Przeskocz do treści

z życia kobiety … normalnej?…

6 Maj 2020

od jakiegoś czasu budziła się Frytka z przeświadczeniem, że dzieje się coś niedobrego…. a to nie pasowało to, a to nie pasowało tamto…. to się skurczyło, tamto zbiegło…. czy to wina pralki?… czy za wysoka temperatura prania?… czy zła jakość materiałów?… ale, z drugiej strony, czy może się w praniu skurczyć coś, co było już prane milion razy?…. powoli, baaaardzo powoli, zaczęło do Frytki docierać, że jednak nie w tym rzecz….  zaczęła docierać przykra prawda, że to może być jednak wina samej Frytki…. aby odegnać od siebie wszelkie podejrzenia, postanowiła Frytka sprawdzić wszystko naukowo…. w związku z powyższym, wyciągnęła spod szafki stosowny przyrząd (czyt. wagę…), stanęła na nim i sekundę później, wszystkie próby pozbycia się przez Frytkę odpowiedzialności, za zaistniały stan rzeczy, zostały rozbite na marny puch, gdyż i ponieważ, nieczuły i bezlitosny przyrząd wystosował grzeczny, aczkolwiek stanowczy, komunikat o treści:

„proszę wchodzić pojedynczo” 

znaczy się, dieta obrotowa pt: gdzie się Frytka nie obróci, tam coś zeżre, nie była dobrym wyborem i czas na inną….  

PS, coś jakby wprost o Frytce: lekarz kazał mi dbać o wagę…. już dwa razy dziś z niej kurz wytarłam…. 😀

From → Uncategorized

59 Komentarzy
  1. jotka permalink

    O, u Ciebie nieźle się uśmiałam!
    kto w ogóle wymyślił wagi? albo kalorie? po co nam postęp, który człowiekowi humor psuje…
    Ja zauważam, że mi stopy urosły!

  2. Karina permalink

    Dieta obrotowa! 🤣
    No to lodówka na kłódkę…

    Ja też się ostatnio w ubrania nie mieszczę. Tzn jeszcze mieszczę, ale wyglądam jak szyneczka w sznureczkach z tym że na mnie to nie wygląda estetycznie.

  3. Taki lajf, niestety, łączę się w bólu 🙂

  4. Skoro już stosujesz jakąś dietę, to nie przywiązuj do niej wagi!

  5. Juna permalink

    Frytko, zaczytuje się w Twoim blogu i czytam od końca… jak dobre opowiadania.
    Dziś dokonałam takiego samego odkrycia… tyle, że u mnie „kalorie.. zamieszkały w szafie
    i w nocy zmniejszyły mi spodnie” –
    pisz, pisz, pisz..
    pozdrawiam

    • witam nowego gościa, miło mi bardzo 🙂
      kaloriom z szafy, moja droga, to już nawet w urzędzie stały meldunek załatwiłam, żeby mogły pińcetplusy pobierać, tak się plenią… 😀

  6. Juna permalink

    Masz lekkie pióro.. pisz pisz
    Nawet nie wiesz ile mamy podobieńst w przeżyciach..
    tiry.. obietnice.. szanse..
    Moja decyzja rozwód..

    Jestem na „emigracji w małopolsce” szczęśliwa z mężem [=milością
    mojego życia] już 17 lat.
    Życzę kolejnych rocznic w szczęściu i milości,
    pozdrowienia ze smokolandu,
    P.S.
    rączki też notorycznie zajęte -w wolnych chwilach – drutami i pędzelkami.

    • WOW, mam sobowtóra życiowego w grodze króla Kraka, super!!!… 😂
      A bloga też prowadzisz?
      Pozdrawian Smoka 😁

  7. WOW, mam sobowtóra życiowego w grodze króla Kraka, super!!!… 😂
    A bloga też prowadzisz?
    Pozdrawian Smoka 😁

  8. Odczep się od wagi. To jedyna rzecz, jaką mam, która w dwie sekundy osiąga setkę.

    • Chcesz się ścigać?… 😁

      • Chętnie. I wiesz co? Wcale nie boję się przegranej! :)))
        Ba, przegrać z Tobą, to jak wygrać! Pokażę Ci, że naprawdę umiem przegrywać. Ma się tę klasę, co? 🙂

        • szczerze?… to chyba jedyna konkurencja, w której, jako kobieta, nie muszę wygrać (czyt. mieć racji….) więc …… 😀
          oboje zachowajmy klasę… 😀

  9. Juna permalink

    Noszszsz.. zwiało mi odpowiedź, a jednak Ty złapałaś.
    Sorrrry za dubel vel bubel wypocinowy.
    Frytko sobowtórko moja.. i młodsza bratnia duszo!!!
    Nie jestem blogowa, czas mi ucieka, lata lecą, a ja nadal wolę czytać..
    choć podobno nie mów nigdy – słowa nigdy..
    może kiedyś..
    Uściski od Smoka również :-*
    P.S.
    jestem w połowie bloga ale na pewno dobrnę przez calość

  10. Juna permalink

    Bardzo mi miło.. zostaję..
    Kilka dni temu wpadłam i przepadłam.
    Trafiłam tu przypadkiem.. STOP! wróć!
    w życiu nie ma przypadków..
    „ktoś” postawił Cię na mojej drodze.. po coś?!?!?!
    PS
    ale nadal nie ogarniam..
    jak dotarło to coś co mi zniknęło..
    czary?
    Zawinięta w kocyk, w huku deszczu z gradem, przenoszę
    się w otchłań przeszlości..

    • Pytasz jak dotarło, choć zniknęło?… Zdradzę Ci więc tajemnicę, otóż, kiedy piszesz po raz pierwszy lub jako anonim (a tak było z tym pierwszym komentarzem), to wtedy ja muszę go zatwierdzić, a więc widziałam oba, a że były bardzo podobne w treści, to jeden usunęłam… 😁
      PS. Ciekawe kto maczał palce w naszym ” spotkaniu”?.. 😊

  11. Loyal Pat permalink

    Waga to sama jakoś rośnie :):)

  12. Ha ha ha. Mam dokładnie to samo. Nawet kuźwa w ciąży tyle nie ważyłam co teraz 😢. Ale od maja wzięłam się ostro za dietę i ruch. Dobrze że od jutra wracam do pracy. Mam nadzieję, że już na stałe a nie z doskoku. Trzymaj się Frytko i zrzuć wagę… przez balkon i miej mola z głowy 😁. Pozdrawiam

    • a widzisz, ja też wzięłam się ostro za dietę (3 dzień), ale o ruchu zaczynam dopiero myśleć… 😀
      zrzucę, zrzucę, ale nie przez balkon, bo jestem przeciwna wyrzucaniu czegokolwiek w ten sposób… 😀
      buźka :*

  13. skoro dieta obrotowa, to może i taką wagę sobie zafunduj – niech przeleci przez maksimum i zacznie drugie koło, hamując tam, gdzie potrzebujesz. albo gwoździkiem wstaw jej ogranicznik gdzie trzeba

    • kuźwa, żeby to się dało, ale to elektroniczna cholera jest…. 😀

      • zmień. tak, jak zmieniasz buty, kiedy przestaną pasować do bieżącej chwili.
        waga rzecz nabyta i podlega recyklingowi, albo utylizacji.

        • mówimy o mojej (nad)wadze czy o przyrządzie naukowym?… moja nadwagę chętnie poddam utylizacji, natomiast to drugie…. widuję raz na tydzień, gdyż na stałe przebywa w domu mojego partnera… jeśli co tydzień będzie pokazywać mniej, to może w końcu jej wybaczę…. 😀

        • oczywiście o mierniku.
          zmień na analogowy i załóż kaganiec, żeby nie szala, albo zignoruj jego obecność.
          chcesz przekupić elektronikę? własnym ciałem? co tydzień? a co na to wybraniec?
          partnerowi najwyraźniej nie przeszkadza rezultat, skoro nie uciekł – widziały gały..

        • nie, jemu, na szczęście, nie przeszkadza, ale mnie zaczęło… hmmm, nic o przekupywaniu ciałem nie mówiłam, ale…. 😀

        • wdzięczysz się na wadze co tydzień i modlisz się o kilka kresek mniej – to jakaś forma przekupstwa.
          skoro jemu nie przeszkadza, a Tobie tylko trochę, to biegaj do niego częściej – dwie korzyści za jednym zamachem. i zero windy – schody.
          schody tłuką kalorie chyba lepiej niż seks.

        • ja mieszkam na drugim pietrze i nie mam windy, on mieszka na poziomie zero więc…. tylko z tym bieganiem do niego trochę trudno, bo mieszka 15 km ode mnie, a moja kondycja pozwoli mi przebiec może 100 m, no góra 150…. 😀

        • kondycja rośnie z czasem.
          skoro nie da się biegać z punktu A do B, to biegaj po schodach w obie strony, a za małe ciuchy staną się miernikiem, jak długo jeszcze biegać. Jako efekt uboczny możesz osiągnąć mistrzostwo Polski w biegu po schodach na |Sky Tower we Wrocławiu – co wiosna są organizowane, a budynek ma tych schodów w bród.

        • boszszsz, Ty chcesz mnie zabić czy jak?…. z kanapowca maratończyka nie zrobisz …. 😀

        • za to dżinsy zaczną się uśmiechać do Ciebie i żebrać o pasek, albo szelki. i żadne ciastko nie zaszkodzi.

  14. Ponoć kobieta, która nie przytyje w czasie kwarantanny będzie spalona na stosie, bo to jawny dowód iż jest czarownicą! Nawet ja z wieczną niedowagą, na którą nic nie działa, zdobyłam te swoje dwa dodatkowe kilogramy. Co prawda dumna z nich jestem ale potwierdza to regułę, że przed tyciem nudząc się w domu nie można się uchronić 🙂

    • Hmm, tylko, że ja nie jestem na kwarantannie, codziennie chodzę do pracy, ale, przecież, nie muszę o tym mówić… 😁
      Witaj 😊

  15. Według badań naukowy jednorazowe zważenie się o niczym nie świadczy, bo waga zmienia się w ciągu dnia. 😉

  16. Ano czas nie sprzyja obecnie dbaniu o wagę… Miałam podobnie zażarty okres, na szczęście powoli mi się kończy :)))

    • (za)żarty 😀 😀
      zazdroszczę, u mnie jeszcze daleka droga, ale mam nadzieje, że ciepełko na dworze pomoże … 🙂

  17. Dreamu permalink

    Ja bym bezczelną typiarę postawiła do kąta, wiesz? Niech Ci na kolację robi sałatki, jak jej coś nie pasi😉

    • tak jest, niech tam stoi, dopóki nie przeprosi … 😀
      sama te sałatki robię i wiesz co?…. po trzech dniach zielony kolor przestaje mi się już z wiosna i nadzieją kojarzyć…. 😀

  18. Oj się uśmiałem teraz 😀 Przecież jak widać na załączonym wyżej zdjęciu, Frytka wygląda kwitnąco, znaczy, że dobrze o siebie dba 🙂 A waga jest złośliwa i zazdrosna o piękny wygląd Frytki. Frytka jest bowiem z tego rodzaju kobiet, którym wszelkie nadprogramowe kilosy idą w same najlepsze miejsca 😉 Jaki z tego wniosek? Waga jest rodzaju żeńskiego i zazdrosna o Frytkę, więc klasycznie „to zła kobieta była” i wskazaniami jej Frytka nie musi się przejmować wcale 😉

    • kwitnąca Frytka sprzed roku co prawda, ale, jako kobieta wychodząca z założenia, że komplementów nigdy za dużo, wszystkie przyjmuje i dziękuję… :*
      jak to mądrego warto posłuchać…. 😀

  19. No patrz, a ponoć w stanie zakochania, motyli w brzuchu i tak dalej, to się chudnie, bo przez czas jakiś człowiek miłością żyje.
    Może wasze motyle odleciały?
    Ale tak szybko?
    Gdy moje odleciały to szybciusieńko przybyło mi z 10 kg więcej niż przed motylami.
    Życie jest takie niesprawiedliwe…

    • Miłością, to się żyje w latach młodzieńczych, a na starość, to jednak człowiek chleba z pasztetową potrzebuje… 😂

  20. jeszcze tak niedawno mówił „moje Słoneczko”, a teraz mówi „moja Słoniczko”..
    i tak to jest….
    p.jzns 🙂

  21. dieta obrotowa…Fry
    only you mogłaś to wyartykułować )))))

  22. Morgana permalink

    Kochana
    Oj wielu osobom się przytyło po tym dłuższym, przymusowym niewychodzeniu z domu.
    Ja obserwując zauważam, zwłaszcza panie z dużymi brzuszkami, a nie u wszystkich, to efekt ciąży jest!
    Mam znajomą, której wiele osób od dawna gratuluje kolejnej ciąży.
    A ona się złości!
    Ma duży brzuszek, jakby do porodu.
    Szkoda bo nic, z tym nie robi, ani do lekarza nie idzie, ani badań nie robi.
    Otyłość ta duża nie jest nigdy powodem do radości z powodu dobrego zdrowia.
    Pod okiem dietetyka, lekarza da się🤗
    Przepraszam za wymadrzania się.
    A Ty Frytko na pewno przesadzasz🤗
    Pozdrawiam serdecznie z samego ranka i życzę miłego całego nowego tygodnia 🧡🌤️🍓🌼🙋

    • nie wymądrzasz się, Morgano, masz całkowitą rację, wiele z nas (bo szczególnie kobiety) nic z tym nie robi, mamy wszystko opanowane w teorii, ale z praktyką, to już gorzej…. ja pokusiłam się o dietę od dietetyka i po 4 dniach 1,5 kg mniej (ważyłam się na tej samej wadze, żeby nie było), fakt, dużo wyrzeczeń ale efekt jest… 😀 dodatkowo, w sobotę, zrobiliśmy sobie z moim partnerem 6-cio kilometrowy „spacer”, co dla mnie osobiście, rasowego kanapowca, jest nie lada wyczynem… 😀 😀 😀
      pozdrawiam ciepło 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: