Przeskocz do treści

antypatia.pl czyli cykl „randka życia” – wspomnienia …. odcinek 5…

12 sierpnia 2019

sponsorem dzisiejszego odcinka jest ośrodek leczenia fobii „wysokie loty”

każdy wie, że Frytka lubi morze, więc wylądowała w Zakopanym …. dlaczego???….. jakby pewnie powiedział Desper, niezbadane są ścieżki, po których pomyka umysł kobiety lub, po prostu, za kobietą nie trafisz …. tak czy inaczej Zakopane, a tam akurat letni turniej skoków narciarskich, na skoczni, ma się rozumieć… być i nie zobaczyć, to się nie godzi stwierdziła Frytka… kto był na skoczni, ten wie, kto nie był, może dojrzy na zdjęciu …. na dole są normalne trybuny, dla stojących, ale wyżej zamontowane są takie metalowe, niebieskie, jakby rusztowania, ażurowe jak schody metalowe, no i ówczesny towarzysz Frytki zaproponował, co by właśnie stamtąd oglądać, bo bliżej, bo wyżej, bo lepiej…. co we Frytkę wstąpiło, jaka ułańska fantazja, albo może raczej, co ją w tym momencie opuściło (obstawia Frytka zdrowy rozsądek), że się zgodziła?…. no cóż, słowo się rzekło, kobyłka u płota, a Frytka na górskiej ścieżce…. czy wspominała Frytka, że ma lęk wysokości? nie?…. no to teraz wspomina …. póki szła po twardym gruncie, pomiędzy drzewami, było ok, kiedy postawiła pierwszy krok na rusztowaniu, jeszcze nie do końca świadoma, było prawie ok, ale kiedy stawiała kolejne kroki na rzeczonych trybunach, uświadamiając sobie  jednocześnie, że pod nią tylko przepaść i hulający wiatr, przestało być ok…. w jednej chwili, tak jak stała, tak wbiła się Frytka w barierkę paznokciami i odmówiła wykonania jakiegokolwiek ruchu, w którąkolwiek stronę …. sytuacja stała się patowa, Frytka jak przyspawana do barierki, z łomoczącym sercem i urywanym oddechem, z paniką na twarzy ….. towarzysz „z lekka” zdezorientowany, bo chyba nie dowierzał…. oczy widzów zamiast w skoczków, to wbite we Frytkę…. że w tym momencie nikt nie wyciągnął komórki i nie wrzucił filmiku w internety, to chyba tylko totalnemu zaskoczeniu wszystkich Frytka zawdzięcza…. powoli, dzięki swojej sile perswazji oraz sile rąk, odrywając Frytkę od metalu, jej towarzysz sprowadził ją na dół….  rozumiem – powiedział nieśmiało – że w tej sytuacji, jazda wyciągiem krzesełkowym nie wchodzi w grę? …. wzrok Frytki nie pozostawiał żadnego miejsca na wątpliwości….

 

From → Uncategorized

79 Komentarzy
  1. Anonim permalink

    Orzeszku! Frytko Złocista! Ty to chyba specjalnie narażasz się na różne dziwne przygody, żeby mieć o czym pisać?!

  2. Anonim permalink

    Chociaż jest możliwych kilka innych scenariuszy:

  3. Morgana permalink

    Kochana
    Rozumiem doskonale, mam tak samo, witaj w klubie!
    A coś innego ciekawego w Zakopanem doznałaś, przywiozłaś?
    Pozdrowionka przesyłam ❤️🌻😀

    • łocywiście łoscypki se psywiezłam., hej… 😀 😀 😀
      a generalnie stwierdziłam, że pomimo, niewątpliwie, pięknych widoków, góry nie dla mnie ….. 🙂

  4. dreamu permalink

    Łączę się z Tobą, gdyż chodząc po górach (nawet wysokich) MUSZĘ mieć grunt pod stopami. Na numer z punktem widokowym nad Grand Canyonem nawet nie próbowali mnie namówić, mimo, że szkoda i żal. Ja nie żałowałam. Zejść w takiej chwili na zawał? Też mi atrakcja 😉

    • ja pamiętam, jak kiedyś, w latach zamierzchłych, kiedy jeszcze pacholęciem byłam, dostałam ataku paniki w cyrku, bo (jak zapewne pamiętasz) podłoga była drewniana i w najwyższym punkcie, umieszczona jakiś metr nad ziemią …. nieopatrznie spojrzałam pod nogi …. 😀 😀 😀

      • dreamu permalink

        Niestety swoją fobię przekazałam Młodej. Ona nie chodzi po schodach z metalowej kraty, natomiast z powodzeniem przełamuje strach na każdym, napotkanym na drodze, rollercoasterze😁

  5. Da Sie. permalink

    Fryteczko Złocista!
    Widzę kilka możliwych możliwości.
    1. Jako Frytka Wyrachowana robisz to specjalnie, żeby mieć o czym pisać. Rozsądek, choćby najzdrowszy nie ma szans na wybicie się na pierwszy plan.
    2. Jako Frytka Romantyczna – Randka Życia była na tyle absorbująca, że wspomniany rozsądek, nawet najzdrowszy, został zagłuszony przez motylki w brzuszku.
    3. Jako Frytka Twarda nie chciałaś „dać plamy” na Randce Życia. Rozsądek został zgłuszony przez … przez ambicję. Czy coś tam.
    4. Jako Frytka Zwykła weszłaś w swój zwykły tryb: Ja Nie dam Rady?! Rozsądek? – patrz pkt 1.
    5. Jako Frytka Wstydliwa, wstydziłaś się i zaryzykowałaś. Rozsądek? – patrz pkt. 4.
    Osobiście obstawiam pkt 2.

    I żeby nie dać plamy i Cię nie zawieźć, taka historyjka.
    Kiedyś jeden z moich pracowników powiedział mi przy rekrutacji, że ma lęk wysokości.
    -. Szefie, ja mam lęk wysokości.
    Rzekł Pracownik. Na co kiwnąłem głową ze zrozumieniem.
    -. Nie bój nic Pracowniku. U mnie nie ma prac na wysokości. Czasami trzeba coś zdjąć z regału, albo wstawić na półkę.
    Rzekłem uspokajająco. Ponieważ u mnie nie było prac na wysokościach. I co najwyżej trzeba było coś zdjąć lub wstawić na półkę. Regały raptem maks 4 metry wysokości, więc wystarczy większy taboret. Ja nawet taboretu nie potrzebowałem, bo wystarczyło się złapać tu poprzeczki, tam drążka i już można było umieścić karton na miejscu. Oczywiście gdy ktoś z dołu podał ten karton. Szkoda mi było czasu na podstawianie drabiny. A mieliśmy taką specjalną drabinę. Żeby nie było. A przecież lęk wysokości to chyba się ma na dziesiątym pietrze. Albo wyżej.
    Po pewnym czasie, raczej dłuższym niż krótszym, idąc przez magazyn zobaczyłem, że jedna lampa nie świeci. Lampa raptem na wysokości 6 metrów. Drabiny mieliśmy dostosowane. Więc rzekłem do najbliższego pracownika:
    -. Zobacz Pracowniku, lampa nie świeci. Wskocz na drabinę i wymień żarówki.
    Pracownik spojrzał na mnie jakiś blady (sądziłem że to z powodu złego oświetlenia, jakby nie było jedna lampa nie świeciła).
    -. Ale Szefie…
    -. Daj spokój chyba potrafisz wymienić świetlówki? Ja teraz nie mogę Ci pomóc, bo mam pilny telefon, pilnego e-maila i na pewno coś tam jeszcze jest pilnego.
    I poszedłem zrobić sobie kawę.
    Po chwili jednak wyglądam „na magazyn”, bo miałem już takie okazy, które nie potrafią wymienić żarówki. Chociaż ten akurat był kumaty.
    Wyjrzałem „na magazyn” i zobaczyłem, że Pracownik stoi na trzecim stopniu drabiny, przyciśnięty do niej i tak mocno trzymający się poręczy, że paznokcie zaczęły odchodzić od ciała. Podbiegłem rozlewając świeżo zaparzoną kawę.
    -. Pracowniku co się stało?! O zobacz! Rozlałem kawę! Krzyknąłem trochę zdezorientowany.
    -. Sze.. fie.. bo … I właśnie sobie przypomniałem. Uświadomiłem sobie, że jego wcześniejsza bladość nie wynikała z powodu bladego oświetlenia oraz, że Pracownik prawdopodobnie potrafił wymienić żarówkę (kumaty był). Pod warunkiem, że żarówka była w lampce biurkowej. Odrzuciłem pusty kubek po kawie złapałem go w pasie i próbowałem ściągnąć na dół. ORZESZKU! Mało mnie nie udusił, a na pewno wyrwał większość włosów na głowie. Nie mogłem go ściągnąć z tej drabiny. Na szczęście podbiegł do nas jeszcze jeden Pracownik i wspólnymi siłami, ryzykując zdrowiem, postawiliśmy go na ziemi. Wszytko skończyło się dobrze. Nikt nie dostał zawału. Nikt nie musiał zmieniać slipek. Chociaż Pracownik musiał zmienić koszulkę, bo tak się spocił, że można było ją wyzymać.
    Ani wcześniej, ani później nie miałem okazji widzieć ataku lęku wysokości. Przekornie można powiedzieć, że jest na co popatrzyć. Najdziwniejsze, że od tamtej pory sam będąc na dachu i naprawiając rynny, przypominam sobie wyraz przerażenia na twarzy Pracownika i sam zaczynam się cykać. Orzeszku!
    Oczywiście trochę podkolorowałem historyjkę. Kawy nie rozlałem tylko odstawiłem kubek na regał. A Pracownik dotarł nie na trzeci tylko chyba na piąty stopień trudności. Coby jednak nie gadać, przekonałem się, że z lękiem wysokości nie ma żartów.
    Pozdrawiam.
    Ps. Pracownik pracował u mnie jeszcze wiele lat. Nawet, tak na wszelki wypadek, skołowałem mu podeścik do samochodu dostawczego. Był kierowcą.

  6. Nie mam żadnych wątpliwości, jak i inni komentujący, że ty robisz to specjalnie, aby mieć o czym pisać 🙂

    • oj tam, oj tam…. na poieszenie powiem, że mi się właśnie skończyły historyjki randkowe … 🙂

      • Ty to nazywasz pocieszeniem? Te historyjki są świetne 🙂 Rozumiem, że to był taki miniserial blogowy? 🙂

        • ano tak, wybrałam najciekawsze (najcięższe?) przypadki …. 😀
          teraz pozostanie już tylko proza życia i …. Zofia (tfu, tfu, żebym nie wywolała wilka z lasu )…. 😀

  7. jotka permalink

    Na szczęście nie mam lęku wysokości, ale góra trybuny na stadionie w Poznaniu zrobiła na mnie wrażenie!
    Jeśli ten towarzysz to nie brat, to miał okazje wkraść sie w łaski Frytki jako ten rycerz obrońca…

    • nie brat, potencjalny kandydat, cztery miesiace trwało, zanim odpadł z rywalicacji o rękę Frytki … 😀

    • Da Sie. permalink

      Ten tekst o rycerzu obrońcy unaocznił mi jeden wielki smuteczek związany z lękiem wysokości naszej Fryteczki. Z którego prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy? Szkoda, ale musi się z tym pogodzić. Jak do tej pory świetnie sobie radzi. Może dlatego, że nie zdaje sobie z tego sprawy. Więc lepiej chyba nie wspominać o tym.

      • A może wspomnij?

        • Da Sie. permalink

          Skoro prosisz. Otóż masz ten problem, że pomimo iż jesteś piękna jak jakaś księżniczka, nie możesz czekać na KBK (Księcia na Białym Koniu) w WWZ (Wysokiej Wieży Zamkowej). Wglądając (pięknie) przez okienko. Mogłabyś opuścić warkocz, po którym OKBK (Odważny Książę na Białym Koniu) wspiął się na ratunek na WWZ. Ale chyba już bez Białego Konia?
          A nie… warkocz nie… To może i lepiej, że nie będziesz w tej wierzy, bo skąd wzięłabyś tyle prześcieradeł, coby ten Rycerz, czy Książę mógł się wspinać?

        • a widzisz, ja rozpuszczałam te warkocze (albo wici) na różne strony, ale długo żaden nie okazał się na tyle bystry i silny, żeby się do mnie wspiąć (a mieszkałam wtedy na parterze 😀 )… aż w końcu, dowiedział się o mnie rycerz z sąsiedniego królestwa, wsiadł na (do) swego mechanicznego rumaka i przybył, i został….. 😀

        • Da Sie. permalink

          I oby było jak w bajce… i żyli długo i szczęśliwie.

          Magicznie.

        • ja już jestem w takim wieku, że w bajki nie wierzę …. 😀
          oby proza życia lekką była i to wystarczy 🙂

        • Da Sie. permalink

          I sorki za wiarę, zamiast wieży. Telefonom wydaje się, że są mądrzejsze. Gdy teraz przeczytałem to aż gęsiej skórki dostałem. 😱

        • dlatego ja w swoim wyłączyłam autokorektę 😀

        • Da Sie. permalink

          Lekka proza życia – toż to właśnie bajka. I tego Wam życzę.
          Bajkowej prozy życia.

        • taaaa…. w ramach tej „lekkiej” prozy życia przytargałam torbiszcze z zakupami, coby mojemu rycerzowi imieniny przygotować…. 😀
          ehhh, za dobra jestem, za dobra….. 😀

        • Da Sie. permalink

          Po to jesteś kobietą, żeby mając zajęte obie ręce zakupami, otwierać jeszcze zamek w drzwiach pozdrawiając sąsiadkę z naprzeciwka.
          Dobrze, że rycerz „ludzki pan” i nie musiałaś jednocześnie otwierać piwa. Masz jak w bajce.
          Udanej impry.

          Mamo. Chwalą nas.
          Kto.
          My Ciebie, Ty nas.

        • ha ha ha, faktycznie …. i dobrze, że nie musiałam nogą piątki dzieci zagarniać …. 😀

        • Da Sie. permalink

          Piątka dzieci:
          1. + 2 500 PLN miesięcznie
          2. + 30 000 PLN rocznie
          3. + 540 000 PLN przez osiemnaście lat.
          Warto pomachać nogami?

        • tak, to niech se młodzi robią, ja tam wolę machać nogami bez dodatkowych obciążeń… 😀

  8. Rozumiem cie … :)))
    A czemu dalszych randek nie ma? Przeciez wszyscy czekaja… buuu…

    • ten kandydat był w obiegu 4 miesiace, myślałam, że może wreszcie coś z tego będzie, ale okazało się, że nie …. w zwiazku z tym, przez pewien czas dałam sobie spokój z randkowaniem, a teraz…. teraz jest jeden taki i, póki co (tfu, tfu), jest dobrze…. 🙂

  9. JagaToja permalink

    Powiem tylko błacha cha cha…. nie żebym się śmiała bo mam to samo, ale tak samo nie znoszę wysokości jak górali 🙂

  10. wszystko fajnie, tylko ten odcinek serialu jakoś mi nie pasuje do całości cyklu… i tu bynajmniej nie chodzi o całkowicie odmienne, niesztampowe miejsce akcji… po prostu w każdym z poprzednich odcinków był zawsze jakiś element „łee”, „eph” albo „fuj” w wykonaniu owego współrandkowicza… a tym razem jawi się on wręcz jako nader sympatyczny gość, a stresa to już sobie Frytka zafundowała sama, niejako na własne wyłączne życzenie… tak?…
    p.jzns :)…

    • w komentarzach pod poprzednim postem z tej serii zapowiadałam, że ostatni będzie zupełnie inny… 🙂
      owszem, gość był bardzo sympatyczny, przez cztery miesiące, a później … no cóż, miało być inaczej, a wyszło jak zawsze… 🙂
      miłego dnia P :*

      • zapowiedź zapowiedzią, ale przyzwyczajenie przyzwyczajeniem i to ono spowodowało u mnie pewien dysonans poznawczy… przy okazji przyszła mi do głowy pewna analogia:
        wyobraź sobie serial westernowy, w każdym odcinku jest strzelanina albo chociaż mordobicie, a tu nagle odcinek, gdzie cała dramaturgia polega na tym, że bohater zacina się przy goleniu, lol…
        zgodnie z konwencją gatunku to on powinien:
        1/ nie zapytać Cię o zdanie, czy w ogóle masz ochotę oglądać jakieś skoki…
        2/ przeć na górę po rusztowaniu niepomny na Twoje łzy, błagania i połamane szpilki…
        i to już by się zmieściło w formule gatunku…

        ale, spoko i luz, to w sumie tylko był mój problem, a sam w odcinek fajny, gdy się go ogląda jako osobną całość… tylko ja mam jeszcze takie pytanie techniczne, a dokładnie dwa:
        – czy schodki tego rusztowania były może ażurowe, z takiej metalowej kratownicy zrobione? /strasznie dawano tam nie byłem, więc nie pamiętam/…
        – czy byłaś we wspomnianych już wcześniej szpilkach?…
        buziak :* :)…

        • tak, dokładnie, schodki były ażurowe, z kratownicy …
          nie, nie byłam w szpilkach, bo nawet jak na mnie, to jednak pomykanie w szpilkach po górach (choćby to było tylko Zakopane) byłoby zbyt hardcorowe 😀

        • no wiesz, bywają takie ułanki, których fantazja skłania do jeszcze bardziej hardcorowych hardcorów :D…

        • a w to nie wątpię, ale za to wątpliwa jest potem popularność na serwisach internetowych…. 😀

  11. Ach Fry w Zakopanem być i nie odcisnąć paluszków na rusztowaniu skoczni )))))) ;-O
    współczuję i rozumiem, że to mało jednak śmieszne, bo mam klaustrofobię.

    • wszystkie dziesięć zostawiłam oraz ślady po paznokciach, gdy mnię ciągnięto do zejścia….. 😀

  12. Haha! Randka z elementami siłowni: odczep sobie pannę od barierki! 😂

    • Da Sie. permalink

      Ha ha ha! Dobre! Tylko ważne, żeby panienka odczepiła się bez fragmentu barierki.
      🏏🔨🔧📐

    • mimo, że był mikrawy trochę, to jednak dał radę…. 😀

      • Najważniejsze, że dał radę 😂

        • wtedy dał, a później jednak wyszedł z niego mięczak, nie udźwignął…. 😀

        • Może potrafił tylko wyrywać i umiejętności nie podołały sytuacji 😂

        • no fakt, wyrywanie poszło mu nieźle, w końcu wyrwał taką gwiazdę, jak ja…. 😀

        • Będzie notka o tym, co przeskrobał? 🙂

        • nie, bo wiązało się to z naszym rozstaniem i wtedy nie było to miłe….. w skrócie powiem, że nie udźwignął mojego ciężaru, eeeeee……, znaczy się, ciężaru mojej osobowości ….. 😀

        • A, rozumiem

        • Da Sie. permalink

          Przyznam się, że ja nie rozumiem. Co tu do dźwigania? Jak każda kobieta, tak i nasza Fryteczka Złocista nie może być skomplikowana w obsłudze.
          Kilka komplementów,
          patrzenie w oczy,
          kwiaty,
          śniadanie do łóżeczka,
          kilka komplementów,
          kwiaty,
          lizaczek w prezencie przy okazji kupowania rano bułeczek świeżych,
          czasami kino,
          raz na kwartał teatr,
          kolacja przy świecach,
          kilka komplementów,
          kwiaty,
          pozmywać czasami naczynia,
          wynieść śmieci,
          oddać pilota od TV,
          umyć i zatankować samochód przed oddaniem kluczyków,
          kilka komplementów,
          kwiaty,
          pochwalić dzieci,
          I jakoś leci. Miesiące. Lata. Dekady.
          Więcej wyjdzie „w trakcie prania”. Jeżeli bystra, to nawet można porozmawiać. Zawsze można sobie poradzić. Jeżeli tylko się chce. Ale chciejstwo musi być obustronne.
          Oczywiście kobieta również powinna umieć obsłużyć mężczyznę. Ale to na inną okazję zostawmy.

        • chyba powinnam mu pokazać tę listę…. 😀

        • Da Sie. permalink

          Korzystaj do woli. Przekazuję te mądrości kumplom, ale jakoś z pamięcią u nich nie tęgo. Pamiętają najczęściej: nie oddawać pilota od TV, i niech kupi piwo przy okazji bułeczek.

  13. Serpentyna permalink

    Fryteczko – i mnie sie zdarzyly podobne historie, takiego sparalizowania na widok pustki i otchlani pode mna. Dziwne bo za mlodu tego nie mialam – pracowalam w zakladzie chemicznym jako laborantka i codziennie wiele razy chodzilam po takich kratownicach po probki i kompletnie nie mialam lekow a teraz?…..Samo wyobrazenie mnie paralizuje.
    I taki podobny do Twego przypadek tez mialam – na koncercie Rolling Stones okazalo sie ze mamy bilety na szczycie korony siedzen. Niby maz kupujac widzial to na planie stadionu ale nie myslal ze nie dam rady. Tymczasem wyskrobalam sie tam jakos choc juz mialam problemy ale gdy sie rozsiadlam i spojrzalam w dol, w dodatku siedzielismy tuz przy bocznej sciance wiec mialam pustke z boku tez, to dostalam ataku paniki i ledwie mnie stamtad sciagneli. Pozniej sluzby daly nam miejsca na niskim poziomie i zaraz kolo sceny wiec wyszlo ze nawet zyskalismy na tym ale bylo okupione mym lekiem przestrzeni. A w Zakopanem wlasnie to z wyciagu myslalam ze zeskocze, ze smierc mi bedzie lepsza niz takie jechanie nad niczym.
    Wiec dobrze wiem jak to jest Frytko – nie ma jak nogi na ziemi.

    • wsiadłaś na wyciąg?…. ja swojemu towarzyszowi od razu zapowiedziałam, że wołami mnie tam nie zaciągnie, że jak se chce jechać, to niech mi zostawi kartę kredytową, ja sobie pójdę w tym czasie na Krupówki …. patrz, nie pojechał…. 😀

  14. Jak to nie wrzucił w internety?! Przecież ja ostatnio niczego innego nie oglądam! Wiedziałam, że to ty, poznałam po barierce! 😀 😛

  15. Uff. Tym razem „prawie” naprawdę robi różnicę 😂

  16. Poznałam oczywiście, lecz z wrodzonej skromności nie wychyliłam się z tym. 😀

  17. beskidnik permalink

    Dzielny dobry człowiek. Ja bym Cię zostawił, poszedł pooglądać skoki, a zabrał z powrotem jak będę wracał… 🙂

    • oszszszsz Tyyyyyyyyy…… 😀
      a gdzie on niby miałby pójść?… już był na końcu drogi …. 😀

  18. Karina permalink

    Haha! Kobieto, podaj łapę, mam to samo! 🤣

    • „świry” zawsze się odnajdą…. 😀

      • Karina permalink

        Kiedyś wybrałam się kładką żeby drogę skrócić. Schody na nią miały prześwity A ja mam tak potworny lęk wysokości że stanęła w połowie tych schodów i ani w tę ani we w tę. Ja pierdzielę. Oddychać nie mogłam, czułam że powietrze mi się kończy, w głowie kręci. Powoli wdrapałam się na górę kurczowo trzymając poręczy bo na odwrót już nie było szans, a na górze wcale lepiej nie było. Kładka wydawałwydawała się tak cholernie długa i jeszcze skrzypiała. Powolutku przy barierce dowlekłam się do końca. To był ostatni raz kiedy tamtędy szłam. Wolę nadłożyć 2 km idąc okrężnie niż górą.

        • Bo, jak to mówią, kto sobie drogę skraca, ten do domu nie wraca…. 😊

  19. Ja lubię i morze i gory, więc staram się rozdwoić 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: