Skip to content

nie płacz, kiedy odjadę…..

20 lipca 2017

„czy to ogłoszenie o sprzedaży samochodu jest aktualne?” – usłyszała Frytka odbierając połączenie…. „tak, umieściłam je dopiero pół godziny temu…”… „a kiedy możemy przyjechać obejrzeć?”… „noooo, kiedy państwo chcecie…” – lekkie zdziwienie jednak we Frytce zakwitło….  „no to będziemy za pół godziny, jaki adres?” – w głosie kobiety (bo to zła kobieta była…..) słychać było niemałe podniecenie….

wychodząc z klatki zauważyła Frytka dwie osoby biegające, w radosnym tańcu, wokól Narowistego… już z daleka dobiegały ją okrzyki zachwytu nad jego, niewątpliwą przecież, urodą… „zobacz jaki fajny, mówiłem Ci…. i jaki zadbany…” – głos mężczyzny brzmiał pewnością… „tak, miałeś rację…” – potaknęła, z uśmiechem na ustach, kobieta… (inwestycja w mycie szczotką na myjce się opłaciła….) …”dzień dobry…” – Frytka podeszła do pary… „no dzień dobry, my już sobie oglądamy, jest naprawdę fajny…” – trwali w nieustannym zachwycie…. oooookeeeeejjjjj – pomyślała Frytka, a na głos powiedziała: „no to przejdźmy do prezentacji…. jak państwo widzicie, na drzwiach widać ślady r….” …. „proszę pani, on ma swoje lata, to musi być coś widać, tak?” – przerwał jej mężczyzna… oooookeeeeejjjjjj – pomyślała po raz drugi Frytka, jednocześnie rozglądając się gdzie jest ukryta kamera, ale poza osiedlowym monitoringiem w postaci pani Kazi z pierwszego piętra, niczego nie zauważyła….. „centralny zamek nie do końca działa, to znaczy, zależy z której strony się otwiera drzwi, to…..”… „spoko, się do Wojtka podjedzie, Wojtek zrobi….” – znów przerwał jej mężczyzna…. …. oooookeeeeejjjjj – pomyślała Frytka po raz trzeci, jednocześnie patrząc zza którego krzaka wyskoczy, dajmy na to Chajzer (wszystko jedno który…) i zastanawiając się, kto tu komu to auto sprzedaje… „no to co? – starała się nie tracić pozycji sprzedajacego – to może chcecie się państwo przejechać?….”…  „ja jako pasażer…” – szybko rzucił mężczyzna…. „a ja się boję…” – dorzuciła kobieta…. w tym momencie zrozumiała Frytka, że „negocjacje” sprzedażowe dobiegły końca… no Frytka rozumie, że Narowisty ze swoją sławą auta kultowego, robi wrażenie, ale żeby aż tak?…

i w ten oto sposób, po ośmiu latach wspólnych przygód, Narowisty, żegnany czułym i zatroskanym spojrzeniem Frytki, odjechał ….

i wiecie co?… już go Frytce brakuje….

Reklamy

From → Uncategorized

39 Komentarzy
  1. W myśl zasady „wolę seata niż innego grata” 🙂

  2. Takich kupców to ze świecą szukać… pamiętasz, jakie przejścia miałem, sprzedając swój złom. Znaczy się, Narowisty musiał być prawdziwą perłą 🙂 I takim go zapamiętamy. Pozdrowienia dla pani Kamery… tzn. Kazi… a może lepiej nie? 😉

    • boszsz, zabrzmiało, jakby odszedł na drugą stronę tęczowego mostu…. 😀
      lepiej nie pozdrawiać, nigdy nie wiadomo, jak to zrozumie … 🙂

      • Ważne, żeby było Mu dobrze 😀 Ale tak dobrze, jak u Frytki nigdzie mieć nie będzie 😉
        Dokładnie – jeszcze zachce jej się żyć wiecznie…

        • niech mu dalsze życie lekkim będzie, chociaż patrząc na umiejętności nowej właścicielki, to…. marnie to widzę…
          a pani Kazia, cóż, moherowy beret ciasno na uszy nasunięty, mocno uwiera zapewne… 😀

  3. Boszsz..jak ja cię rozumiem! Ślubny wyznaje zasadę, ze z autem sie nie żenisz, ale ja jednak opłakiwałam (prawie) niezawodnego golfika, znosił moje pierwsze próby jako kierowca i mądry był… eech

    Pocieszające niech będzie, że nowi własciciele tak go pokochali od pierwszego wejrzenia! 🙂

  4. takich sprzedaży wszystkim życzyć:)

  5. krzysztof permalink

    I nie ma się co dziwić

  6. Ela permalink

    No ale że co, tak nagle, bez uprzedzenia i już, sprzedany? A gdzie historie o jego wyczynach, gdzie? 😉 gratuluję szybkiej transakcji, pozdrawiam ☺ Ela

    • No ja miałam przygotowaną całą przemowę, o tym, jaki jest wspaniały, ile ma zalet i w ogóle, ale sama widzisz, jacy ludzie mogą być podli, nie dalu mi dojść do glosu…. 🙂
      Miłego dnia Elu…

  7. Kto wie? Może Narowisty ucieknie od nowych właścicieli i wróci do Ciebie?
    Upalne dzień dobry.

  8. fakt, opis Twoich perypetii swojego czasu z drążkiem i spódnicą był nadzwyczaj sexy i chciałoby się jeszcze… no cóż, legenda, sentyment i tym podobne sprawy… jest to zrozumiałe, ale z drugiej strony to tylko samochód… tak?… czy mam rozumieć, że przesiądziesz się na pojazd zdrowy i ekologiczny, jakim jest rower?… czy będziesz się rozglądać za następcą pana „N”?…

    ale za to opowiem Ci coś a propos poprzedniego posta… bardzo rzadko odbieram telefon stacjonarny, w zasadzie to stoi sobie grat i kurz zbiera… ale czasem się zdarza, gdy akurat obok przechodzę… i właśnie się zdarzyło:
    – halo?…
    – halo…
    – dzień dobry…
    – dzień dobry…
    – nazywam się /pada jakieś imię i nazwisko/, zbieramy na pomoc dla chorego na autyzm chłopca /pada jakieś imię/, czy można do państwa wysłać list z prośbą o choćby jednorazową zapomogę?…
    podszedłem do sprawy pozytywnie i odpowiadam::
    – niestety żadnych danych pani nie podam, ale chętnie przeczytam coś o tym w internecie, poznam numer konta itd…
    gdy wypowiadałem słowo „ale” pani się rozłączyła, z rozpędu doszedłem do słowa „coś”, reszty cytatu już nie dopowiedziałem, choć chciałem, tylko po co?…
    i tak to jest :)…
    miłego dnia, pozdrawiać jzns :)…

    • Rozważam opcję rowerową, która w moim przypadku, nie wyklucza sexy przygód, przecież ja wyjatkowo zdolna jestem… 😀
      Na razie nie będzie następcy, od czasu do czasu, w razie nagłej potrzeby, jest zastępca w postaci auta Młodej….
      Deszczowe, choć ciepłe pozdrowienia ślę… 🙂

  9. Natt permalink

    Żyłam długo z. Równie długo bez. Dzielnie znosiłam urywające się ręce i nie tylko. I dalej jestem bez. I teraz twierdzę, że kobiety obligatoryjnie powinny mieć w co włożyć zakupy i przywieźć do domu. I żeby to nie był autobus jednak…

  10. Dobry wieczór.
    Nie znam przygód Narowistego, ale poczułam się jakbym straciła coś ważnego… Śpieszmy się kochać samochody, tak szybko odjeżdżają.
    jestem tu po raz pierwszy i wypadało coś napisać.
    To może ja się jeszcze porozglądam…

    • W takim razie serdecznie zapraszam do rozgoszczenia się i rozglądania, pewnie w trakcie trafisz na przygody z Narowistym w roli głównej, bo trochę ich było… 😀
      Miłego weekendu 🙂

  11. nie wyobrażam sobie bez auta no ale ja na wsi mieszkam ))))))
    szkoda narowistego …a z drugiej strony …

  12. maciejmakro permalink

    Niemkec jak sprzedawał to płakał (ze śmiechu. .. zresztą nie niemiec a Turek i to niekoniecznie rodowity), a Polka się wzrusza… ckliwy z nas naród 😉

    • Bo to było pierwsze (i na razie jedyne) moje własne auto…. poza tym jestem kobietą i wolno mi… 😀

  13. Szkoda Narowistego, ale taka sprzedaż auta, to naprawdę cud. Gdy sprzedawałem pierwsze auto, to ilu ja miałem marudnych klientów, jakby merca z salonu mieli brać, a nie wiekowe auto. A jeden jak kupił, to potem dzwonił z awanturami, że mu coś nie tak…

    • Boszszsz, Ty mnie nie strasz, bo nie zablokowałam numeru kupujących … 😀
      Ale fakt, ja też nastawiłam się na ciężkie boje, a tu…. jednak co legenda, to legenda… 😀

  14. Pozostaje życzyć takich kupców każdemu, kto coś sprzedaje :)!

    • Kilka dni wcześniej, w podobny sposób, sprzedałam steper, młody chłopak, zanim do niego podeszłam, on już w wyciągniętej dłoni trzymał pieniądze, na moje: nie chce pan obejrzeć, sprawdzić?usłyszałam: ufam pani… może powinnam zająć się sprzedażą? …. 😛

  15. Jacy fajni kupujący! Kiedy mi z połówką przyszło sprzedawać auto to myślałem, że połowę ludzi zabiję wzrokiem, a drugie pół zakopię pięć metrów pod ziemią. 😉

  16. Świetny tekst <3.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: