Skip to content

kosztowny wyjazd – epizod I czyli radio twój wróg….

29 czerwca 2016

„oj przyjechałabyś, przydałabyś się, pojechałybyśmy tu i tam, załatwiły to i tamto…” – ton głosu frytkowej mamusi sugerował, że tym razem nie odpuści… „no dobrze …” – odpowiedziała zrezygnowana Frytka, po czym zapakowała (na jeden dzien i jedną noc…) Młodą, Młodego i pieseła oraz dwie duże podróżne torby, naście reklamówek (w tym jedna dla psa…) i pojechała…. przy wjeździe do Radomia, z tylnego siedzenia, uszu Frytki, dobiegł głos Młodej – „zatrzymałabyś się może na stacji, kupiłabyś wodę, z toalety by się skorzystało, pies też (nie, że z toalety, tylko państwo wiedzą…)…”… jako, że stacja okazała się być tuż tuż, spełniła Frytka jej życzenie…. zakupiła nie tylko wodę, ale też po rogaliku z czekoladowym nadzieniem (tym, co to jest następcą drożdżówki….) i kiedy wszyscy gotowi byli do dalszej drogi, odpaliła Narowistego… to znaczy, chciała odpalić, bo w tej właśnie chwili Narowisty postanowił przypomnieć, dlaczego nosi właśnie takie, a nie inne imię i nie odpalił … ponowne próby przyniosły taki sam rezultat… 50 km do celu, 100 km od domu, w sławnym mieście Radomiu, stała Frytka ze swym potomstwem i dobytkiem, i zastanawiała się co robić…. przypomnieć należy, że to wszystko działo się na stacji benzynowej, kilkanaście aut przejeżdżało w te i we wte, i nikt, ŻADEN facet (chociaż Frytka podniosła maskę i z mądrą miną wpatrywała się w bogate wnętrze Narowistego…) nie zaoferował pomocy… skończyło się na tym, że zadzwoniła Frytka po pomoc drogową (numer udostepnił pracownik stacji…), Narowistego odholowano do serwisu, a podróżnym pokazano drogę i kazano dotrzeć pieszo… na szczęście serwis okazał się być blisko stacji… po dwóch godzinach oczekiwania dowiedziała się Frytka, że RACZEJ zostawiła włączone światła i nie wytrzymał akumulator… no być może też alternator jest do wymiany, ale nie wymienią, bo jak nie trzeba, to po co?… informacja o pozostawieniu zapalonych świateł była oczywistą nieprawdą, ale o tym, że pozostało włączone radio, Frytka już nie wspomniała… ok, po uiszczeniu opłaty 150 złotych polskich (poprzedzonym biegiem na kolejną stację, gdzie znajdował się bankomat…), zapakowała Frytka towarzystwo i ruszyła w dalszą drogę…. w tę stronę, kolejnych niespodzianek nie było….

CDN….

Reklamy

From → Uncategorized

47 komentarzy
  1. No jak w pierwszym odcinku już jest 150 plus rogale (na stacji wszystko droższe) to strach, co to będzie do końca…

  2. Faktycznie super skoro tyle czasu zajęło fachowcom dowiedzenie się co dolega Narowistemu,,,,, Zacytuję za Danuśką Rinn „Gdzie Ci mężczyźni…” https://www.youtube.com/watch?v=hCUgkUUufBo

    A Radomia nie lubię 🙂

    • fachowcy doładowali akumulator, sprawdzili ładowanie, posprawdzali elektrykę i wyszło im, że to moja wina 🙂

  3. krzysztof permalink

    Jaka nazwa takie auto, ma swoje humorki

  4. Nitager permalink

    Rrrany! To co Ty masz tam za radio? Żeby w czasie krótkiego postoju wydoiło akumulator do zera! Już się boję. Pewnie jak dasz radio na full, to w mijanych domach pękają szyby i co cieńsze mury, a mijane samochody są spychane z drogi przez falę uderzeniową.

    • ha ha ha, radio mam takie, że jak uchylę szyby i rozwinę prędkość (o której w następnym odcinku), to go wcale nie słyszę…. 😀

  5. Dlatego na wszelki wypadek nie słucham radia:). No dobra, to żart, akurat wolę jeździć w ciszy, a autko na tyle nowe, że nie bryka. Nie ma to, jak przygody…i bycie zaradną kobietą.

    • no tu bycie zaradną średnio pomogło, bo nawet będąc blondynką, potrafię wykonać telefon… 🙂

  6. Ja właśnie miałem Frytce wcześniej napisać, że podróż powinna odbywać się z punktu A do punktu B. Punkty C, D, BP, O, X, W i ORlen, to ryzyko! Ale gdzie to miałem napisać? Przy okazji torebki? Poza tym, rogalik to trzeba z nadzieniem malinowym!…

    • Takie ważne informacje, to mogłeś gdziekolwiek, się nie tłumacz teraz 🙂
      Nie przepadam za przetworzonymi malinami . .. 🙂

  7. teatralna permalink

    no tak wszystkiemu winne radio ))))))))) radio i telewizja )))))

  8. wnioskuję, że było mnóstwo ludzi na tej stacji… czyli była długa kolejka do toalety /liczę tylko damską, bo do męskich kolejki są zwykle krótsze, na trawniki zaś wcale nie bywa kolejek/… plus długa kolejka do kasy poprzedzona długim szwendaniem się po sklepie z długimi naradami nad wodą i rogalikami… reasumując, to się trzyma kupy… akumulator miał prawo paść, mimo, że przez całą drogę zdążył się podładować, a w chwili wyjazdu resztki żywota jeszcze się w nim tliły…

    gdy na campingu w Amsterdamie nie mogliśmy ruszyć do domu /jak się zasnęło w samochodzie przy radiu i światłach na raz, to musiało się tak skończyć/, to nie było żadnego holowania, tylko miejscowy pan Turecki /taki woźny od wszystkiego/ odłożył sprzęt do strzyżenia żywopłotu, poszedł do recepcji i przyniósł taką fikuśną walizeczkę z kabelkami… rzęch odpalił bez dyskusji, zaś pan Turecki nie wziął ani grosza…
    pozdrawiać :)…

    • aha… pieseł w tym czasie zdążył uciąć gdzieś drzemkę… aha, no właśnie… gdzie go zaparkowałaś?… nie widziałem jeszcze w życiu żadnej stacji benzynowej przyjaznej piesełom, czyli z jakimś kawałkiem czegoś do przytroczenia… koło mnie na stacji praktykuje się troczenie piesełów do gaśnicy, bo najbliższy słup jest hen…

    • A widzisz, tu Pana Tureckiego nie było a magiczna skrzynkę, to podłączył na serwisie dopiero…. oraz jakieś 15 min mnie nie było 🙂
      Miłego dnia P 🙂

      • 15 minut?… i padł?… znaczy akumulator, nie pieseł… to coś mi tu nie gra…

        • a mi grało, radio 😀
          rzeczywiście wychodzi, że to wina akumulatora, inni męscy „fachowcy” się wypowiadali w ten sam deseń… chyba czas na dobrą zmianę … 🙂

  9. No to Narowisty zrobił Ci w konia :-(.
    Mam nadzieję że potem już wszystko odbyło się bez dodatkowych atrakcji i kosztów :-(.

  10. desperado permalink

    Biorąc pod uwagę powyższe oraz mając na względzie obiektywne okoliczności jednoznacznie nasuwa się wniosek, że wszystkiemu winna porażka logistyczna poniesiona przez osobę organizującą wyprawę no bo…………. jak można było nie zaopatrzyć się w wodę?? Albo w pożywny suchy prowiant ?? Zamiast kupować jakieś chemiczne badziewie, należało dzień wcześniej albo i dwa dni prosięcie jakieś ubić, mięsiwo upiec chleba razowego uczynić i stado nie było by głodne. Brak zapasów wody to pomijam booooooooo no bo wszyscy wiedzom że woda to życie i należy zapas owej posiadać zawsze, ale to zawsze. Jednym słowem gapowe się płaci i Narowisty jak na porządnego faceta przystało dał nauczkę Pańci ooooo !!
    Druga wersja jest taka że nalałaś mu jakowegoś badziewnego trunku trunku i sie odwdzięczył 😉
    Dzień dobry 😉

    • aż mnie zatchło na takie niesprawiedliwe posądzenie!!!!…. jakiego badziewnego trunku??!!… na jednej z lepszych stacji Narowisty jest pojony (i nie jest to orlen) ani inna bliska) …. 🙂
      co do wody, była ale jakaś taka gorąca się zrobiła, nie wiedzieć czemu…. a suchy prowiant, to tylko i wyłącznie moja inicjatywa, co by podróż umilić Młodym i se też, i się zemściło jak widać…
      dzień dobry gorący 🙂

      • desperado permalink

        No dobra dobra może i na dobrej stacji pojony jest, ale może jakiejś zmiany odmiany potrzebował, wieszszsz no chłop to chłop innych smaków potrzebuje czasem ;P Ehhhh łakomstwo nie jednego doprowadziło do katastrofy !!

        • Ty mnie lepiej chłopowymi zachciankami nie denerwuj, od początku twierdziłam, że to wina Narowistego i kiedyś się doigra!!!… 😀

        • desperado permalink

          oj to nie zachcianki wcale to konieczność taka higiena facecia oooo!! A po za tym to upał był ? Był!! Dostaliście wody i fafoła sztucznego ? Dostaliście !! a jemu nawet kropelki oleju nie dałaś że nie wspomnę o jakimś ekskluzywnym zapachowym płynie do spryskiwaczy, więc sie doigrałaś ha !!

        • o żesz Ty!!! umyłam go i odkurzyłam w środku, a olej dostał w serwisie…. i świeży prąd, mało jeszcze?… 🙂

        • desperado permalink

          Typowo kobiece myślenie co jednakowoż mię nie dziwi zanadto, gdyż i ponieważ wiek stateczny osiągnąwszy dziwić się już nie wypada, że Frytka 100% kobietą będąc babskie myślenie posiada, otóż facetowi nie wystarczy aby go wypindrować wypachnić i już pełnia szczęścia !! Facet to facet musi porządnie zjeść zanim się za robotę jakąkolwiek weźmie a i zachęty potrzebuje nooo trza go znęcić odpowiednio 😉

        • po raz kolejny powtarzam, Desperze czepliwy, że najedzony był prawie po korek (co normalnie rzadko się zdarza..), więc nie miał co narzekać, a jeśli o zachętę chodzi, to go w odpowienich miejscach naciskałam… 🙂

  11. Czasami, jak się posłucha tego co mówią w radiu, to trzeba się wyładować. Pewnie akumulatora też to dotyczy…
    Dzień dobry znad zimnego Kasztelana

  12. Ty się masz z tym Narowistym, słowo daję! 😀

    A następca drożdżówki pycha…dla mnie to smak podstawówkowo-gimnazjalny – zajadałem się tym na przerwach 😉

    Ściskam Ciebie, Pieseła i Młodą (jeśli mogę? 😉 ), a Młodemu po męsku grabę… Czekam na dalszy ciąg przygody 🙂

    I zapraszam na małe święto 😉

  13. Tam w tym Radomiu mieszka chytra baba – może ona Ci ten prund z akumulatora ukradła?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: