyscy zobaczą…. chyba…

wraca żona do domu i zadowolona mówi:

– Kochanie, byłam w klinice chirurgii plastycznej…

mąż rzuca okiem i odpowiada:

– no cóż, zrobili co mogli…    

PS. dziś pierwsza wizyta, konsultacja, w sprawie: który z oferowanych zabiegów najpełniej przywróci Frytkową urodę…

Advertisements

From → Uncategorized

28 komentarzy
  1. Lepsze jest wrogiem dobrego ale jak Ci to poprawi samoocenę

    • eeee tam, samoocenę, nie jest nią tak źle całkiem, ale skoro już dostałam ten prezent, to czemu nie skorzystać?… 🙂

  2. Thunderstorm permalink

    Nieee noooo… Ja się już przekonałam, że ta dzisiejsza „młodzież” to ani taktu, ani pomyślunku… Cóż, też bym bon wzięła i się jeszcze bardziej odmłodziła i twarz po zimie odświeżyła. 🙂

  3. Nitager permalink

    Nieeeeee!
    Najpierw zrobisz sobie coś tam coś tam, potem coś tam coś tam, następnie Ci się nie spodoba i zrobisz sobie jeszcze coś tam coś tam, a potem to już coś tamy posypią się jak z rękawa. To droga donikąd. Chcesz wyglądać jak Michael Jackson?

    • myślisz, że może mi odpaść nos???… nie mogę na to pozwolić, jestem do niego emocjonalnie przywiązana… 🙂

      • Anonim permalink

        Wiem tylko, że jak się zacznie, to trudno skończyć. Dziś nie podoba Ci się zmarszczka – ładujesz botox, czy coś tam. Przez tydzień jesteś zadowolona. A potem coraz krytyczniej na siebie spoglądasz. Hmmm… To by się przydało poprawić, to też jakieś niewydarzone, tu już lata weszły… I dawaj na następny zabieg. Potem jest następny i następny, a potem własne dzieci nie chcą się juz do Ciebie przytulać, bo raz, że nie znają tj obcej baby, a dwa, że trochę się obawiają tego sztucznego monstrum. To jest jak narkotyk – żaden narkoman nie planował, że wpadnie w nałóg – tylko raz, najwyżej dwa. A potem kończy na odwyku, jeśli ma szczęście.

        • Nitager (bo zdaje się, ze to Ty…) nie bój się, możesz się podpisać.. no chyba, ze chcesz pozostać anonimowym przeciwnikiem zabiegów poprawiających (?) urodę …mówisz, jakbyś znał ten mechanizm z doświadczenia…

        • Nitager permalink

          Fakt, zapomniałem się podpisać – przepraszam.
          Nie trzeba umrzeć, by mówić o śmierci. Wystarczy obserwować.

        • Nit, nie jestem gwiazdką – celebrytką, jestem normalną kobietą i myślę, że wiesz, że ja tu wiele rzeczy przerysowuję i wyolbrzymiam… poczekaj do jutra, opiszę ciąg dalszy …. 🙂
          a swoją drogą, dziękuję za troskę …

        • Nitager permalink

          Celebryci to w ogóle nie mój świat. Mówię tu o normalnych ludziach. Celebrytów można zrozumieć – ciało, to w końcu narzędzie ich pracy, a wygląd jest niezbędny.

          Zresztą, mam to samo, gdy dorwę piłę ogrodniczą. Najpierw tylko utnę dwie gałązki, bo uschły. Potem zaczyna się ciąg. Ta gałąź w zasadzie tez jest niepotrzebna. A tamta tylko zasłania światło. Tu jest za gęsto, jabłka potem sa małe. A ten konar to pewnie niedługo komus zleci na głowę. Ta gałąź jest potrzebna, ale nieładnie wygląda, bo burzy ogólną bryłę drzewa. W zasadzie ta też, I tamta też. A ta to w ogóle jakies monstrum!

          I potem leży mi pod drzewem stos drewna, a drzewo wygląda jak pal Azji Tuhajbejowicza. A przeciez chciałem uciąć tylko dwie gałązki!

        • hmm, no to ja tak nie mam… nawet, jeśli chodzi o szpilki znam umiar … 🙂 🙂 🙂

  4. To dzieci się postarały, o mamusię zadbały, a ona co? NIEWDZIĘCZNICA! 😀

    • niewdzięcznica?!… NIEWDZIĘCZNICA?!… no przecież powiedziałam, że skorzystam… 🙂

      • A jak wytłumaczysz się z tego fragmentu: „żmije na piersi matczynej wychowane”? No?! 😀

        • przypominam, że ja ich znam dłużej i nie z tylko z tego jednego przypadku… mam prawo, jako matka karmiąca (tak, tak, wciąż karmię, choć nie używam już do tego swoich kobiecych atrybutów..) wyrażać swoje zdanie … 🙂

  5. Natt permalink

    Wywalone w błoto piniondze.
    Bo zapewne, i nie zaprzeczaj, pan doktor, względnie kosmetyczka, czy co tam w tym czymś od mezoczegośtam jest, powiedział:
    – Eeeee, pani Frytko, ale pani NIC nie trzeba naprawiać, a już na pewno nie poprawiać.

    Zgadłam?

    • otóż nie, droga Natt… nie dość, że nie chcieli wyperswadować , to wręcz namawiali… ale o tym za „chwilę”… 🙂

  6. Amisha permalink

    Idźże Frytko, ale dla relaksu, a nie dla poprawy urody! Poza tym, jakoś nie wydaje mi się, byś miała po tym zrealizowanym bonie „wpaść” w nałóg. Nijak mi to do Ciebie nie pasuje…

    • se poszłam, i jak na razie, to się wcale nie zrelaksowałam, a wręcz przeciwnie… z lekka mnie podkurzony, ale o tym jutro … 🙂
      oraz dzięki za wiarę we mnie 🙂

  7. nawiązując do wątku „ucieczkowego /od ładnych i mądrych kobiet/” przyszła mi do głowy taka scenka w stylu „gore”:
    po kolejnym akcie fugi w wykonaniu kolejnego kolesia zdesperowana Frytka polewa się kwasem siarkowym, masakruje się całościowo pazurkami ogrodniczymi, w przerwach pociągając gwoli ogłupienia tęgie niuchy kleju Butapren, po czym wychodzi na miasto ze słowami:
    – no, teraz, motyla noga, na pewno mnie któryś zechce!…

    = tu przerwa na reklamy: a/ zabawka politeczniczna „Mały Chemik”, b/ promocyjny zestawu nasion siewnych „3 x R” /rabarbar, rzodkiew, rosiczka/, c/ Kombajn Zbożowy „Bizon” /model do sklejania w skali 1 : 1/ =

    tymczasem na mieście:
    dziki tłum oszalałych chłopów dokonuje na Frytce zbiorowego gwałtu, na drugim planie krwawe bójki i gwałty wzajemne, zaś dookoła rozszalała tłuszcza rabuje okoliczne sklepy…

    • straszliwa wizja, szczególnie ta przerwa na reklamy… 🙂
      chyba poprzestanę na zwykłym kremie na dzień / na noc, co by aż takich zamieszek nie prowokować… a może nawet czarczaf założę, tudzież inną burkę

  8. Myślę, że jak ktoś ma pod kopułą wszystko jak trzeba, a Pani Frytka mi na taką wygląda, to nie sądzę, żeby jakieś tam upiększanie się papkę z mózgu zrobiło, a z Pani Frytki napompowaną botoksem maniaczkę dążącą do niemowlęcego wyglądu 😉

    • nożesz szlag, noooo… a ja sobie właśnie chciałam botoks zapodać, i co teraz?… no przecież nie mogę sobie imidżu przez Kobicinę opisanego, popsuć… 🙂

  9. Mezo…co, tego się nawet porządnie wymówić nie da i to się na człowieku stosuje, w salonach urody??? I od tego Mezo…coś tam, człowiek się przemienia? Nie ogarniam 🙂

    • Hegemonie, jako mężczyzna, nie musisz ogarniać i to wcale nie ujmuje niczego ani Twojej męskości, ani inteligencji… kobiety ogarniają, rozumieją i to wystarczy…. a czy się człowiek przemienia?… nie, człowiek pozostaje taki sam, tylko, niby piękniejszy się robi … podobno.,.. wiesz, tak z zewnątrz … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: