Skip to content

killer…

14 kwietnia 2015

Frytka została dla swojego dziecka, swojej córuni jedynej, bohaterką… albo kłamczuchą… ale chyba jednak bohaterką, sportowcem wyczynowym na miarę olimpiady… no dobra, może paraolimpiady …  w jaki sposób?… otóż… wróciła Frytka z pracy i zanim zdążyła cokolwiek zrobić, dopadła ją Młoda:…

„ten rower to killer…” – powiedziała…  „ZABÓJCA!!!” – powtórzyła z mocą, jakby nie wierząc, że Frytka zrozumiała za pierwszym razem…  „no wiem” – odparła, z rezygnacją w głosie, Frytka… „wytrzymuję na nim 15 do 20 minut tylko”… przez chwilę zaległa cisza… zaniepokojona Frytka spojrzała na swoje wygadane, skądinąd, dziecko… Młoda patrzyła na nią z szeroko otwartymi zarówno oczami, jak i ustami… „ile??…” – wyszeptała z niedowierzaniem, po czym odzyskała pełnię głosu i rzekła: „ja wytrzymuje 5 min i padam…”… Frytka, uruchamiając w sobie wszelkie pokłady miłości, nie powiedziała dziecku, że obciążenie w rowerku ustawione jest na minimum oraz, że jej samej udało się jeden raz (póki co…) wytrzymać pół godziny …

PS. z cyklu internety wiedzą…

Happy Anniversary with WordPress.com!
You registered on WordPress.com 3 years ago!
Thanks for flying with us. Keep up the good blogging!
Advertisements

From → Uncategorized

81 komentarzy
  1. I tym prostym sposobem doprowadziłaś dziewczyne do kompleksów, kochana Mamusia

  2. Taaaa bohaterką hmmm raczej zołzą 🙂
    Oraz dzień dobry 🙂

    • YYYYYYYYY!!!!!!!??????…. aż mię zatchnęło na taką obrazę!!!…
      oraz dzień dobry, ale mocno obrażony…

      • No dzień się obraził, a co on obraźnika syn czy co?? A obraza jaka w miejscu którym stwierdzona została ??

        • no bezczelność niektórych (palcem nie wskażę, ale powiem, że imię Jego na D jest…) nie zna granic…

        • Ale zaraz jaka bezczelność, w którymże to miejscu stwierdziłaś brak owej szczelności tfu znaczy czelności??

        • no miec czelnosc mnie to od zolz wyzywać???… za co, się pytam??… dlaczego, też się pytam???… ogólnie mam mnóstwo pytań, ale brak tchu od zatchnięcia nie pozwala mi ich wszystkich wyartykułować…

      • Ale co sugerujesz konieczność podjęcia reanimacji?? Hmmm no wiesz no potrafię to robić 😉 Ale tak spokojnie dziecię mówi że wytrzymuje 5 minut, Ty jej jak siekierą między oczy a ja 20 minut i co to ma być??

        • sama się zreanimuje, bez łaski…
          no co, no co?… się mi wyrwało z młodej, eeee, z piersi mi się wyrwało, zanim dziecko zdanie skończyło… zdarza się najlepszym… i żeby zaraz za takie przypadkowe od razu od zołz wyzywać?… Ty chyba Desper, z żadną zołzą nie miałeś do czynienia … 🙂

        • Dobra spoko Zosia – Samosia się znalazła, sama se zrobie, to se zrób 🙂 Ale zaraz zaraz jak się wyrwało, skoro jasno napisałaś że se najpierw westchnęłaś potem powiedziałaś wiem i se westchnęłaś więc co się wyrwało?? Się pytam co się wyrwało??
          A w zakresie zołz to mam doświadczenie i to ogromne ooo!!

        • nigdzie nie westchnęłam, Desper, nie wkładaj mi w usta tego, czego nie było!!!… od razu powiedziałam, bez westchiwania … 🙂
          nie wierze w twoje doświadczenie, bo jakbyś miał, to byś tak zołzami na wiatr (ani we mnie..) nie rzucał… 🙂

        • Ala ja Tobie w usta coś ?? Coś podobnego no nie wiedziałem 😉 Może i nie napisałaś i westchnięciu ale poczułem się jakbym by kl przy owej rozmowie i jakbym słyszał to westchnięcie, tę rezygnację i ten hihocik też 🙂
          A o zołzach to wiem więcej niż Tobie się śniło na ich temat oooo !!

        • samo czucie, że się było, to jeszcze nie obecność, o!!… a skoro tak, to moje na wierzchu … 🙂
          z tym ostatnim stwierdzeniem, to się akurat mogę zgodzić, bo ja generalnie nie śnie o zołzach… 🙂

  3. tak sporo nie na temat /jedyny łącznik skojarzeniowy to może słowo „paraolimpiada”/, to przypomniał mi się kawał o pewnym kolesiu, co miał szklane oko… na noc je wrzucał do szklanki z wodą, ale onego poranka strasznie mu się chciało pić, więc niedobudzony do końca wypił tą wodę wraz z wkładką… trudno, co robić, kwestia czasu i sytuacja jakoś wróci do normy… tymczasem po południu miał umówioną wizytę u proktologa… wsiadł na rower /drugi łącznik skojarzeniowy/ i pojechał… gdy już doszło do badania, lekarz tak patrzy, patrzy i mówi:
    – wie pan, jest mi naprawdę przykro…
    – dlaczego?…
    – tyle lat jest pan moim pacjentem, więc myślałem, że ma pan do mnie jakieś zaufanie…
    a tak swoją drogą, to ten pacjent musiał chyba mocno wpatrywać się w siodełko, gdy jechał do tego lekarza…
    pozdrawiać :)…

    • ha ha ha, pacjenci potrafią być okropni …
      pozdrawiam P… 🙂

      • podobno ostatnio trudno o dobry rower /do tego z dobrym siodełkiem/… ale jeszcze trudniej o dobrego pacjenta…

        • a propos bycia pacjentem, jak zdrówko szanowne?…
          z tym rowerkiem, jak widać, może być racja, można na killera trafić … 🙂

        • zdrówko progresuje, nie powiem, ale poziom dynamiki zmian nie zaspokaja moich oczekiwań…

        • mhm, a co na to lekarz?… nie ma wpływu na dynamikę progresji?…

      • lekarz, proszę pani, to mnie tylko pocieszył, że ma kilku takich zawodników w tym roku, co to kilka lat nie chorowali, a tu nagle jeb! po całości i totalny rozkrok… strasznie mi się dynamicznie na duszy zrobiło wtedy, zaprawdę dynamiczniej od dynamicznieja…
        – się wlecze tak długo? i ma się wlec!…

        • aha, w myśl zasady: „jak się pacjent uprze, to medycyna jest bezradna”.. rozumiem 🙂

  4. Ładnie to tak dziecko w kompleksy wpędzać? Musisz teraz pojęczeć głośniej, żeby dziecku nie było przykro. 🙂

  5. Dzisiaj to Pan C. miałby problem, by wytrzymać na rowerze 60 sekund. Sorry, taka sytuacja.:)

  6. dreamu permalink

    Hahaha, Matka Polka. Pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, za zupełną darmochę to i siły ma za dwóch osiłów 🙂

    • że Matka Polka, to się zgodzę, ale z tym pracowaniem to już trochę przesadziłaś Dreamu, mam trochę wolnego, głównie nocami… mogę wtedy pocerować skarpetki, pranie poprasować, a czasami to się nawet prześpię … 🙂

  7. Nitager permalink

    A może Młoda kręci w drugą stronę? Młodzi tak mają, że lubią robić wszystko odwtrotnie oraz wszystkiego najlepszego z okazji 3. urodzin.

    • znaczy tak, urodziny trzecie, to tylko na wordpressie, ale oczywiście dziękuję… 🙂
      oraz, nie próbowałam co prawda, ale wydaje mi się, że nie da się kręcić w drugą stronę …. a może pod górkę jechała?… 🙂

  8. Nie wiem wprawdzie, ile Młoda odziedziczyła w genach po Mamusi charakteru, wytrwałości i innych tego typu przydatnych cech…ale nie możecie się Killerowi dać! Bądźcie, jak bullteriery! Jak Tommy Lee Jones w Ściganym! 😉

    Pozdrawiam gorąco Obie! 🙂

    • ha ha ha, a nie mogłybyśmy być jak Lara Croft???… wiesz, taka trochę ładniejsza niż Tommy Lee Jones (choć bardzo Go lubię)…. 🙂
      nie wiem jak Młoda, ale ja się nie poddaje … walczę dzielnie, dzień w dzień, w myśl zasady „albo ja, albo on”…
      dzięki Celcie :*

      • Do usług Fryciu 🙂 Lara Croft?? Czemu nie? Chociaż jeszcze lepsza była celtycka królowa Buodika – ta sobie dopiero w kaszę dmuchać nie dała i sprała Rzymian koncertowo 😀 (i co z tego, że później Rzymianie wzięli odwet, a Boudika popełniła samobója??)

        • hmmm, pierwsza część opowieści podoba mi się nad wyraz, gorzej z końcówką… 🙂

        • Końcówką bym się zbytnio nie przejmował słuchaj 🙂

        • oooo, nie należy lekceważyć końcówek, mówię Ci… 😉

        • Mimo wszystko sadzę, że taki koniec Tobie nie grozi 🙂 A Boudika to samobójstwo z dumy popełniła – ostatni raz zagrała Rzymianom na nosie i nie dała im satysfakcji upokorzenia jej…

        • a widzisz, to jest siła kobieca… 🙂
          ja i samobójstwo???… no chyba, ze padnę w czasie przejażdżki na rowerku, ha ha ha…

  9. Aaaa taaam.. takie małe niedopowiedzenie!;P

    Dziś mam dzien słuchania piosenek Ostrowskiej… i od razu z Tobą mi się skojarzyło, bo zazdraszzczam umiejętności i wytrzymałości w chodzeniu na szpilkach!!

  10. Ja, na Twoim miejscu, nie miałbym litości dla Młodej… jeszcze bym jej o tym sanatorium przypomniał…
    Witam rozbawiony

    • ha ha ha, kurcze, że też ja o tym nie pomyślałam… chociaż, z drugiej strony, wiesz, ja taka kochająca matka jestem … 🙂
      witam wesoło …

      • Coś mi się o uszy obiło, że wczoraj znowu łamałaś serca Królom Parkietu… Dlaczego nie widzę tu żadnego sprawozdania?

        • bo nie należy się powtarzać… 🙂
          a poza tym, wczoraj nikomu serca nie złamałam, a rzeczonego Króla Parkietu nie było …
          a jak Twoje sprawy z serwisami randkowymi?… 🙂

        • Jeszcze żyję…

        • cieszę się, bo lubię Cię żywego… 🙂

        • 🙂
          Zauważyłem, że jakaś segregacja płciowa u Ciebie wystąpiła… Nie wiem co o tym myśleć?

        • a co, lepiej było koedukacyjnie?… zawsze mogę przywrócić poprzedni stan… 🙂 a w ogóle, to chyba jestem trochę ofochana na Ciebie …

        • O matko! A cóż ja złego uczyniłem w nieświadomości swojej?
          W sumie podoba mi się, zwłaszcza pozycja, którą zajmuję w swojej kategorii…

        • no i trafiłeś w samo sedno z tą pozycją… bo kiedyś ja taką samą zajmowałam … w jednym miejscu …

        • A czy wiesz kogo pierwszego klikam, kiedy wchodzę na bloga?! Na pewno wiesz…

        • wiem… tak się przekomarzam z Tobą … przecież pamiętam, że to dla mnie wylazłeś ze swojej trumny … 🙂

        • Właśnie… i biorąc pod uwagę kremacyjne plany, już do niej nie wrócę…

        • i bardzo dobrze, zdecydowanie bardziej wolę, jak jesteś tu … 🙂
          a cóż tam u Nadziei?… widzę, ze znów świat blogowy zbawiać chce…

        • Nadzieja ma Kolegę Spowiednika i grozi, że się będzie modlić…

        • no właśnie widziałam, publicznie grozi i się nie boi … ja natomiast, boję się tych jej modlitw… co będzie, jak spowoduje, że staniemy się podobni do Kolegi Podśmiechujka???…

        • Musimy wymyślić jakąś kontrmodlitwę…

        • boszszsz, Boja, czego Ty ode mnie wymagasz?… no chyba, ze jakieś pląsy wokół ogniska, na odwrócenie skutków… 🙂

        • Do pląsów nie nadaję się za bardzo… chyba, że będę przygrywał na tam – tamie…

        • ha ha ha, może być … albo na fujarce… 🙂

        • Na fujarce raczej nie… wbrew temu co twierdzi Nadzieja, nie jestem zdolny do wszystkiego…

        • oj tam, oj tam, przy odpowiedniej pomocy i dopingu, dasz radę … 🙂

  11. Te młodziaki to teraz jakieś takie słabowite:) Przy komputerze całe dnie przesiadują i na chucherka wyrastają. A tak na serio to wow fryciu:) trzymasz formę ponad normę:)Moje pierwsze szusowanie na machinie tortur, w moim przypadku na orbitreku, to było 15 minut max. Kwadrans i spadałam z maszyny zlana potem i czerwona jak dupa pawiana:)

    • no ta doopa pawiana to wypisz wymaluj ja, po pierwszym (i drugim, i trzecim i…) razie … 🙂
      a co do mojej Młodej, to jesteś w mylnym błędzie… gdyż i ponieważ, to jest dziecko, które od małego na doopie usiedzieć nie mogło, w podstawówce i gimnazjum grała w piłkę ręczną, poza tym rower, rolki i takie tam… teraz pracuje w sklepie w galerii więc po kilka godzin na nogach, poza tym, co weekend imprezy taneczne… tak naprawdę to ja byłam w ciężkim szoku, że Ona nie daje rady na killerze (już tak został ochrzczony..) … 🙂

  12. Fajnie swojemu dzieciakowi czymś zaimponować, ale czemu zaraz mówić o wpędzaniu w kompleksy? Starsze panie tez coś potrafią.Pozdrawiam:-)

  13. Cześć, Frytko:)
    I ja wyznam,że w mojej sypialni rowerek stoi sobie…specjalne uchwyty do „robienia wymachów rączkami” robią za fajne wieszaczki na szlafrok lub koszulę,Czasem się z niego zetrze kurz…Ale już od wiosny to obiecuję sobie wziąć się za niego…Tylko , że za okne wciąż pogodowe przedwiośnie.Może od poniedziałku, wtorku?No, najdalej od środy…pół godzinki codziennie.Na 2 stopniu trudności.Obiecuję znow zajrzeć i zdać relację,czy dotrzymałam słowa i czy pokonałam lenia:).

    • w takim razie, skoro już złożyłaś publiczne zobowiązanie, to przepadło moja droga, teraz co tydzień składasz tu sprawozdanie z postępów i osiągnięć … 🙂
      wpadać oczywiście możesz kiedy chcesz, przed sprawozdaniem, między sprawozdaniem i po też … 🙂
      witaj Lunka …

  14. teatralna permalink

    no i dobrze ))))))) oraz mnie dopingujesz do rowerku ale prawdziwego ))))

    • jeśli się na coś przydam, to się cieszę… u mnie się, póki co, skończyła ciepła wiosna, więc prawdziwy dalej w piwnicy … 🙂

  15. Ja mam w domu orbitreka, strasznie miłego w obejściu, mogłabym i godzinę…..ale taki we mnie leń wszedł jeszcze na jesieni, że nijak go nie mogę wygnać. Masz na to jakiś sposób?

    • ha ha ha, ja swojego lenia ruszyłam po prawie dwóch latach, więc chyba nie jestem odpowiednią osobą do dawania rad w tym temacie… 🙂

  16. makrela permalink

    dziecko w kompleksy na pewno nie wpadnie, co najwyżej następnym razem bardziej się wysili żeby pokonać rodzicielkę. bo czyż nie jest przyjemna świadomość, że wciąż jeszcze w czymś możemy być lepsi od innych?

    • i to jeszcze jaka przyjemność, hi hi hi, że matka emerytka (według dziecka, pewnie się dziwi, że matka jeszcze żyje w ogóle…) daje radę … 🙂

Trackbacks & Pingbacks

  1. O „sprawie służbowej” i rajskich Ogrodach :) | ~ Saol ar Ceilteach ~

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: