Skip to content

stolyca i starzy znajomi ….

7 września 2015

se była Frytka w stolycy, ale myliłby się ten, kto sądziłby, że pojechała się tam lansować i szyku (prowincjonalnego co prawda, ale jednak…) zadawać… otóż wypoczynkowi się Frytka oddała… i wcale nie znaczy to, że zamieniła własną kanapę na kanapę warszawską, w pewnym gościnnym lokalu… otóż (tu u niektórych może wystąpić szok, więc uprzedza Frytka, że dalsze czytanie odbywa się na własną odpowiedzialność czytającego, a ewentualne roszczenia o odszkodowania z tego tytułu nie będą uwzględniane…)  czynnemu wypoczynkowi się Frytka oddała… i nie ma tu Frytka na myśli biegania po galerii handlowej (dacie wiarę, że nie była jeszcze Frytka w tych sławnych Złotych Tarasach?…) lecz zwiedzanie stolicy…  a właściwie jej zielonych płuc czyli Lasku Bielańskiego… mało tego, zwiedzanie nie odbywało się na piechotę, ale na rowerach… oto dowód:

warszawa

i nie ważne, że ten pęd powietrza i dynamika, którą widać na jednym ze zdjęć, objawiały się tylko przy jeździe z górki, (ewentualnie jeździe po płaskim, kiedy wiatr zawiał…), a kiedy pojawiła się górka (właściwie jaka górka?… GÓRA po prostu, wielka, o nachyleniu ok. 30 stopni, a końca tego nachylanie widać nie było…), to musiała Frytka zejść z roweru i podejść… zresztą, to można (a nawet trzeba..) zaliczyć do kolejnych z konkurencji, wspinaczka …  tak czy inaczej, Frytka wciąż w ruchu … to, że po skończeniu rowerowej wycieczki i zejściu z roweru czuła się Frytka, jak kowboj po westernie, jest kwestią drugorzędną…

w trakcie wycieczki czekała na Frytkę niespodzianka…. otóż dawno, dawno temu, w zamierzchłych czasach, kiedy to jeszcze Frytka nie była Frytką, w trakcie jednej z wizyt w ówczesnej Warszawie, poznała Frytka kogoś wyjątkowego … na co ma oczywiście dowód…

osiołek

i choć podobno nic dwa razy się nie zdarza, to jednak się zdarzyło…. otóż spotkała Frytka osiołka… co prawda przy pierwszym spotkaniu pracował w cyrku, a teraz przy pewnej parafii, ale w sumie ktoś mógłby powiedzieć, że to w zasadzie to samo, bo to drugie, to też czasami niezły cyrk… a może nawet lepszy …

kolaż osiołek

cały pobyt zalicza Frytka do jak najbardziej udanych, i stolica chyba też, bo gdy Frytka wyjeżdżała, to Warszawa płakała … i zdecydowanie nie wyglądało to na płacz z radości…

20150906_142820

Reklamy

From → Uncategorized

73 Komentarze
  1. Warszawa płacze cały czas , Frytka wróć

  2. Ale ,że Cie ten osioł poznał?

    • no nie wiem, czy tak do końca, bo jakoś za bardzo podejść nie chciał … 🙂

      • buster permalink

        Prawdopodobnie był onieśmielony przez osobę fotografa 😉

        • Franio?… a to całkiem możliwe, nie chciał innemu samcowi w drogę wchodzić… patrz, niby osioł, a niegłupi jednak … 😉

      • Franio, Franio, wie doskonale, że z samcem alfa zadzierać byłoby nieroztropnie 😉

      • Szumią o tym bielańskie wierzby… 😉

      • Z Panią Dendrolog spierać się nie zamierzam 😉 Bielańskie topole mają dzisiaj swój głos, a wierzby płaczą za Frytką, wraz ze stołecznym niebem, i nie tylko.

        • hmmm, wierzby to płaczą, jakby z urzędu, ale i tak, po takim oświadczeniu, nie pozostaje mi nic innego, jak zabukować sobie kolejny termin na wizytę … 😀

  3. Taaaa niech no się Różowa Landrynka dowie że stoliczne bicykle dosiadasz, a ona zapomniana w piwnicy zakurzona toooooooooo to jak wejdziesz po kozaczki do owej piwniczki, a zapewne za niedługo wejdziesz gdyż zima nadchodzi krokami zdecydowanymi, tooooooo łupnie Cię kierownicą w litery cztery tak, że se nie tylko tego osła przypomnisz ;))
    Oraz dzień dobry, jakby po przerwie pewnej 😉

    • nie dowie się, nie dowie, jak jej nikt (czytaj taki jeden czepialski) nie doniesie…. 🙂
      no witam, witam, nareszcie się pokazałeś… 🙂

      • Donosi to się na/do przełożonych, a takie niusy to się przekazują pocztą pantoflową same 😉
        No i wreszcie chyba pora się przypomnieć światu 😉

        • skoro pantoflową, to jestem spokojna, bo wszystkie pantofle mam w domu, nie w piwnicy … 🙂
          a pewnie, że tak, chociaż nie sądzę, żeby świat tak szybko zapomniał… 😉

        • hehe zima idzie i pantofelki, czółenka tudzież inne obuwie letnie do piwnicy powędruje a wtedy…………. no wtedy to dopiero bedzie – najpierw wyskoczą tradycyjnie sandałki, no one najbardziej wygadane som, w te mniej a więcej słowa aaa bo jak my byłyśmy w stolicy i pańcia na rowerze pomykała to eh ach i wiecie te ścieżki rowerowe och i ach na to wtrącą się kozaczki – phi sandały ależ Wy płaskie tematy poruszacie ………….. i tak się landrynka dowie o zdradzie !!

        • sandały na zimę w szafie zostaną, toż to tylko jedna para, HA!!!!… 😀
          poza tym, to nie wigilia żeby wszystko klapało jęzorem na prawo i lewo, szczególnie, że sandały języków nie mają … 🙂

        • W wigilie to zwierzątka gadają, a nie kapcie 😉

        • no tym bardziej… nie wiem jak Ty, ale ja o żadnym dniu, w którym sandały mogłoby gadać, nie słyszałam… 🙂

        • Oj tam, zaraz zaczniesz udowadniać że krasnoludki nie istnieją, byle tylko wyszło na Twoje 🙂

        • krasnoludki istnieją, alkohol z szafek wypijają i psują różne rzeczy, to akurat udowodniono już … 😀

        • Ja trzymam alkohol w butelkach, tak wygodniej potem polewać nie trza całej szafki przechylać 😉

        • wiedziałam, że w końcu nadejdzie ten moment, ze się zaczniesz czepiać i wcale a wcale nie jestem tym zdziwiona… ale to, że nie rozumiesz prostych skrótów myślowych, to już inna rzecz … 🙂

        • No cóż jeżeli ktoś stosuje skrót to myśli, że jest to prosty skrót, ale jestem facetem i niekoniecznie chce mi się rozkminiać nawet proste rzeczy 😉

        • i tu się kompletnie nie pomyliłeś, w tym stwierdzeniu, że facetom się nie chce … 😀

  4. Galerie wszędzie są takie same – badziewne i drogie – więc za wiele nie straciłaś 🙂 Na ośle ciekawiej zwiedzać metropolię. Syreni gród winien zamiast rowerów do wypożyczenia osły proponować , zobaczyła byś byś jak by się tam ruch samochodowy zmniejszył

    • no ja tym razem jakoś nie miałam ochoty na osiołku pojeździć, zresztą, biorąc pod uwagę, że od ostatniej przejażdżki zwiększyłam swoje gabaryty, to może i lepiej dla osiołka… 😀

  5. No nawet Paryż by płakał, że Złote Tarasy na lasek? I osiołek i rower ? No muszę powiedzieć, że kopara z zawiasów wypadła, w sensie pozytywnym oczywista:-)

    • a to ja się cieszę, że potrafiłam zaskoczyć, znaczy, nie jest jeszcze ze mną tak źle w temacie kultury …. fizycznej… 😉

  6. Uff! Ważne, że z tego wyjazdu dzieci nie będzie:-)

  7. Po prostu Frytka postawiła na ekologię – rower, wspinaczka, kontakt ze zwierzyną nieparzystokopytną 🙂 A Złote Tarasy Frytka odwiedzi, jak jej zaproszenie przyślą, bo co będzie tak bez zaproszenia wpadać… 🙂

    • a widzisz, o tym nie pomyślałam… masz rację, jako słynna blogerka modowa (był taki epizod…) nie powinnam ot tak sobie wpadać, tylko z rozmysłem i z rozmachem nawet .. 😀

  8. dreamu permalink

    Złote Tarasy? Nuuuuda, nie to, co osiołek i rower 😀 Frytka wie, co dobre :DDD

    • szczególnie osiołek, choć tu się Frytka nie mogła w pełni zaangażować, swojej troski, na Młodych wyćwiczonej, pokazać, bo proboszcz stanowczo zakazał osiołka karmić… on (ten osiołek) to jak więzień prawie, tylko o sianie i wodzie … 😀

  9. Wiadomo, że do stolicy jedzie się pooglądać osiołki, na cholerę komu jakieś „Tarasy” 😀

    • no wiesz, różnych „osioł(k)ów” to Ci u nas wkoło dostatek, a tarasu to ja, na ten przykład, nie mam…. 🙂

  10. Frytka to Ty na rowerze pomknelas do Wawki ????

  11. A osiołek niczego sobie 🙂

  12. Frytka widzę za sport ekstremalny się wzięła, bo jeśli powiązać osła z ruchem rowerowym – to lekko nie było. Na zakwasy kąpiel z olejkami i wspomnienie o ośle 🙂
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    • jakby to powiedzieć, hmmm, zakwasów to nawet nie było, ale ból (bul?) tego i owego, to i owszem… 😉

  13. chyba jednak Warszawa płakała i teraz już rozumiem, skąd ten wczorajszy fuckin’ rainin’ day…

    • wróć!!!… jeszcze raz, bo mi tu brzęczą w realu za uchem i głupoty piszę…
      ma być:
      „chyba już rozumiem, skąd ten wczorajszy… /a dalej już tak samo/”…

    • czyżbym aż takie wrażenie na stolicy wywarła?… wow 😀

  14. Jak na rower, to tylko do Warszawy, a co 🙂 Dobrze, że lubisz naszą stolicę, bo ja się jakoś nie mogę przekonać do tego miasta…

    • wiesz, będąc dzieckiem jeździłam tam (dokladnie z Bielany i Żoliborz) co roku w wakacje, potem miałam ponad 20 lat przerwy… wydaje mi się, że to miasto jest jak każde inne, zależy od okolicy i od ludzi, z którymi się je zwiedza… tak samo jest dla mnie z Łodzią… 🙂
      co do rowerów, jest sporo ścieżek rowerowych, a jazda wzdłuż lasu i Wisły super… 🙂

  15. Wypoczęłaś, przestrzeni, ruchu i powietrza pełną piersią zażyłaś… Przy okazji odnawiając dawne kontakty w Królestwie Zwierząt 😉 Pięknie!

    Przy okazji przypomniało się i mnie, jakem za dawnych lat (tu i Za Wodą) dosiadał był koni… Przżycie ekscytujące i dla zdrowia wielce korzystne… Czułem się Tolkienowski Rohirrim 😉

    Pozdrawiam i na Polankę zapraszam 😉

    • no ja osiołka dosiadałam tak dawno temu, że już tych przeżyć nie pamiętam, a o odnowieniu ich jakoś nie myślałam, głównie ze względu na osiołka i jego „udźwig” (mógłby nie podołać… 😉 )…
      ściskam ciepło …. 🙂

      • Oj tam, na pewno nie byłoby z „udźwigiem” aż TAK źle… W końcu istota z Ciebie dosyć zgrabna (jako i Twoja Młoda, co zaświadczam wzrokiem własnem, a po kimś dobre geny mieć musi…) 😉

        Odściskuję 🙂

  16. Ma się, widzę te znajomości w samej Stolycy!!! Wygląda nawet na to, ze na najwyższym szczeblu…Jakby było trzeba..wstawisz się za mną??

  17. teatralna permalink

    Fry ja nie wiedziałam, że osły tak długo żyja ?? to ten sam osioł ? parafia go z cyrku wykupiła ?

    • moja droga T., są rzeczy na tym świecie, o których się nawet osłom nie śniło, a co dopiero nam… oczywiście, ze ten sam, nie widać?.. ale musisz przyznać, że się dobrze, skurczybyk, trzyma, co?… 😀

  18. Morgana permalink

    Frytko droga !
    Nie pamiętam, kiedy to ostatni raz byłam w stolicy, zawsze mi jakoś nie po drodze.
    A, że zwierzę zapamiętało- podziw wielki 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 😉

    • najwyższy czas nadrobić zaległości, Morgano… nie taka stolica straszna, jak ją malują… 😉
      miłego wieczoru … 🙂

  19. Dzień dobry i przepraszam i życzę powrotu do Warszawy,ale na dłużej

  20. Frytka chyba będę częściej zaglądał na tą stronę,aby zobaczyć Cię na zdjęciach,bo trzeba przyznać,że jest co oglądać….

  21. no pewnie,że nie ubędzie,ale już jako dziecko byłaś śliczna

  22. Natura wiedziała co robi i czym kogo obdarować ….

  23. Prawdopodobnie pewnych rzeczy,których człowiek raz się nauczył nie zapomina,chodzi np.jazdy na rowerze….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: