Przeskocz do treści

facet w czerni….

7 września 2020

wchodzi Frytka rano do biura, a tu dioda alarmu mruga…. mruga to mruga – pomyślała Frytka – i rozkodowała go jak zwykle, po czym, też jak zwykle, zaczęła sobie mościć gniazdko do codziennej pracy… rozłożyła zabawki, wodę na kawkę wstawiła, ogólnie luz i spokój…. aż tu nagle, drzwi się otwierają z impetem i wpada wielki facet, w czarnym ubraniu, w kominiarce na twarzy i staje, oko w oko, z zamaskowaną Frytką… więc wyciąga broń i krzyczy: ręce do góry i na podłogę, twarzą do dołu!!… no, ale proszę pana, jak jednocześnie mam podnieść ręce i położyć się na podłodze, przecież zaraz sobie brodę albo i co inne obiję – próbowała oponować Frytka (a w myślach już widziała siebie w celi więziennej, w ubranku w paski, w POZIOME paski, a przecież POZIOME paski POGRUBIAJĄ!!…)…. cisza, na podłogę!! – krzyknął, nieczuły na błagalne spojrzenia Frytki, nieświadomy przerażających wizji lęgnących się w jej głowie, ochroniarz…. proszę pana, ja tu pracuję – już z poziomu podłogi informuje Frytka – pan spojrzy, biała bluzka, wąska spódnica, buty na szpilce, pan myśli, że to dobry strój na włam? … ja wiem, ta maska mogła pana zmylić, no ale czy to moja wina, że każą nosić?….  coś w głosie Frytki musiało dać do myślenia wielkiemu facetowi w czerni, bo najpierw przyjrzał się rozciągniętej, w całej swej okazałości, na podłodze Frytce, a później opuścił broń, zrobił krok w tył, schował broń, zrobił krok w przód i pomógł się Frytce podnieść…. czyli włamania nie było? – zapytał, chcąc się jeszcze upewnić…. no gdzieżby włamanie, przecież ja kawę właśnie robię, może się pan napije? – odpowiedziała Frytka,  zastanawiając się jednak, czy kawa to dobra opcja, biorąc pod uwagę fakt, że facet już był wystarczający pobudzony….  nie, dziękuję – powiedział facet w czerni do Frytki, a do mikrofalówki, eee.. znaczy się, do krótkofalówki rzucił: fałszywy alarm, odwołać wsparcie, po czym popatrzył jeszcze raz na Frytkę, w te jej wielkie oczęta (pewnie pomyślał: czy te oczy mogą kłamać?…) i tylko dodał: to ja już pójdę… do widzenia…. 

a tak naprawdę, to wszystko było tak: lampka alarmu, szefowa mówi: zaraz przyjadą, po dziesięciu minutach wchodzi (spokojnie) wielki facet w czerni (to akurat prawda) i mówi: alarm nam się włączył… no tak – mówi Frytka – jak weszłyśmy z szefową, to już lampka migała, chociaż wszystko było pozamykane… aha – powiedział ów i zanotował coś w maleńkim (w stosunku do jego postury) notesiku – czyli wszystko ok?… ok – odrzekła Frytka… to do widzenia… i tyle go Frytka widziała….

From → Uncategorized

33 Komentarze
  1. Faceci w czerni mają takie aparaty do manipulowania pamięcią. Kto wie jak tam było naprawdę…

  2. Dreamu permalink

    Gdyby wpadł, jak piszesz, nie byłby sam, mam kilku takich sprytnych kolegów, zawsze wpadają stadem i nie mają poczucia humoru 😂

  3. jotka permalink

    No matko kochana, toż to jak w filmie amerykańskim!

  4. do mnie kiedyś dzwonili z firmy ochroniarskiej, tak jakoś raz na miesiąc w sprawie alarmu w sklepie i było mnóstwo tłumaczenia, że ja już tam nie pracuję i guzik mnie to obchodzi… wreszcie w końcu ktoś pojął sytuację i zaproponował: „aha, to ja może skreślę ten pański numer i dopiszę że nieaktualny”… no popatrz, prawie rok czasu musiał upłynąć, żeby ktoś zachował się przytomnie… bo ja wcześniej podpowiadałem ten pomysł, ale nikt się nie czuł uprawniony do takiej prostej czynności…
    p.jzns 🙂

    • wcale nie taka prosta, proste to jest pozyskiwanie numerów, szczególnie bez wiedzy i zgody samych zainteresowanych, ale usunąć z bazy to, jak sam widzisz, skomplikowane bardzo jest…. 😀
      miłego dnia P :*

  5. Po takiej historii to chyba nikt by kawki nie potrzebował na rozbudzenie 😀

  6. Morgana permalink

    Myślałam, że to ktoś Cię kochana „wkręcił” w popularny kiedyś telewizyjny program 😀
    W mojej pracy nie jeden raz włączył się alarm, kompletnie nikt nie przybył🤔
    Serdeczności zostawiam 🌸🌞🧡🤗

  7. Natt permalink

    Jeny, weź, po co ta dygresja na końcu? Ja już to widziałam! Oczami wyobraźni! Już widziałam film nakręcony na faktach, jakieś Oskary, a tu proszę, mały notesik…Ehh

  8. Jednak mogłaś trochę na tej ziemi poleżeć, a nie, że facet z notesikiem. Ochroniarz z notesikiem, ech…

  9. Fry ))) gdyby to się odbywało, jak sobie wymarzyłaś he he to mnie by lufy czarnych brygad czołgały całe lato po obejściu, gdyż ponieważ, alarm sąsiada wyje gdy mucha przeleci. mysz przebiegnie i kot zapoluje. a ptak przećwierka ))))))))))))))))))))))))))))0

  10. Pierwsza wersja lepsza. Tylko trzeba jeszcze trochę podrasować. Dlaczego tylko jeden facet? Oni zwykle wtarabaniają się całą drużyną.

  11. U mnie w okolicy ktoś ma alarm zamontowany i niestety czasem sobie wyje w nocy. Nikt nie reaguje. 😀

  12. Loonei permalink

    Byłam kiedyś ciekawa jak ci z ochrony zewnętrznej, w mojej pracy wyglądają.. wyobraźnia podsyłała właśnie dużego i barczystego…ale koleżanka rozwiała ten obraz: „oni tam tylko rencistów zatrudniają, to jak myślisz?” No nie wiem.. renta rencie nie równa;)

    • Ten u mnie byl rzeczywiście duży i barczysty, to jednak jednostka interwencyjna, a nie ochrona z biedry… 😂😂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: