Przeskocz do treści

Zofia….

15 czerwca 2019

u Zofii, pośród pierdyliarda bibelotów, czekał na Frytkę suto zastawiony okrągły stół… szklanki w metalowych uchwytach, do połowy wypełnione fusiastą kawą, talerz z ciastem i literatki z kolowym szlaczkiem u góry…. „siadajmy” – zaprosiła Zofia – „proszę się  częstować…. cukier, mleko?”…. – gościnności nie można jej było odmówić…. potoczyła się rozmowa…. w pewnym momencie Zofia klepnęła Frytkę w udo i rzekła: „a może naleweczki się napijemy? z czarnego bzu? sama robię”… aaaaa, to po to te literatki – zajarzyła Frytka…. „bo wie pani, jak jestem sama to nie piję, ale teraz, we dwie…” – namawiała dalej Zofia …. jako, że Frytka pacierza i alkoholu nie odmawia, to już po chwili Zofia otworzyła barek, po brzegi wypełniony butelkami w różnych kształtach, z zawartością w róznych kolorach, i na stól wyjechała nalewka … czarna…. „z owoców bzu…” – poinformawała Zofia i nalała w szklaneczki…. Frytka ochoczo pociągnęła łyk i ….. zaparło jej dech, a oczy wyszły z orbit…. naleweczka na czystym spirytusie to była…. Frytka bohatersko przełknęła napitek i w tym momencie zgaga przeszyła ją od stóp do czubka głowy….. Zofia rozkręciła się w rozmowie oraz w piciu, po kolejnym łyku zaproponowała przejście na „ty”, a Frytka dowiedziała się wielu ciekawych rzeczy…. („no znam Marysię (była teściowa Frytki – dop. autorki), ciągle taka mała?” nie, urosła – miała ochotę odpowiedzeć Frytka)….. w pewnym momencie Frytka, z ulgą, zarejetrowała koniec nalewki (w literatce, oczywiscie…)…. niestety, Zofia też to zrejestrowała…. „to może teraz spróbujemy z kwiatów bzu?” – radośnie zaproponowała…. i nie czekając na zgodę, nalała, tym razem, białego płynu…. wierzcie lub nie, kolor nie wpływał na moc…. koniec końcem, Frytka odchorowała tę wizytę i poczestunek Zofii mocno…. wieczorem, po prostu, rzygała jak kot…. czy po nalewkach, czy po rozmrożonym cieście, nie wiadomo ….   a Zofia….

Zofia od tamtego czasu (minęło ok. 2 i pół tygodnia) pukała do Frytki „kilka” razy….

z pytaniem:

– czy powinna dopłacić 20 zł, bo przyszło rozliczenie ze spółdzielni i jest 20 zł więcej, a ona już zapłaciła mniej…..

– czy idzie Frytka jutro do pracy, bo Zofia potrzebuje zrobić odbitkę jakiegoś przepisu, który już dawno obiecała koleżance…

– ile się płaci za kablówkę, bo ona by sobie założyła, ale nie wie….

– gdzie są sklepy meblowe….

z prośbą:

– o wytłumaczenie jak się włącza, świeżo zdobyty na pokazie garnków, ekspres do kawy….

– o zawieszenie firanki, bo okno to sobie umyła, ale firanki nie zawiesi….

– o zapięcie naszyjnika z pereł, bo idzie na wieczorek taneczny do kółka cukrzyka

z informacją

– że widziała młodego człowieka wchodzącego do klatki i że to może syn Frytki…

– że Przemek (były właściciel mieszkania Frytki – dop. autorki) miał jej przyjechać naprawić łóżko, i do tej pory nie przyjechał, a to jego psi obowiązek, bo ona siedziała im przez rok z dzieckiem, co prawda tylko jeden dzień w tygodniu, ale jednak przez rok….

– że nazbierała świeżego czarnego bzu na nalewkę (fak – dop. autorki)….

poza tymi „wizytami” kilka razy (w tym jednego dnia trzy razy pod rząd….) Frytka, słysząc pukanie, po prostu nie otworzyła drzwi i udawała, że jej nie ma w domu (asertywność level hard….)….

w kwestii wyjaśnienia: Zofia ma 80 lat, córkę, zięcia i dorosłą wnuczkę, którzy mieszkają ok. 500 m od niej, z okna Frytki, w oddali widać ich dom….

From → Uncategorized

110 Komentarzy
  1. jotka permalink

    No to jesteś w czarnej ( nalewkowej ) doopie, współczuję…ale przynajmniej mieszkania Ci popilnuje.

  2. ratunku. takie sąsiedztwo potrafi zniechęcić do powrotów do domu. a wiek jest złudny. takie panie żyją po jakieś półtora miliarda lat i są wiecznie stare – to tylko kamuflaż, żeby skłonić innych do uległości.

    • tego się właśnie obawiam…. i żałuję, że kupiłam lodówkę, bo teraz boję się, że jak ją otworzę, to wyskoczy z niej Zofia… 😀

  3. Morgana permalink

    Nalewki domowe robię i ja, także z czarnego bzu. Nigdy nikt po nich nie miał „rewolucji”. A też mocne.
    Zatem albo namieszałaś zbyt dużo słodkiego, albo nie masz „galowy” do picia. Przepraszam za ten wywód:)
    No to masz z tą 80-latką !,podobnie, jak ja. Tylko moja znajoma mieszka kilka bloków dalej. Zamęczą telefonami, a w nich jedno i to samo.
    Jestem na L-4, wytłumaczyłam, że nie mogę do niej przychodzić zbyt często, bo kontrola z ZUS.
    Starsi ludzie potrzebują drugiego człowieka, żeby się po prostu wygadać. Nie rodzinie, wolą obcych.
    Ech…takie jest smutne życie starszych ludzi.
    Pozdrawiam z przegorącej Małopolski:)

    • obstawiam za słodkie i jakiś „dziwny” spirytus, niekoniecznie ze sklepu, bo generalnie nie mam problemu z alkoholem 😀
      zastana mnie tylko, dlaczego z drugimi sąsiadami (jest trzy mieszkania na piętrze) nie ma takich „dobrych” stosunków….

    • Da Sie. permalink

      Starsi są po prostu samotni. I chyba nie chodzi o to, ze wolą pogadać z obcymi, ale raczej o to, że rodzina nie ma dla nich czasu. Ponadto zięć musiałby wyręczyć Przemka i naprawić łóżko. O czym wnuczka ma rozmawiać ze starą babcią? Córka ma pranie, prasowanie itd.
      Nalewki również robimy u nas w domu. Miedzy innymi z Czarnego Bzu. Tylko, że nie z samego spirytusu. Do litra spirytusu dolewamy litr wódki i do tego litr wywaru.
      Na razie nikt się nie skarżył.

      • hmmm, czyli nikt nie ma czasu dla starszej pani, ale ja powinnam mieć? jakoś mi się ta opcja nie podoba, cenię sobie swój spokój, a z niespodziewanych gości wolę moją przyjaciółkę (chociaż nawet ona się zawsze zapowiada…, ja do niej zresztą też…) 😀

        • Da Sie. permalink

          Może teraz ty wpadnij, gdy tylko wstaniesz, coś koło południa, tak o 5:30 i zapytaj czy nie ma pożyczyć nalewki. I tak kilka razy. Co prawda wszyscy dookoła będą wiedzieli, że jesteś alkoholiczką, ale przynajmniej będziesz miała spokój.

        • Ha ha ha, dobre … 😂

        • Da Sie. permalink

          A jeżeli nalewka Ci nie służy, to możesz podarować potrzebującym. Na pewno takich znajdziesz. I będziesz miała szacun na dzielni.

        • Patrząc po lokalnym kolorycie, mogłabym zostać kierowniczką… 😂

        • Da Sie. permalink

          Może zrób sobie jakiś tatuaż, choćby z henny, ale Starsza Panie raczej się nie połapie. I wterdy zapytaj, ile tej nalewki ma w zapasie.

        • Mam tatuaż 😁

        • Da Sie. permalink

          Siedzą Frytka z Przyjaciółką i sobie popijają. Nagle Przyjaciółka mówi do Frytki:
          – U ciebie na ścianie wisi metalowa miska?
          – Nie, to zegar z kukułką.
          – Zegar z kukułką? Jak to?
          – Sama zobacz.
          Frytka wzięła pustą flaszkę po wódce, zamachnęła się i rzuciła w ścianę, a tu głos zza ściany:
          – Cicho tam! Jest 4 rano!

        • Hmmm, jakby to powiedzieć, nie dzielę ściany z Zofią, a przyjaciele właśnie ode mnie wyszli…. urządzili mi (w tajemnicy) parapetówkę… 😂

        • Da Sie. permalink

          Nie wiem (jeszcze 😉 ) jaki masz tatuaż, ale to trzeba by coś, co sprawi, że kapcie Starszej Pani spadną z nóg.
          A po niespodziewanej parapetówie, pozostaje tylko odmalować mieszkanie i można spokojnie czekać na następną niespodziankę od przyjaciół.
          Czasami (tak dwa – trzy razy dziennie) tylko wpaść na nalewkę do Starszej Pani.

        • Z nalewkami, póki co, skończyłam, a zdjecie tatuażu jest na blogu … 😁

        • Da Sie. permalink

          To chyba gdy patrzyłem, to zamknąłem oczy. Bo ja z natury to nieśmiały i wstydliwy jestem.

        • Taaaa, jasne, na pewno w to uwierzę… 😊

        • Da Sie. permalink

          Bardzo się cieszę, że mi wierzysz. Bo z reguły kobiety nie za bardzo wierzą tak na słowo.
          Muszę jeszcze raz przelecieć.

        • Da Sie. permalink

          Fryteczko Złocista! Tatuaż śliczny, ale niestety nie nadający się.
          Raczej kapcie z nóg Starszej Pani nie spadną na jego widok.
          Co najwyżej zapyta gdzie to robią i ile kosztuje.
          – Bo może również bym sobie zrobiła?
          – Co Frytko?
          Czyli pozostaje henna i rysuneczek Ognistego Jeźdźca.
          Albo coś podobnego np. z tej strony http://obcasik81killer2000.pun.pl/gallery.php?pid=60

        • Eeeeee……. nooo, że tak powiem, taki tatuaż, to nie tylko Zofię wymiótłby z kapci…. 😂

        • Da Sie. permalink

          A swoją drogą, to oczywiste, że za pierwszym razem zamknąłem oczy, gdy czytałem. Przecież sukienka ledwo do kolana!
          Nawet teraz tylko jednym, półprzymkniętym okiem patrzyłem.

        • Aaaaa, nie, to ja, oczywiście, rozumiem, no pewnie 😂😂😂

  4. stardust permalink

    Sprawdz czy Ci sie jakis zasilek/dodatek nie nalezy za opieke/towarzystwo dla Zofii. Moze sie to nawet nazywac „wstydliwe” byle bylo troche grosza 😀
    A serio to niech Frytka posadzi Zofie i wytlumaczy, ze Frytka jest ciagle w wieku poborowym i nie bardzo ma ochote na marnowanie czasu, ktory moglaby spedzic randkujac.
    No, tak rzeczowo, konkretnie i do bolu prawdziwie. Moze Zofia jeszcze pamieta te czasy…

    • Hmmmm, dziś wpadła poinformować mnie, ze byłam z psem na spacerze i zapytać, kiedy wpadnę na kawę…. to mówisz, że konkretnie i rzeczowo? 😁

      • stardust permalink

        Ja bym tak zrobila. Podkreslajac na poczatku, ze owszem bardzo to mile, ale niestety w nadmiarze nie do przyjecia.
        Rozumiem, ze Pani Zofia jest samotna, ale ciagle sprawna wiec moglaby sie rozejrzec za jakims Uniwersytetem Trzeciego Wieku (czy jak to sie tam nazywa w Polsce) za miejscem gdzie spotykaja sie ludzie w podobnej sytuacji jak ona.
        Zupelnie serio, Frytko samotni starzy ludzie rzadko dostrzegaja, ze sa meczacy i niestety trzeba im to jakos delikatnie wylozyc.
        Jak widzisz rodzina przed nia ucieka, bo z tego co piszesz mieszkaja blisko i mogliby odwiedzac czesciej…
        Nie wiem, naprawde nie wiem bo rozumiem p. Zofie ale to nie znaczy, ze Ty nie masz prawa do zycia. Cos trzeba zrobic to jest pewne.

        • W zupełności popieram Star, zrób to znaczy porozmawiaj, ale też nie otwieraj drzwi za każdym razem … mów wyraźnie, że jesteś zajęta oraz nie reaguj na każde żądanie. Niestety Frytko będzie coraz gorzej. Załatw od niej telefon do rodziny dopóki pamięta w razie co. no i błąd z tą degustacją nalewek na starcie. Możesz być dobrym, otwartym ciepłym człowiekiem i reagować i widzieć problem i nawet pomagać w miarę możliwości ale Zofia ma rodzinę i to jest rodziny psi obowiązek lub organizacji do tego powołanych, żeby jej pomagać. Kolegów i koleżanek niech Zofia szuka w klubach seniora itepe jest tego teraz mnóstwo. Zajeździ cię. wiem co mówię.

        • Wiem T., że masz rację, i wiem, że muszę stanowczo zareagować, ale z asertywnością u mnie kiepsko….

      • tak, informacja, że byłaś z psem na spacerze niewątpliwie wzbogaciła Twój zasób danych, bo w końcu mogłaś nie wiedzieć, że byłaś z tym psem na tym spacerze… lol…

        • Mogłam to przegapić, nieprawdaz? 😁

        • Da Sie. permalink

          Może nie tyle przegapić, co zapomnieć.

          Właśnie przypomniała się mi taka historia:
          Trzech starszych panów, przyszło z wizytą do kolegi.
          Kolega się ucieszył.
          – O! Jak miło, że wpadliście. Zrobię wam herbatę.
          Piją herbatę, rozmawiają o ważnych, lub nie sprawach.
          – Wicie co, to może ja zrobię wam herbatę.
          Koledzy spojrzeli po sobie, westchnęli i mówią.
          – Dobrze zrób.
          Piją herbatę, rozmawiają o ważnych, lub nie sprawach.
          – Wicie co, to może ja zrobię wam herbatę.
          Spojrzeli po sobie.
          – A nie wiesz, właśnie wychodzimy.
          Idąc w stronę swoich domów, rozmawiają.
          – Zobaczcie jak ten nasz kolega się posunął w starości.
          – No tak, masz rację, taka skleroza!
          – Właśnie, i nawet herbaty nam nie zrobił.

  5. dreamu permalink

    Wstrętu do alkoholu się biedulko nabawisz 😉 A tak poważnie, nigdy nie miałam takiej sąsiadki i zupełnie nie wiedziałabym, jak się zachować. Braku czasu dla sąsiadki życzę😂

    • W tygodniu jest łatwiej, chociaż nie zawsze…
      Nie nabawiłam się po imprezach z Tabalugą, to i po nalewkach Zośki się nie poddam… 😂

  6. jak rozumiem, masz życzliwą sąsiadkę, która testuje Twoją asertywność… przechlapane…
    nalewka z czarnego bzu… ja tam nie mam nic przeciwko, ani z kwiatów, ani z owoców, ale ponoć nie każdemu ten bez wchodzi w tą dziurkę, co trzeba, bez względu na dziurkę zresztą, bo dziurka nie ma tu nic do rzeczy… to ten bez ich nie lubi i tyle…
    p.jzns :)…

  7. A domostwo rodziny pani Zofii to pewnie obwarowane, drutem kolczastym owinięte i pewnie jakiś ork siedzi na bramie, że do nich nie pójdzie? 😀 Chyba, że też już nie wpuszczają…

    • No jeszcze (z naciskiem na jeszcze) nie wiem, które to, ale może być tak jak mówisz, wybiorę się z Taco na spacer, jeśli zobaczę fosę, to będę mieć pewność… 😂

      • Z jednej strony to nawet bym ich zrozumiał, gdyby mieli fosę wokół domu… 😀

        • A z drugiej? 😁

        • A z drugiej nie rozumiem, czemu nie uciekli jak najdalej od niej. 😀 No chyba, że wciąż trzeźwieją. 😉

        • chyba zięć miał tu rodową posiadłość … 😀

        • No chyba, że tak… Ale w sumie nie mógł jej przenieść? Niektórzy kiedyś tak robili… 😀

        • Na blogu Hegemona czytałam o takich przypadkach, zdaje się, że jeden to nawet chatę swojego przodka, trapera, zza morza wielkiego (albo i oceanu) na naszą, piastowską, ziemie przesadził, ale tamto, to była porządna, amerykańska robota, a nasza prl-owska, to by się kamień na kamieniu nie ostał przy przenoszeniu…. 😂

  8. Ja na wszelki wypadek przeważnie udaję, że mnie nie ma 😛

    Biedna kobieta, musi być bardzo samotna. Ciekawe dlaczego rodzina jej nie odwiedza? Może była zbyt upierdliwa i postawili pewne granice?

    • no właśnie nie wiem, ale to całkiem możliwe…. zastanawiam się też nad sąsiadami obok, mieszkają dłużej, a jednak chyba mają spokój…. padło na mnie, ehhhh…..

      • Padło na Ciebie bo jesteś nowa. A tamci może byli bardziej asertywni czy coś. Skąd mogłaś wiedzieć, że to będzie aż tak? Tzn że ta kobieta będzie aż tak męcząca.
        Ja też nie należę do najasertywniejszych…

        • a wiesz, co jest najśmieszniejsze (najtragiczniejsze) w całej tej sytuacji? że gdy spotkałam ja przelotem na schodem, przed jej pierwszą wizyta u mnie, nie poczułam do niej sympatii, wręcz przeciwnie i powiedzialam wtedy mojej przyjaciółce, że już tej kobiety nie lubię (choć nie wiem, dlaczego, czasami, po prostu, tak mam…) i raczej się nie zaprzyjaźnimy…. życie bywa przewrotne, a moja grzeczność i uprzejmość zgubna, jak widać….

        • Da Sie. permalink

          Frytka czarownicą??!! :-O

        • wiedźmą, słodką (jak mówią niektórzy…), ale jednak wiedźmą… 😀

  9. beskidnik permalink

    Ja tam mojego sąsiada co mnie „orzechówką” częstował, wspominam z rozrzewnieniem…

  10. Jeśli nie plotkuje o Tobie do innych tylko o innych do Ciebie to spoko. Jeśli nie, to jesteś w tej dooopie:)

    • nie tego się obawiam, bo nie mam specjalnie nic do ukrycia, ale tego, że ciągle będę miała ją na głowie, z byle pierdołą…..

      • Jej się po prostu nudzi, a Ty jesteś najbliżej. To będzie niezła łamigłówka, jak z tego wybrnąć tak by kobiety nie urazić. Jakoś tak ze względu na wiek, czuję że i Ty masz opór:)

        • no właśnie nie chcę z nikim zadzierać już na starcie… ehhh, za grzeczna jestem…

  11. Szanuj sąsiada swego, mogłaś mieć gorszego…hihi.. no i co jak co, ale monitoring masz zapewniony ;D
    Fakt, mąż przydaje się do wyładowania frustracji i doi podrapania po plecach 😉

    • zaczynam się zastanawiać, czy jednak nie chciałabym mieszkać w jakimś odludnym miejscu 😀

      • Da Sie. permalink

        Odludne miejsca są ok, byle tylko blisko do fryzjera i biedronki było.😀 A i jakaś stacja benzynowa, żeby piwo można było kupić.

        • Ha ha ha, prąd żeby był, żebym suszarkę do włosów mogła włączyć.. 😁

  12. 😂😂😂
    I pomyśleć: taki zwykły, niewinny bez, a ile niecnych zastosowań! Może to zjadanie pięciolistnych kwiatków, za dzieciaka, to nie takie głupie było 😀
    Miałam i ja taką, tylko trzy razy młodszą. Zamykanie drzwi, wyłączanie światła, uciszanie dzieci. Boszszsz… człowiek miętki jest.
    Odwagi, Frytko, odwagi…

    • Mylisz bzy chyba 😁

      • To jest bez i bez? Bez sensu 😀

        • Ja jadłam piecioplatkowe kwiatki białego bzu, czarny raczej nie był jedzony …. 😂

        • Czarny? Ale w sensie czarny czarny? To takie coś istnieje?

        • Kobieto 😂😂😂
          Poproś wujka gugla o pomoc 😁
          Murzyn złapał złotą rybkę, wiadomo, życzenie albo na patelnia, więc mówi: złota rybko, chcę być kwiatem…
          Ale jak to , to niemożliwe – mówi rybka… Albo spełniasz, albo wiesz co cię czeka… no dobra – rzecze rybka.. zagrzmialo, błysnęło… murzyn patrzy w dół – nie ma „interesu”.. coś ty zrobiła? – krzyczy… na co rybka ze spokojem: no co? czarny bez….

        • Da Sie. permalink

          Anegdota z „czarnym bez” fajna. I przypomniała taką historię, ale raczej w temacie nalewek i złotej rybki.
          Na rzece Wołga, rybak złowił Złotą Rybkę.
          – Wypuść mnie rybaku na wolność. Spełnię w podziękowaniu, twoje trzy życzenia.
          Rybak chwilę się namyślał, ale patrzy, że taka niewielka ta rybka, więc jedzenia z niej nie za dużo. A co tam, nie stracę wiele. I wypuścił Złota Rybkę z powrotem do wody.
          – Dziękuję. Jakie masz życzenia?
          – Noo, tego, ty tak naprawdę?
          Niedowierzał rybak.
          – Tak, powiedz mi trzy życzenia a ja je spełnię. Tylko pospiesz się.
          Rybakowi jak na złość nic nie przychodziło na myśl. Więc szybko powiedział
          – To zrób tak żeby w rzekach i jeziorach był samogon.
          Błysnęło, huknęło i rybka mówi.
          – Proszę, twoje życzenie się spełniło.
          Rybak niedowierzając, sięga rękoma za burtę łódki, nabrał wody i o mało oczy z orbit nie wyskoczyły. Prawdziwy samogon i do tego mocny, że na kilka chwil stracił oddech.
          – Orany! Złota Rybko! Naprawdę samogon! I to jaki!
          – Jakie jest twoje drugie życzenie? Tylko się pospiesz.
          Zapytała Złota Rybka, nie zwracając uwagi na krzyki rybaka.
          Ponownie rybakowi nic nie przychodziło do głowy.
          – A niech tam, zrób tak żeby w morzach i oceanach również był samogon.
          Błysnęło, huknęło i rybka mówi.
          – Proszę, twoje życzenie się spełniło.
          Rybak niedowierzając, zaczął szybko wiosłować, bo do ujścia rzeki Wołga, było niedaleko.
          Gdy wypłynął na morze, sięga rękoma za burtę łódki, nabrał wody i o mało oczy z orbit nie wyskoczyły. Prawdziwy samogon i do tego mocny, że na kilka chwil stracił oddech.
          – Orany! Złota Rybko! Naprawdę samogon! I to jaki!
          – Jakie jest twoje trzecie życzenie? Tylko się pospiesz.
          Zapytała Złota Rybka, nie zwracając uwagi na krzyki rybaka.
          Ponownie rybakowi nic nie przychodziło do głowy. Pustka. Czeka rybak, że może coś wymyśli, ale Złota Rybak go popędza.
          – Rybaku, pośpiesz się, przecież nie mogę w samogonie cały czas pływać.
          Zestresowany rybak na to.
          – A daj mi jeszcze z pół litra!

        • 😀 😀 😀

        • Da Sie. permalink

          A dla smakoszy taka ciekawostka. Czarny bez ma białe kwiaty i w ogóle nie jest podobny do bzu. I tutaj widać głębię popularnego od pewnego czasu powiedzenia
          „Nikt mi nie powie, że czarne jest czarne”.

        • ja akurat wiem, jak wygląda czarny bez i nigdy nie lubiłam jego zapachu… a mój ojciec robił sok z czarnego bzu, na kaszel bodajże … 🙂

        • Da Sie. permalink

          Ta, na kaszel. To u nas, kilka flaszek takiego syropku stoi. Na kaszel. Na żołądek, na nerki, na serce, nerki, zgagę, ciśnienie, odciski, paznokcie, WŁOSY, bolące stawy, migrenę, i na ciążę.

        • a jesteś pewny, że to nie amol? 😀

        • Da Sie. permalink

          Chyba na pewno. 😁 Amol nie jest na ciążę.

        • a sok z czarnego bzu jest? … znaczy, sprawia, że się jest? czy wprost przeciwnie, usuwa? 😀

        • Da Sie. permalink

          Nalewka z czarnego bzu, inaczej syrop na kaszel, działa dwojako na ciążę.
          Ciąża może być, lub nie być.
          Jeżeli ciąża ma być:
          Facet bierze kobietę, tfu, bierze flaszkę i częstuje nią (nalewką, nie flaszką) kobietę.
          Kobieta powinna wypić za zdrowie, mamusi, tatusia, babci, babci, dziadka, dziadka. Potem za zdrowie twojej mamusi…
          Jak już jest zdrowa cała rodzina jej i twoja, bliższa i dalsza, to jest bardzo duża szansa na zaistnieje ciąży.
          Jeżeli częstowanie nalewką nie zadziała, to można spróbować poczęstować flaszką. ALE OSTROŻNIE. Żeby nie uszkodzić. Może się jeszcze przydać.
          Jeżeli ciąża ma nie być:
          Kobieta bierze flaszkę, częstuje faceta. Prawdopodobnie zanim wymyśli, kogo trzeba najpierw uzdrowić w rodzinie, flaszka będzie już opróżniona. W takim razie, jest bardzo mała szansa na zaistnienie ciąży. Im więcej flaszek, tym mniejsze prawdopodobieństwo zaistnienia ciąży. ALE OSTROŻNE. Może wystąpić zespół urazowy kręgosłupa! Zwłaszcza jeżeli kobieta będzie starała się sama „odprowadzić” faceta do domu, albo choćby na schody.

        • strasznie to skomplikowane, dobrze, że mnie już żadne ciąże, po żadnych sokach (nalewkach) nie grożą…. 😀

        • Da Sie. permalink

          Hmm… Prawdziwa kobieta. Droczy się, zaprzeczając oczywistym oczywistościom, po to tylko, żebym miał okazję do prawienia zawoalowanych komplementów.
          Oki, podejmę tę grę. Czyli, a więc tak:
          Ależ coś Ty! Fryteczko Złocista! Co też opowiadasz. Taka młoda i ładna! Wciąż musisz uważać! Przecież w Twoim wieku i przy Twojej urodzie, to musisz opędzać się kijem od adoratorów. Chyba, że chciałbyś usidlić jakiegoś białego rycerza. Ale jesteś za inteligentna na takie niewyszukane sposoby. Niejedna, nawet sporo młodsza, zazdrości Ci urody i mądrości i chciałby się z Tobą zamienić.
          😎

        • Oj tam, oj tam, wcale nie chodzi o komplementy, czytałeś bloga, o pobycie w „spa” też jak mniemam, więc powinieneś wiedzieć, że o względy czysto fizjologiczne tu biega… 😂

        • Da Sie. permalink

          To prawda, że czytałem. Ale podobnie jak w przypadku tatuażu, czytałem z zamkniętymi oczami. Bo ja z natury nieśmiały i wstydliwy jestem. A tam było o… tam było o… o kobiecych sprawach tam było.
          I znowu się zarumieniłem. Napiję się szklankę zimnej wody.
          A wiesz, to co mówią w SPA, to jeszcze nic nie znaczy. Czasami wystarczy rycerz z odpowiednim koniem.
          Więc lepiej dmuchaj.
          Na zimne dmuchaj. Na konia to raczej nie działa.
          🐴

        • Co nieco o temperaturach słyszałam… zimno nie sprzyja czy coś takiego… 😂

        • Da Sie. permalink

          Zimno działa podobnie jak nalewka z czarnego bzu w wersji „ciąża ma nie być”, Można stosować zamiennie, ale z umiarem.

        • I zawsze przychodzi mina myśl stary dowcip:
          Babcia do kierowcy autobusu: panie, a w Zimnej Wodzie to staje?
          Taa, chyba kaczorowi….
          😂😂😂

        • Da Sie. permalink

          Wręcz boleśnie śmieszne.
          A swoją drogą, to chyba większość facetów jest permanentnie „po zimnej kąpieli”. I dlatego kobiety mają problem z parkowaniem.

  13. .. tej naleweczki chyba nie miałabym odwagi skosztować,nie mam zaufania do takich domowych trunków,robionych przez przypadkowe osoby.Nie miałabym pewności,czy starsza pani na pewno kupiła dość drogi spirytus w monopolowym,czy nie nabyła go gdzieś „okazyjnie” u Ukrainców np.
    Podobną ostrożność zachowuję przy wszelkiego rodzaju grzybach – nie jadam z „nieznanego źródła”,nigdy nie kupuję suszonych,jesli nie mam swoich-obejdę się smakiem:)
    Trzymaj się,bądź stanowcza w relacjach z sąsiadką,mów stanowcze „nie” bez tłumaczenia dlaczego.Ja z sąsiadami nigdy nie wyszłam ponad kurtuazyjne”dzień dobry”,a bywały próby i propozycje..różne:)
    pozdrawiam

    • No to muszę przyznać, że jestem odwazniejsza … 😁
      Z drugiej strony, flaszka była napoczęta… 😁

  14. Ależ ta Frytka niepraktyczna! Nie powinna dopuszczać do wizyt Pani Zosi. Powinna sama latać do niej co chwila. Jestem pewny, że szybko przywyknie do nalewek i przestanie je odchorowywać.

  15. Natt permalink

    Nie znoszę starszych sąsiadek. Ale Twoja przynajmniej nie nasłała na Ciebie dzielnicowego…;) I urzędu skarbowego. Więc wiesz…doceń!

    • ooo matko, znaczy, lepiej nie zadzierać? 😀

      • Natt permalink

        Miałam tę przyjemność. Znaczy wizytę dzielnicowego i wycieczkę do skarbówki. Tak więc rozważ w cichości umysłu co lepsze 🙂

        • dzielnicowy z ostatniej miejscówki był bardzo przystojny, jakie jest prawdopodobieństwo, że ten też taki będzie? …. 😀

        • Da Sie. permalink

          Mądrość ludową, ze nie ma brzydkich kobiet, można rozciągnąć do: nie ma nieprzystojnych dzielnicowych. Przecież sznurem, babki za dzielnicowymi, bo ubrani są.

        • oj, nie zawsze mundur wystarcza…. 😀

        • Da Sie. permalink

          … w mundur.

        • Da Sie. permalink

          Wiesz jak robi mądry facet, który bardzo się pilnuje, żeby nie upić się do nieprzytomności?
          Otóż gdy jest z kumplami w dyskotece, restauracji, barze, lub innym przybytku, przed pierwszym kieliszkiem wybiera najbrzydszą kobietę… wrrróc, przecież nie ma brzydkich kobiet. Wybiera więc najmniej ładną i pije do momentu aż owa ładna inaczej, zaczyna mu się podobać.
          Ty również możesz zastosować tę metodę do swoich potrzeb. Jeżeli musisz mieć przystojnego dzielnicowego, pij aż Twe życzenie się spełni.

        • a ja wcale nie muszę mieć przystojnego dzielnicowego, mało tego, ja wcale nie muszę go poznawać, szczególnie w dziwnych okolicznościach …. 😀

  16. Da Sie. permalink

    Oj tam, oj tam. Jeżeli dzielnicowy będzie akurat bardzo ciężko przystojny, a ty będziesz się bardzo ciężko starało to naprawić, to może się okazać, że nie będziesz pamiętała żadnych okoliczności.
    Co najwyżej grozi Ci, że obudzisz się u niego. W pracy. Pewnie piętro niżej niż jego gabinet.

    • znaczy się, na dołku? … 😀

      • Da Sie. permalink

        Zaraz „na dołku”. To takie… dołujące określenie. Raczej w jednoosobowym apartamencie – może przesadziłem – w oddanym do Twojego wyłącznego użytkowania pokoju. I żeby Ci nikt i nice nie przeszkadzało, to pokój nie jest wyposażony w okna, ale za to jest wyposażony w bardzo solidne drzwi.

        • i dodają do tego gustowny strój w paski?…. mam nadzieje, że chociaż podłużne, bo przy mojej figurze…. 😀

  17. Da Sie. permalink

    Nie przesadzaj. Mało by Ci było? Pokój na wyłączny użytek. Dechy, znaczy łoże również tylko dla Ciebie. Ochrona fizyczna(!) , całodobowa. Śniadanie do wyra. Więc ciuchy pewnie nie w paski, tylko zwykłe, monokolorowe. Pomarańczowe.
    Figura jaka jest, każdy widzi. Więc nie piep… nie gadaj głupot.

    • a co widzi? co widzi? po twarzy widzi? 😀
      szlag, w pomarańczowym mi nie do twarzy … 😀

      • Da Sie. permalink

        Nie potwarzy. Chociaż do niej tez przyczepić się nie można, Nawet gdyby była pomarańczowa.
        Ale może zapomniałaś, że chwaliłaś się wszem i wobec, swoimi robótkami ręcznymi. Swoją drogą, masz bardzo zdolne rączki. Aż miło pomyśleć co potrafią.
        Oraz musiałaś(!) pochwalić się, że byłaś w stolicy, gdzie pozwolono Ci pojeździć rowerem, a innym razem, pogłaskać osiołka. Oczywiście, ja jako niespotykanie nieśmiały i wstydliwy, czytałem z zamkniętymi oczyma. Zwłaszcza te fragmenty z rowerami i serwetkami.

        • ale to dawno było, prehistoria już, a teraz, to jest teraz …. 😉

  18. Da Sie. permalink

    Prehistoria to ja. A cały Twój blog – daleko mu jeszcze nawet wieku komunijnego.
    Jeżeli coś Cię boli, to weź nie pier**l. Podobno pomaga.

  19. Da Sie. permalink

    wyguglaj WEŹ NIE PIERDOL – TABLETKI NA BÓL DUPY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: