Przeskocz do treści

antypatia.pl czyli cykl opowiadań dramatyczno-satyrycznych z ledwie zauważalną nutką romantyzmu pod wiele znaczącym tytułem „randka życia” …. odcinek 4…

25 czerwca 2019

sponsorem głównym dzisiejszego odcinka jest wydawca powieści z działu bajki i legendy pt.”mężczyzna – pan i władca”….

sponsorem pomocniczym jest rozlewnia wina „Lepszy Parkinson niż Alzheimer (lepiej rozlać, niż zapomnieć wypić)”…..

randka nie poprzedzona żadnymi rozmowami telefonicznymi, w myśl polityki placówek udzielających tzw. chwilówki: „dziś pożyczka, jutro komornik”…. dzień x, godzina zero, orzeł wylądował, kandydat zajechał…. na widok Frytki NIE WYSIADŁ* z samochodu… gapił się przez szybę i czekał…. Frytka przez chwilę zawahała się, zastanawiając się czy iść, czy zawrócić, ale stwierdziła, że skoro się już ubrała i wyszła z domu, to szkoda tego marnować … oczywiście mogłaby zaszaleć i pójść samotnie do biedry, ale  że na tak ekstremalne wyczyny nie miała ochoty, to ruszyła dalej, po czym stanęła przy aucie i czeka…. kandydat wciąż w środku… w pewnej chwili wykonał gwałtowny ruch, odpiął pasy i …. nie, nie wysiadł, lecz sięgnął do klamki i otworzył drzwi od wewnątrz, z zapytaniem: dlaczego nie wsiadasz?….. Frytce, przez chwilę, w głowie zaświtał pomysł, żeby trzasnąć tymi drzwiami, ewentualnie trzasnąć jeszcze kandydata, ale że ciekawa (i na ten moment głodna…) z niej kobieta, to postanowiła pójść za ciosem…. tak, jak poprzednio, restauracja o, jakże zaskakującej i absolutnie nie związanej z niczym w tym przypadku, nazwie „randez vous” …. kelner, menu, zamówienie, kwestia alkoholu…. jako, że nie wszystkie nauki poszły w las, nauczona poprzednimi doświadczeniami, tym razem, nie zważając na zmotoryzowanie kandydata, wino zamówiła Frytka od razu …. to była najtrafniejsza decyzja tego wieczoru, bo słuchać faceta, którego żona zostawiła dla swojego szefa, który przyjął pod swój dach jakąś małolatę z dzieckiem, sypiającą z rodzonym bratem, mówiącego, że kobiety „som gupie”, że „nie wiedzo, czego chco”, „majo gupie pomysły” ,i że gdyby słuchały mężczyzn, to by nie miały problemów, na trzeźwo by się nie dało… przy rewelacji, że najtęższe, męskie oczywiście, umysły i autorytety oświadczyły, że przyjaźń damsko-męska jest niemożliwa, i że gdyby jego kobieta chciała mieć przyjaciela, to on by się nie zgodził, wyczuła Frytka szansę na szybkie zakończenie wieczoru i oznajmiła spokojnie, aczkolwiek głosem nie dopuszczającym żadnych niedomówień: ja mam przyjaciela…. kandydatowi na chwilę odjęło mowę, po czym wyksztusił: żartujesz? …. nie żartuję – Frytka szła w zaparte – mam przyjaciela i nie zawaham się go użyć!…. (w tym miejscu pozdrawia Frytka Despera) …. na takie dictum kandydat zawezwał kelnera i, zapewne będąc w szoku, uregulował rachunek, a na dodatek odwiózł Frytkę do domu… na odchodne/odjezdne rzekł: jeśli zmądrzejesz, to zadzwoń… a jeśli nie zmądrzeję? – z przekorą oraz nadzieją zapytała Frytka…. to zapomnij o mnie – usłyszała….. ale, sami powiedzcie, czyż można było zapomnieć?….

* jak widać nie taka oczywistość ….

From → Uncategorized

89 Komentarzy
  1. Moja Droga, czy to była druga randka? Jeśli tak, to powiem „do trzech raz sztuka”. A jeśli trzecia – to „olej matematykę”:-)
    Naprawdę istnieją tacy mężczyźni jak ten, którego opisałaś????? O ludzie!.

    • to były dwie randki, pierwsza i ostatnia …. 😀
      to zamierzchła przeszłość już, wrzucam tytułem wspomnień, trochę może ku przestrodze i dla śmiechu, oczywiście… 😀

      • No śmieszne to było to prawda, chociaż co przeżyłaś to Twoje:-) Na szczęście jak już się zorientowałam, Ty też masz duże poczucie humoru i dystans:-))

        • Oczywiście, bez tego w życiu ani rusz, przynajmniej moim… 😁
          zdajesz sobie sprawę, że wybrałam randki „specyficzne”, bo były też „zwyczajne” spotkania, z których nic nie wyniknęło…

        • Czasem coś nie zagra, tak po prostu, więc nie wyszło, ale serwuj nam takie różne smaczki, poprawiaj humor. Co nam pozostaje!:)

        • Będzie jeszcze jeden odcinek, tym razem wyśmiewający Frytkę, ostatni z serii… 😂

        • No to ja już się nie mogę doczekać:)

        • Cierpliwości… 😊

  2. O jaaa… Skąd się tacy biorą? Gdzie takich produkują? 😀

  3. Da Sie. permalink

    Ech! Fryteczko Złocista! Ty chyba na prawdę wiedźmą jesteś! Bo jak inaczej wytłumaczyć, fakt, że ściągasz w swoje okolice samych… cudaków?! Nie inaczej, tylko odprawiasz w tym celu jakieś tajemne rytuały, żeby przybywały tylko te dziwaki. Bo podświadomie czekasz na rycerza na białym koniu, który Cię porwie, np. ze środka ulicy. Albo lepiej – z pracy, żeby wszystkie koleżanki widziały.
    Kużwa co ja piszę? przecież to bez sensu. FRYTKA – Ty robisz bez sensu! Przestań odprawiać co tam odprawiasz, bo ten rycerz nie może się przedrzeć przez tłum dziwaków.

    Chociaż, gdy ochłonąłem, to po chwili zastanowienia stwierdzam, że jest możliwy jeszcze jeden scenariusz.
    Otóż, ponieważ jesteś młoda, to niestety mężczyźni w wieku +/-10 są zajęci. Pozostają odpady lub odrzuty. Czyli jakby niedopracowani. A rycerz na białym pewnie na wojence.
    Na pewno są i „bardziej normalni” ale najprawdopodobniej, mogą być nieśmiali. A ponieważ jesteś młoda i atrakcyjna – nie mają odwagi na Ciebie spojrzeć, a co dopiero zagadać. ” Przecież TAKA kobieta to facetów może mieć na pęczki. Co ja biedny żuczek mogę…”
    Weźmy na ten przykład mnie. Wysoki, inteligenty (IQ coś tam coś tam), wysportowany (w młodości), z lekką nadwagą (tak razy dwa). Potrafię kupić kwiatek, nie koniecznie w doniczce. Ewentualnie, plus lizaczka. Takiego małego, w kwiatuszki (do bukietu kwiatów pasującego). A gdy kobieta będzie się sympatycznie droczyła – „No coś ty! Ja nie powinnam, muszę się odchudzać” – to w tym momencie wygrałem – bo to jest okazja do mnóstwa fantastycznych komplementów. I pozostanie tylko zaprosić na loda. 😀
    Ale to tylko w marzeniach. W realu (bądź biedronce 😉) – są wyżsi ode mnie. Lekka nadwaga nie pozwala biegać za kobietami. IQ – cóż to kurcze jest? I nawet nie mam białego konia (bez głupich skojarzeń proszę). A tu TAKA kobieta! Facetów może mieć na pęczki. Co ja biedny żuczek mogę.
    Widząc więc Afrodytę stąpającą chodnikiem po mojej stronie ulicy, czym prędzej przemieszczam się na drugą stronę. Aby nie urazić bogini swoim nędznym jestestwem. Nawet nie śmiem spojrzeć czy ma jakiś tatuaż na zgrabnej kostce.
    Wracam do domu, zamykam się w pokoju i marzę. Afrodyta… kwiaty.. lizak… lody.

    A ci inni. Ci mniej skomplikowani, co to maja fasolkę między uszami, mają łatwiej. Śliniąc się na widok bogini, zagajają – „Wsiadaj, czego nie wsiadasz?”, albo „Jak mnie zobaczyłaś, to co pomyślałaś?”. Taak, Ci to mają klawo.

    Co do Twojej kolejnej przygody, może warto pogadać z kelnerem. Bo chyba nie ma w Twoim mieście drugiej restauracji o jakże nie kojarzącej się nazwie? Możliwe też, że agencja (jakkolwiek by to nie brzmiało) ma układ z restauracją i „sugeruje” potencjalnym randkowiczom, że to jest najlepsze miejsce w mieście. Możesz poprosić kelnera, że gdy następnym razem wejdziesz w towarzystwie jakiegoś przystojniaka, to żeby od razu nalał pięćdziesiątkę, którą po kryjomu wypijesz w szatni. Potem to już luzik. Może nawet zrozumiesz coś z gadki przystojniaka?

    • ha ha ha, ja Ci powiem Da Sie, że Ty masz dużo racji ( o boszszsz, przyznałam rację facetowi… 😀 ) w tym wszystkim, bo nie raz i nie dwa słyszałam, że jak się na mnie patrzy, to się myśli „bez kija nie podchodź…” no i nie podchodzą…. 😀
      a poważnie, rzeczywiście, moi rówieśnicy, Ci fajni, to zajęci, a jak nie zajęci, to …. no właśnie 😀
      jest też druga opcja, może to ze mną jest coś nie tak jednak?….. eeeee, na pewno nie…. 😀
      co do restauracji: to zawsze mój wybór 😀

      • Da Sie. permalink

        ad.1. Ja zawsze mam rację. Nawet jeżeli kobiety tego nie przyznają. No, chyba że nie mam racji, to w takim razie, akurat nie mam racji. Nawet jeżeli kobiety to przyznają.
        ad.2. Z tym kijem, to pewnie chodzi o to, że trzeba przegonić tabun „fasolek”, żeby do Ciebie podejść.
        ad.3. Na pewno z Tobą jest coś nie tak. Jesteś za młoda i za ładna. I co najgorsze – inteligentna.
        😎

      • Da Sie. permalink

        Zapomniałem o ad.4.
        ad.4. To ty masz układ z tą restauracją?

        • Najgorsza z tego wszystkiego chyba ta inteligencja .. 😁
          Nie mam układu z restauracją…. jeszcze … 😂

        • Da Sie. permalink

          Zgadza się. Inteligenta kobieta – zmora i postrach większości facetów. Nawet Alfred Hitchcock tego nie wymyślił. A jeśli jeszcze oczytana!!! O tempora, o mores!.
          Ja osobiście, wolę mieć do czynienia z inteligentną kobietą. Potrafi tak powiedzieć, żebym wypier****ł, że z radością pakuję się, myśląc o czekającej mnie podróży.

          Jeżeli masz w planach większą ilość podobnych przygód (zawsze to darmowy? napitek), to może warto rozważyć nawiązanie relacji biznesowej z restauracją.

        • No nie, z tych „sławnych” randek, ta była ostatnia… 😁

        • Da Sie. permalink

          Czy w takim razie, uprawnione jest domniemanie, że były jeszcze „niesławne”?

        • Oczywiście, tzw. zwyczajne… 😁
          Wiesz, ja te poszukiwania ma szeroką skalę czynilam…. raz nawet wydawało mi się, że znalazłam, ale o tym w kolejnym, ostatnim, odcinku… 😁

  4. Morgana permalink

    Kochana
    A jednak, są takie typy.
    Mam koleżankę, teraz 33- letnią. I wciąż narzeka, że ma może znaleźć „normalnego” faceta. Myślałam, że przesadza, ale widzę, że chyba nie.
    Powodzenia i nie martw się jest pewnie gdzieś ten jeden- naj… z serca Ci go życzę:)
    Pozdrawiam najmilej:)

    • W tajemnicy, tylko Tobie, powiem, że już się taki znalazł… może o Nim napiszę… 😊
      Miłego dnia Morgano 😊

      • Da Sie. permalink

        Hmm… czyli mogę sobie nucić:
        „O, nieznajoma i piękna Pani,
        wiesz dobrze, jaką mam sympatię dla Niej.
        Ślesz mi uśmieszek, lecz cóż mi z tego,
        gdy cały dzień przy sobie masz innego.
        On na mnie patrzy tak, jak wróg,
        więc już odchodzę pełen trwóg”
        Ale sza! tajemnica.

        • Ależ spokojnie, nie trzeba odchodzić, trzeba być i pisać… 😊

  5. stardust permalink

    Czytam o tych Twoich randkowych przygodach Frytko i nie wiem czy podziwiac Twoja wyobraznie czy chwalic boga, ze nie mialam z takim rynkiem stycznosci.
    Ja mojego meza (14 lat nam stuknelo w maju) poznalam wlasnie na portalu randkowym, co prawda w Nowym Yorku ale takich przygod nie mialam.
    Malo tego poznalam go po dokladnie 2.5 miesiaca od czasu kiedy sama siebie „wystawilam” na rynek, a wiec bardzo szybko. Powiem wiecej stanowczo za szybko, bo te czasy randkowania bardzo mile wspominam.
    Nie, wcale nie dlatego, ze tam sami wyksztalceni, inteligentni i w ogole geniusze, absolutnie NIE.
    Ale wspominam milo, bo to jest okazja do poznania (wirtualnie) roznych dziwnych egzemplarzy.
    Bo ja to sie raczej wykazywalam wirtualnie, na zywo moglam sie spotkac jak juz facet rokowal na tyle nadzieje, ze nie bede prosic boga zeby sie ziemia rozstapila.
    Druga rzecz, to ja wzielam moj portalowy los w moje wlasne rece i to JA inicjowalam kontakt, oczywiscie po uprzedniej dokladnej analizie profilu kandydata.
    Wiem, wiekszosc kandydatow nie pisze w tych profilach NIC i to jest ta kategoria, ktora ja NIE bylam zainteresowana, a ktora wykazuje dosc wysoka aktywnosc w probach nawiazywania kontaktu z kazda kobieta.
    Potem sa tacy co owszem cos tam w tym profilu napisza, ale to „costam” zupelnie nie daje zadnego obrazu poza tym ze kandydat kwalifikuje sie do pierwszej grupy.
    I wreszcie jak czlowiek dobrze poszuka to sa tacy co poswiecili na tyle czasu zeby odpowiedziec na KAZDE pytanie ankiety profilu. I to nad nimi nalezy sie skupic.
    Czy to co napisali jest prawda?
    Roznie bywa, ale tu wlasnie trzeba im dac czas zeby sie wygadali i pokazali kim sa.
    Dzieki portalowi randkowemu nauczylam sie, ze „KAZDY mezczyzna powie/pokaze ci bardzo szybko kim jest jesli mu tylko dasz na to czas i wykazesz cierpliowsc”.
    Jeszcze jedna rzecz, nie wiem czy ta polska Sympatia to portal platny?
    Ale to ma ogromne znaczenie.
    Ja poznalam mojego meza, ktory jak wiesz blogowo zdobyl szybko ksywke Wspanialy na platnym portalu.
    Znamy sie od 17 lat, od 14 jestesmy malzenstwem i z reka na sercu moge uczciwie powiedziec, ze trafilam na wyjatkowego czlowieka. Sprawdzil sie w tak trudnych dla mnie czasach, ze nie jeden by albo uciekl, albo dorobil sie kochanki na przetrwanie.

    Po co to wszystko pisze?
    Frytko moze zmien taktyke?
    Ja na pewno zycze Ci szczescia bo na nie zaslugujesz.

    • stardust permalink

      NO masz!!! Nie przeczytalam Twojej odpowiedzi dla Morgany wyzej…
      Gratuluje!!!!!!

    • Star, piszę o tym tylko w celach humorystycznych, znalazłam mężczyznę, być może właśnie tego…. 😊

      • Da Sie. permalink

        I ja dołączam się do gratulacji. Cieszy mnie, że jakieś uspokojenie w życiu znajdziesz.
        Ale kurcze, sama zobacz, jedna poważna i odważna decyzja i ile dobrych zmian w życiu!
        Gratuluję. Cieszę się jak dzieciak. 3mam kciuki za Was.
        Już nawet Starsza Pani nie będzie straszna.
        Teraz tylko https://www.youtube.com/watch?v=olkNnmhMj7Y

        • Powoli, powoli, wszystko się na razie dociera… ale i tak dzięki 😁

        • Da Sie. permalink

          Docieranie może być ekscytujące. Tyle emocji, uniesień, nadziei. Dziwnie zwariowane tętno, pędzące lub zamierające serce. Potem, po latach docierań, codzienność. Ale życzę, aby motylki zostały z Wami na zawsze.
          🌈

        • A możemy skupić się jednak na tekście? Bo coś widzę, że nie będę już miała o czym pisać… 😁

        • Da Sie. permalink

          I jeszcze to pasuje:

          „Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
          Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?
          Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?
          Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele.

          Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,
          Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy,
          Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,
          Ważnych jest kilka tych chwil.”

          Marek Grechuta.

        • Jestem jednak realistką, z kierunkiem na pesymizm, więc… 😂
          Ale piosenka piękna…

        • Da Sie. permalink

          Dobra, zamilknę, ale to wszystko dlatego, że się wzruszyłem.
          Sam tekst już podsumowałem. Może za krótko, może bez polotu, ale na więcej widocznie nie stać mnie i mojej Kalliope. Jak wcześniej pisałem, nie umiem i nie lubię pisać.

          Jedna jeszcze rzecz jest godna zauważenia. Otóż, kandydat, odwiózł Frytkę! Czyli jakieś przebłyski posiada. Może dałabyś radę wykuć na gentleman`a. Może za łatwo się poddałaś?

          I czekam już z niecierpliwością na następną historię.

        • Sama byłam zdziwiona, że odwiózł, ale… to za mało, żebym podjęła się trudu wykuwania 😂

    • Da Sie. permalink

      Hej stardust. Ponieważ czuje się u Frytki jak u siebie, pozwolę sobie pogratulować Tobie i mężowi.
      Zawsze radośniej robi się na duszy i w sercu, gdy czyta takie historie. Życzę Wam i Frytce, oraz wszystkim pozostałym blogoczytaczom/blogopisaczom, mnóstwa powodów do uśmiechu.

  6. Karina permalink

    Tego mi było dzisiaj trzeba.
    Dzięki Frytka! Potrafisz poprawić humor

  7. jotka permalink

    Ale co zjesz i wypijesz to Twoje 😉
    A o przyjaciółkach nie mówił, dziwne…

    • Prawda? Ale kto wie, może później by wspomniał, tak mimochodem, że „albo przyjaciółka, albo ja….” 😉

  8. podziwiam Cię, Twój spokój, że zdzierżyłaś wysłuchać tą porcję kompletnie nieistotnej, a miejscami bzdurnej waty słownej… ja tam nie mam nic przeciwko takiej wacie, bywa wręcz nieodzowna podczas takich spotkań, ale nawet ona powinna mieć jakiś sens… mniej odporna kobieta uciekła by z krzykiem od stolika, rzecz jasna przytomnie na odchodnym opróżniając resztę wina z gwinta…

    ale wróćmy do sytuacji z autem… skojarzyło mi się to z pewną sytuacją, choć nie jestem pewien, czy prawidłowo… otóż to było również pierwsze spotkanie i poszło tak, że samochód podjechał, a ja bez słowa wsiadłem i szybko odjechaliśmy… po prostu kobieta za kierownicą musiała dbać o dyskrecję, a miejsce było zbyt gorące, nawet tego auta tam nie powinno być, a co dopiero jej… ale to było wcześniej uzgodnione i zaplanowane… czyli sytuacja zupełnie inna, niż w Twoim przypadku, niemniej jednak przyszło mi do głowy, że może gość nie wysiadł, bo też nikt go tam nie powinien widzieć?… co go rzecz jasna nie usprawiedliwia, nadal ma punkt ujemny, tyle że z innego powodu…

    niemniej jednak drobny plusik dla niego, że Cię chociaż odwiózł, niestety jednak skasowany grubym minusem za debilny tekst o „zmądrzeniu”… natomiast za tym tekstem stał taki mechanizm utwierdzenia się w przekonaniu, że choć wiadomo, iż już zbite szklanki i nic z tego nie będzie, to „nie JA jestem do dupy, tylko ONA, bo głupia”… klasyka psychologii, tak ego broni się przed nadwątleniem poczucia własnej wartości…
    p.jzns :)…

    • Facet był z innego miasta i rozwiedziony (a przynajmniej tak mówił…) więc nie sądzę, żeby obawiał się jakiegoś rozpoznania, to po prostu taki typ… przedstawiciel handlowy niby… w aucie syf, droga do restauracji 5 min, nie powstrzymał się od zapalenia papierosa (zima, nie mogłam otworzyć okna …), ciągle włączone cb, a gdy zapytałam, czy mógłby wyłączyć, usłyszałam, że musi być na bieżąco….
      Ale masz rację, to ja byłam ta „winna” … 😂

      • podsumujmy zwięźle: zarozumiały ćwok, który uważa, że kobiecie powinno cieknąć po udach tylko z tego powodu, że on w ogóle jest…

  9. posiadanie przyjaciela może być defektem? kosmos. ale – dzięki temu udało Ci się zakończyć działalność twórczą przyjezdnego egzemplarza. a gdyby zabrakło przyjaciela? warto mu chyba postawić kielicha za wsparcie zaoczne.

    • Z tym przyjacielem niejednego kielicha już wypiliśmy, a konto .. 😊

      • Da Sie. permalink

        Chyba nie masz więcej przyjaciół? Bo się nam rozpijesz. A konto.

        • ha ha ha, najwięcej kielichów, to ja jednak wypiłam z przyjaciółką, wszystkim znaną Tabalugą …. ostatnio na sławnej parapetówce zresztą… 😀

        • Da Sie. permalink

          „Please Note: Your comment is awaiting moderation.” – Kuźwa, nie znam francuskiego.
          Łacina to co innego. Ale widać z tego, że sobie nagrabiłem. Skoro w obcych językach mnie wyzywają. 😢

        • nie wiem dlaczego wrzuciło Cię do moderowania, ale system działa według swoich zasad, ja mogę tylko z tych otchłani wyciągać, co uczyniłam zresztą…. 😀

  10. Da Sie. permalink

    I wystarczy. Jedna przyjaciółka. Jeden przyjaciel. Z tego co piszesz wciąż tylko pijecie.
    Przed faktem.
    Po fakcie.
    Na wszelki wypadek.
    Bo jest parapetówka.
    Bo nie ma parapetówki.
    Itd.
    Itp.
    Wy tam, gdzie tam jesteście, to macie zdrowie. To pewnie powietrze i woda.

    • ha ha ha, faktycznie tak to wygląda…. 😀 aż się zaczęłam zastanawiać, czy coś jeszcze robimy?…. czekaj…. a tak, z przyjaciółką chodzimy do kina na horrory, a z przyjacielem?….. no cóż…. na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że nie widzieliśmy się już ze dwa lata, więc …. 😀

  11. Da Sie. permalink

    .. więc pijecie przy telefonach, e-mailach, komentarzach i przed lustrem?
    Domyślam się, że przed horrorem też się napijecie z przyjaciółką. Na odwagę.
    Po horrorze się napijecie, bo taki straszny, że jeszcze ręce się trzęsą. Albo, bo taki słaby, że trzeba to przepić. Ciekawe, swoją drogą, czy zawsze docieracie do kina?
    Pamiętam, że kiedyś, gdy byłem piękny i młody (wiadomo – teraz tylko „i”, zresztą nie jestem pewien, czy nie było to tylko „i młody”), to się napiłem z kumplem.

    • no coś Ty!!!! NIGDY przed kinem nie pijemy…. po kinie też nie, bo to są późne seanse, a na drugi dzień do pracy, poza tym Tabaluga ma syna nieletniego, którym się trzeba zająć i do szkoły wyekspediować, tak, że ten…. 😀

  12. Da Sie. permalink

    Życie jest czasami nie fair.
    I jeszcze jedno, to będzie przykre dla Ciebie, ale jako Twój stary znajomy, muszę być szczery w stosunku do Ciebie.

  13. Da Sie. permalink

    Otóż, nie da się nie zauważyć, że każdą randkę rozpoczynasz od zamówienia wina…

    I tak historia:
    Do klubu AA przyszedł Darek.
    – Dzień dobry Darku.
    – Dzień dobry. Wy tu pomagacie, jak ktoś ma problem z alkoholem?
    – Tak Darku. Jak możemy Ci pomóc?
    – Cóż… ja… mi… brakuje mi złoty pięćdziesiąt do flaszki…

    A odnośnie seansów kinowych, nieletniego i jego szkoły.
    Czy obie jesteście mentalnymi blondynkami?
    A może u Was w mieście nie ma seansów w piątki wieczorem?

    • ad. 1 wcale nie każdą, wiele odbyło się przy kawie i ciastku… 😀
      mam inną:
      zapisałem się do klubu AA…
      i co?
      trzeci dzień piję i nie wiem z kim…
      😀 😀 😀
      ad. 2
      seanse kinowe są, ale w piątki jest też mąż Tabalugi, któremu niekoniecznie w smak, żeby po tym, jak on przyjeżdża po tygodniu w pracy, jego żona wychodziła wieczorem z przyjaciółką, zamiast się nim zajmować…. 😀

      • Da Sie. permalink

        Taa. Mężowie potrafią być samolubni, niezaradni i zaborczy.
        A przecież mógłby po powrocie do domu, po dłuższej nieobecności powiedzieć:
        – Słuchaj rybeńko, serduszko Ty moje, ponieważ cały tydzień cierpliwie na mnie czekałaś, to idź w piątek na seans nocny z tą Afrodyta, Frytką inaczej zwaną. Bawcie się dobrze. Napijcie. Ja umyję i wypastuję podłogi, upiorę firanki, i sprawdzę zeszyty nieletniego. Co życzysz sobie na śniadanie oprócz kefirku? Słoneczko ty moje! A może u Fryteczki Złocistej również zrobić pranie i prasowanie?

        • o widzisz? …. mądrego to i warto posłuchać…. 😀

        • Da Sie. permalink

          Wiem, wiem. Na słuchanie bajek nigdy nie jest za późno.

  14. Da Sie. permalink

    Tekst dobry, jak zwykle, ale ja w kwestii formalnej.
    Ktoś mi PODMIENIŁ na MOIM komputerze TWOJE zdjęcie!. Już myślałem, że pomyliłem pokoje.
    Ale na szczęście zobaczyłem moje wypociny poniżej.
    Więc przyjrzałem się dokładniej i EUREKA! Toż to ta sama Frytka Złocista! Tylko w ślicznym wianuszku z letnich kwiatów.
    Na marginesie, dobrze, że letnie te kwiaty, a nie gorące, bo mogłabyś się poparzyć. Tak jak poparzone są me oczy, bo spojrzałem na to słońce przecudnej urody. Prawdziwie Frytka Złocista!
    A przy okazji, wiesz że posiadanie maków jest karalne?

    • Ależ ja nie posiadam 😉

    • Da Sie. permalink

      A to czerwone, na Twej prawej skroni? Czyli po lewicy mej. To stokrotki?

      • Oj tam, oj tam, ledwie dwa kwiatki, to prawie, jak nic… 😁

        • Da Sie. permalink

          Dwa, nie dwa, ale to są maki.
          Zobaczy straż miejska i dostanie sraki.
          Cieszyć się będą, niewiarygodnie,
          aż nas*ają sobie w spodnie.
          Za Frytki maki małe, dwa,
          każdy od naczelnika premię ma.
          Bo wlepią niechybnie mandacik,
          i Frytka będzie musiała płacić.
          Choć w tym wyglądasz spoko,
          wyrzuć czym prędzej toto.
          Wyrzuć prędko, jak najdalej,
          a mi za dobrą radę piwa nalej.

        • No przecież wianek już popłynął, hen, hen, ku morzu… albo do kawalera… 😂

        • Da Sie. permalink

          Tylko mandacik, bo posiadasz, „niewielką ilość, na użytek własny”. Prawdopodobnie przy czterech, to już więzienie może grozi. A znając nasze prawo, za posiadanie czterech kwiatów maku, może grozić od ośmiu, do dwudziestu pięciu lat więzienia. Bez prawa o ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie.

        • Da Sie. permalink

          Od piwa się nie wymigasz!

  15. Fry skąd ty bierzesz ten zwierzyniec??

  16. Ło, mateczko, to ci się trafił amant! Na wszelki wypadek PRZESTROGA! ŻEBYŚ MI PRZYPADKIEM „NIE ZMĄDRZAŁA” … Numer telefonu wyrzucic i zapomnieć. Niechaj innych „mądrych” amant poszukuje, hi, hi, hi…

    • DD, mnie takie zmądrzenie nie grozi, genetycznie niemożliwe, wbrew naturze i w ogóle nie …. 😂
      Witaj 😊

      • Da Sie. permalink

        To akurat jest bardzo prawdopodobne. Bo kobiety to jakieś dziwne są. Nie ma szans żeby zmądrzały. Na ten przykład, jeżeli któraś przesoli zupę, co mąż czasami dobitnie jej uświadomi, że nie lubi przesolonej zupy. A ona jakby nic, następną zupę znowu przesoli. I tak w kółko. Nie wiadomo, komu prędzej się znudzi. Kobieta obolała od tłumaczenia. Męża ręce bolą od tłumaczenia. A ta znowu swoje. Za nic nie zmądrzeje. Kobiety to jakieś dziwne są.

  17. Trochem siem pogubiłam, kto z kim sypiał, pod jakim dachem i czyj był szef. Ale przeczytawszy drugi raz, chyba ogarnęłam ten burdel. Myślała Frytka, kiedy, co by spisać to wszystko w książkę jakowąś, antyporadnik czy coś?
    Bo pomijając oczywistą oczywistość, że życie i faceci są do d…, to jednak śmieszne jest 😀

    • Da Sie. permalink

      Orzeszku! Jakąż to de trzeba by mieć, żeby całe życie i wszystkich facetów w niej pomieścić!!!
      Na szczęście jestem ja. Jestem szczęściem dla kobiet, które mają szczęście mnie spotkać.
      Od razu życie robi mniej do de.

    • Na książkę, to chyba jednak jeszcze za mało, musiałabym kontynuować badania, a nie wiem, co powiedziałby ten, co się z poszukiwań wyłonił…. 😂

  18. Wyczytałem w komentarzach, że Twoje poszukiwania zakończyły się sukcesem. Gratuluję, ale też i trochę żałuję… Skończą się takie smaczne opowieści…

    • Ależ to jedno z drugim nie ma nic wspólnego, bo zanim się ktoś znalazł, to wielu odpadło, chociaż nie w aż tak spektakularny sposób…. 😂 jeszcze jedna opowieść będzie, trochę inna co prawda… 😁

  19. jaga1888 permalink

    No widzisz co narobiłaś ? Było się chwalić przyjaźnią i taka sztuka Ci odjechała 🙂 ale błagam – nie mądrzej 🙂

  20. Ale człowiek był konsekwentny, nie negocjował 🙂 Szkoda, że nie zapisałem historii kobiecych z antypatii, było kilka perełek…

    • nic nie zapamiętałeś?… mnie kilka ciekawostek panowie opowiedzieli, więc wiem, że kobiety też potrafią zaskoczyć, niekoniecznie pozytywnie …. 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: