Skip to content

bo chorować, to trzeba umieć …

31 Maj 2015

jak wszyscy zapewne pamiętają, ostatnio był Dzień Matki (w sumie nic w tym dziwnego, bo tak jest co rok, w tym samym czasie, ale nie o to chodzi…) … że Frytka matką jest (i to nawet Matką Polką, co to na własnej piersi wychowała trójkę żmij, dbając o swoją emeryturę…), żadną tajemnicą nie jest… jak też i to, że ma przyjaciółkę Tabalugę… no i z tą przyjaciółką oraz jeszcze jedną towarzyszką (także matką, tą od cytrynówki…) zaświętowała sobie trochę Frytka w tym dniu… no bo w sumie, kto ma świętować, jak nie matki?… tak czy inaczej, świętowanie nie do końca na zdrowie Frytce wyszło… a właściwie nawet wcale, bo się wzięła Frytka i rozchorowała… nie, nie, tym razem nie ma to nic wspólnego z wielkim białym telefonem… po prostu, najzwyczajniej w świecie, się Frytka przeziębiła… zapewne niejaki wpływ na to miało to, że jadąc w jedną stronę samochodem, nie przykładała Frytka wielkiej wagi do ciepłego ubioru (a zimno było tego dnia, deszcz lał się z nieba i wiatr pizgał…), a jak wracała bez samochodu w drugą, już tak miło nie było … ale do tematu… jako, że nie jest Frytka mężczyzną, to nie tylko nie zaległa na łożu śmierci marudząc: „daj pilota, zabierz pilota, chcę herbaty, nie chcę herbaty, otwórz okno, zamknij okno, moją ostatnią wolą jest aby…..”, ale oczywiście poszła na drugi dzień do pracy… jej seksowny gardłowo – nosowy głos oraz towarzyszący mu kaszel nie wzbudziły zachwytu w szefowej, wręcz przeciwnie… oznajmiono jej, że następnego dnia nie musi przychodzić do pracy, tylko ma się leczyć… dwa razy Frytce powtarzać tego nie trzeba było… jak już zostało wspomniane, Frytka nie jest mężczyzną… ba, jest stuprocentową kobietą i jako taka postanowiła chorować elegancko i z klasą, w związku z czym: …

po pierwsze – odwiedziła fryzjera

s2

po drugie – kosmetyczkę

20150528_184152

po trzecie – poszła na zakupy

s1

a jeśli ktoś byłby ciekawy, to choroba sama minęła…

Reklamy

From → Uncategorized

80 Komentarzy
  1. Niektórym choroba wychodzi na dobre

  2. Pffffff (w tym miejscu znacząco wydąłem swe zgrabne i ponętne usteczka), pfffff (powtórzyłem dla podkreślenia powagi pierwszego pfffff)
    Tekst bardzo stronniczy, praktycznie w ogóle nie obiektywny, ukierunkowany na zszarganie opinii, fakt w sposób całkiem nieźle zawoalowany, aczkolwiek zmierzający wprost do zniesławienia tak ważnego elementu otoczenia, w tym także otoczenia kobiet, baaa nawet, a może w szczególności bezpośredniego otoczenia kobiet. No bo jak inaczej nazwać taaakie pretensje i zrzucanie winy na …………………. ten wiosenny wiaterek, który jako ten zefirek powiewem swym rozpalone ciała chłodzi, psotnym zrywem porwie ze sznurka jakąś niewielka garderobę i co najwyżej z rzadka smagnie gdzieś tam jakąś fryzurkę. Cóż to za określenie pizga ??
    Swoją drogą to w pierwszej chwili pomyślałem że Frytkę w kamasze wzięli i wygolili na słynny wzór 714, ale przecież już w sołdaty nikt nikogo nie bierze więc czyżby sie Frytka identyfikowała z jakąś subkulturą osiedlową której charakterystycznym elementem dizajny jest łysa paaaaa, no wygolona głowa ???
    dzień dobry 🙂

    • Desper, Ty se wyginaj te swoje usta jak tylko chcesz, ale uważaj, żeby Ci takie nie zostały… bo o ile kobieta z ustami jak karp jeszcze jakoś wygląda, o tyle facet już nie … 🙂
      oraz tym razem to chyba ja se wydmę swoje usteczka powabne w geście obrazy za tę łysą pałę!!!… a tak poza tym, przecież ogólnie wiadome jest, ze powiązania z osiedlowym półświatkiem posiadam, tak?… więc „wlazłeś między wrony, będziesz ogolony…” czy jakoś tak … 🙂
      dzień dobry… chyba … 🙂

      • Ale że niby facet z pełniejszymi ustami jest be i fuj?? No nie wiem, nie wiem czy aby na pewno, przecież jak takie pełniejsze usta i języczek sięgający mu do brwi prawie przyssie do muszelki toooooo ……………….ehhhhh żaden ślimak, krab, małż czy inne tutti frutti mu się nie oprze 🙂 A to osiedlowy półświatek aż tak musi eksponować swój odrębny indywidualizm?? A reszta tego półświatka pomyka na szpileczkach??

        • oczywiście, że tak, ta bardziej reprezentatywna część tego półświatka … 🙂
          Desper, ja Ci przypominam, że ten blog nie ma ograniczeń wiekowych… ja się aż boję zapytać, do jakiej muszelki Ty się chcesz, tymi ustyma, przyssać????…. 🙂

        • No jak do jakiej muszeleczki no do tej gdzie ślimaczek mieszka i żeby go wydobyć trza no wiesz usta szczelnie do niej przyłożyć, lekko possać, potem języczkiem stosowne miejsca odwiedzić, poświdrować z lekka, no żeby ślimaczka pobudzić i do wyjścia zachęcić aż wreszcie w usta go wziąć i rozkoszować się ….no ślimaczkiem 😉
          Aaaa to w tym półświatku jest jeszcze podział na jakieś ćwierć światki??

        • a ja myślałam, że żeby wywabić ślimaczka z muszelki, to trzeba go zanęcić serem na pierogi…. wiesz, Ty mu ser na pierogi, on wystawia rogi, Ty go cap za te rogi i ciągniesz…. czy jakoś tak … 🙂
          w każdym światku jest jakaś hierarchia, no weź, nie wiedziałeś o tym?… 🙂

        • Ale że ten ślimak ma rogi?? Kto mu przyprawił?? No cos podobnego nawet ślimakowi nie przepuszczą, noooo koniec świata. Chociaż z drugiej strony, do tej pory trafiałem na cnotliwe ślimaki, bez rogów były. Ale serem nęcić?? A do śmietanki nie wyjdzie, nie skusi się ??
          A ta hierarchia to jak jest oznaczona im bardziej łysa glaca tfu wygolona głowa tym niższy poziom w łańcuchu pokarmowym taak??

        • Desper, ja Ci powiem, że jeśli Ty widziałeś same ślimaki bez rogów, to Ty nie widziałeś prawdziwych ślimaków, o!!!… każdy szanujący się ślimak ma rogi, bo co by wystawiał słysząc wierszyk: „ślimak, ślimak, pokaż rogi, dam Ci sera na pierogi?”… przecież nie od dziś wiadomo, że kto jak kto, ale właśnie ślimaki łase są na pierogi… ruskie szczególnie … pierogi, nie ślimaki … 🙂
          im bardziej wygolona głowa i grubszy kar, tym niżej… przecież ktoś wierchuszkę na swych barkach trzymać musi… 🙂

        • Ale, ale jakie nieprawdziwe!! Najprawdziwsze ślimaczki to były, niezbyt stare ale już całkiem dorosłe i dojrzałe, co bym za słynnego reżysera P nie robił, jak to ślimaczki odpowiednio wilgotne były i rogów żadnych nie miały oooo!! W muszelce swej cichutko siedziały i wcale pierogów nie chapały 🙂
          Aaa sądząc po Twej wysmukłym karczychu i lekko podgolonej ….. głowie to jesteś na szczycie, w ścisłym kierownictwie, kurna czy to aby nie jest list gończy??

        • niezbyt stare, ale całkiem już dorosłe?… no to teraz już wszystko jasne, takie same dziwaki jak Zdzichu… 🙂
          nawet jeśli, to ostrzegam, nawet nie próbuj łapać licząc na nagrodę… zemsta pozostałych może być wielka … 🙂

        • Hej hej co Zdzichu zawinił?? Siedzi se w kokonie wiaterek go buja a one se podziwia swojego …………..nie ważne co ale Zdzichu to jest półtorej gościa wieesz!! Ehhhhh złapało by się złapało ehhhhhh 🙂

        • w jakim kokonie Zdzichu siedzi?… jesooo, z niego jest większy dziwak, niż myślałam…. i do tego …. samolub… 🙂

        • Jaki samolub, co chciałabyś z nim razem w tym kokonie?? pogadaj ze Zdzichem kto wie a nóż 🙂

        • ja??… ze Zdzichem???… PFFFF i PHIIII nawet… ale tym, co on tam sobie ogląda, to mógłby się chociaż z Eleonorą podzielić … 🙂

  3. O! I takie chorowanie mi się podoba! Kobieta to jednak potrafi ujarzmić wszystko: od płci przeciwnej po katar… Jak widać, metody na pokonanie jednakie. 😉

    • bo kobieta, to nie są troki od kaleson, co przy byle katarze testament spisują… a właściwie dyktują na resztkach głosu, bo długopisu nie są w stanie utrzymać… 🙂
      a tak a propos, jak Twoje katary wszelakie?…

      • Byłam tylko u fryzjera, więc trwają. 😀 Grzebanie przy moich paznokciach odpada po tym, jak w dzieciństwie lekarz ściągnął mi jednego u nogi. Dwa razy zarębałam komuś w dziób (odruchowo), bo mnie próbował za palca u nogi złapać. 😀 Na zakupy wybieram się dzisiaj. 😀

        • a jak grzebią przy rekach, to też masz odruch kopytny?… 🙂
          udanego dnia zatem… 🙂

        • Oczywiście! Chwytanie moich paznokci jest KATEGORYCZNIE zabronione!!! 😀 Dzięki. 🙂

        • aaaa, to nie mam więcej pytań, Wysoki Sądzie … 🙂

  4. Troje?!
    A dlaczego ja byłam przekonana, że dwoje?!

  5. stardust permalink

    Ciagle nie moge pojac dlaczego w Polsce na manikurzystke mowi sie kosmetyczka?
    W takim razie jak sie nazywa osoba, ktora zajmuje sie pielegnacja skory twarzy klientki?

    • Star, bo u mnie jeszcze jest tak, że kosmetyczka zajmuje się wszystkim, od pedicure po oczyszczanie twarzy oraz kładzenie henny na brwi… 🙂

      • stardust permalink

        Znaczy taka pani od wszystkiego, zaczyna na stopach konczy na wlosach (na glowie) :)))

        • ano własnie, a czasami o inne (włosy..) też zahaczy… taka wiesz, złota rączka … 🙂

  6. dreamu permalink

    Po takiej kuracji, to powinna minąć jeszcze ta następna, co miałaby się chęć zaczaić w przyszłości 😀

    • coś mi się wydaje, że teraz to już długo się nie rozchoruję… kasy brak na takie chorowanie … 🙂

      • A NFZ nie refunduje takiego leczenia?
        Witam pełen zachwytu

        • niestety nie… takie specjalne terapie, to tylko prywatnie …
          witam zarumieniona … 🙂

        • Ech, ta nasza służba zdrowia… Chociaż może i dobrze, bo myślę, że mężczyzna nie przeżyłby takiej kuracji…

        • no a gdyby mężczyznę, zamiast na manicure i po kieckę, zabrać na ten przykład, do marketu budowlanego?… co Ty na to?… 🙂

        • Ciepło, ciepło… ale jeszcze nie gorąco!

        • mmmm, sklep motoryzacyjny?… 🙂

        • Zimno, a nawet mróz!

        • uuuu… to może….. do biedronki po czipsy serowo – cebulowe?… 🙂 🙂 🙂

        • Prawie w dziesiątkę! Ale pewnie każdy innej terapii potrzebuje…

        • to na pewno, ale wszyscy mnie nie interesują… 🙂

  7. co Ty wiesz o chorowaniu prawdziwych mężczyzn?… ale tych najprawdziwszych, a nie jakichś tam ciot… gdy prawdziwy mężczyzna choruje, nie interesuje go jakaś tam herbata, okno, pilot, ani nie gmera w kalendarzu szukając najlepszego dnia na umieranie… prawdziwy mężczyzna, gdy choruje /ale tak po męsku choruje/, to zamienia się w jedno wielkie „spierdalać!!!” i wcale bynajmniej tego ekspresyjnie nie wyraża…
    pozdrawiać :)…

    • w takim razie, najwyraźniej, na takiego jeszcze nie trafiłam… przynajmniej, gdy był chory … 🙂
      miłego P… 🙂

      • byłaby to jednak pewna metoda selekcji… zamiast przebierać w zdrowych chłopach, zwracać uwagę tylko na chorych… zaś gdy się trafi ten „po męsku” chory, to znaczy, że to ten, o którego chodzi… teraz tylko wystarczy poczekać cichutko, aż wyzdrowieje…
        tylko to ma pewien szkopuł… bo nie wiadomo, ile trzeba czekać… takie czekanie może być nudne… a kiedy żyć?…

        • a tak w ogóle, w kwestii całokształtu /Frytkowego chorowania/, to wychodzi na to, że praktyka obleśnych piżam i koszul jako uniformów do łoża boleści to błąd…
          szpitale powinny wziąć to sobie do serca i przejść reformę… po co te wszystkie idiotyczne sale szpitalne i pokoje zabiegowe, po co jacyś lekarze i pielęgniarki?… precz z prochami, zastrzykami, basenami i drogim oprzyrządowaniem elektronicznym… wystarczy sama izba przyjęć pod postacią salonu fryzjersko – kosmetycznego, potem kierujemy pacjentkę do butiku na terenie po kieckę… po czym pacjentka z wypisem w garści, już zdrowa wraca w podskokach do domu… proste…
          chociaż nie… klasyczną ortopedię bym zostawił, bo niekontrolowane podskoki w szpilkach to jednak „działanie ryzykowne”…

        • ha ha ha , jak dla mnie piękna to wizja, ale zdajesz sobie sprawę, ze to nie tylko na ortopedyczne zabiegi może nie pomóc?… czy warto aż taką reformę służby zdrowia wprowadzać dla zwykłego przeziębienia?… 🙂 …

        • więc P, czekałyby tylko te kobiety, które by chciały, bo weź pod uwagę, że dużo jest takich co to lubią się chorymi i słabymi opiekować…. te wybierałyby tych jęczących… 🙂

  8. teatralna permalink

    no miła moja tak chorować z klasa się muszę od Ciebie nauczyć ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    a fryz i paznokietki oraz kieca w pytkę ))

  9. A pewnie, że lepiej wydać na fryzjera, kosmetyczkę i sukienkę (śliczna! mój ulubiony kolor!)) niż wesprzeć przemysł farmaceutyczny i tak dość bogaty!

  10. No kochana, wyglądasz jak milion dolarów. Jeśli taki wizerunek prezentujesz w czasie choroby, to zdrowa Frytka pewnie Gwiazdy na ściance wymiata….

    • dziękuję bardzo, ale żadna ze mnie celebrytka… kariera blogerki modowej została zduszona w zarodku … 🙂 🙂 🙂

  11. Ważne, że pomogło :). Fryzura, sukienka i paznokcie bardzo udane. Pozdrawiam

    • pomogło, pomogło, samopoczucie zdecydowanie lepsze … a teraz to już całkiem, dziękuję … 🙂
      miłego wieczoru Romanie …

  12. Pollyanna permalink

    eeeeeeeee no może ja się nie znam, ale chyba masz paznokcie niedomalowane……. czyżby katar przyćmił Ci właściwe spojrzenie na odpowiedni manicure? 😀

  13. Taki sposób chorowanie, to może finansowo zrujnować, może…:-)

    • oj tam, raz nie zawsze, dwa razy nie często… poza tym, na tak poważne choroby (wymagające takiej właśnie kuracji), to ja bardzo rzadko choruję… 🙂

  14. To poszła Frytka w tango! Mało, że w tango…w tango, foxtrotta i quickstepa równocześnie 😀

    Oraz przepraszam, owszem, choruj ę jak facet, bo facetem jestem…jednakże ostatniej woli w takich wypadkach nie sporządzam, wychodząc z założenia: „samo weszło, samo wyjdzie”. I zazwyczaj wychodzi, z drobną pomocą odpowiednich środków na kaszel i katar.

    Ale fakt – ze względu na wiecznie słabą odporność, tydzień wyjęty z życiorysu przy chorobie.

    I masz rację – jak chorować to z klasą! 😀

    Zdrówka, Kochana!

    • ha ha ha, w Twojej sytuacji, na Twoje chorowanie, jestem w stanie przymknąć oko i Ci go nie wypominać… 🙂
      oraz bardzo podoba mi się Twoje określenie, w co to ja poszłam, i chyba od tej pory zacznę go używać jako swojego… odstąpisz prawa autorskie, tak po starej znajomości?… 🙂
      pozdrawiam ciepło …

  15. makrela permalink

    Twoja szefowa powinna być prezentowana wszędzie jako przykład osoby niezwykle zdroworozsądkowej – wysyła chorego pracownika do domu, nie czekając aż zarazi resztę biura/firmy/obsługi, itp.

    chorowanie z wdziękiem to też sztuka, ot, co!

    • tak naprawdę, to następnego dnia jej miało nie być, a że u nas specyfika pracy taka, że jak szefowej nie ma, to pracy też nie ma, to… żadna rewelacja z jej strony… normalnie taka wyrywna nie jest w dawaniu wolnego… 🙂

  16. buster permalink

    Żadnych wątpliwości co do stuprocentowej kobiecości Frytki być nie może, co więcej – można by się pokusić o szereg komplementów, jednak z uwagi na ich możliwe opaczne zrozumienie, poniecham chyba jednak, przynajmniej z tego miejsca 😀

    Swoją drogą, nie miałem pojęcia, że kosmetyczka robi również manicure (zwłaszcza tak interesujący), jak widać przede mną jeszcze sporo w życiu do odkrycia, tym lepiej, że za sprawą kwiatu przedstawicielek płci pięknej 🙂

    • mówisz, Buster, że komplementy można opacznie zrozumieć?.. hmmm, może jednak się pokusisz?… jak nie z tego, to z innego miejsca?.. 🙂
      wyjaśniałam już wyżej, że w wielu gabinetach jeszcze, „kosmetyczka” to szeroko pojęte określenie, a gdybyś miał jakieś problemy ze zrozumieniem jakiś kobiecych zagadnień, służę pomocą… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: