Przeskocz do treści

„dobry” wybór…

22 marca 2021

Na pewno mieliście w życiu takie przypadki, że musieliście dokonać szybkiego wyboru, jak najlepszego dla siebie w danej sytuacji…

na przykład, w markecie, jedziecie z pełnym wózkiem i już z daleka patrzycie, do której kasy stanąć … i szybko oceniacie, gdzie pójdzie najszybciej, znajdujecie taką, przyspieszacie, slalomem wymijacie kilku innych kupujących, docieracie na miejsce, wyciągacie na taśmę wszystkie zakupy i … już za chwilę okazuje się, że właśnie przy tej kasie znajdzie się klient, który albo właśnie wnosi reklamację i potrzebne jest wezwanie samego kierownika zmiany, co by zatwierdził swoją magiczną kartą zwrot towaru, albo pół towarów innego klienta nie ma kodu kreskowego i uczynna kasjerka biega po sklepie w poszukiwaniu tychże, a wy stoicie wkurw…. wkurzeni i z głupią miną patrzycie, jak klienci, których tak radośnie wyminęliście w wyścigu, właśnie wychodzą zadowoleni ze sklepu….

albo na stacji benzynowej, podjeżdżacie i widzicie: przy jednym dystrybutorze stoi klient i właśnie tankuje, a przy drugim stoi puste auto, znaczy się, domniemanie jest, że kierowca już wnosi w kasie opłatę, więc, oczywiście, ustawiacie się za pustym autem… i co?… ano, jakżeby inaczej, okazuje się, że tenże kierowca, po pierwsze, czeka, aż mu pani z obsługi przygotuje hot-dogi dla sześcioosobowej rodziny, po drugie, kiedy już dotrze do auta, to stwierdza, że szyby ma brudne, w związku z czym, nie spiesząc się (nie ważne, że hot-dogi stygną), bierze się za ich mycie… a wy? no cóż, stoicie i bezradnie czekacie na swoją kolej, gdyż i ponieważ, za wami ustawiła się już kolejeczka, skutecznie blokując wam jakikolwiek manewr autem… a przy pierwszym dystrybutorze, kierowca już dawno zatankował i zdążył odjechać, i już kolejny leje paliwo ….

no to wczoraj Frytka też stanęła przed trudnym wyborem… jako, że ostatnio żyje na dwa domy, to co kilka dni wędruje ze swoim FBI-ajem i z torbami, z miejsca na miejsce… tu musi Frytka nadmienić, że FBI to taka złota rączka, i czasami łapie jakieś fuchy, i tak się też stało w ten weekend, w związku z czym, wiózł tym razem ze sobą tzw. robocze ciuchy… no i wczoraj właśnie, nadejszła ta chwila, że trzeba było wziąć torby i wynieść do samochodu… toreb było trzy, a Frytka otrzymała prawo wyboru jednej z nich do niesienia… prościzna – pomyślała Frytka, gdyż, he he he, dwie z nich sama zapakowała i wiedziała, że trochę ważą, a w trzeciej, niepozornej reklamóweczce z biedry, były rzeczone ciuchy FBI-aja … wybór był oczywisty… chwyciła więc Frytka uszy reklamówki i… co jest?! – zdziwiła się mocno, bowiem reklamówka jakby prawie wcale nie drgnęła… co jest w tej torbie? – zapytała FBI-aja… młotek, przecinak i małe kowadełko – odparł tenże bez mrugnięcia okiem i szybko ewakuował się z pozostałymi torbami na z góry upatrzone pozycje…

serio??!!….

From → Uncategorized

45 Komentarzy
  1. jotka permalink

    Serio, serio 🙂
    Tez tak mam, zwłaszcza w sklepie, ale już odpuszczam, cierpliwie czekam 😉
    W sumie lepiej, że narzędzia, niż poćwiartowane zwłoki!

    • ha ha ha, Jotko, skąd takie skojarzenia, czyżby ciężki poniedziałek?… 😀 😀 😀
      ja jeszcze się zbytnią cierpliwością nie wykazuję… 😀

      • jotka permalink

        Nie, poniedziałek super, ale film taki obejrzeliśmy…

        • Aaa, to wiele wyjaśnia 😁
          Swoją drogą, to ze mną chyba coś nie tak, skoro poniedziałek wywołuje u mnie takie skojarzenia 😂😂😂

  2. Artbook permalink

    Miejsca i sytuacje, o których wspominasz, to kultowe przypadki chyba w każdym mieście.
    To popychanie wózkiem w kolejce, to sapanie nad uchem, albo hasło kasjerki: „do piatki proszę” i ten sprint do kasy, ja nie mogę, co się wtedy dzieje…
    Teraz, to już pandemia trochę ucywilizowała w kolejkach 😄
    Fajny tekst, zawsze coś przemycisz w stylu: z życia wzięte 😄
    Pozdrawiam!

    • oj tak, sprint jest zawsze najlepszy … 😀
      ja, odkąd w mojej biedrze postawili kasy samoobsługowe, staram się korzystać tylko z nich … no chyba, że chcę kupić napoje wyskokowe, to już gorzej, bo nie zawsze w pobliżu jest obsługa, która musi zatwierdzić zakup… 😀
      dzięki i miłego poniedziałku, jeśli to możliwe… 😀

  3. faktycznie czasem tak bywa z tymi kasami… ja teraz zwykle walę do kas samooobsługowych, ale tam też czasem bywa zatwardzenie, gdy pali się kilka czerwonych, czy żółtych lampek, klienci rozglądają się dookoła, bo gdzieś wcięło panią od kliknięcia, że nie smarkacze kupują…
    z torbami najzabawniej jest, gdy oczy spojrzą, mózg przetworzy otrzymane dane, „ustawi” ciało na spodziewany ciężar, pochylenie, ręka sięga, próba wyprostu i nagle:
    „o kurwa jego mać!!!” /na przykład/… to jest akurat ważne: nie żadne tam lakoniczne „oż!”, czy „ojej!”, tylko to ma być długa fraza szybko wypowiedziana… a potem standardowe pytanie z charakterystycznym akcentowaniem: „CO TY tam masz???”…
    z cyklu „zabawne podniesienia” czasem jest jeszcze tak, że co prawda wiemy, jaka jest zawartość, że to „tylko kowadełko” /tiaaa… „kowadełko” 😆 /, mentalnie jesteśmy na to przygotowani, za to coś innego nam umknęło: podnosimy i nagle „pierdut”, po czym stoimy jak idioci z pustą torbą, a „kowadełko” stoi sobie na glebie jak gdyby nic…
    na koniec wariant hardcore: wiemy, co podnosimy, torba pancerna, all systems go, ale znowu coś poszło nie tak… podnosimy i nagle „pyk!”, „ałaaa!” i tak już nam zostaje, taka pozycja schylona, bo to w krzyżu pykło… i pozostaje jedynie „Houston, Houston, mam problem”…
    p.jzns :* 🙂

    • ha ha ha, sama prawda o tych podniesieniach P 😀
      tu i torba, i plecy wytrzymały bo, suma sumarum, i tak chyba ta reklamówka ważyła mniej, niż te torby, które ja spakowałam… 😀
      miłego P :*

      • przy noszeniu czegoś ważne jest też, czy jest „podejście”, bo czasem gabaryty powodują, że nie ma jak nawet tego ruszyć, mimo że wagowo jest nawet nie tak tragicznie, a za to cięższa rzecz bywa tak wygodnie skonfigurowana, że aż prawie „sama” idzie 🙂

        • przykład: duża płyta spilśniona, nijak czasem jak się samemu do tego zabrać, a gdyby była w odpowiednich kawałkach spiętych w wiązkę, to dwie takie na luzie: jedna pod jedną pachę, druga pod drugą i nawet biegiem trudno się za bardzo umęczyć…

        • Moja psina, normalnie to waży 13 kg, ale kiedy Ty chcesz go podnieść, a jemu to nie pasuje, to przykleja się do podłogi i waży chyba z tonę, no nie podniesiesz, nie ma wała…. 😂😂

        • psina generuje energię wewnętrzną, tak jak ten mistrz, taki dziadek z filmu „Karate Kid”, stoi sobie chłopina na glebie, postury mizernej, ale spróbuj go podnieść lub przesunąć, przewrócić, to „choćby przyszło tysiąc atletów”, nie do ruszenia…

        • Może ten mój „rasowoec”, wśród przodków, miał jakiegoś akitę z Shaolin?.. w sumie, wzięłam go ze schroniska, nie wiacomo, jaki ma rodowód… 😂😂😂

        • systemu akita był bohater filmu „Mój przyjaciel Hachiko”, zaiste mocny film, taki z rodzaju „przytul mnie, bo ja ryczę”… i tego psiaka faktycznie nie szło oderwać od stanowiska czekania, mimo że jego przewodnik dawno już nie żył…

        • Oglądałam kilka razy i zawsze płakałam. ..

        • film o Hachim oglądałem w dość specyficznych okolicznościach… jesienią dojeżdżałem zajmować się kotem, którego opiekunka była w szpitalu, czasem tam nocowałem, bo tak mi akurat było wygodniej i któregoś wieczoru włączyłem tiwi, akurat właśnie zaczynał się ten film… oglądam, oglądam, a tymczasem kot uplasował się w przedpokoju wpatrzony w drzwi i wyraźnie czekał na powrót opiekunki… ten kot tak miał często, ale tym razem to robiło wyjątkowe wrażenie…
          inny tylko jest epilog: kot się nie doczekał, ale trafił do nas, ma koleżankę, koty się dogadały i chyba raczej zapomniał, aczkolwiek kto wie, umysł kota bywa czasem niepojęty…

        • Nie ogarniam kotów, dlatego, poza sporadycznym glaskaniem, jakoś mnie do nich nie ciągnie… 😁

        • co do kotów, to jakiś czas temu nasz kocica miała kumpla, kota sąsiadki… futrzaki często ganiały się razem, czasem też robiły zamęt u nas w domu… któregoś dnia dotarło do mnie, że kocur coś się u nas nie pojawia… dzwonię do sąsiadki zapytać i okazuje się, że kot zszedł na chłoniaka, zawinął się wręcz błyskawicznie… za to nasza kocica przez dobre dwa tygodnie przychodziła do sąsiadki i wysiadywała na tarasie czekając, aż kumpel wyjdzie… sąsiadka mi nawet fotkę przysłała i przyznała, że sama ryczała na ten widok…

  4. Dreamu permalink

    W sklepie wybieram kasy samoobsługowe, a Teda pytam którą torbę mam wziąć. Dla swojego dobra wskazuje najlżejszą, bo wie, że jak mi skasuje kręgosłup czeka go tydzień stania w kuchni i gotowania😂

  5. No tak… Frytka potrafi wybierać. Znalazła się między młotkiem a kowadełkiem, a najgorszy ten przecinak!

    • młotek i przecinak, w niektórych sytuacjach, to zestaw idealny… a jak jeszcze dodasz trytytki, to ohoho, klękajcie narody… 😀 😀
      gorzej z tym kowadełkiem, to ono tu robiło krecią robotę… 😀
      witaj Boja 😀

  6. świat złośliwie staje na Twojej drodze. Ale to wszystko tylko i wyłącznie po to żebyś mogła okazać się nieskazitelnie silną i pełną ambrozji jakiej byle komu bogowie nie wlewają w gardła! udźwignij przełknij i zachwycaj – jak dotąd albo i bardziej!

    • pewnie, że silna jestem i byle kowadełko mi na drodze nie stanie… nie położy się…. nie ważne … 😀
      swoją drogą, ktoś wie, jak smakuje ambrozja?… bo ja, jednak, wybredna w smakach jestem… 😀

      • w kwestiach intymnych – wolę się nie wypowiadać – sądzę, że każdemu taka, do jakiej dorósł właśnie…wszak Bogowie nie są skłonni polegać na zmysłach istot tak ułomnych, jak człowiek.

  7. Teatralna permalink

    mnie takie historie nie spotykają )))) bo ja nie robię aktualnie zakupów, wcześniej w zasadzie też nie. Jedynie robiłam zakupy zawodowe i to ja zazwyczaj byłam powodem rozpaczy i unikania innych kolejkowiczów, bo wózek po kokardy wypchany, bo faktury, bo toitamto. Ale na stacji tankowalnej owszem spotkałam się z taką szykną bezmyślną. i to zawsze, gdy byłam w drodze do szkoły i w zasadzie już byłam spóźniona …

    • no oczywiście, że takie sytuacje zdarzają się głownie wtedy, gdy człowiek się spieszy i, w zasadzie, jest już spóźniony…. 😀 😀 😀

  8. Ja Tomasza zawsze puszczam z torbami. 😀

  9. Loonei permalink

    Hihih… nooo, nie zawsze wychodzi nam na dobre podejmowanie decyzji na, niby, rozsądnych przesłankach…ogólnie mam problem z decydowaniem, wolę dac się ponieść fali, jak będzie to będzie , zwykle wychodzi mi to na dobre.. czasem nie ma jednak wyjścia i zaczynam się motać, albo uprę się przy czyms i wtedy trafiam jak kulą w płot, albo jak Frytka w reklamówkę 😄

    • Rzadko daję się ponieść fali, raczej sama decyduję, i potem nawet nie mam do kogo się przyczepić o złe decyzje…. 😂

  10. A w dodatku drugą rękę miałaś wolną, więc jeszcze zapewne przypadł Ci zaszczytny obowiązek otwierania i zamykania drzwi.

    • No jakbyś tu był normalnie… 😁
      Dodam tylko, że oprócz drzwi, tą drugą ręką musiałam ogarnąć też psa…😂😂

  11. No nieeeee, ja bym się natychmiast – bardzo głośno tę konieczność komunikując – dodam – zamieniła!

  12. Morgana permalink

    Czyli pośpiech, to zły doradca?
    A ja wciąż w biegu, ech…
    Pozdrowionka cieplutkie, bo wiosenne przesyłam💛🌞😊🌷☕🧁

    • Już starożytni mówili, że: co nagle, to po diable i jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy… 😁
      Pozdrawiam zwrotnie, równie ciepło… 🌼 😊🌷

  13. Klasyka sklepowo/kasowa 😂😂😂 No nie idzie inaczej 🤣🤣🤣

  14. Szara sklepowa rzeczywistość:))

  15. Żyjesz ty, kobieto Federalsa?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: