Skip to content

farbowanie włosów nie jest ani łatwe, ani oczywiste…

14 września 2015

„pani Frytko?” – pani Krysia nigdy nie przejmowała się tym, że ktoś może być zajęty, czytaniem, rozmową czy chociażby pracą… – „czy jak pofarbuję sobie włosy na ciemny blond, to nie wyjdą mi czarne, takie jak pani?”… oderwana od „działek położonych na terenach gruntów ornych..” (czyli od pracy….) Frytka, potrzebowała dłuższej chwili, aby wychwycić sens wypowiedzi pani Krysi… „chyba na ciemny brąz, pani Krysiu?…” – niepewnie powiedziała Frytka… „nie” – pani Krysia poszła w zaparte – „blond… bo jak sobie kiedyś pofarbowałam na jasny blond, to mi wyszedł taki ciemny kasztan…”… logika wypowiedzi poraziła Frytkę (jak zresztą logika większości wypowiedzi pani Krysi…), ale nie na tyle, żeby nie dała rady powiedzieć: „ale pani Krysiu, z blondu pani kasztan nie wyjdzie, to brąz musiał być…” … „no może….” – odpowiedziała bez przekonania…  „bo jak ja raz na ciemny blond ufarbowałam, to mi prawie czarne wyszły…” – dobiegł jeszcze Frytkę głos pani Krysi dobiegający zza zamykanych już drzwi… Frytka, wybita tymczasowo z rytmu pracy i wciąż oszołomiona zasłyszanymi informacjami, zaczęła się zastanawiać nad ich sensem… i gdy tak sobie myślała, to przypomniało jej się pewne zdarzenie z własnego życia… otóż, gdy Frytka była jeszcze młodą dziewczyną, w sklepach w jej rodzinnym mieście zaopatrzenie było takie, jakie było, a jej ojciec pracował w delegacji w mieście Bielsko Biała (gdzie wraz z innymi namiętnie „prywatyzował” fabrykę samochodów osobowych, dzięki czemu w domu był zapas tkanin obiciowych i różnych małych części samochodowych…), zapragnęła Frytka ufarbować sobie włosy, na blond właśnie… w związku z tym zażyczyła sobie, aby ojciec zakupił jej takową farbę, o czym poinformowała go telefonicznie (przez coś takiego, jak telefon stacjonarny..) … zrobił to, przywiózł do domu, a Frytka, ufając, że rodziciel dokonał zakupu zgodnie z jej życzeniem, położyła farbę na włosy… po ok. 10 min trochę zdziwiła się, że farba przybiera coraz ciemniejszy odcień, ale jako, że był to jej dziewiczy raz (w farbowaniu, żeby nie było…), uznała Frytka, że tak musi być… po zalecanych 30 min i spłukaniu włosów, mocno zaskoczona efektem, przeczytała Frytka wreszcie informacje na opakowaniu… stało tam jak byk: Londa Kolor brąz… od tamtej pory już Frytka wie, że przez telefon rożne rzeczy można zrozumieć i że w sprawach szeroko pojętej urody, nie należy ufać nikomu, nawet rodzonemu ojcu… a do kolejnego farbowania, już na blond, wyglądała Frytka tak…

2015-09-14 08.49.12

Advertisements

From → Uncategorized

68 komentarzy
  1. Oj tam, ważne, żeby nie wypadły….

    • masz rację, i choć miałam w swoim życiu jeszcze kilka nieudanych eksperymentów w tym temacie, to jakoś się trzymają… 🙂

  2. I tak wyglądałaś lepiej niż ja ze swojego naturalnego koloru blond zrobiłam się na rudo. Jeeeeeeeesu… był moment że żałowałam , że nie noszę kapeluszy

    • moja droga, ja też blondynka z urodzenia, więc siła rzeczy, na poczatku farbowalam na blod i eksperymentowalam z jego róznymi odcieniami, w większości było ok, ale jak raz zakupiłam „gołębi blond” a wyszedł mi „piękny” myszowaty, to mój młodszy brat w te pędy gnał do sklepu po czarną farbę… wolałam nie ryzykować niczego innego … 😀

  3. Ładniee Ci na tym zdjęciu

  4. Weselsza na buzi byłaś

  5. paczucha permalink

    Blondynka jak się patrzy, platynowa blondynka !!!!!!!!!!!!!

    • a u okulisty kiedy ostatni raz byłaś????… bo nie sądzę, żeby monitor aż tak przekłamywał… 😀 😀 😀

  6. I ja uważam, że uroda twoja frytko droga tylko zyskała z czasem! i to szczerze piszę, żeby nie było,z e sie podlizuję, i bez wazeliny.. bo.. czyz mam powód by tu kłamstwa opowiadac? ha!? Wszak mogłam nic nie pisać, a skoro piszę, znaczy tak uważam…
    A z tymi farbami… wiesz.. pani Krysia ciut racji może mieć, bo kiedyś też przyszła do pracy koleżanka po ciemnym blondzie, a zrobiona na ciemny brąz!!Pudełko po farbie nawet na dowód przyniosła!! Nic tylko sabotaż w fabryce , albo co?

    • ależ dziękuję bardzo, się normalnie zarumieniłam… 😉
      no popatrz, to naprawdę musiał być sabotaż, i to wredny … 🙂

  7. Oczywiście: Frytko

  8. O! To „coś” w oczach już wtedy było… I jeszcze chciałbym wiedzieć, czym się różni kasztanowy od brązowego?
    Dobry wieczór

    • tak mówisz, o tych oczach?… no może … a brązowy od kasztanowego różni się tym, że jeden jest brązowy, a drugi kasztanowy …. 😀
      witam… 🙂

      • Bardzoś roztropnie, Waćpani, tą różnicę wyłuszczyła! Dlatego zadam jeszcze jedno pytanie: Czy to, co wtedy miałaś na głowie, to słynna trwała ondulacja była?
        Witam ponownie

        • jakżeś, to Waćpan, rozpoznał?… widzę, że uczony człek z Waści … 😀
          witam uniżenie … 🙂

  9. Ja użyłam kiedyś zmywalnej pianki, żeby zobaczyć jak wyglądam w ognistym rudym. Pianka zeszła tylko częściowo. Więc byłam połowicznie blond, a połowicznie ogniście ruda (w czym ewidentnie było mi nie do twarzy). Odkryłam wtedy jak dużymi zdolnościami dyplomatycznymi dysponują moi znajomi 🙂

    • ha ha ha, oj tak, w takich sytuacjach można się o tym przekonać … a jak się ludziom słownictwo rozwija, ile cudownych określeń potrafią znaleźć… :_

  10. matce też nie można wierzyć… gdy za studenckich lat ściąłem dla zdrowia i wygody bujną szopę blond loków /były takie czasy i takie loki, były, niewiarygodne to, a jednak/ postanowiłem dokonać kilku zabiegów wzmacniających… akurat moja rodzicielka przywiozła była z Egiptu chnę „neutralną” mającą ponoś zbawienny wpływ na osłabione włosy… użyłem tego specyfiku i wyszło…
    wyszło dobrze, ale przy okazji doszkoliłem się z polskiego poznając nowe znaczenie słowa „neutralny”… to określenie koloru takiego pomiędzy marchewkowym i pomidorowym… a na wydziale co poniektórzy na mój widok nucili „płoną góry, płoną lasy”…
    niemniej jednak wyszło nieźle, bo dzięki tej „neutralności” poznałem w autobusie moją miłość… no, może nie życia, tylko kilku miesięcy, ale nie był to czas zmarnowany…
    pozdrawiać :)…

    • a widzisz, czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło… ale, wybacz, jakoś Cię nie widzę w burzy blond (czy rudych…) loków… 😀

      • w czasie burzy to ja zakładałem wtedy /za/ duży beret z odgromnikiem, więc rzeczywiście nie było widać loków… z biegiem lat i burz beret mole zżarły i wystarczy mi już sam odgromnik…

        • ależ P. drogi, jeśli tylko chcesz, to ja Ci nowy berecik wydziergam, moherowy i z antenką, i w kolorze w jakim będziesz chciał… 😀

        • Nie reklamuj się, Frytko, bo niedługo będziesz moherowe bereciki dziergać dla wszystkich 🙂

        • ha ha ha, ja Ci powiem, że jestem na to gotowa, a przypływ żywej gotówki jest zawsze pożądany.. 🙂

        • to się nie ma co śmiać, bo za niedługo te moherowe bereciki mogą być obowiązkowe dla wszystkich… to i tak zresztą małe miki wśród innych atrakcji, które nas mogą czekać 🙂 …

        • bereciki mogę dziergać, dorobię sobie na, tzw., waciki, a innym atrakcjom mówimy stanowcze NIE!!… 😉

  11. Nitager permalink

    Niewiele z tego zrozumiałem, ale i tak zrobiło mi się miło, że ja takich problemów nie mam. A to codzienne golenie pyszczyska jakoś wytrzymuję.

    • i bardzo dobrze, faceci nie powinni włosów farbować… a co do golenia pyska, to mogłabym powiedzieć jak Boguś Linda (ewentualnie Franz Mauer) : „co Ty wiesz o goleniu…”… 😉

      • Nitager permalink

        Wszystko! Używałem już brzytwy, maszynki na żyletki, jednorazówek i różnych innych ostrych przedmiotów. A od kilkunastu lat używam elektrycznej golarki. Tak więc, wszystkie techniki mam opanowane. I to dotyczące sztywnych włosów na pysku, a nie tych Waszych meszków na nogach, czy gdzieś tam indziej.

        • nie o sztywność (tych „meszków”…) tu idzie, a o powierzchnię do golenia, a tu bijemy Was na głowę … 😉

        • Nitager permalink

          A skąd wiesz, jaką ja mam szeroką szczękę?

        • no na pewno nie tak szeroką, jak ja długie nogi … 😀

        • Nitager permalink

          Chwalipięta!

        • ha ha ha, pokuszę się o stwierdzenie, że każda kobieta ma dłuższe nogi, niż szerokość szczęki mężczyzny … 🙂

        • Nitager permalink

          Ale my mamy tam więcej włosów i już!

        • ha ha ha, do czasu, do czasu … 😀

  12. Frytka! To Ty, jak byłaś młodą? No i jakie bujne włosy, nie to, co teraz:-)))

    • ale, że co Ci się, Caddi, w moich włosach teraz nie podoba?… wtedy była moda na mokrą Włoszkę, to i się miało fryz stosowny … 😉

  13. Lubię fryzury z tamtych czasów, podobnie jak żakiety z wielkimi poduchami na ramionach, nie wspominając o innych rodzajach poduszek 😉 Tobie było w tej mokrej Włoszce naprawdę korzystnie, żeby nie powiedzieć ładnie 🙂

    • ja wiem, że faceci lubią długie włosy u kobiet, ale nie każda musi je mieć… poza tym, sobie podobam się taka, jaka jestem teraz … znaczy w takich włosach, bo co do innych rzeczy, to już nie jest tak różowo… 😉
      a te żakiety, jesooooo, mam parę zdjęć w takich, tragedia… 🙂
      za komplement dziękuję, dobrze Ci idzie Buster… 🙂

  14. Anonim permalink

    no śliczna był Frytka jako blondynka )))) sympatyczna

    • dziękuję za komplement, choć nie wiem komu… 🙂

      • Nitager permalink

        A w ogóle to wyglądasz tam jak lady Marion z „Robin of Sherwood”.
        Ten komplement powyżej to nie mój. Podłączam się tylko do wątku.

        • a lady Marion to nie była taka bardziej kasztanowa?… (żeby nie powiedzieć, rudawa?…) 🙂
          do komplementu nikt się do tej pory nie przyznał… 🙂

  15. Farbowanie włosow nie jest ani łatwe, ani oczywiste… przekonała się DD samodzielnie o osobiście zakupując farbę do włosów. Nałozyła na odrosty i…… i wyszło jak wyszłó. Teraz musi udawać,że wła snie tak miało być. Na wszelki wypadek unika luster. Oj, Fryteczko!!!!!

    • odrosty farbuję Młodej i, pomimo, że zawsze kupuje te samą farbę, efekt zawsze jest zaskoczeniem, nie zawsze pozytywnym …. 🙂

  16. Twojego koloru nie zmieniaj,ładnie Ci w nim..

  17. Zmieniłaś trochę swój wygląd,potrafisz zaskoczyć,ładne te kwiatki…

  18. 😀 Jak kończyłam podstawówkę i miałam się od września udac do liceum to koniec wakacji spędzałam u rodziny w Warszawie. Moja trochę starsza kuzynka postanowiła, że sobie zafarbuje włosy, na wszelki wypadek szamponem koloryzującym. Kolor mahoń. No i nałożyła toto na głowę, odrobina została, po przepisowym czasie spłukała, wytarła, podsuszyła i prawie żadnego efektu nie było. No to skoro to takie słabiutkie to ja sobie zużyłam tę reszteczkę. Oooo moja droga co to był za MAHOŃ! Poszłam na rozpoczęcie roku taka mahoniowa, z krótkimi włosami, w glanach i moja koleżanka do tej pory wspomina, że jak mnie wtedy na tym rozpoczęciu zobaczyła (nie znałyśmy się) to pomyślała, że pewnie nigdy mnie nie pozna, bo wyglądam groźnie i nieprzystępnie 😀 Także tentego, z farbowaniem nie ma żartów 😀 Nawet szamponem 😉 Spokojnego wieczoru!

    • mahoń do glanów jak najbardziej pasował … 😀
      kobiety przez całe życie doświadczenia „urodowe” zbierają … 😀

  19. makrela permalink

    kiedys z ciemnego blondu zamiast jasnego wyszla marchewka.

    • to możliwe, jeśli farbowałaś czarne 🙂

      • makrela permalink

        toc pisze, ze mialam (na glowie) ciemny blond, chcialam jasniutenki a wyszla marchewka. w tubce wszystko wygladalo ok. na glowie zaczelo z lekka czerwieniec.

        • aaaa, bo ja, głupia kobieta, zrozumiałam, że ciemnym blondem farbowałaś, a marchewka wyszła… no to ja Ci mówię, ze to kolejny przykład sabotażu w fabryce … 😀

  20. Swego czasu intensywnie eksperymentowałam z kolorami. Bywało, że zamiast kasztanowych pukli wychodził brunet wieczorową porą, ale dzięki temu mogę powiedzieć, że poza zielonym i niebieskim na mojej głowie było już wszystko. 🙂 Teraz jeśli farba, to tylko fryzjer. Przynajmniej nie muszę się obawiać o zaskakujący efekt. 🙂 Skręcik na zdjęciu cudny. 😀 Pozdrawiam.

    • Pani S, wszelki duch!!!!!… 😀
      ja od paru lat sama farbuję i obywa się bez większych eksperymentów, a fryzjer tylko do ścinania … 🙂
      buźka 😀

      • Obmacałam się. Jeszcze nie duch, ale niewiele brakuje. 😀 Na razie tylko pracoholik w transie. 😉 Dwie buźki. 😀

  21. Morgana permalink

    Witaj
    Jakiegoż, to ja już nie miałam koloru włosów. Oprócz różu, czerni i siwizny- prawie wszystkie 😉
    Pozdrawiam jesiennie cieplutko 😉

    • witaj Morgano 🙂
      miałam różowe pasemka, na czerwonych włosach, a czerń i siwiznę, to mam jakby na co dzień… znaczy teraz ciemny brąz z siwizną, ale nie tak dawno, co widać na zdjęciu … 🙂
      miłego wieczoru … 🙂

  22. Hoop hooop! Czyżby fryzjer Frytkę wciągnął, albo co??? Pozdrawiam sobotnio ciut zaniepokojona ciszą….

    • ehhhh, żeby to był fryzjer… niestety, to rzeczywistość… i to ta najbardziej szara, która, póki co, przesłania wszystkie kolory jesieni…

  23. caffe1 permalink

    Ja takich pomyłek w swoim życiu nie miałam, za to różne kolory włosów tak:) Była więc i brąz i oberżyna, blond, krucza czerń i balejaże. Najlepiej mi chyba jednak w swoim własnym odcieniu włosów.

    • też wypróbowałam większość kolorów (poza rudym) i stwierdziłam, że w ciemnych i krótkich mi najlepiej… 🙂

  24. Farbowanie włosów na blond to nie dla wszystkich, a czytając wpis przypomniał mi sie pewien dowcip : „Po czym poznać rasową blondynkę? Po odrostach.” , krótko ale dobitnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: