Przeskocz do treści

jednoosobowy komitet powitalny….

14 czerwca 2019

w trakcie rozpakowywania kolejnego kartonu usłyszała Frytka pukanie (i to jest duży eufemizm…) do drzwi… jako, że nie spodziewała się żadnych znanych gości, to z lekkim zdziwieniem poszła otworzyć…. za drzwiami stała starsza pani… „pani tu teraz mieszka?”…. – zapytała i nim Frytka zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, bezceremonialne weszła do mieszkania…. „ja jestem sąsiadką z naprzeciwka i z tymi, co tu wcześniej mieszkali miałam bardzo dobre stosunki i z panią też nie zamierzam się kłócić, Zofia Tubylec…” – poinformowała Frytkę, po czym, bez specjalnego zaproszenia,  kurcgalopkiem udała się do salonu…. „dzień dobry, Frytka Imigrant…” – zdążyła wreszcie wydusić z siebie Frytka, zamykając drzwi…. „ooo, widzę, że kanapę pani zostawili, ooo, a lodówkę zabrali…” – kontynuowała inspekcję sąsiadka, a Frytka w tym czasie przyglądała się gościowi…. postura słusznej budowy, włos świeżo po wałkach, lekko rozczochrany, fioletowe kreski w miejscu brwi, ognista czerwień na ustach, dekolt w koszulce do pasa (i to nie przenośnia, gdyż, niczym nie skrępowany, dość obfity biust właścicielki, tam właśnie się kończył), krótkie spodenki jakby od piżamy i kolorowe kapcie…. „no widzę, że się pani urządza, a sama będzie pani tu mieszkać?” – dobiegły Frytkę, jakby z daleka, pytania… nim zdążyła odpowiedzieć, sąsiadka rzekła: „ale na kawę, to muszę panią zaprosić…” po czym podążyła w stronę wyjścia…. „eeee… noooo…yyyhyyyy…” – elokwentnie odpowiedziała Frytka, zamykając za gościem drzwi…. kiedy już ocknęła się z pierwszego szoku na głos powiedziała: łat de fak???!!!, znaczy się: co to ku*wa było???!!!….. i zanim pozbierała się do kupy i odzyskała resztki inteligencji, znów usłyszała „pukanie”…. pełna obaw otworzyła i …. tak, za drzwiami stała ta sama sąsiadka, z radosnym pytaniem: „to kiedy ta kawa, teraz czy później?”…. łoooo matko pomyślała Frytka, za jakie grzechy? a na głos powiedziała zrezygnowana: to już lepiej teraz (w myślach dodając: miejmy to już za sobą)… „no to za 15 min, bo muszę ciasto rozmrozić” rzuciła radośnie sąsiadka i zniknęła we własnym mieszkaniu…. za dokładnie 15 min kolejne pukanie i głos: „już…”…  na takie zaproszenie już nic Frytka nie mogła zrobić, westchnęła więc tylko i poszła….. ehhh, gdybyż wiedziała……

cdn…..

From → Uncategorized

65 Komentarzy
  1. Morgana permalink

    Kochana
    Zwyczaje przywitalne, niczym z amerykańskich filmów.
    Pamiętam, kiedy pierwszy raz zamieszkałam w bloku ( 30 lat temu, teraz mieszkam w innym) miałam wówczas dziecko 2,5 letnie oraz byłam w ciąży z drugim.
    W piaskownicy „przykleiła” się do mnie dziewczyna, która okazała się być moją sąsiadką z naprzeciwka.
    Miała córeczkę, rówieśniczkę mojego 2,5 latka. To było b. rozpieszczone, niezbyt grzeczne dziecko.
    Wizyty mojej znajomej odbywały się często, zawsze bez zapowiedzi i trwały długo. Nie obchodziło ją, że mam 2 małych dzieci, które potrzebują regularnego snu, nakarmienia.
    Moje dzieci były grzeczne, zatem wyskoczyłam nie raz do piwnicy ( mieszkałam na ostatnim piętrze), nawet pobliskiego sklepu. Nie było problemu, bo spały.
    Na dodatek moja sąsiadka nigdy delikatnie nie zapukała, tylko dzwoniła głośno do drzwi, a jej córeczka waliła pięściami lub głośno stukała.
    To był ponad roczny ( na szczęście) koszmar.
    Wyprowadziłam się do większego mieszkania.
    W nowym bloku nie zawarłam przyjaźni, bo wiem, że to tylko kłopot. Zwłaszcza, że sąsiedzi nie mają dzieci, a ja mam 3-kę. Już teraz dorosłych ( tylko 21-latek mieszka jeszcze z nami).
    Życzę Ci spokoju i tylko nienatrętnych współmieszkańców.
    I oby ta sąsiadka ( może na dodatek samotna) nie „przylgnęła” do Ciebie na stałe.
    Serdeczności przesyłam, znad filiżanki ulubionej kawki:)

    • niestety, to już się stało, z tym „przylgnięciem”, opiszę w następnym odcinku ….
      smacznej kawy, piję do towarzystwa … 🙂

  2. Haha, zawsze wszędzie jeden wariat będzie 😀 Nie no, urocza sąsiadka 😀

  3. Basia permalink

    Oj, Frytka! To teraz jakiś kurs asertywności by się przydał?:)

  4. Na ogol nalezy do dobrych manier i milych przyszlych stosunkow sasiedzkich powitac nowych sasiadow, zaooferowac pomoc lub podrzucic posilek. Ta kobieta zrobila po swojemu, troche niezgrabnie ale pamietaj ze intencje miala dobre.
    Morgana napomknela ze to amerykanski zwyczaj i to prawda – tutaj nikt by sie ani dziwil ani wybrzydzal.
    Ciekawy bedzie dalszy ciag……

    • tak, znam ten zwyczaj z filmów, ale śmiem twierdzić, że Zofią kierują zupełnie inne pobudki…. 😀

  5. stardust permalink

    Ja tam nie wiem czy to amerykanski zwyczaj, bo jak zyje w Ameryce 35 lat i jak sie przeprowadzalam 9 razy tak jeszcze nigdy nikt nie zapukal mi do drzwi, nie mowiac o tym zeby wlazl nieproszony.
    Moze ja w innej Ameryce mieszkam?:))) co prawda, to prawda bo NYC to jednak nie Alabama:))))
    No kochana Frytko, ja bym na pani wyjechala juz po pierwszym pukaniu.
    Delikanie ale stanowczo dajac do zrozumienia, ze bedziemy dzialac jak przyzwoite narzeczenstwo i poznawac sie najpierw na odleglosc, spotykajac z nienacka w korytarzu lub lokalnym supermarkiecie.
    Jesli tego nie zrobilas, to radze jednak zrobic, nawet jak jest za pozno to ciagle dziala zasada „im wczesniej tym lepiej” w tym przypadku zanim znajdziesz sasiadke pod wlasna koldra.

    • Albo w lodówce… 😁

    • Star – masz racje, mieszkamy w roznej Ameryce. Wyglada ze w Twojej Ty i NY ustalasz zwyczaje i myslisz ze skoro cos Cie nie spotkalo to nie istnieje. Mam wiec dla Ciebie zla wiadomosc – istnieje zwyczaj witania nowych sasiadow, nie tylko w Alabamie ale wielu stanach Ameryki i moze ten zwyczaj stal sie niepraktykowany wlasnie u Ciebie , odwrotnie do duzej czesci kraju.
      Nie spodziewalam sie od Ciebie, osoby wciaz gloszacej swa tolerancje, antyrasizm , takiej uwagi.
      Nawet nie wspomne ze nie mieszkam w Alabamie bo to jest bez znaczenia ……

  6. stardust permalink

    Jestem przekonana, ze wlasnie napisalam komentarz i……… no nie wiem moze sasiadka juz zadzialala 😀 😀

  7. dreamu permalink

    Home sweet home 😂😂😂 Ale wiesz, roweru nikt Ci spod drzwi nie zarąbie, ani mieszkania nie obrobi, bo masz najlepszy monitoring w mieście 😉

  8. jotka permalink

    O matuchno, już się boję, co napiszesz dalej…a było sprawdzić, kto mieszka?

  9. Da Sie. permalink

    Podejrzewam, że starsza Pani, wie lepiej jak powinnaś umeblować mieszkanie, podlewać kwiaty, a nawet zrobić sobie fryzurę. A może po prostu, zaprosiła Cię do kółka różańcowego?
    – Jak to Pani nie chodzi do kościoła???!!!
    – Jak to rozwódka???!!!
    – Muszę księdza tutaj przyprowadzić!!!
    – Ja Tobie moje dziecko pomogę!
    – Ale z tą fryzurą to powinnaś drogie dziecko coś zrobić. Jest tutaj taka miła sąsiadka…
    – Ila dałaś moja droga za to, a za tamto?

  10. Karina permalink

    Biedna…
    Współczuję Ci takiej sąsiadki.
    Do nas nikt się nie wpieprza. My też się nie integrujemy z innymi. Blok spokojny. Libacji raczej nikt nie urządza.
    „Dzień dobry”, „miłego dnia” na klatce, o pogodzie kilka słów i to wszystko 😉

    • Uwierz mi, że już żałuję tej kawy, bardzo….

    • beskidnik permalink

      To się alienacja nazywa, i nie jest niczym dobrym.

      • oj tam od razu alienacja, pomocą mogę służyć, ale żeby się spotykać co dzień?! z byle powodu (żeby nie powiedzieć, pierdoły)?!… nawet z przyjaciółką tego nie robię… nawet przez telefon!!…. 😀

        • beskidnik permalink

          Siem integrować musisz! Wstomp do rady parafialnej, udzielaj siem przy piaskownicy i na ławeczkach. Kontroluj w sklepiku, kto i czego ile kupił…
          To nie trudne jest.
          😉

        • hmmmm, ta ławeczka brzmi zachęcająco, bo zauważyłam, że wieczorem zbiera się tam męskie towarzystwo, które spożywa napoje wyskokowe…. 😀

  11. Nitager permalink

    Wypisz, wymaluj – Hiacynta i Elżbieta.
    Już Ci współczuję.

  12. Basia permalink

    To brzmi jak poczatek horroru! :))

  13. beskidnik permalink

    Nie da Ci ojciec nie da Ci matka tego co może dac Ci sąsiadka… 😉

    • ale to chyba o męską płeć chodziło w tym powiedzeniu?… 😀

      • Da Sie. permalink

        Oj tam, oj tam. Fryteczko Złocista, nie bądź taka czarno biała, bo wyjdzie szarość.
        Trochę kolorów w życiu nie zaszkodzi. 🏳‍🌈
        Choćby po to, żeby nie okrzyknęli Cię homofobem. 🤣

        • ależ ja baaaardzo tolerancyjna jestem, zero tolerancji tylko dla tych, co krzywdzą dzieci i zwierzęta ….

        • Da Sie. permalink

          Co prawda, to prawda. A w szczególnych przypadkach, kara śmierci powinna być wykonana. Niech Bóg pomoże rodzinie biednej Kristiny. Nikt inny i nic innego nie jest w stanie im pomóc.

        • no ja jakoś w boga nie wierze, przynajmniej w tego najbardziej lansowanego ….

      • beskidnik permalink

        Stereotypowo kombinujesz…
        Sąsiadka może dać Ci stały monitoring przez „judasza”, permanentne porady przy których telegospodynie to miernoty, ciągły zalew newsami (bije na łeb gugiela i szajsbuka) …
        A tobie grzeszna istoto tylko jedno w.glowie… ;D

        • o jeeeeesooooo, nooo, głodnemu chleb na myśli 😀

        • beskidnik permalink

          Jak bym był tak ze dwadzieścia lat młodszy to bym się pokusił o rozwiązanie twoich problemów… Ale teraz to mi już tylko teoria została.

        • znaczy….. zlikwidowałbyś sąsiadkę?????? 😀 😀 😀

        • beskidnik permalink

          Dokładnie teraz mógł bym dostać dożywocie… A gdybym miał dwadzieścia lat mniej to wychodząc był bym w tym wieku co teraz… Czyli doskonale radził bym sobie bez laski… 😉

        • ale faceci lubią mieć laski przecież …. 😀

        • Da Sie. permalink

          Lubią, lubią. Czasami lubią nawet swoje. 🙏👰

  14. Oh, łał, no cóż. To ja w złej kolejności przeczytałam. Ale właściwie niczego to nie zmienia. 😀

  15. My też mamy taki „komitet”…mieszka w drzwiach naprzeciwko. Jednoosobowy monitoring osiedlowy i satelita szpiegowski w jednym 😀 Niby sympatyczna bo i od czasu do czasu jakąś sałatkę albo pierogi własnej roboty przyniesie… Ale jest w niej coś takiego, co na dłuższą metę wysysa z człowieka energię 😀 Nawet nie wiem jak to nazwać, ale chyba się domyślasz, co chcę przekazać…

    • rozumiem aż za dobrze i szczerze współczuję….
      ja Zofię spotkałam dziś, na szczęście tylko w przelocie …. w drodze do pracy zajrzałam na miejskie targowisko i przy jednym ze straganów kto? ano ona we własnej osobie, rzuciłam szybko „dzień dobry” i chciałam czmychnąć, ale zatrzymało mnie stanowcze: „poczekaj no kochanie” …. Zofia trzymała w dłoniach dwa buty (różne) i zapragnęła mojej rady, które wybrać …. na chybił trafił wskazałam jeden z nich i uciekłam …. 😀
      wiem, wiem, jestem straszna …. 😀

      • 😀 Ale doradziłaś jej, czyli sąsiedzka powinność spełniłaś i stosunki dobrosąsiedzkie zachowane 😀

        • tylko, czy buty za 20 zł para, będą wygodne czy wina za ich niewygodę spadnie potem na mnie?… 😀

        • Od tego to Ty już ręce umywasz, Kochana 😉 Nikt wszak nie przewidzi wygody czy niewygody. Nie masz zdolności przewidywania przyszłości ani rentgenu w oczach 🙂

        • oj tam, ze starszymi osobami (czyt. pokroju Zofii, która kiedyś stwierdziła, że psim obowiązkiem Przemka (poprzedni właściciel mojego mieszkania) jest przyjść i naprawić jej łóżko, bo ona siedziała im rok z dzieckiem, co prawda tylko jeden dzień w tygodniu, ale jednak rok….), nigdy nic nie wiadomo…… 😀

        • Da Sie. permalink

          Nie bój nic. Na pewno będą wygodne. Muszą być wygodne. Wiesz czemu?
          Bo za dwie dychy!

        • właśnie tej ceny się obawiam … 😀

        • Da Sie. permalink

          Nie, nie. To nie tak. To działa tak:
          ZOBACZ! Jakie buty sobie kupiłam! A JAKIE WYGODNE!!!
          I wcale nie dużo dałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: