Skip to content

konkursowo…

15 marca 2015

Dziś tekst całkowicie inny od tych tu zamieszczanych. Jest to tekst zgłoszony do konkursu ogłoszonego przez  serwis Audioteka.pl oraz redakcję Foch.pl do którego zostałam zaproszona. Chętnie poznam Wasze opinie na jego temat.

Być matką w teorii i praktyce….

on i ona, siedzą przy stole, jedzą kolację… ona wstaje i za chwilę podaje mu pudełeczko… on je otwiera… widać jego twarz, na której powoli pojawia się uśmiech… wyjmuje z pudełeczka maleńkie buciki… już wie… obejmuje ją i całuje …

Wyszła z łazienki. To był kolejny dzień, kiedy rano, przed pójściem do szkoły, wymiotowała. Podeszła do niej matka i twardo powiedziała: „Czy ty aby nie jesteś w ciąży?” Była. Matka nie odezwała się do niej przez kilka kolejnych dni.

leżą na kanapie, ona oparta o niego… snują plany związane z dzieckiem… planują zakupy… on dba o nią, spełnia jej zachcianki… ona promienieje szczęściem, ciągle dotyka swojego brzucha… „Skarbie, poczułam pierwsze ruchy naszego dziecka”… szczęście i oczekiwanie na cud narodzin…  

Miała dziewięć miesięcy na oswojenie się z sytuacją. Dziewięć długich miesięcy, podczas których walczyła z porannymi mdłościami, z sennością przychodzącą w ciągu dnia, ze zgagą, z opuchniętymi nogami, z zaparciami, z wypadającymi włosami, ze zmieniającym się ciałem. I to określenie „stan błogosławiony”? Jakie to błogosławieństwo? Dla niej to była samotna walka z własnym organizmem, który nie wiedział, czego chce. Z zachciankami, których nie miał kto spełnić. I ze strachem przed tym, co nastąpi.

wszyscy im gratulują… urządzają przyjęcia… kobiety wciąż chcą dotykać jej powiększającego się brzucha… on chodzi dumny i patrzy na swą piękną żonę… wszyscy są szczęśliwi i nie mogą się doczekać przyjścia na świat dziecka…

Jest sama. Znosi pogardliwe spojrzenia kobiet, szepty za plecami: „Wstyd, samotna matka, w tym wieku”.  Czym na to zasłużyła? Niczym. Po prostu ma osiemnaście lat i jest w ciąży. I jest panną.

Zaczęło się, ona odczuwa bóle… on bierze przyszykowaną wcześniej torbę i prowadzi ją powoli do auta… w szpitalu zajmują się nią troskliwie, dostaje osobny pokój, lekarz zagląda co chwilę… podają jej znieczulenie… wciąż wygląda pięknie, w pełnym makijażu, z ułożonymi włosami… zaczyna rodzić, on trzyma ją za rękę… po chwili na świat przychodzi dziecko…. kładą je na jej piersi… on całuje ją w czoło… spełnił się kolejny cud narodzin…. a potem żyją długo i szczęśliwie… na ekranie telewizora pojawia się napis:

the end…

Cicho znosiła ból w czasie dwunastogodzinnego porodu, bez większego zainteresowania ze strony personelu. Leżała owinięta pasami od maszyn monitorujących. Czuła okropny ból pleców, ale nie pozwolono jej zmienić pozycji. Nie było przy niej nikogo, kto by zadbał o to, by choć trochę jej ulżyć. Była młoda, niedoświadczona i zbyt wystraszona, żeby sama o siebie zadbać.  Kiedy nadszedł wreszcie czas urodziła. Usłyszała tylko „to chłopiec” i, wyczerpana, odpłynęła. Kiedy się ocknęła, pielęgniarka podała jej zawiniątko. Pomarszczona twarzyczka, bielutkie włoski. Tyle wystawało z kocyka, którym był owinięty. Jej Syn. Czy wtedy Go pokochała? A może wtedy, gdy pierwszy raz podała Mu pierś, a On zaczął nieporadnie ssać? Może wtedy, gdy wreszcie dotarło do niej, że On bez niej sobie nie poradzi, że ma tylko ją? Nie pamięta, ale pokochała i zrozumiała, że jest matką. Nie było łatwo. Kiedy jej koleżanki szły na kolejną dyskotekę, ona prała pieluchy. Kiedy one opowiadały o randkach, ona miała w pamięci nieprzespane noce. Kiedy one snuły plany na przyszłość, ona myślała, za co jutro kupi mleko dla dziecka. Bo w kwestii życia teoria bardzo często rozmija się z praktyką, ale bez względu na wszystko: być matką – to zobowiązuje.

 

Reklamy

From → Uncategorized

60 Komentarzy
  1. Do bólu banalne.

    * * *

    Co złego, to nie ja, prosiłaś o opinie!

  2. Ja sie nie zgadzam z określeniem banalne dla mnie to zestawienie marzeń / ideału/ i prozy życia i właśnie tak najczęściej bywa na codzień, nie idealnie

    • Jednak takich zestawień spotykamy na co dzień setki i tysiące. Szczególnie dziś samotnych nastoletnich matek jest zatrzęsienie.

      • Może własnie dlatego, że tak jest, jak napisałaś, należy do tego wracać. W końcu wszystko już było, wszystko zostało opowiedziane, a jednak… każde przeżycie jest inne, tyle że inaczej opowiedziane.

  3. A po kilku latach? Życie może potoczyć się różnie i ta dziewczyna której wydawało się że świat się wali będzie najszczęśliwsza z ludzi. Nigdy nie wolno tracić nadziei.

  4. jaszmij permalink

    Wolałbym, żeby było napisane „po Twojemu”. Dlaczego zrezygnowałaś ze swojego normalnego tonu i języka? Wyszło jak miliony innych wypowiedzi na temat. A Frytka gdzie?

    • a może to jestem ja?… może własnie taka jestem, jak miliony innych?…

      • jaszmij permalink

        Że zreasumuję: no weź!

        • ok, a z innej beczki… czy tekstów, opisujących macierzyństwo na wesoło, też nie jest zbyt dużo?… sama tak opisuję swoje zachowania, przerysowując sytuacje, żeby było się z czego pośmiać… ale nie zawsze jest do śmiechu, prawda?

        • jaszmij permalink

          OranyJulek. Przecież każdy człowiek (nawet facet) ma pojęcie, jakim wyzwaniem jest macierzyństwo i ilu wymaga wyrzeczeń i trudnych decyzji, ilu rozterek jest źródłem. Cały wic polega na tym, żeby było (uwaga, patos) piętno indywidualizmu. To właśnie chciałem powiedzieć, pisząc „weź”

        • chyba rozumiem i dziękuje za opinię…
          ale, chyba z tego powodu, nie porzucisz tego bloga?… za kilka dni wróci Frytka i byłoby jej przykro… 🙂

      • jaszmij permalink

        A dlaczemu miałbym porzucać? Jak przychodzisz do mnie, to raz jest coś fajnego, a raz kupa. Nołbadysperfekt.

  5. Tabaluga permalink

    Dla mnie tekst jest ok. Jest szczery i prawdziwy. Przyzwyczaiłaś jednak wszystkich, że piszesz na wesoło, dlatego dla niektórych coś tu nie gra. Czy jest dobrze czy jest źle, ale ważne by było do śmiechu. Ale nie zawsze tak się da. Znam Cię i dlatego mnie się podoba 🙂

    • dzięki A…. wiem, że taki tekst u mnie to zaskoczenie… więcej się to nie powtórzy … bo ja, generalnie, lubię się śmiać, czyż nie?… nawet kiedy zimna suka ze mnie … 🙂

      • Tabaluga permalink

        Dlaczego ma się nie powtórzyć!!!!! Bądź sobą!!!!!!Jak komuś nie będzie się podobać to będzie czytać tylko te teksty po których ma się banana na ustach 🙂 Wiesz, że nie miałam samotnego macierzyństwa dlatego warto poznać drugą stronę medalu. Pisz i nie przepraszaj za to co i jak piszesz!!!!!!!!!!

        • Tabalugo, blog z założenia miał być wesoły, piszę o tym, co mnie bawi lub o tym, co może bawić innych, i niech tak zostanie … o poważniejszych rzeczach porozmawiamy przy cytrynówce i delicjach… 🙂
          tego tekstu by tu nie było, gdyby nie jeden z wymogów konkursowych… wiedziałam, że publikując go tu, podejmuję ryzyko krytyki, ale to też jest potrzebne, prawda?… ważne, żeby opinie były szczere…

  6. W tym tekście Frytka pokazuje, że potrafi pisać inaczej. Może własnie przez tę drastyczna zmianę stylu narracji powyższy wpis pokazuje dramat postaci?

    • potrafi, choć nie chce… bo o wiele łatwiej się pośmiać, niż rozdrapywać rany, nikt tego nie lubi, ani u siebie, ani u innych …
      dziękuję Caddi..

      • „tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej strony” – te słowa starej (to nie o Tobie) piosenki śpiewanej przez Magdę Umer pasują do tego, w jaki sposób się odsłoniłaś w tym wpisie..

  7. Ciąża i macierzyństwo to dla mnie temat dość abstrakcyjny. W dodatku jest to poważna sprawa, a ja nie lubię wypowiadać się w takich klimatach. Ale w sumie nie o to chodzi. Moja obiektywna opinia na temat tekstu: Wygrasz!!!

  8. No wiesz co?! Nie usypia… odlatuję…

    • Ty sobie odlatujesz, a ja… z kim mam wtedy imprezować?… 🙂

      • Rzeczywiście, trochę to egoistyczne…obiecuję poprawę…
        Pojawił się u mnie gość z przykrym tekstem. Wywalić?

        • uuuu, poczekaj, nie czytałam ….
          jeśli o mnie chodzi, nie musisz… 🙂

        • Dziwnego mam Trolla, nie czepia się mnie, tylko gości… czyżby nigdzie więcej już jej nie wpuszczali?

        • no kto wie, kto wie.. u mnie też dostała zakaz po tym, jak zaczęła obrażać gości…
          nawet Nadzieja nie jest w tym kraju normalna… 🙂

  9. Anonim permalink

    To jest zupełnie innego rodzaju wpis, jak dla mnie dobrze. Kobieta pisząca o emocjach – mężczyźni tak nie potrafią i to jest siła piszących kobiet. Świetne pokazanie różnicy między marzeniami, a rzeczywistością. I mimo, że ta rzeczywistość odbiega znacznie od ideału, wcale nie jest pesymistyczna, tam jest cały czas otwarta furtka na coś dobrego. To nie jest pamiętnik zgorzkniałej kobiety, to jest relacja dziewczyny, która zbyt szybko stała się dorosłą kobietą. Mnie ten tekst szalenie się podobał, bo jest świetnie napisany. Frytko, nie koniecznie ulegaj miłośnikom sitcomów, pisz o tym co jest dla Ciebie ważne 🙂

    • dziękuję Hegemonie (wiem, że to Ty, przywilej właścicielki bloga … 🙂 ), całkiem inne spojrzenie na sprawę… jest wiele ważnych rzeczy w moim życiu, te, o których piszę na wesoło, też takie są … 🙂

  10. To mówiłem ja, nie żaden Anonim, tylko Wacław Jarząbek…, tfu, co ja plotę Hegemon oczywiście 🙂

  11. Emocje, nie znaczy brak optymizmu…

  12. teatralna permalink

    konfrontacja cukierkowej reklamy z realem. przypadki skrajne – pierwszy to lukier po wierchu a drugi to gówno od spodu. w pierwszym może się tylko spierniczyć a w drugim tylko poprawić…

  13. Frau Be twierdzi, że banalne. Ja wolę określenie: „do bólu ŻYCIOWE”. Bo niestety nie każdej dany jest wyrozumiały partner, potrafiący stanąć na wysokości zadania… I tak jak napisałaś: teoria często rozmija się z praktyką.

    Pozdrawiam!!

    • dziękuję Celcie za dobre słowo, jak zawsze od Ciebie … 🙂
      każdy ma prawo do własnego zdania, czyż nie?…
      miłego dnia …

      • Owszem owszem, Fryciu 🙂

        • tak czy inaczej, niezłego zamieszania narobiłam… niektórych tak chyba zaskoczyła moja „tfórczość”, że się wcale nie odezwali … 🙂

        • No musisz być przygotowana na różne reakcje 😉

        • oj tam, zaraz wrócę do swojego stałego stylu … 🙂

        • Frytko, nie dziw się milczeniu. Ono świadczy tylko o tym, że tekst jest poruszający.
          Milczenie nie jest lekceważeniem, ale uznaniem.

        • wcale się nie dziwię, Caddi… rozumiem to, bo w każdym z nas siedzą jakieś emocje i raz chcemy się nimi podzielić, raz nie… póki co, nie ma jeszcze przymusu wypowiadania się na każdy temat… choć wielu o tym nie wie kłapie dziobem na prawo i lewo… a jak to mówią: mowa jest srebrem, a milczenie złotem… czasami ..

        • Zgadzam się Caddi… Bo czasami brakuje człowiekowi słów po prostu.

        • Dech zapiera, albo co… Po prostu frytka dorzuciła do pieca.

        • dech zapiera?… ależ ja w życiu nie chciałabym, żeby się ktoś z mojego powodu udusił… no dobra. może i chciałabym, ale na pewno nie moi goście blogowi… 🙂

  14. paczucha permalink

    Mnie sie podoba, jest zwarta Twoja opowiesc, bez zbednych slow i ozdobnikow, nie meczy tez czytelnika niepotrzebnymi frazesami.

  15. A jak tak bez związku z wpisem: zauważyłem, że zmieniłaś zdjęcie. Wydajesz się pogodniejsza niż na poprzednim.

    • no nie da się ukryć, że na tym zdjęciu śmieję się, niemalże, od ucha do ucha, ale sam wiesz, że zdjęcie pokazuje tylko ułamek sekundy…
      wiadomo, że lubię się śmiać i robię to tak często, jak tylko mogę… choć od tego robią się zmarszczki i nawet kremy z Rossmanna nie pomagają … 🙂

  16. A ja się wzruszyłam, więc.. chyba nie nadaje się na krytyka literackiego…

  17. Hej! Też dostałam zaproszenie i nawet tekst napisałam, ale zamieszczę jutro. Zrobiłaś dokładnie to, co miałaś – pokazałaś zderzenie teorii i praktyki. Fajnie zobaczyć inną stronę Frytkowej narracji. 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: